Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość sanibel

dół:(

Polecane posty

Gość sanibel

Jest już po północy a ja nie będę spać już drugą noc.Siedzę z moim chorym psiakiem,który powoli odchodzi.Choruje od długiego czasu na raka i chyba już się poddaje.W dzien jest radosna i chce żyć,ale noc jest jej wrogiem nie pozwalając zasnąć.Jest ze mną od 14 lat,mój największy przyjaciel.Wiem,że taka jest kolej rzeczy i tak to się musi skonczyć,ale smutek we mnie jest tak potężny,że aż boli od niego serce.A nocą dołącza samotność,gdy wszyscy śpią i tylko mój największy przyjaciel wpatruje się we mnie swoimi wiernymi oczami,a ja już nie umiem jej pomóc.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość bartniepokorny
Wiem o czym piszesz... Co prawda moja sunia odeszła w wyniku wypadku, ale nigdy nikomu tego nie życze... stary chłop a wyłem trzy dni bez przerwy...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gabriela ela
hej... rozumiem Cie doskonale... dokladnie 3 lata temu odeszla moja suczka... tez miala 14 lat. pamietam te noc przed jej smiercia. tak glosno sapala, ja lezalam obok niej, glaskalam i plakalam. tak bardzo ja kocham... mimo ze jej nie ma 3 lata, ze mam juz innego psa, zalozylam wlasna rodzine, tye sie wydarzylo. ale bardzo chcialam bym ja teraz przytulic. bardzo Ci wspolczuje, nic zrobic nie mozesz, naciesz sie nia. PS. Suczka umarla 19 kwietnia, ja jeszcze do lipca plakalam prawie codziennie, odruchowo ja wolalam, nie moglam sobie znalezc miejsca. rodzice tez byli zalamani. no i zeby to uleczyc kupilam po 3 miesiacach szczeniaczka. i pomoglo. moze to glupie ale chodzimy na jej grob.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość sanibel
Dzięki za słowa pocieszenia.Są mi chyba potrzebne żeby utwierdzić się w przekonaniu,że nie jestem totalną wariatką szalejąc z rozpaczy za psem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość bartniepokorny
Ja po tym wszystkim, wiem może to śmieszne, poszedłem do księdza żeby się dowiedzieć co wiara ma do powiedzenia na temat zwierząt... niestety dosyć brutalnie mnie uświadomił... ale ma jego opinie w nosie, ja poprostu wiem... że jak moja świeczka się wypali to na tle jasnego światła w tunelu będzie się odznaczał ogonek mojej sunisi...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gabriela ela
masz do tego prawo. po tej nocy, o ktorej pisalam, gdy czulam ze to koniec, musialam pojsc na kolokwium. pamietam ze weszlam do sali i zaczelam ryczec. ludzie mnie pocieszali. kolowieum oczywiscie zle mi poszlo, balam sie wracac do domu. pytam mamy jak tam, a mama nie chciala mnie denerwowac wiec mowi, ze psinka spi i zebym ja obudzila. gdy jej dotknelam byla sztywna. pamietam ze wybieglam z placzem z domu, bieglam przed siebie, niedaleko mam prace, w ktorej mialam sie stawic za kilka godzin. powiedzialam wiec przelozonym jaka sprawa, i sami mnie zwolnili tego dnia i pocieszyli.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość sanibel
bartniepokorny Doskonale Cię rozumiem.Ja też wiem,że na końcu drogi ona będzie na mnie czekać i żaden ksiądz mnie nie przekona,że jest inaczej.Zresztą skąd on ma wiedzieć,przecież tam nie był. gabiela ela Przykro mi bardzo.Wiem,że będę przeżywać podobnie i bardzo się już tego boję.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość bartniepokorny
Będzie Ci ciężko, nie ma co się oszukiwać. Nic nie będzie Cię pocieszyć... Po prostu musisz przez to przejść i już. Śmierć jest nie odzownym elementem życia cała reszta jest jedynie dodatkiem. A co do naszych zwierzaków to dzieje się tak chyba dla tego, że one nas "kochają" całkowicie bezinteresownie i dozgonnie nie oczekując zbyt wiele w zamian.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość sanibel
Wiem,ale ta wiedza niestety nie jest żadnym pocieszeniem.Chyba po prostu egoistycznie myślę jak bardzo będzie mi jej brakować.Wiem jednak,że będę musiała schować ten egoizm do kieszeni i pomóc jej odejść zanim dobierze się do niej cierpienie.A może Bóg pozwoli jej po prostu zasnąć i obudzić się już pod drugiej stronie.Patrzę na moją psinkę.Chyba udało się jej zasnąć i nawet oddycha znacznie lżej niż zeszłej nocy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
mis ie przypomnialo .... w zeszlym roku przyjechalam do polski po 4 latach i moj piesek mnie nadal poznal cieszyl sie tak za nia tesknilam, ale zaraz po tygodniu jak wrocilam moja mama zadzwonila i powiedziala ze nie moze jejj znalesc ze gdzies poszla balam sie ze cos jej sie stalo, potem ja znalazla lezala tak z tylu domu w zaloslach tak schowana pewnie szuklaa miejsca gdzie moze spokojnie odejsc:o nikt nie wie czemu to tak sie nagle stalo nie mam pojecia, boje sie myslec ze to przeze mnie........ze z tesknoty:O

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość bartniepokorny
Jak byś nie postąpiła, bądź przy niej... Mnie przy moim psiaku zabrakło w tym momencie i gryzie mnie to strasznie :( sąsiadka mi ją przyniosła i zostawiła pod drzewem... Maskra jakaś! Niestety muszę Cię zostawić samą z tym bólem... Za 4 godz wstaję do 14 godzinnej pracy:( Napisz na tym topiku jak już Twoja psinka będzie za tęczowym mostem, może jakoś pomogę Ci to wszystko poukładać w głowie... spokojnej nocy!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
moja sunia ma 11 lat i tez raka. dobrze sie trzyma jeszcze i nic ja nie boli, ale pewnie bede przezywac podobna historie. autorko trzymaj sie, strasznie ci wspolczuje.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość sanibel
Moja zachorowała 4 lata temu w wieku 10 lat.Dzięki operacjom zyskała właśnie te 4 lata z czego się strasznie cieszę,bo był to wspaniały czas.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość sanibel
Dzisiaj pozwoliłam mojej suni odejść.Cierpiała już mocno,poprzednią noc nie spała w ogóle a ja razem z nią.Nie mogła się już położyć, więc siedziała z przednimi łapkami wyprostowanymi,bo tylko taka postawa pozwalała jej na oddech.Zdecydowałam o skróceniu jej męki.Weterynarz przyszedł do domu i po chwili moja psina była już za Tęczowym Mostem.Czuję się jakby mnie ktoś walnął młotem w głowę.Totalny szok.Mam poczucie winy i boję się,że mój pies za to co zrobiłam będzie mnie nienawidził.Dom zrobił się totalnie pusty,a ja nie mogę sobie znaleźć miejsca.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×