Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość FiodorowiczDostojevsky88_

Tęsknota, smutek, żal..

Polecane posty

Gość FiodorowiczDostojevsky88_

Odkąd skonczyłam 18 lat, w moim życiu nie dzieje się najlepiej.W sumie zawsze miałam ze sobą problemy, bo jestem osobą bardzo nieśmiałą i zamkniętą w sobie.Tyle tylko, że jako licealistka umiałam sobie z tym wszystkim poradzić.Jakiś kurs językowy, dziennikarstwo, taniec, wieczorki literackie - miałam swój sposób na narastającą górę smutków.Na przyszłość nie brakowało mi planów - chciałam studiować pewien kierunek, wydawało mi się, że studia otworzą przede mną możliwości.Dlatego też zadbałam o średnią, zdałam dobrze maturę. Udało się.Zaczęłam studia.Niestety, od samego początku coś złego zaczęło się ze mną dziać.Złożyło się na to kilka spraw.W tym czasie mój przyjaciel(którego zresztą kochałam) wyjechał z Polski, co też wpłynęło na to, że nagle poczułam się tak, jakbym straciła część siebie.W moim domu nie mogłam pozwolić sobie na zwierzenia, bo moi rodzice cały czas mnie o wszystko obwiniają, no i znowu byłoby na mnie...Dlatego też cały czas musiałam męczyć się z tym sama.Na roku brakowało mi bliskich ludzi, wszyscy gadali tylko o nauce, a nie było miejsca na inne, luźne tematy.Stąd też z czasem straciłam zainteresowanie studiami, zresztą zupełnie innymi niż wydawało mi się to wcześniej.Po roku je rzuciłam.Poszłam na inne, ciekawsze, no i też teraz studiuję ten kierunek.Niestety, jestem nadal w złym stanie psychicznym.Mam myśli samobójcze, wszystko czarno widzę, czuję się samotna, inna, niepotrzebna...Kiedyś tyle ciekawych rzeczy robiłam, a teraz? Staczam się...Potrafię nic nie robić, bo tyle czasu zajmuje mi te denne rozmyślanie o tym, co było, no i co nigdy już nie wróci... Mam wrażenie, że już nigdy nic nie będzie takie, jakie było...A tak naprawdę chciałabym jeszcze dostrzec coś pozytywnego w moim życiu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość monismonis
przechodzisz taki okres jak wiekszosc ludzi,dlatego wybij sobie z glowy jakies mysli samobojcze... czy cos w tym stylu bo zycie jest piekne i nalezy cieszyc sie kazda chwila :) znajdz sobie swoja druga polowke... razem zawsze jest lepiej... na pewno chlopak w takiej sytuacji by wiele pomogl... miala bys dla kogo zyc, a wiec glowka do gory wszystko sie zawsze jakos ulozy :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ludzie kochani
Myslisz ze tak łatwo znalezc drugą połowke? trudno jej o przyjacioł co dopiero chlopaka! przechodze to samo co Ty jest teraz w LO i nie widze przyszlosci..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość smutna studentka
Ja mam tak samo... rzucił mnie chłopak zaraz przed rozpoczęcie pierwszego roku studiów, to wszystko tak się nałożyło na siebie ze myślałam ze oszaleje...ten rok był straszny ale go przezyłam... i smutno mi bo czuje dokładnie to co napisałaś... kiedys miałam plany marzenie a teraz taką pustke i bezsens...ale żyje nadzieją ze to po prostu taki okres życia, ze to minie...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość FiodorowiczDostojevsky88_
