Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość TYgr

Droga przez mękę do własnego M !!!

Polecane posty

Gość TYgr

Chciałam tu podzielić się swoją historią, żeby ostrzec niektórych przed niekompetencją wszystkich możliwych instytycji. Moja przygoda z poszukiwaniem mieszkania zaczęła się już w marcu tego roku. Na początku raczej niezobowiązująco przegladałam oferty i kontaktowałam się z pośrednikami. I tu pierwsze rozczarowanie: okazało się, ze pośrednikowi wcale nie zalezy na kliencie i sprzedaży mieszkania. Wszędzie zostawialiśmy swoje dane i preferencje co do mieszkania (a nie były one wygórowane : 50-70 m, okolice Katowice, cena do 170000), ale jakoś nikt sie nie odezwał. I nagle w sierpnu światełko w tunelu, trafiliśmy na jedną z większych agencji nieruchomości i wydawało sie, że tu można liczyc na profesjonalizm. Najpierw kontakt przez call center, dokłądny wywiad, wspólne przeglądanie ofert i współpraca z doradcą ds. kredytu. po jakimś czasie pani z owej agencji udało się znaleźć na allegro mieszkanie, które nam odpowiadało. Przeszło mi przez mysl, ze w sumie nie podpisałam z nią żadnej umowy i mogłabym sama bez jej pośrednictwa kupic to mieszkanie i zaoszczędzić ok. 6000, ale przecież ona też się napracowała, zreszta tak będzie łatwiej, jest posrednik i papierkową robote ktoś za mnie załatwi. Cóż za wygodnictwo miałam zostac ukarana. c.d.n.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość az sie wierzyc nie chce
No i co dalej?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość TYgr
Schodki zaczęły się praktycznie zaraz po wpłaceniu zaliczki. Pierwsze problemy były w pewnym stopniu moją winą, gdyż nie pomyślałam, ze kawałek ziemi rolnej z rozlatująca się chatką moze być traktowany jako dom mieszkalny, a tym samym uniemożliwiać wziecie kredytu z dopłatami . Postanowiałam przepisać dom na mamę, zeby uniknąc tego problemu. pani u notariusza poinformowała mnie uprzejmie jakie dokumenty będa mi niezbędne, zapomniała tylko wspomniec o jednym, tak sie skłąda że dośc ważnym zaświadczeniu z US. przypomniało się to notariuszowi w dzień podpisania umowy darowizny i tak jeden dzień urlopu został stracony, a cała sprawa zaczęła się przeciagac. Kolejnym etapem było załatwienie kredytu. Tu sprawa wydawała sie dość prosta, oboje mamy prace, nie zarabiamy kokosów ale zdolnosć jest. Pan od finansów wszystko załatwi i gwarantuje że kredycik będzie. Do wyboru, z racji mojej umowy na czas określony mieliśmy wg. niego tylko dwa banki. Postanowiliśmy złożyc papiery do obydwóch. c.d.n.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość polonizdka
napisz od razu co sie stalo a nie talk cykasz...........

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość lll-33
dobrze pisze dziewczyna ==czego chcecie .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Tygr.
Banki szybko wzieły sie do pracy. Jeden odrzucił wniosek w ciagu tygodnia, motywując swoją decyzję faktem iż mam umowę na czas określony, choć regulamin nie wyklucza takiej sytuacji. Stwierdzili, że ze względu na forme umowy nie mogą uznać moich dochodów, a dochody męza nie dawały nam płynności. Nie szczególnie się zrazilismy, gdyż drugi bank miał lepsze warunki. Po tygodniu odezwał się drugi bank, ze potrzebują mój PIT-11 z zeszłego roku i bez niego nie mogą uznać moich dochodów. PIT taki posiadałam, ale z dosć niskimi dochodami, gdyz pracowałam przz pół roku na umowę zlecenie, a potem wyjechałam na stypendium. Przefaksowałam pani ów papierek i dalej czekałam. Zaznaczam, ze doradca finansowy nie wspomniał, ze cos takiego będzie potrzebne i był nawet lekko zaskoczony. Po dwóch tygodniach zadzwodiliśmy do doradcy, który nas poinformował ze wszystko jest ok, czekamy tylko na podpis dyrektora, który jak zapomniał dodać, odrzuca połowe wniosków. Nasz równiez odrzucił z powodu mojego PIT-u 11. c.d.n

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Tygr
Finansista zaproponował złożenie wniosków ponownie, ale tym razem ze współkredytobiorcą czyli moją mamą. Niestety tu znowu biedak nie pomyślał, ze wspólkredytobiorca to dodatkowe dochody ale tez dodatkowa osoba do ich podziału. Moje dochody nie zostałyby w dalszym ciagu uznane, czyli dochody mojej mamy i męża musiałyby wystarczyc na nas troje. Złożyliśmy papiery ze współkredytobiorcą do banku oferującego lepsze warunki - w dalszym ciagu z finansista, bo jak maz stwierdził tak będize uczciwie, przecież to nie jego wina, trzeba byc fair. Do drugiego banku złożyłam papiery osobiście - banku który wczesniej odrzucił moje papiery juz po tygodniu. Panie w banku poradziła, ze nie trzeba brać wspólkredytobiorcy, a jedynie dostarczyc zaświadczenie od pracodawcy, ze umowa na czas określony ulegnie w przyszłości przekształceniu w umowę na czas nieokreslony. - niestety tej prostej informacji nie posiadał wcześniej pan od finansów c.d.n

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość www.tnij.org/oferta2010
Niekompetentny pracownik banku może skutecznie zepsuc dzień petentowi

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość karemka123
heeej a próbowaliscie brać kredyt w ING?? my tam wzięliśmy, mimo że moje dochody nie były brane pod uwagę, bo miałam umowę na czas określony. A mąż kokosów nie zarabiał. No i wtedy nawet jeszcze małżeństwem nie byliśmy :) i dostaliśmy :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość tak mysle
a co ty myslalas ze ktos za ciebie wszystko zrobi? raz braknie jednego papierka raz drugiego.....tak bywa. Trzeba doniesc i tyle i nie robic problemow. a to ze jestescie nie wyplacalni dla banku to co sie dziwisz ze ci nie chca kredytu dac? Macie zbyt niskie dochody wiec dlatego trzeba kogos "dolozyc" do kredytu kto ma wieksze zarobki i umowe na stale....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość TYgr
Po dwóch tygodniach bank do którego skałdałam papiery wział się do pracy i w ciągu jednego dnia przyznał mi kredyt. Zaznaczam, ze to ten sam bank, w którym wcześniej juz po tygodniu odrzucono mój wniosek. kolejne dwa tygodnie czekałam na podpis dyrektora - choroby, zepsuty system i inne nieszcześcia sprawiły, ze na jeden podpis czekałam 14 dni. W tym samym czasie całkowity bra kontaktu ze strony doradcy. Nie odpowiadał na telefony, nie oddzwaniał itp. Postanowiła zatem wziąść kredyt z gorszymi warunkami ale przynajmniej pewny. Pojechałam podpisać umowę i jaki było moje zdziwienie, gdy okazało się że jestem zmuszona wziasć ubezpieczenie od utraty pracy (ok. 2000 zł), choć pani w banku twierdziła że ono w sumie przed niczym nie chroni, ale muszę i już. dodatkowo nie chciała nas oboje ubezpieczyc, bo twierdziła że mnie nie moze bo mam umowę na czas określony - choć ubezpieczenie musimy wziąść właśnie przez formę mojej umowy!!! po moim telefonie do ubezpieczyciela okazało się, że jednak się da. Podpisywanie papierów w banku trawło 1,5 godziny, bo Pani dopiero zaczeła tam pracować i nie bardzo się na tym znała. Otwarła nam konto w banku, ale dając nam dane do logowania pomyliła numery klienta i w efekcie nie dało się zalogować. c.d.n

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość TYgr
Wydawało mi się, ze na tym polega praca doradcy finansowego, żeby wiedzieć jakie dokumenty są potrzebne. Czytaj ze zrozumieniem : teraz bylismy wypłacali, ale dla banku liczyło sie to że wzeszłym roku nie byliśmy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość TYGR
Po podpisaniu umowy poszliśmy do notariusza. Tu zajeło nam to koleją godzinę, bo pani od nieruchomości zapomniała donieść wszystkich dokumentów. poradziła nam ona również, żebyśmy wpis na hopotekę załatwili osobiści, a nie przez notariusza po to dodatkowe koszty, azapomniała tylko wspomnieć, że trzeba zaczekać, aż papiery od notariusza trafią do wydziału ksiąg wieczystych i tak następnego dnia kolejny dzień straconego urlopu, bo papiery tam jeszce nie trafiły, wiec nie można było żłożyc wniosku. Na koniec pracownicy banku przypomniało się, ze zapomniała nam powiedziec, ze wkład własny miał byc wpłacony przed podpisaniem umowy kredytowej. To chyba tyle. Czy któs moze mi wyjaśnic dlaczego nikt nie zna się na sowjej pracy?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość bo w bankach na
szeregowych stanowiskach pracują idioci 🖐️ a "doradcy finansowi" to tak na prawdę agenci handlowi banków , którzy im za to płacą

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość prawda jest taka ża zanim
cokolwiek w tym kraju zalatwisz musisz być sama specem od prawa, medycyny, budowlanki, i paru innych rzeczy, bo inaczej każdy tylko czeka żeby Cię wychujać, taki kraj. Ja akurat całą procedurę kupowania mieszkania na kredyt miałam przeprowadzoną bezboleśnie - zarówno pośrednik, jak doradca w banku i notariusz byłi profesjonalistami w każdym calu i nie było żadnych problemów. Przynajmniej wiem za co zapłaciłam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość a ja dostalam
Standard. Też brałam kredyt i prechodziłam podobne przyjmności. Papierki, czas, stres ale da się przeżyć.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość a poza tym nie rozśmieszaj mni
Pani w banku ci ni epowiedziała, kiedy wkład własny ma być wpłacony? A masz mózg? O takie rzeczy chyba należy się dowiedzieć przede wszystkim, poza tym na pewno było to w umowie - to co, umowy też nie przeczytałaś przed podpisaniem?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość tak mysle
chyba nie czytala skoro nazywa to "droga przez meke...." :D:D:D kolejna ksiezniczka ktora myslala ze wszystko pod nos dostanie! A ubezpieczenia wcale nie musialas brac...to tak poza nawiasem!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Współczuję, ja również mialam przejścia z debiutującym pośrednikiem i w sumie nadal mam...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość marie marie
bylo sobie od razu odpuscic tych wszystkich doradcow Open Finance, Expandera i podobnych. Pare lat temu kupilam mieszkanie, skontaktowalam sie z doradca, podalam mu moje warunki i poprosilam o skontaktowanie z bankami. Dal mi 3 banki, przy czym w kazdym z tych bankow mowili mi zupelnie co innego niz twierdzil doradca. W jednym z tych polecanych nie mialam najmniejszych szans na kredyt. Wzielam pare dni wolnego, pochodzilam po bankach, popytalam, poszukalam na ich stronach, porownalam i wybralam sama 4ty bank, niby mniej nowoczesny a tak naprawde najbardziej mi przyjazny. Notariusz i deweloper byli OK.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Myślę, że największym problemem jest brak szkoleń i zatrudnianie ciemnot niereformowalnych, a myślący ludzie nie mają pracy bo zajmują im miejsca dekle zatrudniane "z polecenia" ....... rodzinne bandy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Tygr
Ubezpieczenie było warunkiem koniecznym wziecia kredytu, w przeciwnym razie nie byłoby zgody dyrekrora na udzieleniie kredytu. Umowę czytałam i znajdyje się w niej zapis, ze wszystkie formalności, łącznie z wkładem własnym mają zostać załatwione do dnia 30 listopada, a nie przed podpisaniem umowy. (umowa podpisywana 19.11). nie oczekiwałam, że coś dostanę, za nic. Wszystkie te osoby mają płacone pensje i powinny znać się na swoich obowiązkach. Urzędniczka z na pytanie co to jest stopa rzeczywista odpowiedziała, ze "to się wylicza z takich róznych wskaźników" ale ona nie wie i musi zapytać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
marie marie > no ja właśnie szukam mieszkania na rynku wtónym bo obawiam się deweloperów... Słyszałam o wielu przekrętach z ich strony. Nie bałaś się?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość TYgr
Teraz juz wiem, ze trzeba było ich sobie odpuścić, ale naiwnie myślałam, że oni znają się na swojej pracy i będzie poprostu łatwiej. To chyba żaden grzech chcieć sobie ułatwić życie !!! Do tego nie trzeba być ksiezniczką:) to tak jakby powiedzieć, ze osoba używająca zmywarki jest "ksieżniczka", bo przecież można samemu pozmywać. Nowoczesne rozwiązania sąpo to żeby z nich korzystac.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dobrze, że poruszono ten temat bo może ktoś się zastanowi nim pójdzie do takiego pasożyta nieduczonego, lepiej samemu już chyba obejść te wszystkie instytucje i się dowiedzieć.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
a poza tym nie rozśmieszaj mni Pani w banku ci ni epowiedziała, kiedy wkład własny ma być wpłacony? A masz mózg? O takie rzeczy chyba należy się dowiedzieć przede wszystkim, poza tym na pewno było to w umowie - to co, umowy też nie przeczytałaś przed podpisaniem? 14:00 [zgłoś do usunięcia] tak mysle chyba nie czytala skoro nazywa to "droga przez meke...." kolejna ksiezniczka ktora myslala ze wszystko pod nos dostanie! A ubezpieczenia wcale nie musialas brac...to tak poza nawiasem!----------------oho , już gimazjaliści wrócili ze szkół. Drogie dzieci - a brałyście jakieś kredyty - oprócz pożyczek w SKO ? . To glupot nie opowiadajcie . Spróbuj jedno z drigim przeczytać umowę gdzie co drugie zdanie jest : " szczególy w regulaminie Banku " -a regulamin jak Biblia . O samej umowie i jej skomplikowanosci nie wspomnę .Myśle,że banki celowo mnożą te przepisy ,zeby normalny czlowiek - piśże normalny czlowiek w sensie nie finansista ani bankowiec - zgubil sie w tych meandrach i nic nie zrozumiał . A banki celowo " zapominają " o różnych kosztach - ale powiedzą o nich , oczywiście - jak wszystkie papiery są juz zgromadzone ,czas uplywa - i czlowiek decyduje sie na dany kredyt ,bo juz nie ma czasu ,zeby zaczynać wszystko od nowa . Zresztą jaka jest gwarancja ,że innny bank tak samo nas nie potraktuje ? A autorce wspólczuję i mam nadzieję ,ze nimo wszystko kiedyś będzie sie z tego śmiać - jak uda jej sie rozszczelinić szczęki :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×