Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość panikagg

Nie moge się zmobilizować.... /

Polecane posty

Gość panikagg

Masakra, nie mogę nic zrobić, wstaję rano i jestem załamana, bo nawet kawy nie mogę sobie zrobić :/ Dziś nie umiałam nawet pozmywac. Próbowałam. To nie wiedziałam od czego zacząć, puszczałam wode to wciąż za zimna była dopiero za którymś razem ciepłą udało mi się puścić. Potem nie wiedziałam co najpierw w ręce chwycić. Myłam coś pobierznie i wrzucałam spowrotem do zlewu bo niedomyte było i chwytałam za co innego. Przy tym płakać mi się chciało z niemocy, nogi mi drżały i głowa mnie rozbolała.... Jak z tym żyć???

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dziewczyna_wampira
ja tez nie moge sie zmobilizowac tylko otwieram oko juz wiem ze dzien jest zly

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dziewczyna_wampira
smutne takie zycie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość panikagg
przynajmniej okno otwierasz... dla mnie to już wyczyn ;( dużo wysiłku mnie kosztuje nawet pójście do łazienki:/ Jak już cokolwiek zrobie np. zjem obiad to jestem wniebowzięta, że juz mam to za sobą :/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Ale macie fajnie
A ja musze pracowac i zarabiac na siebie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
glupie pindy, a czlowiek musi zapierdzielac w robocie i nie ma czasu na swoje sprawy

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość panikagg
A jak pracowałam, to było to samo, wracałam z pracy i niemogłam nic już zrobić. CHociaż bylo o niebo lepiej niż teraz bo przynajmniej te 8 godzin aktywności było i zaraz się człowiek inaczej czuł. No ale mimo wszystko.... po pracy to masakra ;(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość sarmancka
maz jakas depresje. moze idz do psychologa, to bedzie najlepsze wyjscie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość panikagg
jak pójdę do sklepu to wracam tak wykończona, że muszę się położyć, czasem zasypiam od razu i znów potrzebuję czasu by się zabrać za kolejną rzecz. Do lekarza żeby iść to już wogóle wołami by mnei trzeba było ;((( Zapisałam się chyba już z 6 razy i nie poszłam :/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość panikagg
kiedyś wspomniałam lekarceogólnej o tym, że nie mam wogóle energii itd. to mnie zignorowała...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mam to samo od jakiegoś czasu
Cierpię na bezrobocie a ostatnio nawet bardziej niż zwykle. Codziennie zaczynam dzień nie wiem czy mam zjeść czy nie, nie wiem czy jestem głodna czy nie, nie wiem co zjeść na każdy posiłek, gdzyby mój kochany mąż nie zrobił mi jeść i nie podał to chyba bym nic nie jadła cały dzień. Ale nie mogłam się zmobilizować. Pranie też mąż robił i wszystko, mieszkanie zarosło brudem. Nie chciało mi się widywać ze znajomymi ani wogóle wychodzic z domu. dobrze że chociaż umyć się potrafię ale tez nie zawsze mi się chce ale zmuszam się. Parę dni temu wszystko mi leciało z rąk, dosłownie wszystko, talerze, szklanki, rozlewałam coś poza szklankę. Ciągle chodze zmęczona mimo że prawie nic nie robię. W ciągu miesiąca mnie najpierw dopadła jakaś choroba, gorączka, teraz ból gardła i kaszel, ciągle mi cieknie z nosa, jestem osłabiona, a podkreślę że rzadko kiedy choruję, naprawdę a anginy nie miałam od 15 lat dosłownie. Nie czuje sie jakoś znerwicowana ani nic w tym stylu po prostu mi się nic nie chce. Miałam kiedyś podobne objawy ale nie aż takie i wtedy mnie siostra melisą katowała, codziennie szklaneczkę albo dwie, chodziłam po tym wypruta i jeszcze bardziej nic mi sie nie chciało i dosłownie mogłam paść i nie wstać w dowolnym miejscu w pokoju ale jak tylko odstawiłam po paru dniach to już było w porządku. Teraz od wczoraj stosuje tą samą metodę, herbatka rano i herbatka wieczorem i tak nic nie robię więc jak to mnie nie podniesie to zacznę szukac chyba gdzieś pomocy, ale mam nadzieję że pomoże.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mam to samo od jakiegoś czasu
dodam jeszcze że cały czas staram sie szukac pracy i bardzo chcę pracować, chodziłam po firmach ale ostatnio to po prostu taka deprecha że nie mogę się w garść wziąć

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mam to samo od jakiegoś czasu
panikagg Wiem że nie musze być autorytetem w udzielanie ci rad, ale myślałaś o jakiejś aktywności fizycznej typu aerobik czy coś, ja mam zamiar wrócić niedługo na basen. Ja na przykład staram się ćwiczyć i mam wtedy więcej energii niż choćby nawet teraz. Od początku wakacji nie ćwiczę ale musze wrócić.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość panikagg
myślałam o tym. ale nie mogę się za to zabrać. wciąż myślę o tym, ze gdybym miała kase to poszłabym na jakąś terapię na jakiś aerobik, miałabym chociaż możliwość by coś zrobić a tak dodatkowo mnei brak kasy zniechęca.... mam dokładnie tak jak opisałaś wyżej, tez mąż czesto robi jedzenie choć jak się lepiej czuje to sama robię by mu sprawić przyjemność i nie wykożystywwać go. Na szczęście on jest wyrozumiały i mnie kocha na tyle by nie wyrzucać mi moich stanów. Jest mu przykro z tego powodu co się ze mną dzieje,. też szukam pracy... ale ciężko i zniechęcające jest to, że nikt nie odpowiada, nawet na rozmowy kwalifikacyjne nie zapraszają... :/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość panikagg
pozatym wcześniej brałam leki antydepresyjne... wcześniej było tak, że ja się jeszcze tym strasznie przejmowałam... płakałam, irytowałam się szybko ale leki pozwoliły mi spokojniej podchodzić do życia, więc nie denerwuję się 24h/dobe, nie płacze ale wciąż nie potrafię się zmusić do wysiłku... :/ nawet najmniejszego :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kicia kicia
moze masz tak po tychc lekach..pewnie tak. Antydeoresanty to g...:o

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość panikagg
Nie mam tak po lekach, bo jak nie brałam to bylo tak samo a do tego jeszcze się irytowałam wszystkim i emocje mnie zżerały :/ Ja tak czuję, że jakiś wymuszony wysiłek fizyczny by mi pomógł... oczywiście z czasem jak organizm by się przyzwyczaił, ale nie mogę się zmobilizować do tego :( Pozatym ciężko jest jeśli się człowiek tak szybko męczy, ze zrobienie zakupów albo poodkurzanie czy prasowanie wykańcza mnie jakbym w kamieniołomach pracowała :( Jestem cała mokra po takich czynnościach, szczególnie twarz i włosy, muszę od razu wejść pod prysznic i się położyć :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość panikagg
Nawet u lekarza siedzenie w poczekalni mnei wykańcza, czuję się zmęczona, nie mogę siedzieć za długo bo to mnei też męczy, położyć się muszę :/ Jak pracowałam to te 8h siedziałam i jakoś czułam się lepiej ale jak wracałam do domu to nawet nei chciało mi się jeść bo chciałam się juz położyć :/ Jak ostatnio od lekarza wyszłam to zaczęłam iść pieszo do domu by jak najszybciej móc się położyć, że nawet zapomniałam, że przyjechałam autem i się musiałam wracać :/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość bstok
hah dziwne dziwne;] jestem mlody pracowalem fizycznie i po pracy dalem rady isc jeszcze na silownie no i nadszedl ''kryzys'' wyzucili mnie z roboty brak kasy na silownie pracy nie moge znalesc rozpilem sie bo na piwo zawsze sie znajdzie pieniadze mam takiego lenia zero energii

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mam to samo od jakiegoś czasu
Ja na studiach ciągnęłam dwa kierunki i robotę i miałam siłę na basen chodzić potem na siłownię, tak to jest że im więcej obowiązków tym więcej energii. Teraz jest po prostu masakra, jeszcze jakiś czas temu obiecywałam sobie że jutro to się zmieni, zacznę coś robić, zrobię to to i tamto, ale teraz wiem że takie jutro gdzie to robię nie nadchodzi. Teraz już sobie nic nie obiecuję, po prostu jak następnego dnia coś robie to jestem z siebie dumna. Teraz po prostu założyłam sobie że przez te parę dni nic nie będę robić i będę pic tą melisę i zobaczę jak to będzie. Już kiedyś mi to pomogło, pamiętam że wtedy po wakacjach wróciłam na studia i nie mogłam się do niczego przełamać przez pierwsze chyba 3 tygodnie. Ponoć odbić można się juz tylko od dna.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość panikagg
To ja czekam na wieści czy ta melisa coś pomoże... Ja w pracy tez miałam sporo energii, ale jak tylko wybiła 16ta to od razu o łóżku myśałam. Bardzo rzadko zdaża mi się, że mam aż ochotę gdzieś pójść, celebruję takie chwile! jeszcze zauważyłam, że wieczorami się czuję lepiej niż w dzień. Ja sobie teraz ustawiłam budzik codziennie na 7:45 żeby się zmobilizować do jakiegoś rytmu. No i wstaję umyję się czasem zdążę kawe zrobić zanim znów mnie nie zmorzy :( Masakra, musze się położyć bo nie ustoję :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mam to samo od jakiegoś czasu
panikagg Nie wiem czy tu wchodzisz, zmobilizowałam się dzisiaj, cały dzień cos robiłam szukałam, zamieszczałam ogłoszenia, dokształcałam się, pisałam list motywacyjny. Ale stało się tak głównie dlatego że, wczoraj dowiedziałam się że nasi współlokatorzy sie chcą wyprowadzić pod koniec miesiąca do rodziców i będziemy musieli szukać nowych :o, koszty nam wzrosną dwukrotnie za wynajem i po prostu jesteśmy w kropce bo nas na to nie stać. Inna opcja to zrezygnować i wynieść się do teściów :o, co jest dla mnie nie halo. Wystarczający motywator. Meliske piję dalej codziennie i wydaje mi się że jestem spokojniejsza. Energii tez mi się wydaje że mam więcej ale to chyba dlatego ze dostałam kopa do działania.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość panikagg
Wchodzę, śledzę i czekam na wieści :) No współczuję sytuacji, rzeczywiście nieciekawa:/ Ale ja też tak mam, że jak coś się dzieje to się mobilizuję i lepiej się czuję. Tez sytuacje potrafią wemnie wyzwolić energię. Jak teśiowa była na 3 dni to od rana do wieczora byłam aktywna, ale za to jak wyjechała to byłam wykończona, już jak do pociągu ją wsadziliśmy to padłam jak kawka ledwo do domu dojechałam, tak, że musi to mieć spore podłoże psychiczne a nei jakaś choroba somatyczna :/ Myślę,że jakbym się na dziecko zdecydowała to dostałabym tez energii do życia a bardzo chce mieć dziecko z tym, że z drugiej strony rozsądek i odpowiedzialność za nie nie pozwala mi podąć takich kroków w moim stanie, bo dla dziecka to ja musze być zdrowa i silna a niech mi się jakaś depresja włączy przy dziecku to masakra :( Pozatym leki biore a musiałabym odstawić :/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×