Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość żaboKasia

którego byś wybrała?

Polecane posty

Gość żaboKasia
Jeśli chodzi Ci o to, że wybieram brzydala który mnie odpycha, do tego głupiego jak but i biednego jak mysz kościelna, który w ogole mi nie odpowiada jako partner - tylko po to by nie być samotną - tak, to jest desperacja (chociaż nie łudźmy się, takich kobiet jest sporo). A to że pojęcie urody jest rzeczą względną... hmmmm.... Tylko poniekąd. Powiedzmy o takiej Monice Bellucci nikt nie powie że jest "szpetna". O takiej Janet Reno nikt nie powie że jest "przepiękna". Są jakieś tam uniwersalne kanony brzydoty i piękna. Co nie znaczy że Bellucci dla każdego jest szczytem piękna (bo ktoś może woleć np. eteryczne blondynki), albo że Reno nie znalazłaby męża (zresztą chyba ma męża). Jesli jesteś z facetem... średnim z wyglądu to przecież sama, obiektywnie przyznasz że taki np. Brad Pitt czy Clive Owen jest przystojniejszy, prawda? Ale spodobał Ci się, z biegiem czasu nawet coraz bardziej - co nadal nie zmienia faktu że jego uroda nie jest ścinająca z nóg, nie jest Twoim wyśnionym ideałem, nie ma perfekcyjnej twarzy i ciała. A nawet jeśli masz takiego faceta to czy wszysko ma ścinające z nóg? Inteligencję, pracę, zarobki itd? Wątpię. I o to mi chodzi. No ale...... zbaczamy z tematu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mysle jednak ze..
brzydal, ktory ma dziewczyne..udowadnia ze wcale taki glupi nie jest..zwlaszcza,ze w dodatku bagaty....jakis brak konsekwencji sie wkradl...?? i co jeszcze to wlasnie "brzydale"najczesciej ujmuja inteligencją kobiety ladne i mądre..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
" Twoim wyśnionym ideałem, nie ma perfekcyjnej twarzy i ciała. A nawet jeśli masz takiego faceta to czy wszysko ma ścinające z nóg? Inteligencję, pracę, zarobki itd? " przecież większośc jest przeciętna przysłowiowy pan wiesiek który pracuje jako ochroniarz w dyskoncie, ma żonę 2 dzieci, samochód, małe mieszkanie, regularnie chodzi z kumplami na piwo, ma wąsa i brzuszek i 35 lat

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość eronika
Powiem wam jak wyglądało u mnie. Gdy byłam nastolatką, liczył się dla mnie tylko wygląd i romantyzm. Pieniądze się nie liczyły, bo jak? Nastolatki (przynajmniej za moich czasów tak było) nie myślą o pieniądzach, bo jaki nastolaltek ma samochód i kupę kasy? I tak rodzice utrzymują. No więc.... ważne było, aby miał śliczne oczka, aby pięknie mówił o miłości i fajnie trzymał za rękę. Inteligencja nie była aż taka ważna. Potem gdy przekroczyłam 20-tkę wygląd przestał mieć takie znaczenie. Przyszła Era Pieniądza. Odrzucałam każdego biedaka. Nie wyobrażałam sobie, żeby związać się z biednym facetem. Facet miał być bogaty, mieć samochód, najlepiej swoją firmę. W międzyczasie miałam pociąg do Drani, Złych Chłopców. Pociągali mnie, wydawali mi się interesujący, niebezpieczni, a ja lubię wyzwania. Płakałam, cierpiałam, ale kochałam. Żaden z tych związków się nie udał. Żadnego z tych facetów nie zdołałam zmienić, chociaż myslalam że to się uda. Krzywdzili mnie, a ja nie wiedziałam dlaczego. Oświeciło mnie.... BO WYBIERAŁAM TAKICH!!!! Mając 27 lat dałam szansę facetowi któremu nigdy wczesniej nie dałabym szansy. Z niskimi zarobkami. Wygląd - całkiem ok, chociaż nie jakiś powalający. Typ Miłego Chłopca. I dopiero teraz jestem szczęsliwa. Nikt o mnie tak nie dbał, nikt mnie tak nie kochał. Ja nikogo tak nie kochałam. Ufam mu, dla mnie to jest miłość jak z książki - po prostu bezgraniczna. Wiem, czuję że to Ten. Wiem że z nim spędzę życie. Podsumowując - życie zweryfikowało moje poglądy. Okazało się że nie są ważne ani pieniądze, ani wygląd. Ważne jest to, jaki on jest dla mnie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
BNB nie znam żadnego przysłowia z panem Wieśkiem w roli głównej :D autorko, ja się z Tobą w jakiś sposób zgadzam, ale jednak uważam, że kobieta jeśli nie rzuca się z desperacją na pierwszego, który tylko wyciągnie pierścionek z za pazuchy to jest w stanie znaleźć sobie faceta, który będzie jej się bardzo podobał ( a nie do którego będzie się musiała przyzwyczajać) i który ją urzecze swoją inteligencją no przynajmniej sądzę, że większość kobiet jest w stanie znaleźć takiego, może się mylę

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość żaboKasia
Ja miałam z tym zawsze problem i generalnie można mnnie było określić jako desperatkę. Nigdy nie potrafiłam dawać kosza, zawsze sobie myślałam "a może?". Dawałam szansę każdemu - brzydalowi, głupkowi, biedakowi, przystojniakowi, bogaczowi, intelektualiście. Ale wynikło z tego coś dobrego. Dzięki temu że nie odrzucałam nikogo już na starcie - dowiedziałam się czego szukam, a czego na pewno nie chcę. Nigdy nie żałowałam że nie spróbowałam, nigdy nie myślalam "co by było gdyby...". Dowiedziałam się np. że mimo wielkich chęci nie można zakochać się w kimś kto odpycha fizycznie. Nie można dobrze spędzać czasu z kimś kto tylko głupio rechocze, nawet gdy pięknie wygląda. I nie można mysleć przyszłościowo o kimś, kto nie ma żadnych ambicji. I tak szukając, szukając, będąc w związkach krótkich i dłuższych, umawiając się na randki, dając szansę każdemu by dał się bardziej poznać - spotkałam w końcu kogoś kto mi odpowiada pod każdym względem, mimo iż nie jest 100% ideałem. Nie wzięłam pierwszego lepszego. Dokonałam najlepszego WYBORU.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×