Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość Abortena

Czy to normalna reakcja na NIEGO?olał mnie i dziecko...

Polecane posty

Gość Abortena

skrzywdził mnie strasznie. byłam po ciężkim zwiazku...kobietą z dzieckiem.z nim kilka lat pięknego życia,zaplanowane dziecko. wszystko runęło.zrobił to w bardzo bolesny sposób,wręcz brutalny...na samo wspomnienie aż mnie trzęsie:( porzucił to co było dla niego najważniejsze.to co przeżyłam i jak si czułam wiem tylko ja sama. nie da sie tego opisac. nienawidzę go,ale przecież nie przestałam kochać,bo kochałam naprawdę!!! a jeśli kochałam to ot tak sobie(nawet po tym co zrobił mi ,nam kilka miesięcy temu)nie mogę jeszcze przestać kochać....... największa rozpacz już za mną.... nie kontaktujemy sie własciwie wcale...ale ostatnio zaczął. zachowuje się jak najgorsza kurwa...cham.brak słów. ja tego już nie wytrzymuję,bo nie mogę pojąc,ze to on tak sie zachowuje.... niszczy mnie świadomość,ze nie dość,ze tak zranił to potrafi być taki straszny... dobija mnie to....... raz mam ochotę go poćwiartowac.. później zastanawiam się czy to aby napewno on... momentami wydaje mi sie,ze gdyby był blisko mnie to chyba wydrapałabym mu oczy......... czasami znów chce mi się wyć,że tak mnie "zrobił".... Normalne to?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość aaaaaaaaaaaa
jak on niby sie zachowuje? co to za sytuacje?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ile czasu minelo
od rozstaniea? lepiej sie nie kontaktowac, nie rozdrapuj swiezych ran...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Abortena
najpierw moze jak sie zachował. idealny związek(nasze zdanie).....zaczęło się jak było już dziecko. ucieczki z domu.okropne złośliwosci...zwalił wszystko na mnie.stał się okrótny,momentami agresywny...nie przebierał w słowach. nic mu nie pasowało(nawet to,ze miał zajmować się dzieckiem,bo ja też poszłam do pracy i mieliśmy się zmieniać) przestał wracać do domu.przestał ze mną rozmawiac.udawał,ze jest normalnie robiac ze mnie wariatkę. odmawiał jakiejkolwiek pomocy... aschły,zimny..obcy..... wyprowadził sie a z nami zerwal kontakt. zostałam z tym wszystkim sama a on miał to w dupie(kasy też nie płacił) dwa razy "coś"mi dał zastawiając sie tym,ze utrudniam mu kontakty z dzieckiem. nie utrudniałam.zawsze mówiłam,ze to nasze dziecko i ono sobie na pewne rzeczy nie zaslużyło! ze my to my(to co między nami)ale dla niego musi zachowywac się jak człowiek nawet jak sobie pójdzie w świat. nie znałam jego adresu,telefonu(bo zmienił)a jak sie odezwał to krzyczał dlaczego nie chce dać mu dziecka na cały dzień.:O nie mogłabym,a jak wcześniej go prosiłam o normalną pomoc i kontakt z dzieckiem to bylo na nie. nie odzywał sie 2 miesiące.teraz dzwoni i mówi to samo-kontakt z dzieckiem!!!! już nie walczy o zabieranie(na szczęście) rozmawia ze mną jak ze śmieciem. on nie bedzie ze mna rozmawiał -tak mówi.on ma w dupie moje problemy(jak mu np.podziekowałam za jego fantastyczne podejście a co za tym idzie moje problemy) jestem taka i owaka..pierdole głupoty.moja wina....... itp...itd..........

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Abortena
4 miesiace temu spakowal walizki

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ile czasu minelo
kochana, wspolczuje 🌼 postaraj sie ustalic z nim jasno termin czas spotkan np. w sobote, zmien moze tel i koniecznie zloz pozew o alimenty , niech dupek ponosi konsekwencje wlasnych czynow, co za palant :o

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Abortena
wiesz..teraz jak sie nie odzywał..nie dawał mi grosza miałam straszne załamanie,ale nie ważne. czytałam sobie w necie co i jak z tym pozwem.(psychiczne przygotowanie równiez) zresztą kiedyś powiedziałam mu,ze to się sądem zakończy ,bo tak to być nie moze..ze to jest nienormalne.....to mówił-tak zakładaj mi sprawę.masz racje...tak.tak.i tak nie zalożysz... wczoraj jak zadzwonił i tak ze mną rozmawiał to zapytałam go czy wie,ze będzie miał sprawę....... to tak mi dał,ze szkoda gadać... ze mnie zniszczy,że jak mogłam.......(jak ja mogłam?rozumiecie,ale,ze on cos takiego to nie ważne.nie ważne,ze się wypiał) chwilami się boje...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Abortena
hmmm...dziecko jest małe.nie pamięta go(super ma ojca) Kazdy sie za głowę łapie jak slyszy co on wyprawia/ł. szok. co tu mówić,do mnie do domu raczej nie ma wstępu.moja matka nie chce na niego patrzeć.Znienawidziła go.....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ile czasu minelo
ech.. nagrywaj rozmowy, bedziesz miala w razie czego.. trudna sytuacha, ale pewnie Cie straszy i liczy ze cos ugra, zloz pozew o alimenty - naleza Ci sie, mozesz poszukac pomocy w OIK (wpisz w google), maja tam pomoc prawna i psychologicza (darmowa)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość hugs
szczerze wspolczuje, mam nadzieje ze znajdziesz w sobie taka sile by zwalczyc tego bydlaka... masz w koncu dla kogo zyc. powodzenia!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość hugs
OIK zalezy w jakim miescie, ale zawsze pomoga, swietna pomoc dla matek samotnych z dziecmi (sama wiem, jestem tym dzieckiem, tylko doroslym juz :))

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Abortena
miałam od niego niezłe smsy typu-jak cie kurwa spotkam......... sam w nich pisał zebym je lepiej trzymała,bo tylko to mnie uratuje:O:o idiota:O:o no i zawsze to mógłby być dowód,ale dziecko mi ten telefon popsuło.. pewnie da się naprawić,ale to znów jakieś koszty.......

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Abortena
a najlepsze jest to,że doslownie spierdoliłam mu życie!:O ja jemu.nie on mnie i nie dziecku co najgorsze:O zwala na mnie winę..tak to argumentuje,ze można zgłupieć(on chciał spokoju,a ja mu go nie mogłam dać) można z nim gadać i pół dnia,ale i tak ja jestem idiotką a on jest pokrzywdzony bo nie ma swojego "ukochanego synka"...ale na pytanie jak mógł tak dziecko olać mówi twoja wina!!! uciekłem od ciebie:O:Onie od dziecka..o i tak w kółko

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nie bój się... Wiele kobiet było i jest w podobnej sytuacji. Wielu tzw. ojców najpierw się odgraża, pokazuje jaki z niego kozak a potem....potem ucieka przed egzekucją alimentów ze stekiem wulgaryzmów na ustach. Mało który robi coś więcej niż bluzgi. Dlaczego? Bo wie, że prawo jest po Twojej stronie ale jakoś "zachować twarz" . Pozostają mu słowne groźby. Jeśli będziesz znać swoje prawa i robić swoje to na tych złych słowach się zapewne skończy. Najważniejsze - nie bać się. wiem, że to może być trudne. Poradzisz sobie. Przecież wiesz, że musisz... Twoim obowiązkiem wobec siebie i dziecka jest złożyć wniosek i do końca, spokojnie i konsekwentnie pilnować procedury. Zgłoś się do MOPS-u albo do jakiegokolwiek ośrodka udzielającego wsparcia ofiarom przemocy w rodzinie. Powiedzą Ci jaki jest schemat postępowania facetów w takiej sytuacji a także pokierują w dalszej drodze prawnej. Oprócz tego ważne jest wsparcie psychiczne, może pomoc psychologa. Oczywiście, że jeśli masz net - poczytaj... Fora, portale prawne. Czytaj, czytaj i ... utwierdzaj się w przekonaniu, ze dobrze robisz walcząc o należne Ci prawa. Trzymam kciuki i wierzę, że sobie poradzisz.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jak ktoś tu już poradził
nagrywaj te rozmowy, zapisuj SMSy - to się przyda. Zapisuj dokładnie datę każdego kontaktu z nim, każdej sumy którą od niego dostaniesz itp. Faceci bywają okrutni, ale może on jest na coś chory? Wypadki chodzą po ludziach, a skoro wcześniej było tak sielankowo, to coś się musiało stać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Abortena
nie wiem o co mu chodzi... podam Wam przykład jego zachowania -tuż po jego wyprowadzce mały mi bardzo zachorował.biegiem lekarz.wykupowanie lekarstw.(zostało mi jakieś 3 złote do nastepnego dnia,w którym to mogłam jechać do pracy i pobrać zaliczke) byłam zdołowana i chorobą dziecka i swoim życiem.ledwo żyłam.trzęsłam się.wymiotowałam z nerwów.ach szkoda nawet o tym pisać) była godz ok 23 jak miałam dać dziecku syrop na gorączkę..niestety wyleciał mi z rąk ten syrop i sie rozbił:(a ja miałam marny grosz... zadzwoniłam do niego(jeszcze miał swój numer i był w kontakcie z nami..powiedzmy w kontakcie:O) powiedziałam co się stało..żeby kupił mi syrop i przywiózl....... nadarł się na mnie,ze co ja sobie myślę..ze to moja wina..mogłam go nie upuścić....ze co ja sobie wyobrażam,ze on ma o tej godzinie się autobusem tłuc??:O:o spłakałam się już w ogóle,zdołowałam i sama wsiadłam w autobus.podjechałam do koleżanki,która tez ma małe dzieci.... no i powiedzcie mi czy ja jestem nienormalna,ze nie mogę o tym wszystkim spokojnie myślec? jak mi najgorsze nerwy odpuściły to znów się zacznie chyba........

