Gość dragonaira Napisano Marzec 15, 2010 Najpierw rano musiałam drzwi wejściowe z kopa otwierać - dobrze że glany mam to szybko poszło. A na zewnątrz? Furtka, brama i ogrodzenie zamarznięte na amen, nie dało się klamką ruszyć, włożenie klucza to marzenie ściętej głowy, a próby wspinaczki też do niczego bo parkan oblodzony spod rąk ucieka. Szef mi nie wierzy, stwierdził że ładną historyjkę sobie wymyśliłam - a tak na serio macie jakieś sposoby na zamarzające furtki/bramy? Głupi odmrażacz guzik dał, tylko sobie paluchy nim upaprałam. Wybrałam miotacz płomieni z zapalniczki i dezodorantu ale przecież nie będę w co mroźniejsze poranki podpalać zamka... Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach