Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość Ślub i wesele

Co z tymi dziećmi w końcu?

Polecane posty

Gość rusz pustaka
wypowiedz z 22.47 nie jest moja :) "Cytuję wypowiedź użytkowniczki o nicku zabulina, z innego, podobnego topiku (swoją drogą osoba bardzo mądra i na poziomie, pozdrawiam ją serdecznie): "Niesamowicie splątujesz i utożsamiasz rodzica i dziecko. Z tym naprawdę trzeba ostrożnie, bo owocem takiego podejścia są gabinety terapeutyczne pełne dorosłych już "dzieci" których rodzice nie przyjmują do wiadomości, że dzieci nie są i od urodzenia nigdy nie były częścią ich samych." Sama nie ujęłabym tego lepiej." we wszystkim należy zachować umiar. stety niestety moje dziecko jest częścią mnie samej i tak bedzie do konca mojego zycia. nie utożsamiam się z moim dzieckiem, zwyczajnie sprawuje nad nim opiekę i chcę spedzac z nim tyle czasu ile zdołam. a parafrazując : pojde bez dziecka, bo tak mi nakazano w zaproszeniu. czy bede sie dobrze bawiła? raczej nie i jestem przekonana, że przed północa bym wyszła. a komu przeszkadza dziecko spiące w wózku?? chyba nie zje za 100 zł??? szczytem taktu wykazała się ostatnio moja kolezanka: dla dziewczyn w ciązy i mam z dziecmi był zarezerwowany pokój, były dwie panie sprawujace opiekę. i wilk syty i owca cała.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ja nie mam nic
przeciwko dzieciom na weselu, ale na własne wesele nie wynajełabym opiekunek, żeby się zajmowały maluchami. Skoro rodzice decydują się zabrać dziecko na wesele to chyba są świadomi tego, ze muszą się nim zajmować. A jeśli chcą balować do rano bez dzicka uwieszonego do spódnicy, to niech mu załatwia jakąś opiekę- babcię, sąsiadkę czy nianię. Mój brat i ja gdy byliśmy mali, to też nie chodziliśmy z rodzicami na wesela i mimo, że nie mieliśmy już dziadków, bo nie żyli, a ciocie i wujkowie mieszkali daleko, to rodzicom zawsze udawalo się załatwić dla nas jakąś opiekę, wystarczy tylko chcieć. Tłumaczenie, że trudno załatwić opiekę jest absurdalne, po prostu komuś się nie chce.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość frentii
Jestem bardzo ciekawa, czy gdyby rodzice przychodzacy z dziecmi wkladali wiecej kasy do kopert, to dzieci nadal bylby niemile widziane:D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ja nie mam nic
myślę, ze jak rodzice przychodzą z dzieckiem, to dają większy prezent. W końcu to jedna osoba więcej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ja zapraszam z dziećmi
nie mam nic przeciwko ale moim zdaniem wesele to nie impreza dla dziecka a już na pewno nie dla kilkumiesięcznego, ludzie!! Moim zdaniem to egoizm zabierać takie maleństwo na wesele. takie dziecko ma delikatny słuch a muzyka gra głośno. nie mam jeszcze dzieci ale nie wyobrażam sobie takiego niemowlaka zabierać na taką imprezę. jeśli nie będę sobie wyobrażała rozstania się z nim to nie pójdę. jeśli ktoś mi powie wprost, że wolałby żebym go nie zabierała to nie będę dyskutować po co i dlaczego i nie będę się obrażać bo może młodzi nie mają kasy i obcinają listę gości a głupio im to wprost powiedzieć. moja siostra swoją pięciolatkę zabiera tylko wtedy, gdy wie, że będą jakieś dzieci i zawsze ma ją komu odwieźć (jedna babcia, druga babcia, raz nawet prababcia). ja rozumiem, że kochacie swoje dzieci i są dla Was najcudowniejsze ale nie dla każdego takie są. niemowlaczki są słodziutkie, sama bardzo lubię dzieci, zwłaszcza takie malutkie ale jak widzę na weselu matkę z takim dzieckiem to jedyne co mi się nasuwa na myśl to że jest głupią pipą i gówno ją obchodzi samopoczucie jej dziecka.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ja nie zapraszam dzieci na wesele i dając zaproszenia powiem o tym wprost. Będą jedynie dzieci z najbliższej rodziny czyli dzieci mojego rodzenstwa. Nie wiem może gdyżbym robiła większe wesele byłoby z dziećmi ale nasze będzie na ok 70 osób. Choć z drugiej strony jak ostatnio byłam na weselu to było kilka dzieci,które po pierwsze płakały,latały po całej sali i plątały się pod nogami,w nocy pozasypiały na krzesłach i rodzicie pościągali im buty i tak spały.Niesympatyczny widok

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość okrutnica
my zapraszaliśmy kuzynów bez dzieci i teściowa jeszcze wszystkim specjalnie o tym przypominała, a i tak WSZYSCY byli z dziećmi. Tym sposobem mieliśmy dodatkowe 20 osób na weselu, ale na szczęście byliśmy przygotowani na taki kwas.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ja nie mam nic
okrutnica- bardzo nietaktowni Twoi goście. Gdybym ja zapraszała bez dzieci, to bym od razu zaznaczyła, że jeśli przyjdą z dziećmi to będą je musieli trzymać na kolanach i dawać im jeść z własnego talerza, bo opłaciłam określoną liczbę miejsc i już.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ludzie to potrafią być bezczelni>skoro dajesz zaproszenie bez dzieci i na dodatek jeszcze mają o tym jasno powiedziane a mimo to przychodzą z nimi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość okrutnica..
U mnie wszyscy kuzyni przyszli z dziećmi, mimo że byli proszeni bez. Nawet teściowa jeszcze wszystkim specjalnie drugi raz mówiła, że bez dzieci, bo miejsca nie ma na sali. Na szczęście byliśmy przygotowani na taki wariant i nie było kwasu, ale na sali było dodatkowe 20 osób. Nawet te dzieci tak jakoś nie przeszkadzały.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jw23
oczywiście jak w każdym topiku zahaczającym o temat dzieci jest wielkie oburzenie matek polek, że ktoś śmie nie uważać ich dziecka za pępek świata wesele to impreza dla dorosłych, dzieciaki w nocy śpią. I nikt mi nie wmówi że nie ma z kim dziecka zostawić, bo znajdzie się koleżanka, ciotka czy choćby opiekunka

