Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

mieszczuszka

Być z nim czy nie być o to jest pytanie...

Polecane posty

Sparawa wygląda tak, że mam chłopaka na drugim końcu Polski. Jesteśmy ze sobą od 2 miesięcy. Jak się zeszliśmy wiedziałam, że on studiuje daleko i mimo, że zawsze byłam przeciwna związkom na odległość uległam. Wiedziałam także, że będziemy się widywać góra raz na tydzień no i na początku mi to odpowiadało. On przyjeżdżał było super. Problem pojawił się jak mi powiedział, że teraz go zobaczę dopiero w następnym miesiącu bo nie będzie miał jak przyjechać a potem będziemy się widywać co dwa tygodnie bo to tak daleko, że nie ma sensu przyjeżdżać na jeden dzień i tłuc się taki kawał pociągiem żeby spędzić ze sobą kilka godzin bo wcześniej zawsze spotyka się ze swoim synkiem. Przyjeżdża w ten weekend ale ma syna przez cały ten pobyt u siebie więc nawet spokojnie nie porozmawiamy. Ciężko mi było żyć tak z soboty na sobotę ale dawałam radę. A teraz jak mamy się jeszcze rzadziej widzieć to robi się nie ciekawie... I co gorsze nawet jeżeli byśmy ze sobą byli długo to to się nie zmieni bo mimo, że za rok kończy tą szkołę to i tak nie bedzie mieszkał w naszym mieście :( Co o tym myślicie? Mam się wziąć w garść i nie szukać głupich problemów?? Czy taki związek nie ma sensu? Może ktoś jest w podobnej sytuacji? Zależy mi na nim bo to super chłopak i świetnie się nam układa we wszystkim tylko czy to ma sens albo czy lepiej to zakończyć dopóki się w to jeszcze tak bardzo nie zaangażowałam...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Tak myślisz?? Gadamy ze sobą codziennie po kilka godzin ale to tylko telefon... Nie wiem co robić bo on mówi, że przecież widziałam co brałam i robie teraz głupie problemy. Pracuję więc nie odczuwałam aż tak jego braku jak przyjeżdżał do domu na weekendy. Starczyły mi te dwa-trzy dni a teraz jak mam go widzieć co dwa tygodnie to nie wiem czy wytrzymam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość a moze ty
powinnas jezdzic do niego co 2 weekend??? nie pomyslalam o tym.Tez bylam w zwiazku na odleglosc, wiem co przezywasz.Mnie sie udalo, moj chlopak ktory jezdzil do mnie w kazdy piatek jest teraz moim mezem.Nigdy nie uslyszalam od niego ze sie nie oplaca...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
a może ty ---> to mnie trochę pocieszyłaś :P Ja do niego jeździć nie mogę bo mieszka w jednostce. Musiałabym w hotelu mieszkać a tu się zaczynają dodatkowe koszty i to wcale nie małe.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Hej no wiem, że to będzie moja decyzja ale chciałam poznać wasze opinie czy ktoś oprócz mnie jest na tyle stuknięty żeby się pchać w taki związek. Odpowie ktoś jeszcze>??

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ja kiedys bylam w "zwiazku" na odleglosc i przetrwal jakies 7 miesiecy.To nie jest zwiazek.Takie zwiazki sie czesto rozpadaja wlasnie dlatego ze ludzie nie sa razem tylko osobno,nawet nie maja szansy sie dobrze poznac,no bo jak..Na odleglosc to nie to samo,nie widzisz jak twoj facet zachowuje sie na codzien w roznych nawet przyziemnych syutacjach.A takie spotkania raz na jakis czas tez sa troche sztuczne,dlatego ze jest to dla was tak jakby swieto ze sie w koncu mozecie spotkac.Jak mozesz nazwac zwiazkiem sytuacje kiedy widujesz sie z facetem raz na 2 tygodnie? Zwiazek to wspolne spedzanie czasu,fakt ze zawsze mozna na siebie liczyc a jak ty mozesz na niego liczyc kiedy on jest tak daleko?Zwiazek na telefon to trroche za malo.I mysle ze ty dobrze o tym wiesz tylko nie chcesz tego dopuscic do siebie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Po prostu jakoś ciężko by mi go było zostawić... A jeszcze gorzej podać jakiś konkretny powód rozstania. Porozmawiam z nim jeszcze ale wątpie czy to pomoże... I chyba trzeba będzie zakonczyć to co niby piękne a niedostępne.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Pomysl logicznie, bedziecie sie tak spotykac caly czas? On z tego co mowisz zycie sobie uklada na drugim koncu Polski i jakos nie zdaje mi sie zeby z tego chcial zrezygnowac,Ty tez masz prace w swoim miescie.Ktores z was by musialo sie poswiecic i zrezygnowac ze swoich planow,tylko kto by to zrobil? Przemysl to. Latwiej zakonczyc znajomosc po 2 miesiacach kiedy to tak naprawde dopiero poczatek niz po paru latach.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość bojabojaboja
Wiesz to zależy. Wszystko ma sens pod warunkiem, że w to wierzysz. A Ty chyba słabo wierzysz. Poza tym przy takich relacjach z reguły już na początku się ustala jakie są szanse na wspólną przyszłość. Za jaki czas będziecie mogli w końcu być blisko? Jest w ogóle taka opcja, że on się przeprowadzi do Twego miasta albo Ty do jego, ewentualnie przynajmniej gdzieś bliżej? No i za jaki to by było czas? Bo ja bym chciała wiedzieć to na początku, żeby móc ocenić czy warto. Związki na odległość są strasznie trudne, bo wiesz miłość miłością, ale jak przychodzi tęsknota, samotność, frustracja z powodu niezaspokajanych potrzeb, to tą wielką miłość można niestety włożyć między bajki. Bo okazuje się być za mało, by utrzymać związek.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość w zwiazku na odleglosc xxxx
zwiazek na odleglosc to test twoich uczuc,jezeli nie jestes pewna to znaczy ze twoje uczucie do niego nie jest na tyle mocne zeby wytrwac w takim zwiazku, my widywalismy sie tylko raz na miesiac bo inaczej nie mozna bylo,teraz nie widzimy sie juz drugi miesiac,sa momenty w ktorych dostaje szalu,ale wiem ze to juz ostatnie tygodnie bo wktotce zamieszkamy razem,warto bylo czekac,bo wiem ze on jest wartosciowym czlowiekiem i zadna odleglosc nie zmieni moich uczuc do niego

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wiecie co to nie jest tez tak
do konca, ze zwiazki na odleglosc sa z gory skazane na porazke, ja bylam ze swoim chlopakiem od 3 liceum potem rozjechalismy sie na studia do innych miast i wiecie co przetrwalismy tak dwa lata, co tydzien do siebie jezdzilismy, na zmiane raz jedno do drugiego potem to drugie do pierwszego i nigdy zadne z n as nie powiedzialo ze nie warto ze mu sie nie chce. Potem w koncu mieszkalismy w jednym miescie i zwiazek po roku sie skonczyl z zupelnie innych przyczyn wiec na nic nie ma reguly:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×