Jest mi trudno.Mija już kilka lat, odkąd zaczęłam swobodny dryf po rzeczywistości, a jednak wciąż nie potrafię się znaleźć w tym świecie.Zresztą czesto czuję się poza nim.Dużo marzę, myślę, obserwuję.Za to o wiele mniej mówię, bo dobrym rozmówcą jestem tylko w sensownych tematach.Ludzie odbierają mnie często jako nudziarę, bo nie chodzę na dyskoteki, nie plotkuję, świat ciuchów i kosmetyków to dla mnie abstrakcja...Co prawda mam pewien krąg, w którym mam sprawdzoną grupę kolegów i koleżanek, lecz nie zmienia to faktu, jak się czuję... Dosłownie jak ufoludek - chyba nie przesadzam z tym porównaniem. Bo jestem wrażliwa, zamknięta w sobie, raczej indywidualistka.Do niedawna zaangażowana w różne akcje, pełna życia, pasji i planów na przyszłość.Aktualnie prawie martwa istota.Oczywiście to nie jest tak, że biernie się poddaję takim stanom.Jak tylko mogę, wychodzę do kina, na koncerty, czytam książki, próbuję pisać i robić zdjęcia. Tyle tylko, że coraz częściej pasja ustępuje miejsca melancholii.Do tego stopnia, że rujnuję fundamenty teraźniejszości, bo zamiast coś konkretnego robić, potrafię bez końca rozmyślać nad przeszłością... Taka postawa nie przewiduje nic dobrego.Boję się, że wywalą mnie ze studiów, że zniszczę relacje z rodziną.Staram się systematycznie uczyć (mój kierunek jest zgodny z moimi zainteresowaniami), ale nie powiem, że nie martwi mnie to, że tak nagle zmienia się mój nastrój. Z facetami u mnie krucho.Jeśli chodzi o koleżeństwo, to mam więcej męskich znajomków.W kwestii miłości natomiast u żadnego bliskiego mi chłopaka nie mam szans.Może właśnie dlatego, że brak mi w sobie kobiecości, seksapilu, że małą wagę przywiązuję do swego wyglądu, co teraz jest na porządku dziennym.Mojemu przyjacielowi to akurat nie przeszkadzało.Wiem, że byłam ważną osobą w jego życiu, no i chyba wciąż jestem jako przyjaciółka, bo wciąż daje mi o sobie znać. Niestety, ja kocham go bardziej niż przyjaciela.Jest człowiekiem, z którym połączyły mnie wspólne poglądy, zainteresowania, poczucie humoru, nić porozumienia.Podoba mi się też fizycznie.Problem tkwi jedynie w tym, że on teraz mieszka w Anglii i jest...biseksualny.Nie przeszkadza mi to, bo jest wspaniałym, wartościowym facetem, lecz też przykro mi, że nigdy nie będziemy razem.Niby wiem o tym już od dwóch lat, ale to nie mija.W tym roku poznałam kogoś, kto na chwilę dał mi zapomnieć o uczuciu do tego chłopaka, ale była to miłość bez wzajemności.On był ode mnie dużo starszy, w dodatku żonaty, a ja nie jestem kimś, kto dla własnego szczęścia zabija cudze.Dlatego też teraz zostałam z tym wszystkim sama.Na ogół zawsze dawałam radę jako singielka, bo absorbowały mnie inne rzeczy.Żaden facet nie był całym moim światem... Teraz jednak coraz bardziej uświadamiam sobie, jak bardzo jestem samotna.Jak z dnia na dzień nawet najpiękniejsza pasja nie rekompensuje braku kogoś, z kim mogłabym się podzielić swoimi wrażeniami, uczuciami.W końcu oglądam filmy, czytam książki itp. - chciałabym z kimś o tym pogadać.Czasem gadam o tym ze znajomymi i to jest fantastyczne, ale nie ukrywam, że marzę o czymś więcej... Tylko czy jednak rzeczywiście? Może szczęścia należy szukać w sobie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
chetnie bym pomógł odtrzymac na duchu ale jak widze takie wywody to mi sie czytac odechciewa, tak wiec nie znajac zupełnie tematu dam Ci rade: Betonowe buciki i hop do wody :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość FiodorowiczDostojevsky88_
No, nikt cię nie zmusza do czytania, ani do odpowiadania na te długaśne wywody.Wierzę, że o problemach z dupą czyta się dużo przyjemniej, choć oczywiście, są gusta i guściki :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość FiodorowiczDostojevsky88_
A tak w ogóle pogadałabym chętnie :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×