Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość anonimowa 28.5

MUSZĘ SIĘ WYGADAĆ!!!!

Polecane posty

Gość anonimowa 28.5

Pewnie nikt nawet nie przeczyta tych smętów, ale odczuwam potrzebę wygadania się... A jeśli ktoś przeczyta to pewnie i tak mnie opieprzy... Niby ogólnie jestem szczęsliwa, ale czasami dopada mnie dół jak dziś. Nie spałam dziś wcale, nie mogłam zasnąć, całą noc zastanawialam się nad swoim życiem. Byłam ładną nastolatką (nie jakąś tam najładniejszą w klasie, ale ładną). Sądziłam że świat leży u moich stóp. W pamiętniku pisałam że gdy będę mieć 30 lat - będę u szczytu kariery, będę miałą wspaniałą miłość, mnóstwo przyjaciół i będzie ogolnie super. Teraz mam prawie tyle i prawie nic z tego się nie spełniło. W szkole otaczały mnie szare dziewczyny, z durnymi ambicjami typu zostać nauczycielką. Byłam pewna że one skończą byle jak - w małym mieście, z kiepską posadą. Że ja wszystkich wyprzedzę. Że zrobię zawrotną karierę. Byłam zdolna, byłam świetną uczennicą, miałam wiele talentów, nauczyciele wróżyli mi wspaniałą przyszłość. A potem.. rzuciłam studia, wdawałam się w dziwaczne romanse, w tym raz z żonatym. Nigdy nie pracowałam oficjalnie, raz pracowalam na "czarno", nie mam żadnego zaświadczenie że pracowałam kiedykolowiek. Życie przepłynęło mi przez palce, a ja nawet nie wiem kiedy. Pół roku temu skończyłam 28 lat i nie mam nic. Dalej mieszkam z rodzicami, dalej jest to samo, dokłądnie to samo co 10 lat temu. Dziewczyny które kiedyś podejrzewałam że źle skończą - wyprowadziły się (nawet za granicę), spełniają się zawodowo, zakładają rodziny. Na n-k oglądam zdjęcia znajomych i ryczę. Do nikogo się nie odzywam, nie mam profilu na n-k, bo co bym napisała? Że rodzice mnie utrzymują, że jestem żałosnym małym śmieciem? Gdybym jakiegoś starego znajomego spotkala na ulicy, pewnie bym uciekła. Oglądam te zdjęcia - ludzie na tle wieży Eiffle'a, nad oceanem, nad wodospadem Niagara, ludzie z dziećmi, z przyjaciółmi, na imprezach. A ja? Nie mam już żadnych przyjaciół, wszyscy wyjechali, nigdy nie podróżowałam. Ludzie z mojego liceum organizują zlot - wiem że się tam nie pojawię. Spaliłabym się ze wstydu. Jedyne co mi się udało to związek. Mam rewelacyjnego faceta który kocha mnie ponad wszystko. Chce żebym z nim zamieszkała a ja się... boję? Chcę zmian i jednoczesnie boję się ich!!! Boję się że znów mi coś nie wyjdzie, boję się zmiany otoczenia, boję się że nikt nie zatrudni takiej starej krowy. Boję się nawet małżeństwa, boję się mieć dziecko. Straciłam odwagę na wszystko, straciłam chęć by coś zmieniać, bo już nie wierzę że coś uda mi się naprawdę. Ciągle żyłam złudzeniami, nigdy nic nie działo się na serio. Oczywiście mam mysli typu "kim będę gdy dorosnę" i marzę o zmianach, ale gdy mam okazję na zmiany, wpadam w panikę. Jestem jakaś koszmarnie niesamodzielna, wydaje mi się że moje życie zalezy od innych i przeraża mnie fakt, że przecież wszystko zależało ode mnie i ja to wszystko spieprzyłam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Latifa 1972
Dużym plusem jest to, że zdałaś sobie właśnie sprawę jakie jest Twoje życie i je podsumowałaś. Nie jesteś sama masz rodziców a bywa tak, że nie każdy ich ma nie jesteś" starą krową " bo to ile masz lat to dopiero początek życia. Porozmawiaj ze swoim partnerem, może wspólnie podejmiecie jakieś decyzje. I SZUKAJ PRACY BO SIEDZENIE W DOMU SPRZYJA DEPRESJI :) A za granicę to kazdy do pracy może wyjechać Ty również a zdjęcia o niczym nie świadczą to często przejaw ludzkiej próżności.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×