Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość mrc

co to za związek..

Polecane posty

Gość mrc

Mam taki dylemat od roku. Tkwię w związku, który jest dla mnie jak matnia. Nie moge się wyzwolić od faceta, z którym od roku nie sypiam, z którym nie łaczy mnie nic poza wspólnym mieszkaniem. Kiedys myslałam, że to związek na zawsze, ale "lekkie" podejście mojego faceta do mnie i naszej przyszłości otworzyło mi oczy. Wiem, że nie chcę z nim być z wilu powodów. Mówiłam mu o tym wiele razy, że nic nasz już nie łączy, że każde z nas zyje wlasnym życiem. Powiedziałam nawet, że juz go nie kocham. Ale on zachowuje się jakby to było normalne. Jakby to był szczęśliwy związek. Ja się duszę. Proszę żeby się wyprowadził, a on... głuchy. Co mam zrobić? Dodam ,że nie mam zamiaru się wyprowadzać, bo to ja wynajmuje mieszkanie, ale on uważa, że skoro płaci połowe czynszu to wszystko załatwia i nie musi się wyprowadzać. Nie wiem co robić w takiej sytuacji.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wolisz się z nim męczyć tylko dlatego że Ty wynajmujesz mieszkanie? Jesli tak to wcale nie jest Ci tak źle.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
nie przyjmuj jego połowy kasy, powiedz, że sama już zapłaciłaś i już spakowałaś jego walizki. powiedz, ze uprzedzałaś przecież, że to nie ma sensu, że go nie kochasz i że jeśli się upiera, by tu zostać, dzwonisz po policję, że obcy facet nie chce wyjść z Twojego mieszkania. zameldowany nie jest. ja wiem, że to wszystko jest takie kategoryczne i ostateczne... i smutne w sumie. ale nie możesz dać sobą manipulować. nie możesz mieszkać z kimś, kogo nie chcesz. nie możesz dać się klepać po główce "tak, tak, kochanie, wiem, że już mnie nie kochasz, ale przecież tak jest fajnie, wygodnie i w ogóle". nie można tak. zauważ, ile czasu straciłaś. przez ten rok mogłaś być już wolna zupełnie. mogłaś spotkać tego jedynego. mogłaś po prostu odżyć. a warto. wiem coś o tym :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mrc
Jest mi bardzo źle, ale mieszkanie wynajmuje na atrakcyjnych warunkach od moich znajomych, nie stac mnie na wynajęcie mieszkania po cenie rynkowej. Jego stać, bez dwóch zdań. Nie widzę powodu, dla ktorego to ja miałabym się wyprowadzić.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mrc
Ciągle szarpia mna wyrzuty sumienia. Nie dlatego, że go kocham, ale boję się wywalic go na zbity pysk. Choc sama się zastanawiam dlaczego. Ciągle powtarzam sobie, że dam mu czas na wyprowadzkę, a jesli to nie poskutkuje, sama spakuję jego rzeczy. I ciągle brakuje mi konsekwencji.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
No to jezleli ty zalatwialas mieszkanie to porozmawiaj ze swoimi znajomymi zeby dali mu do zrozumienia wyprowadzke. Pewnie latwo nie ustapi ale jesli to tylko Twoi znajomi to moze sie udac. A jesli nie to sie wyprowadz na chwilke. A oni niech mu pozniej wypowiedza wynajem. I po cichu ty sie znowu wprowadzisz . Zamieszanie troche ale jesli znajomi sie zgodza to tak moze sie udac.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ja nie rozumiem jak może do niego to nie trafiać. Dajesz mu czas do końca tygodnia na wyprowadzkę i już. Mówisz zdecydowanie i kategorycznie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mrc
Ja się zastanawiam tylko co jemu w tym chorym związku odpowiada? Bo skoro nie sypiamy ze sobą, nie planujemy nic razem, starmy sie osobno spędzać czas, nie wychodzimy nigdzie, nie spotykamy sie ze znajmymi etc. to co jest w tym normalnego? Ja już nie wytrzymuję psychicznie, chce zaczac zyc normalnie. On mnie denerwuje na każdym kroku. a on zachowuje się jakby tak miało być. Ja wiem, że związki to nie sielanka, ale nasz jest akurat bardzo daleki od normalności.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
La Sposa - dokładnie. i konsekwentnie. bez tego nie ma nic. mój były przez kilka dni był ze spakowanymi walizkami i "szukał". gucio prawda, nie szukał i wciąż miał nadzieję, że zmienię zdanie. i słyszałam tylko różne inwektywy i że "na pewno sobie bez niego nie poradzę". akurat :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
mrc ok rozumiem co piszesz ze sie zastanawiasz itd. ale musisz sobie odpowiedziec na pytanie czy chcesz z nim byc i sie meczyc czy nie i pomeczys sie troszke apozniej odetchnac z ulga i na pewno bedzie lepiej. Pytalas co masz robic w tej sytuacji ze on nie chce sie wyprowadzic wiec napisalam Ci powyzej co mozesz ewentualnie zrobic. I nie obraz sie alejesli naprawde ci zle to nie trac czasu tylko dzialaj bo uzalaniem nic nie zdzialasz

