Gość flyvyv Napisano Grudzień 9, 2009 przyszła do nas nowa dziewczyna. praca jest ciężka, często trudna, dużo jej jest, ale wydaje mi się, że szybko można przyswoić o co chodzi. pracuje w dużej korporacji i do naszego działu są przyjmowane osoby tylko i wyłącznie z konkrentym wykształceniem - czyli z założenia mają się znać na tym czym mają się zajmować. i przyszła ona, z miejsca nikt jej nie polubił. dlaczego nie wiem, ma coś takiego w sobie, tylko nie wiem co. poza tym ciągle się myli, trzeba po niej wszystko poprawiać,ona nie umie się zabrać a jak się już zabierze za coś konkretnego to to zaraz zchrzani.wszyscy są wściekli na nią bo każdy robi swoje i jeszcze za nią. wczoraj ją widziałam na korytarzu, trzęsły jej się ręce, miała rozbiegany wzrok, widać, że jest maksymalnie zestresowana. od wczoraj cały czas myślę o niej i stwierdziłam, że z nią porozmawiam. może ze stresu nie jest w stanie logicznie myśleć, może trzeba jej spokojnie wytłumaczyć (u nas nikt niczego nie tłumaczy od pierwszego dnia dostaje się sprawy i trzeba je robić, ale nikt nie miał do tej pory z tym problemu) pokazać na co ma zwracać uwagę, pomóc poruszać się po tych sprawach, wyłapywać najważniejsze rzeczy. szkoda mi jej jest po prostu! może nie jest taka głupia tylko zagubiona i jeszcze ta gęsta atmosfera wokół niej. ale tu jest problem, boję się, że źle odczyta moje intencje i wejdzie mi na głowę, że będę musiała jej wszystko tłumaczyć za każdym razem, poświęcać swój czas. boję się, że mnie wykorzysta po prostu. nie znam jej, nie wiem jaka jest. co byście zrobili na moim miejscu? zostawić ją niech sobie radzi najwyżej wyleci czy pomóc z wizją, że się czepi mnie jak rzep? Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach