Gość iesfodjnhxizof Napisano Styczeń 21, 2010 Kiedy miałam 6 lat, moi rodzice się rozwiedli, tuż po rozwodzie wyprowadziłyśmy się z mamą do dziadka, taty mamy, który mieszkał sam gdyż babcia zmarła w roku 1995, kiedy miałam 2 latka. Z tatą powoli kontakt mi się urywał, na początku zabierał mnie do siebie na weekendy, a także w dni w tygodniu, w których mama chodziła do pracy na cały dzień. Oczywiście nigdy nie miałam mamie za złe tego, że go zostawiła, bo był alkoholikiem i jest to zrozumiałe, że nie było możliwości żyć z taką osobą pod jednym dachem, z kimś robiącym awantury każdego dnia, nie szanującym i bijącym codziennie mamę. Kilka miesięcy po rozwodzie mama poznała kogoś, z kim jest do teraz. Jakieś 4 lata temu zamieszkaliśmy z nim (A.), a właściwie to razem wyjechaliśmy zagranicę. Nic nie mam do ich związku, nie przeszkadza mi on, zawsze staram się unikać kłótni z którymkolwiek z nich i ogólnie staram się być bezproblemowa. Ale... na każdym kroku słyszę od A., że jestem głupia, że do niczego się nie przydaję, że jestem nikim i jestem tak nierozgarnięta i tępa, że nie poradzę sobie w życiu, że nie mam przyszłości, że nie zasługuje na nic... Chciałam jechać do Polski na wakacje do ciotki, która zaprosiła mnie do siebie, to usłyszałam, że chyba jestem nienormalna, że nie pojadę, bo będę dla niej problemem i jak to sobie niby wyobrażam, no i że mam 'wypierdalać', bo tylko zawadzam. I co mam z tym zrobić? Udawać, że nie słyszę tego i patrzeć dalej na to jak się dowartościowuje dzięki mojej osobie, a sama coraz bardziej się zapadać, by na końcu zwariować i coś sobie zrobić? ... :( Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach