Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość Bagiettka

Czy duże powodzenie u facetów może męczyć? A zwłaszcza jak się jest z kimś?

Polecane posty

Gość Bagiettka

Jak wyżej. Ja zauważyłam, że tak. Ostatnio dopiero to zauważyłam, ale jednak. Jak kręci się koło ciebie cała pielgrzymka facetów, uśmiecha, flirtuje, pisze do ciebie, to w końcu też zaczynasz flirtować bo to jest całkiem przyjemne. Zwłaszcza, że każdy facet jest inny i ciekawy na swój sposób. To jest naprawdę fajne, ale później już zaczynasz mieć trochę złudzenia, że prawie każdy do ciebie się uśmiecha itd. Z czym oczywiście walczę, ale jest dobrze. No i facet nieźle zazdrosny po tym. Zwłaszcza po koncertach lub wyjściach do baru. Też ktoś tak ma i podziela moje zdanie?:P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość rzeczniczka spraw sercowych
hmmm..jesli widz w tobie tylko obiekt sexulany...to nieprzyjemne:O a tak jest. Jeśli cię lubią to co innego:) ale męczące...bo to obcy ludzie. Nie można miec 100 czy miliona znajomych:O

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Bagiettka
No oczywiście obcy ludzie również, ale większość znajomych, bo z takowymi przebywam prawie na co dzień, albo chociaż na koncerty. To oni mnie lubią. Lubią ze mną rozmawiać, rozmawiają tak sobie, przez komórkę zadzwonią co tam, spotkają się. Co nie zmienia faktu, że ( tego co mówią ) jestem atrakcyjna. Fakt faktem jakby im chodziło tylko o sex, to to by nie było aż tak męczące, bo bym to po prostu olała. Ale jeżeli chcą mnie bliżej poznać i naprawdę się z nimi dobrze gada, i jest ich kilku to wytłumaczenie facetowi, że to tylko kumple jest naprawdę trudne. Ja też bym była zazdrosna.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Bagiettka
:P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jestetm
ja to lubię, tymbardziej że mój jest zły, a mój kochaś fajny, jeszcze kilku innycxh też jesrt okej bo tańczą jak im zagram, a mój obecny to uparty jak osioł...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Bagiettka
E ja mam akurat nie tak źle bo mnie ten mój kocha nad życie. A jak jeszcze widzi, że gdzie się nie pojawimy to chociaż jeden się znajdzie to się jeszcze mną chwali, szczyci. Ale też bardziej boi się stracić, więc uważa ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość tfjvkufrhef
mnfccy

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ukryty mąż
Bagieta nie chwal się nie chwal :classic_cool:

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Bagiettka
Bagieta się nie chwali... Dzisiaj doszłam do wniosku, że żali. Już trochę piszę z takim gościem. Miły i przystojny. Nie widziałam mojego kochania dwa dni. normalnie bym umierała z tęsknoty, a dzisiaj się spotkaliśmy ja kumpel i ON i wolałam z tym gościem popisać niż z nim pogadać itd. Więc mnie to przeraża trochę. Ale może mi przejdzie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ukryty mąż
Być może to nie ten, a tylko się wydawał odpowiedni.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×