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mrc
Dziekuje za rady. Dam mu czas do końca tygodnia, żeby sie wyprowadził. Oczywiście usłyszę argument, że ma zapłacone do końca października wiec będzie mieszkał. Facet wszystko argumnetuje pieniędzmi. Ale ja juz znam ten scenariusz. Bedzie robił w tym czasie wszystko, żebym zmiękła i zmieniła decyzję. mam nadzieje, że starczy mi siły i konsekwencji.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość a mi sie wydajeee e
ze on nie uwaza tak jak Ty, ze jest "w zwiazku z Toba", lecz poprostu wynajmuje mieszkanie razem z Toba... i tyle, jest ok!! (dla niego) moze kiedys byliscie razem aale teraz poprostu on uwaza, tak jak ty, ze waunki wynajmu sa najlepsze, i dlatego jest OK, nic pozatym. reszte sobie dopowiadasz, ze to zwiazek.. no chyba, ze zwiazek wspolokatorow.... !!! A ciebie znowuz ta sytuacja meczy.... bo chcialabys poznac kogos bliskiego i znim zamieszkac. Jedyne co mozesz to tak jak pisali poprzednicy byc konsekwentna!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ojjj wiem ze latwiej powiedziec niz zrobic i wiem to z wlasnego doswiadczenia bo tez kiedys musialam powaznie podjac decyzje. Ale albo stanowczo cos postanowisz albo bedziesz to ciagla w nieskonczonosc. Bo takie czekanie do konca miesiaca zmieni sie do kolejnego pozniej do kolejnych swiat itd. Albo czegos chcesz albo nie widac ze nie jestes zdecydowana i po cichu liczysz ze wszystko sie zmieni na lepsze. Jesli bedzie sie tlumaczyl kasa ze zaplacil to oddaj mu jego polowe i po sprawie!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Oczywiście usłyszę argument, że ma zapłacone do końca października albo daj mu czas do końca tygodnia, a za ostatni tydzień października zwróć mu kasę albo (jeśli wytrzymasz) daj mu czas do końca miesiąca. W między czasie możesz zapytać jak poszukiwanie mieszkania ale tylko wtedy jak zobaczysz, że nic w tym kierunku nie robi. W innym wypadku nie wdawaj się w dyskusję.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Hoina - nie zgadzam się. Dziewczyna musi dać mu czas. Nie może wywalić go na zbity pysk bo tak się nie robi. On jej nic złego nie zrobił. Sprawe trzeba załatwić kulturalnie ale i stanowczo. Jeśli autorka mieszka w dużym mieście to wiadomo, że rok akademicki się zaczął i że ze stancją nie jet teraz tak hop siup.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mrc
Dam mu czas do końca tygodnia, nie wytrzymam do końca miesiąca. Trzęsie mnie na sama myśl, że mam wrócic do domu, w którym on jest. Wiem, że jesli teraz nie skończe tego to za chwilę przeleci cały rok i chyba zwariuję.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
No tez o to mi chodzi nie twierdze ze tu juz teraz ma go wywalic. Ale niech to bedzie tak ja Ty piszesz ze np. do konca tygodnia a nie miesiaca, roku itd. I tak jak pisze trzeba byc stanowczym a jakos tak mysle z tego co ona pisze ze nie bardzo jest. A ze chlopak nic jej nie zrobil tzn co? nie uderzył jej to nic nie zrobil? A wlasnie ze zrobil nie przejawia inicjatywy, jest obojetny. Przeciez dziewczyna pisze ze to jej przeszkadza wiec cos tam jednak jej zrobil zlego bo jest przez ta sytuacje smutna

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
mrc, popieram nie warto wracać do domu tylko dlatego, że nim jest i nie chcesz spać na dworcu. do domu powinno się wracać z radością i spokojem. pamiętam, jak kiedyś, kiedyś, nawet głupie zakupy przedłużałam, a do domu szłam wooooooooolnym krokiem, żeby jak najpóźniej się tam znaleźć. teraz wiem, gdzie jest moja przystań :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
A wlasnie ze zrobil nie przejawia inicjatywy, jest obojetny. Przeciez dziewczyna pisze ze to jej przeszkadza wiec cos tam jednak jej zrobil zlego bo jest przez ta sytuacje smutna ...........miałam na myśli, że nie zrobił jej nic złego świadomie, z premedytacją. Jego zachowanie jest dziwne, nie wiem czym spowodowane i jak je tłumaczyć ale wydaje mi się, że on myśli (na swój sposób i tylko jemu znany) że jego zachowanie jest ok. Do tego jest mu wygodnie i mało płaci za lokum.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
La Sposa - No pewnie moze i tak byc jak piszesz. Moze chlopak poprostu taki jest i nie rozumie swojego postepowania. Ale moze jednak jest cos robione z premedytacja bo jakos nie widac checi do zmiany chociaz dziewczyna pisala ze pewnie do konca miesiaca bedzie pokazywal sie od najlepszej strony. Ale to pewnie tylko na chwile wiec moze on nie jest taki glupi skoro wie ze musi sie troszke postarac na chwile bo wczesniej robil zle. Tak czy siak ja mysle ze za bardzo nie chce mu sie starac i juz.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
On po prostu przywykł do tego, że ona ciągle mówi że jej źle, że prosi by się wyprowadził ale nie jest konsekwentna. Przyzwyczaił się że to takie puste gadanie i nic za tym nie idzie i dlatego nie traktuje jej słów poważnie. A że mu wygodnie to wszystko bagatelizuje i jak zobaczy że dziewczyna zmieniła front i stała się konsekwentna w działaniu to poczuje, że pali mu się grunt pod nogami i z paniki zacznie się starać ale to tylko chwilowo.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×