Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość sl1

Pytanie o alimenty

Polecane posty

Gość ashksgvds
Gdybym miała czekać, az mój ex kupi synowi cokowiek do ubrania, to bym się nie doczekała. Już nie mówiąc o wnoszeniu rozmaitych opłat, bo żeby zapłacić np. za obiady w szkole czy za angielski musiałby się tam pojawić. Druga sprawa, że pewnie wielu facetów uznałoby, że ciuchy z marketów i buty z ccc to aż nadto. Więc nie do końca kobiety wolą straszną kwotę 300 zł alimentów w gotówce, żeby ją przeznaczyć na waciki i spa, tylko kobiety w większości przypadków kierują finansami (równiez w pełnych rodzinach), one robią zakupy, pilnują terminów płatności i wiedzą, co dziecku jest potrzebne. One piorą i prasują, więc widzą, że w spodniach jest dziura, one chodzą do lekarza i kupują leki czy płacą za dentystę. I druga sprawa - przy aminetach w "towarze" mogłoby dojśc do sytuacji, że tatuśkowi spodobałby sie rower dla dziecka za 600 zł i uznał, że alimenty za 2 miesiące ma z głowy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ashksgvds
A pan Shadow jak zwykle uważa się za najmądrzejszego, ale tak właściwie to gów*o wie o wychowaniu dzieci.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość SamantaSami
ashksgvds - zgadzam się z tobą w 100 %. Miałam właśnie to samo napisać. Zniecierpliwiony, wiesz kim jesteś? Ograniczonym pieniaczem i tyle. Żeby czasem kobity się nie dorobiły na alimentach! Śmiech po prostu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Zniecierpliwiony
jestem palantem

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Shadow_
Drogie Panie, nie obrazcie sie ale generalnie mam w dupie co o mnie sobie myslicie. Wrecz mnie to nawet bawi! :D . Czy uwazam sie za najmadrzejszego...? Chyba nie, ale napewno nie uzawam sie za glupiego. W kazdym razie wy nas za takich uwazacie. Prawda jest tez taka, ze przy rozwodzie zadna z was nie chciala by trafic na kogos takiego jak ja :D A pisze to dlatego, ze moze trafi tu jakis tata ktory nie bardzo wie co zrobic i mu to w czyms pomoze. Napewno nie dla was. Bo pewne osobniki na tym forum nie przejawiaja zdolnosci kojarzenia faktow. W kazdym razie zabawne jest to, ze na podane konkretne argumenty z mojej strony a nawet konkretne przepisy prawne pada odpowiedz: "A pan Shadow jak zwykle uważa się za najmądrzejszego, ale tak właściwie to gów*o wie o wychowaniu dzieci". Jasne nic nie wie, nic nie slyszal. Tam gdzie koncza sie argumenty pojawiaja sie tego typu teksty i zmiana tematu. Niestety nie jest to merytoryczna dyskusja... Jak chcecie ze mna rozmawiac to na poziomie i konkretnie a nie w ten sposob. Nie przywyklem do tego typu dyskusji.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość bo byle zony
a czego oczekujesz od panien ktore zorbily sobie dziecko i oczekuja ze to bedzie ich zrodlo utrzymania na reszte zycia, poprzez alimenty? bo jesli merytorycznej dysksji to zle trafiles

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ashksgvds
do Shadow - w poprzednim poście na pierwszej stronie są konkretne argumenty, do których nie potrafiłeś się ustosunkować. Lepiej piać na swój temat hymny pochwalne i pławić się w kafeteryjnej chwale. Moje opinia, że nie masz pojęcia o wychowywaniu dzieci, bierze sie właśnie z lansowania przed ciebie tezy, ze matki chcą alimenty w pieniądzach, bo wtedy wszystko wydają na siebie, a dziecko żyje energią z kosmosu. Tymczasem, jak napisałam, matki wolą pieniądze, bo tak jest dla nich wygodniej. Nie wyobrażam sobie, że miałabym dzwonić do eksa i mówić "Dziś masz kupić dziecku bułku, a jutro szynkę". Ja robię zakupy, ja wiem, co dziecko potrzebuje. Napisz mi dokładnie, jak wyobrażasz sobie alimentację w naturze, bo jak dla mnie to jest to uciązliwe i mało praktyczne.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość eeeeeeeeeeeee.........
cha cha zapłać energię el., gaz wodę w naturze........ acha a może dziecko nie potrzebuję ciepłej wody i prądu????????????

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Shadow_
" ashksgvds do Shadow - w poprzednim poście na pierwszej stronie są konkretne argumenty, do których nie potrafiłeś się ustosunkować. Lepiej piać na swój temat hymny pochwalne i pławić się w kafeteryjnej chwaleę przeciez sie ustosunkowalem do tych "niby" argumentow! Wrecz podalem swoje na ktore do tej pory nie dostalem zadnej sensownej odpowiedzi. Moja opinia na temat tego dlaczego matki chca pieniadze jest taka, ze tak jest im poprostu wygodniej! Nie musza nic konsultowac, sama decyduja w czym dziecko bedzie chodzic i jak wygladac. Jakimi zabawkami bedzie sie bawic. Nie pieprz mi prosze bzdur o tym, ze nie wiem nic o wychowaniu dziecka bo akurat wiem bardzo duzo. Jestem po rozwodzie ale biore czynny udzial w wychowaniu mojego syna. Dla twojej informacji powiem jeszcze, ze sam osobiscie przelewam alimenty mojej ex na konto. Nie dokonuje zakupow samodzielnie. Porozumielismy sie w tej kwestii z byla zona. Ona jesli kupuje cos z alimentow na dziecko to pyta mnie o zdanie, informuje tez ile na co wydala itp... "Dziś masz kupić dziecku bułku, a jutro szynkę". Ja robię zakupy, ja wiem, co dziecko potrzebuje." no wlasnie dlatego ty kupisz mu blke, szynke czy co tam jeszcze a tata zaplaci za przedszkole, czynsz, dodatkowo lekcje jezykowe czy jak tam... Co nie da sie?? Napisalem juz w tym watku jak wyglada alimentacja w naturze ale skoro nie mozesz tego znalezc na kafe ani na google to zamieszcze ci raz jeszcze to jak widzi to ustawodawca: Kwestie alimentów są zawsze bardzo trudne, zarówno dla rodzica, któremu sąd przyznał pełnię władzy rodzicielskiej, a co za tym idzie, dziecko zamieszka właśnie z nim, jak i dla rodzica który został odsunięty od codziennych spraw dziecka, czasem poprzez zupełne porzucenie rodziny. Często zdarza się tak, że rodzice będą potrafili się porozumieć w kwestii alimentów, zdecydowanie częściej jest jednak tak, że walka o alimenty jest długoletnią wojną pomiędzy byłymi małżonkami. Rodzic, z którym zostało dziecko najczęściej żąda alimentów określonych kwotowo. Trudno zresztą dziwić się takiemu podejściu, bowiem to rodzic który mieszka z dzieckiem niewątpliwie najlepiej zna potrzeby dziecka i najlepiej wie, co konkretnie jest dziecku w danym momencie potrzebne. Zdarzają się jednak coraz częściej sytuacje, kiedy rodzic „dochodzący woli wywiązywać się z obowiązku alimentacyjnego właśnie w naturze i należy pamiętać, że ma do tego prawo. Jeżeli mamy do czynienia z sytuacją, że rodzic „dochodzący kupuje dziecku znaczną większość ubrań czy zabawek, kilka razy w miesiącu zabiera je do kina czy do parku rozrywki, płaci czynsz za mieszkanie czy zapewnia płatną opiekę lekarską (okulistę, dentystę), to niestety rodzic z którym dziecko mieszka nie będzie miał argumentów, aby żądać w sądzie alimentów określonych w pieniądzach. !!! Dopiero, gdy środki te nie są dostarczane w naturze, sąd ustala ich wysokość w pieniądzu !!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ashksgvds
No, zgoda, przyznałam, ze tak im wygodniej. Matka zajmuje się dzieckiem, pracuje, więc stara się uprościć swoje zycie tm, gdzie to możliwe. I to właśnie chęc uproszczenia życia, a nie potrzeba wydawania alimentów na swoje spa jest najczęściej przyczyną, że matka woli pieniądze. Być może zajmujesz się sporo swoim dzieckiem, ale przyznasz, że mało który ojciec z rozwiedzionej rodziny przychodzi po dziecko do przedszkola czy szkoły i płaci za opiekę i posiłki. Po drugie nie wyobrażam sobie exa robiącego zakupy dla dziecka. Czy potem ja jadę na drugie zakupy dla siebie czy on kupuje wszystko, a ja mu zwracam? Czy ex kupuje jednego schabowego dla dziecka a ja dokupuję drugiego dla siebie? Sam przyznasz, że takie rozwiązanie powoduje tylko dodatkowe komplikacje.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość eeeeeeeeeeeee.........
wszystko pięknie ładnie........ale............ najczęściej jest tak, że dziecko zostaje przy mamusi, a tatuś umywa rączki i zabiera malca na 2- 3 godziny na spacerek......... a co z resztą czasu?? Tatuś idzie na siłownie albo na piwko. Mamusia pierze pieluchy i bawi dziecko....... cały swój czas poświęca malcowi. Wychowałam sama córkę i córkę swojego faceta którą mi zostawił........ Dla niego ważniejsi byli koledzy.......... O tym co piszesz i o tych facetach to raczej dinozaury...... takich prawie nie ma!!!!!!! Jest sobie małżeństwo, robią dzieciaki, tatko zmywa się bo ma nową kobietkę a mamusia zaierdala przy malcach. On ma wolność, swobobę i luz blus. Robi co chce i gdzie chce........... Szacunek natomiast dla tych ojców. którzy są prawdziwymi rodzicami!!!!!!!! Ale takich prawie nie ma!!!!!! Kobieta ma instynkt ( chociaż nie wszystkie) pierze, opiekuje się, dba o malca...... A ja bym zaproponowała - wychowuj dwoje- troje dzieciaków, zaiwaniaj do pracy, rób obiadki, pierz, sprzątaj, lataj do szkoły i wychowuj sam!!!!!!!!! Wtedy zobaczysz ile czasu Ci zostanie na przyjemności ( siłownię i piwo).

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ashksgvds
W teorii to pieknie wygląda, ale wydatki na zabawki, ciuchy, okulistę czy dentystę są sporadyczne. Większość to wydatki na jedzenie i mieszkanie, a powierzenie exowi płacenia połowy rodzi tu dodatkowe komplikacje, o których pisałam wcześniej. Piszesz, że ojciec może alimentowac dziecko w postaci wyjść do kina czy parku rozrywki. A co w wypadku, kiedy ojciec, kreując się na wspaniałego tatusia, zabiara dziecko co tydzień do aquaparku czy wesołego miasteczka wykorzystując w ten sposób cały limit alimetów? Zgodzę się, że jest to sposób na patologiczne sytuacje, kidy dziecko faktycznie chodzi obdarte, czynsz jest niezapłacony, a matka wydaje pieniądze na libacje alkoholowe z kohankiem. Są to jednak sytuacje sporadyczne i myślę, ze w tym gronie niewarte rozpatrywania.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Shadow_
Wszystko zalezy od sytuacji jak bylo przed rozwodem, jesli twojego bylego meza nie interesowalo placenie rachunkow kiedy jeszcze byliscie malzenstwem to i tym bardziej nie bedzie go to obchodzilo po rozwodzie. To porste jak konstrukcja cepa. Ja nie twierdze, ze takie rozwiazanie gdzie tata dokonuje zakupow jest dobre czy lepsze niz wplata alimentow na konto. Bo w wiekszosci sytuacji nie jest. Ja tylko napisalem, ze tata ma jak najbardziej do tego prawo. Nawet w pierwszej kolejnosci przed placeniem alimentow w pieniadzu. To byla odpowiedz na wypowiedz jednej z mam, ze nie ma takiej mozliwosc. Napisalem juz wczesniej, ze przelewanie kasy jest wygodniejsze zarowno dla matki jak ojca dziecka. I nie ma co tego negowac. Inna sprawa, ze sa zapewne takie matki ktore w zaden sposob nie angazuja ojca dziecka w kwestii zakupow np ubranek. Tylko wrecz uwazaja, ze kasa przyszla i one decyduja co dalej z nia zrobic. A bylego maja w dupie. Ja dogadalem sie z byla zona. Zarowno jak bylismy jeszcze malzenstwem i juz po rozwodzie wspolnie podejmujemy decyzje na temat wygladu naszego dziecka czy dodatkowych zajec. Gdybysmy mieli z tym problem wtedy pewnie zrobilbym tak jak opisalismy to powyzej czyli nie przelewalbym pieniedzy na konto tylko wypelanial obowiazek alimentacyjny zakupami, oplacaniem czynszu, przedszkola itp. "Piszesz, że ojciec może alimentowac dziecko w postaci wyjść do kina czy parku rozrywki. A co w wypadku, kiedy ojciec, kreując się na wspaniałego tatusia, zabiara dziecko co tydzień do aquaparku czy wesołego miasteczka wykorzystując w ten sposób cały limit alimetów? " A czy w normalnym zyciu ktos tak postepuje? Oczywiscie, ze nie. Alimenty to zabezpieczenie podstawowych potrzeb dziecka! Aquapark co tydzien to nie jest podstawa potrzeba. "Po drugie nie wyobrażam sobie exa robiącego zakupy dla dziecka. Czy potem ja jadę na drugie zakupy dla siebie czy on kupuje wszystko, a ja mu zwracam? Czy ex kupuje jednego schabowego dla dziecka a ja dokupuję drugiego dla siebie?" Oczywiscie, ze nie. Np twoj byly jedzie do marketu i po konsultacji z toba dokonuje zakupow np pieluszek na 2 tygodnie czy miesiac, obiadkow w sloikach, deserkow itp. Kupuje ubranka, placi za rachunki. Przeciez kiedy dziecko jest u niego tez nie wylicza kazdego kotleta.!! Przynajmniej ja tak nie robie. Zdrowe podejscie i rozsadek na pierwszym miejscu. Nikt dziecku nie bedzie zalowal kotleta ani go wyliczal. Pomysl przez chwile, jesli kupi pieluch i obiadkow np na caly miesiac, do tego zaplaci za cos tam jeszcze to przeciez wtedy ty masz ten problem z glowy i skupiasz sie na tych najprostrzych potrzebach typu bulki codzien czy szynka itp. Czasem zwlaszcza kiedy mama nie ma samochodu moze byc to nawet wygodniejsze dla niej. Bo nie musi targac siat z marketu autobusem. Jesli zalozymy, ze jestemy rodzicami dziecka a nie ex malzonkami to dla dobra tego dziecka mozna sie dogadac przeciez. Mi tylko o to chodzi. Ja nie mam dobrych relacji z moja ex i jako byli partnerzy nie mozemy mowic o jakiejkolwiek przyjazni. Smialo mozna stwierdzic, ze jestesmy wrogami. Ale w kwestii dziecka jako rodzice potrafimy sie swietnie dogadac. Dzecko juz stracilo na naszym rozwodzie i nie ma sensu zeby tracilo cos jeszcze z powodow glupich rozgrywek typu "ja ci zrobie na zlosc i..."

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Zniecierpliwiony
" eeeeeeeeeeeee......... wszystko pięknie ładnie........ale............ najczęściej jest tak, że dziecko zostaje przy mamusi, a tatuś umywa rączki i zabiera malca na 2- 3 godziny na spacerek......... a co z resztą czasu?? Tatuś idzie na siłownie albo na piwko. Mamusia pierze pieluchy i bawi dziecko....... cały swój czas poświęca malcowi. Wychowałam sama córkę i córkę swojego faceta którą mi zostawił........ Dla niego ważniejsi byli koledzy.......... O tym co piszesz i o tych facetach to raczej dinozaury...... takich prawie nie ma!!!!!!! Jest sobie małżeństwo, robią dzieciaki, tatko zmywa się bo ma nową kobietkę a mamusia zaierdala przy malcach. On ma wolność, swobobę i luz blus. Robi co chce i gdzie chce........... Szacunek natomiast dla tych ojców. którzy są prawdziwymi rodzicami!!!!!!!! Ale takich prawie nie ma!!!!!! Kobieta ma instynkt ( chociaż nie wszystkie) pierze, opiekuje się, dba o malca...... A ja bym zaproponowała - wychowuj dwoje- troje dzieciaków, zaiwaniaj do pracy, rób obiadki, pierz, sprzątaj, lataj do szkoły i wychowuj sam!!!!!!!!! Wtedy zobaczysz ile czasu Ci zostanie na przyjemności ( siłownię i piwo). Mnie po przeczytaniu tego co powyżej nasuwa się jeden wniosek. Dziecko dla pani matki to ciężar i tym ciężarem musi obarczyć jeszcze kogoś. Ponieważ jest ono ciężarem uważa ,że będzie również ciężarem dla ojca. Rzadko można spotkać się ze stanowiskiem kobiety ,że dziecko to przede wszystkim radość ,radość której ojciec najczęściej w przypadku rozpadu związku zostaje zwyczajnie ,brutalnie pozbawiony. Nadto ma jeszcze za to płacić w formie alimentów , niektóre a może i większość mamuś uważa ,że nie powinien ograniczać się tylko do alimentów a dawać więcej ,bo to przecież jego dziecko . Ciekawe dlaczego tak nie myślą we własnym wydaniu???? Moim zdaniem większość mamuś chce traktować dziecko jako swoją własność ale za tą własność płacić już nie chce. One często posługują się argumentem ....piorą ,gotują ,chodzą na wywiadówki, itd itp. To zwykłe bicie piany . Przez ile lat trzeba temu dziecku prać ... pewnie można i 30 ...jak się chce ,jednak jak się tak chce to tym swoim chceniem nikogo nie można obarczać i się tym zasłaniać. Zawsze przy tym należy pamiętać o radości jakim jest posiadanie dziecka i jak przeliczyć na pieniądze jego brak a właściwie gdy zostanie ono odebrane w taki czy inny sposób. Po co rodzice mają dzieci ???? Dla obowiązku>???? Niestety wiele kobiet traktuje dzieci w sposób przedmiotowy a głupie prawo i sądy rodzinne tylko to utrwalają. Myślę ,że jest to związane z przewartościowaniem wartości. Przez głupie prawo kobiety przestają czuć się matkami a czują się jak jakaś obsługa serwisu ( DZIECKO ), ojciec zaś pozbawiony dziecka czuje się jak klient tego serwisu. Państwo wtrącając się w sprawy rodzinne winno za tą rodzinę brać odpowiedzialność. Państwo jednak chce się wtrącać ale odpowiedzialności już brać nie chce. Z tego na pewno nic dobrego nie wyniknie. Nadto niektóre " mamusie " tą sytuację wykorzystują ,państwo je tego nauczyło a im tak wygodnie. Są krótkowzroczne i pozbawione wyobraźni , choćby takiej ,że jej dziecię przełoży swoje doświadczenia rodzinne na własne życie rodzinne , wtedy dopiero będą pretensje ,jednak też nie do własnego dzieciątka ale do tego drugiego ,zięcia lub synowej. Bo przecież najczęściej jest w przyszłości zięć lub synowa. Co do kontroli wydatków pochodzących z alimentów to uważam ,że taka powinna istnieć. Skoro ktoś przeznacza swoje pieniądze na utrzymanie swojego dziecka to powinien i ma prawo wiedzieć co się z tymi pieniędzmi dzieje. Matka ,która uczciwie i zasadnie przeznacza je na dziecko nie powinna robić z tego problemu ,mało tego myślę ,że to byłoby też i w jej interesie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do eeeeee
a kto ci k.... zabrania podzielic wladzy rodzicielskiej pol na pol???? Kazde z was bedzie miec tyle samo wolnego czasu. Ale glupie baby tak maja.Beda sie umartwic i zalic ze WYCHOWYWUJA WLASNE DZIECKO.Jednak gdyby ojciec chcial dzieciaka miec przez tydziwn u siebie to byloby wielkie larum,ze pewnie maly nie dojada,nie myje zebow i wychodzi z domu bez szalika.A poza tym oznaczaloby mniejsze alimenty,albo nawet zerowe :P Z drugiej jednak strony kiedy ten ojciec ma miec wiecej czasu dla dziecka,jak zap.... na twoje horendalne alimenty ?????? :P shadow;lubie cie ;) aaaaa jestem kobieta,to tak dla scislosci i podniesienia cie na duchu ze nie wszystkie kobiety sa ....... ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do do eeeeee
Nie wierzę, że jestes kobietą, a jeżeli jesteś, to pewnie nexiarą, albo babą, która ma męża nieudacznika zarabiającego grosze, i którą skręca z zazdrości, ze ktoś ma więcej pieniędzy. Na dodatek głupią, bo myślącą, że tak wysokie alimenty to standard i norma. A wiekszość "tatuśków" i tak nie chciałoby władzy rodzicielskiej na pół, bo musiałoby poświęcic swój czas i kasę na opiekę nad dziećmi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do eeeeee
do tej powyzej.Hmmmm nie napisalas nic wnoszacego do rozmowy,gdybasz glupio,ale tak wlasnie maja durne chciwe baby,ktorym nie chodzi o dobro dzicka tylko o kase ojca.Alimenty ojciec powinien placic,ale dla takiej jak ty kazda suma jest mala. :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Ewa z eNKeja
jak tatuś dzieciaka zmajstrował to musi płacić! a jak nie ma kasy to rodzice jego zapłacą!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do do eeeeeee
A ty gdybasz jeszcze bardziej głupio :D Powiedz, w jaki sposób znasz temat aliemntów z praktyki, wtedy może staniesz się bardziej wiarygodna, bo w tej chwili tylko się ośmieszasz. Alimentowa rzeczywistość wygląda tak, ze najczęściej są to grosze rzędu 250-300 zl, o które trzeba się prosić. Równie żałośnie wygląda pęd tatuśków do opieki nad dziecmi. Już napisałam, że trzeba być bezmózgowcem, aby wierzyć, że ojcowie płacący 1500-2000 na dziecko to norma.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Ewelinka20
MAM 2 malutkich dzieci 2 latka i 9mies,od .od drugiej ciazy praktycznie sama jestem.córcie czeka teraz 1 operacja urodziła sie z rozstrzepem warg i wyrostka zebodołowego.Idlatego jej ojciec patrzac na nia wstret az raził,dziadek nigdy wnuczki nie chciał widziec .1 dziecko wychowywał sie gdy bylismy niby razem ale naprawde..nie jestem w stanie opisac np.relacji i itp .co dziennie.Kochany wnuczek babuni i dziadunia wszystko miał..piękne chrzciny .Babunia nawet kazała dac nam 200zł gdzie jesli mówie je dam to co zrobie do nastepnej wypłaty.Olewali moje zdanie moja osobe wszystko ogólnie .Mama kazała tyle daj gierojski synek dał.Nie tolerowalam na chrzcinach picia alkocholu i upijania sie .Tylko czekali na ten momet wszyscy od samego rana mniej pewnie niz na chrzciny..Mojej Oli były one inne zaprosiłam chrzestnych rodziców,dziadków -tamtych,ojca jej.Podałam obiad ciasto zrobiłam je godnie alkoholu nie postawiłam nie było mnie stac na to.Nikt nie przyszedł do koscioła,domu .....tylko po impezie jak na wyzerke i popisówe ojciec bez symbolicznej choc kartki..wiecie co?????Moze tylko Bóg zna cierpienie takie jak doznawałam długo ..z niby kiedys prawdziwej rodzinny.Dzis potrafie dziekowac Bogu ze zesłał mi moją Oleńkęi pokazał z kim chciałam zyc,byc wychowywac syna,itpjaka by była moja przyszłosc teraz wszystko widzę...zobaczcie jak wnuczkę 1 w ich życiu by ojciec''bo tak go słowem sie tylko nazywa"brzydzili ,zostawili,zapomieli,nie pytaja jak by nigdy jej nie było..bo buzke ma nie taka a pozatym nie dopisania wspaniałe zdrowe jak ryba dziecko,,,,wstydziła i tak sie by jej babcia poza pokoik ludzią pokazac ojciec nawet na rece ma odreze potrzymac.JA do innych przekonan nie.. potrafie dojsc jak ..Niema Boga...niema wartosci...szacunku...sa zeczy ,kogos własne czasem wcale zbedne do zycia dobra kosztem ktore zdobyte -krzywda ,smiercia,-blizniego.zło ,ciemniejsza strona w naszym kraju,ci co po stronnie winnych dzis po ich stronie sie staje ,mniej kary wymierza niema PRAWDY ...SZATAN NA ZWYCIESCE W TYM WSZYSTKIM POMYSLAC CO SIE DZIEJE NA KRÓLA NIEBIOS MOZE SZYKUJE .A MY W WIEKSZOSCI -IDZIEMY ZA NIM KŁAMSTWAMI PRZEKUPIENI...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość tatasamozlo
Punk widzenia zależy od punktu siedzenia. Podział na matki i ojców będzie zawsze (chyba, że zajmują się dzieckiem np każdy po 2 tygodnie). Ja zarabiam 2000 netto. płace 600 + około 100 w naturze. Dojazdy do dziecka kosztują mnie około 300 zł (mieszkamy 180 km od siebie ) razem wydaje połowę pensji. Z synkiem kontakt mam średni bo była na za wiele nie pozwala kierując się argumentem "jak zapłacisz to zobaczysz go na dłużej" Była 2 miesiące po ostatniej podwyżce ( dogadaliśmy się bez sądów ) stwierdziła, że wydaje na 2 letnie dziecko 1800 zł i chce ode mnie 1000 zł w gotówce. Mam czas 1 m-c na decyzje bo inaczej podaje mnie do sądu. Z ubranek jakie kupiłem małemu, nie widziałem żadnego i domyślam się, że lądują od razu w kuble. Dlaczego jesteście takie dobre matki a czas jaki dziecko spędza z ojcem przeliczacie na kasę? Dlaczego uważacie, że gdy dziecko jest chore należy wezwać 3 prywatnych lekarzy, żeby każdy kolejny potwierdził diagnozę poprzedniego. Często mam wrażenie, że na dzieci z rozbitych związków idzie więcej kasy niż na dzieci z normalnych rodzin. Chciałbym płacić więcej i zapewnić luksus małemu, ale oprócz chcenia trzeba mieć możliwości. Nie rozumiem czemu jesteście wszyscy tacy przytłoczeni życiem a macie w sobie tyle agresji i nienawiści( ostantnie zdanie kieruje po równo do tatusiów i mam) Jeżeli macie taki stosunek do byłego partnera to nie dziwcie się że przekłada się to na sprawy alimentów. Ja też po każdej wizycie mam ochotę nie płacić w gotówce nic a najlepiej dzielić się wychowaniem synka po równo. Niestety złe emocje liczą się bardziej niż rozsądek i nie mam na to szans

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość lalala lalalalalalala lala....
Rozwód z winy męża, w trakcie małżeństwa pracowałam z zarobkiem ok. 1,5tys. mąż tyle samo, jak teraz stracę pracę a mąż zarabia 3tys. to dostanę alimenty na siebie? Z tym, że ja mam wyższe a on średnie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość lalala lalalalalalala lala....
aha no i czy w takim przypadku jako, że jestem przed 40 i pewnie dla sądu mogłabym pracować to czy to będzie jakiś czas na to znalezienie czy jak? bo pewnie nie ma tak, żebym dostała alimenty na siebie i mogła już sobie mieć je do końca życia skoro jestem w miarę młoda i mam wyższe, to pewnie dla sądu znaczy, że mogę znaleźć pracę i alimenty dostanę na jakiś czas albo mi je zabierze po jakimś czasie, czy mąż może się zwrócić powiedzmy po paru latach o zabranie je jako, że ogłabym pracować ale nie pracuję?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
do Shadow:-) ---- po pierwsze dzialalnosc gospodarcza czy tez spolka z o.o. to jest zupelnie inny temat. Takie mamy czasy, ze wiekszosc osob prowadzacych wlasny biznes ukrywa dochod zeby nie placic podatku. Sad jest tego swiadom. To jest zupelnie inna sprawa. Sa sposoby zeby sprawdzic ile taki delikwent faktycznie moze zarabiac. A jakie sposoby sa??? Bo ja mam taka sytuacje, ze byly ukrywa faktyczne dochody i podaje falszywe zarobki...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość anna_asd
ja teraz złożyłam wniosek o alimenty, mimo wszystko to jest dość przykre, że żyje się z kimś lata, a później muszę się sądzić o pieniądze dla wspólnego dziecka. Jeśli ktoś myśli , że dziecko nie kosztuje to chyba sam nie miał dzieci, składam wniosek, bo dziecko bardzo dużo kosztuje, a z drugiej strony ma ojca, który w połowie powinien partycypować w kosztach utrzymania. ale nie życzę nikomu takiej konieczności, a facet, który sam dobrowolnie nie potrafi dac jest świnią

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ania ,zgadzam sie z toba. Mi sad ustalil 450 na dziecko i po dwoch latch kiedy maly idzie do szloy poprosilam bylego o 100 zl podwyzki i miesic myslal i myslal i dzis podpisalismy umowe:-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×