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nie proś o żadne syropy
wszystko załatwiaj drogą oficjalną.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Abortena
jejku:O ja chyba potrzebuję"adwokata"który bedzie za mnie z nim rozmawiał:O:O:O no ile można mówić,tłumaczyć..dziwi się,ze mam mu za złe takie potraktowanie........a co mam być szczęśliwa? chciałabym żeby się ulotnił........

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Abortena
podkresliłam,ze sytuacja z syropem była tuż po jego wyprowadzce...teraz to już nic nie chce... a jak pomyślę sobie o jego spotkaniu z dzieckiem to... przecież samego dziecka bym z nim nie zostawiła. wczoraj mówił,ze dziecko jeszcze z nim bedzie...że wspomnę jego slowo...za chwilę,ze jak chce mu pomóc to nie powinnam ograniczać mu kontaktu. zwariuje:O

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jak ktoś tu już poradził
ja jednak podejrzewam jakieś zaburzenie - niech Twój mąż się przebada, bo to naprawdę się nie zdarza, żeby bez żadnego najmniejszego powodu zmieniał się całkowicie charakter i to na dodatek facet nie postępuje logicznie - a tak by robił gdyby był po prostu wyrachowany.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Jesteś chyba na etapie zastanawiania się jakie Was łączą relacje. Bo niby od odszedł ale domaga się .... no właśnie, czego? Moim zdaniem jest to próba sił. Nie chodzi o dziecko, ale o pokazanie kto jest górą, o zagłuszenie jego sumienia. Dla Ciebie najważniejsze jest to, żebyś sama sobie odpowiedziała na pytanie - kim on dla Ciebie jest i kim ma być w przyszłości. Bo jeśli odszedł i nie widać powodów do tego, że będziecie kiedykolwiek razem - to ... postaraj się nie prosić go o pomoc. Powinien, bo dziecko. Jednak nie chodzi tu o honor, ale kolejne preteksty do nagonki słownej. Jeśli zwracasz się o pomoc dla dziecka - zawsze nagrywaj to co on mówi. To ważne, naprawdę ważne. Szczególnie teraz, w tej sytuacji jaka jest teraz. Bo jeśli groźby słowne będą się powtarzać, to zamiast wpaść w depresję sama i narażać dziecko na stres, to zdecydowanie lepiej złożyć wniosek o wszczęcie postępowania. W każdym razei wiedz, że takie prawo masz i jak to wygłada w procedurze. Tak na przyszłość. Paragraf: ---------------------------- Art. 190. § 1. Kto grozi innej osobie popełnieniem przestępstwa na jej szkodę lub szkodę osoby najbliższej, jeżeli groźba wzbudza w zagrożonym uzasadnioną obawę, że będzie spełniona, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2. § 2. Ściganie następuje na wniosek pokrzywdzonego. --------------------------- A tak próbuje się bronić przykładowy się przykładowy delikwent: --------------------------- http://forum.prawnikow.pl/art-190-prosze-o-wyjasnienie-t46690.html&hl=groĹşba+karalna ---------------------------

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Celowo pokazuję Ci przykład o wiele "łagodniejszy"... Bo ten gość "tylko" groził dziewczynie opisami na gg, że jej zrobi krzywdę. Wiele osób, nawet na kafeterii, nie zdaje sobie sprawy, że groźba karalna może zrobić z nich oskarzonych. Teraz porównaj to do swojej sytuacji. Masz dziecko, które wymaga zdrowej, silnej matki, opiekunki. A nie trzęsącej się zastraszonej kobietki, bo facet sobie rzuca groźby. Nie mówię, żeby od razu biegnąć do prokuratury. Trzeba być na to gotowym. Ale właśnie - jeśli będzie taka konieczność, wtedy nie wolno się wahać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość matrukulla
Na pierwszy rzut oka gosciowi naleza sie 2 procesy: pozew o alimenty oraz za grozby karalne. Autorko, im bardziej sie boi, tym bardziej bedzie ci grozil. Tonacy brzytwy sie chwyta. Grunt to zebys ty sie nie dala. Najlepiej nie wdawaj sie juz z nim w zande emocjonalne dyskusje. Badz chlodna i rzeczowa, nie dawaj sie mu sprowokowac. Zadnych tlumaczen spraw oczywistych (np. nie tlumacz mu poraz setny dlaczwgo to nie twoja wina, bo on to doskonale wie, tylko cie specjalnie podpuszcza i denerwuje gdyz widzi ze to na ciebie dziala). Gosc to psychopata. Zneca sie nad toba psychicznie. Pora powiedziec twardo: nie. Walcz o siebie, walcz o swoja godnosc. A smsy mozna odzyskac - operator przechowuje je przez 5 lat. Tyle ze mozna to zrobic za sprawa policji. Powodzenia :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość uciekajaca przystań
dlaczego jak czytam takie wątki to zawsze zaczyna się od momentu "kiedy pojawiło się dziecko":(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość to straszneeeeeeeeeeeee
:(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Abortena
on był naprawde ok człowiekiem.jasne,ze nie raz mnie "denerwował",ale nie mogłam zarzucić mu nic złego. opiekował się mną,troszczył....okazywał dużo czułości. różnice miedzy nami,te typowe jakie sa między kobieta a mężczyzna gdzieś sie zatarły.był takim moim prawdziwym przyjacielem. Czułam,ze jestem dla niego ważna.po prostu... no ale później..wystarczyło,że nie mam humoru.I tu np.czas ciąży..wtedy czułam się strasznie i jeszcze mój chory kregosłup,a on nie traktował jak jakiegoś ufoluda:O nie wiem,chyba myślał,że będę tryskała humorem non stop 24/24.. do tej pory by mi wypominał moje "zachowanie"w ciąży:O tak samo później.Jak o czymś mówiłam,ze np jestem zmęczona,nie mam siły to wygadywał,że sie czepiam,przesadzam.. to tak na zasadzie nie liczenia się ze mną..to partnerstwo gdzieś się ulotniło... doszło do tego,że mając na głowie dom,prace ,dziecko i jego z wachającym humorem byłam zdołowana do granic możliwości. widziałam jednak mozliwość rozwiązania tych problemów,tylko że sama nie byłam w stanie nic wskórać a on widać nie miał najmniejszej ochoty ogarnąc tego co należy:O:(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Piwne Oczy
Autorko doskonale Cię rozumie, moja sytuacja jest bardzoo podobna do Twojej. U mnie to wszystko zaczęło się też w trakcie ciąży, nie trwa długo bo jestem w 6 miesiącu. Mój mąż znów wyszedł i nie wrócił. I chce dać sobie już teraz spokój, chce skończyć ten związek bo to nie ma sensu. Nie chce właśnie, żeby dziecko wychowywał się w takich warunkach. Mąż jeszcze nie straszy ale wiem, że to tylko kwestia czasu - zawsze tak było. Nie raz chciałam odejść ale jakoś nie miałam sił i wracałam. Przez ostatnie zniknięcia wracała chyba tylko dlatego, że ja głupia po Niego jeszcze pojechałam :O Nie interesuje się mną, ciązą. Ma wszytsko gdzieś! I do tego od miesiąca nie pracuje i nie daje pieniędzy. Na szczęście pomaga mi mama. To wszytsko jest okropne, te uczucia towarzysące temu wszystkiemu. Nie raz już miałam mysli samobójcze bo nie mam sił by życ. To jest tylko krótki opis mojej sytuacji ale w rzeczywistości jest prawie taka jak Twoja.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Abortena
Piwne oczy z jakiego miasta jesteś?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Piwne Oczy
Ze Śląska...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×