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jw23 uwazaj bo zaraz
matki polki cie zjedza...nie widzialas strone wczesniej wpisu, ze jakas babka zabiera swoje dziecko na wesela zawsze, bo "nie bede go obcej babie do pilnowania oddawac"... rece opadaja:O

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość tiki tiki ta
rusz pustaka Kolejna pieprznięta, bezgranicznie zakochana w swoim bobasku, mamuśka. I do tego wielce odpowiedzialna. Ciągać dwumiesięczne dziecko na wesele z głośną muzyką i pijanymi wujkami uważam za arcy udany pomysł. Faktycznie, po co zostawiać maleństwo w domu z zaufaną koleżanką czy przyjaciółką jak można razem z nim balować na weselu. I jeszcze wmieszany jest w to facet? Buhahahaha! Chyba już musi nie mieć kompletnie jaj, żeby przez cały wieczór i noc niańczyć bobasa na rękach, gdzie wszyscy dookoła wznoszą toasty i rechoczą z byle czego. Chyba, że razem z nimi drinkujecie, a potem chuchacie dziecku w nos? Ale przepraszam, przecież Wy jesteście jednością. Buhahahaha!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do rusz pustaka
dla mnie moje dizecko jest moją jednością bo rodziłam je 16 godzin w bólach mekach Wiec jednak dlugie potworne porody odbijaja sie na kobiecej psychice :o

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość tiki tiki ta
do rusz pustaka Najgorsze w tym wszystkim jest to, że nikt takiej biednej kobiecie nie może pomóc. Nikt nie widzi problemu, a biedula popada w jakąś paranoję. Gdzie jest w tym wszystkim mąż, matka...?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do rusz pustaka
Masz racje. Ale za to doskonale widac ducha matki Polki. Ja myslalam, ze nasze pokolenie jest juz od tego wolne, a tu nie - rosnie nastepny szereg przyszlych toksycznych matek i tesciowych...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do rusz pustaka
Wyjscia z takiej sytuacji sa 2. Albo dziecko bedzie mialo jakims cudem wystarczajaco silny charakter, by wybic mamusi z glowy ta jednosc gdzies w okolicach dorastania, albo od malenkosci skutecznie bedzie tlamszone i jako dorosly ze zlamana wola w jakims ostatnim akcie desperacji (moze gdy nie bedzie moglo skutczenie stworzyc udanego zwiazku) pojdzie do wyzej wymienionego terapeuty... Polecma ksiazke Ziemkiewicza "Cialo obce"...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość sdf
u nas byly 2 pary z maluchami-jednai drugie ok11miesiecy. na sali byly dodatkowe 2 krzeselka dla dzieci,bylismy przygotowani.jedna para miala pokoj blisko sali,ale w cichym miejscu,a druga nie miala pokoju,ale byl ogolny pokoj dla paru osob-typu babcia,chora kuzynka,ze gdyby ktos chcial to stoi wolny,mozna isc spac,byly 3lozka.zaden problem. prosilismy o pieniadze. efekt? jedna para,dalsza kuzynka,bawili sie super z corka,potem polozyli ja spac,a sami wrocili sie bawic. druga para,blizsza kuzynka,nie dosc ze dali nam prezent-elegancka posciel-to jeszcze posiedzieli troche,pobyli do ok.21-zabawa byla od 18:30.i sie zmyli.dziecka spac klasc nie chcieli,pojechali po prostu z dziecikem do domu. wiem,ze to rodzicow decyzja co robia,ale jak dla mnie ktora placila za to wesele,to para pierwsza postapila madrzej. zachowali sie kulturalnie. ja dalam wybor im,oni wybrali co chcieli,ale ta blizsza kuzynka mogla zostac dluzej-po prostu nie chciala... aha,jak pytalam czy maja z kim zostawic dziecko,to mowili,ze nie,ze wezma ze soba.gdyby sie postarali to by znalezli. nazaproszeniach dzieci nie byly wymienione. kuzynka dalsza poinformowala nas mailowo,pytala czy moga wziac corke,bo by chcieli,jechali z daleka,potem polaczyli nasze wesele z urlopem. druga kuzynka nie poinformowala nas,ba, ja musialam pytac czy przyjda czy nie. kwestia klasy i stylu. uwazam,ze najlepiej nie pisac o dzieciach,ewentualnie spoytac rodzicow czy przyjda z dziecmi czy bez. oczywiscie planujac wesele uwzglednic ze dzieci BEDA. potem mozna sie niemile rozczarowac...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Galinkaa
Obojętnie, czy dostaniemy zaproszenie z dziećmi czy bez nich, nigdy ich ze sobą nie zabieramy, to nie miejsce dla dzieci... Na wesele idziemy żeby się pobawić, czasami spotkać się z dawno nie widzianą rodziną, chcemy poczuć odrobinę luzu... Dzieci zostawiamy pod opieką mamy, teściowej albo sąsiadki... Ta noc jest nasza, dzieci na tym nie ucierpią, nie rozluźni się też nasza więź z dzieckiem...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×