Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość Karinka 7658

Moje życie, moja walka z samą sobą

Polecane posty

Gość Karinka 7658

Kontaktu z rodzicami nie mam żadnego, od dziecka byłam tak samotna, że aż miałam ochotę wyć.Mój ojciec pił od zawsze a dzieciaki z miejscowości w której mieszkał wiedziały o tym i szykanowały mnie.Ani jednej przyjaciółki do 16 roku życia.Ojciec gadał wiecznie, że się do niczego nie nadaję, że jestem przygłupia itd.Wszystkim tak gadał.Teraz kiedy patrzę na moje rodzeństwo, żadne z nich nie ma normalnego życia, nałogowcy, frustraci, materialiści i nerwusi sami.W mojej rodzinie nie ma normalnych relacji, każdy jedzie na każdego.Zauważyłam, że i ja się taka staję ale tego nie chcę i walczę ze sobą.Każdego dnia walczę by nie stać się więźniem własnych emocji, własnego gniewu, by nie być jak Ci którzy mnie skrzywdzili.Zrozumiałam, że miałam zawsze rozliczeniowe podejście do świata, patrzyłam na siebie jak na ofiarę i od wszystkich żądałam zadoścuczynienia.Nieświadomie od każdego chciałam współczucia, uwagi, byłam egoistyczna strasznie.Teraz postanowiłam, że nie będę już ofiarą.Nigdy więcej.Przeszłąm co przeszłam ale to nie zmienia faktu, że jedyną osobą, która może mi to wszystko wynagrodzić jestem ja sama.Sama mogę sobie pomóc godnym życiem innym od tego jakiego zaznawałam do tej pory.Ludzie to tak naprawdę zbawiciele dla samych siebie.Zrozumiałam, że to nie moja wina, że ojciec, moje rodzeństwo sami nie wiedzą co czynią i ja nie odpowiadam za ich szaleństwo bo inaczej tego nazwać nie można.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Karinka 7658
pogada ktoś?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość potrzebujeee pomocyyy
Twoj post jest bardzo motywujacy, ja mam bardzo podobna sytuacje

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Karinka 7658
jaka jest Twoja sytuacja? Wiesz ja się otrząsnęłąm jak uświadomiłam sobie, że przez swój egoizm i obsesyjną zazdrość niszczę to co mam, chciałam brać cały czas, jak rozpieszczone dziecko a nie umiałam dawać.Teraz się to zmieniło, choć czasem wciąż mnie dopada gniew i obsesja ale staram się ją oswoić.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
a ja Ci zaproponuję terapię DDA, to ponoć bardzo pomaga, tym bardziej jeśli jesteś osobą samotną. ja też jestem jedną z DDA, ale na całe szczęście mam wokół siebie wiele ludzi, którzy pomogli mi się zmienić, poza tym mój tata już nie żyje więc nie tkwie już w tym bagnie. powodzenia i dużo samozaparcia życzę :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Karinka 7658
ja niestety wciąż tkwie w tym bagnie, ojciec teraz choruje, ma alzheimera a jako najmłodsza jak narazie się muszę nim zajmować, zawozić do lekarza itd, mama jest zdrowa.Ojciec dalej pije i czasem dalej mi ubliża ale już mnie to tak nie boli.Gorzej z tymi słowami z dzieciństwa które utkwiły we mnie i nie chcą wyjść.W dodatku rodzeńtwso traktuje mnie jak czarną owcę.Daję sobie jednak radę, mam faceta, mimo, że on mnie do konća nie rozumie, mam tam jakieś koleżanki, także zawsze jest się do kogo odezwać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
idź na terapię to pozbędziesz się tych negatywnych emocji a i oni doradzą Ci profesjonalnie, co i jak, szkoda czasu, nikt ze znajomych nie musi o tym wiedzieć.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Karinka 7658
a gdzie się odbywają takie terapie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
wpisz w googlach dda i miasto w którym mieszkasz lub okoliczne duże miasto to z pewnością się coś znajdzie, a jeśli nie to poszukaj gdzie są spotkania aa i zadzwoń tam napewno Ci podpowiedzą.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Karinka 7658
a czy takie terpaie są płatne? Nie wiem czy będzie mnie stać na to...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zalamanaaa25
pociesze cie ze ja mojej rodziny nie nawidzilam odkad moj tata sie zabil przez matke, mama zwiazala sie z ojczymem, miala z nim 7 dzic,i a pewnego dnia zostaila ich dla jaiegos fagasa, ojczym alkohoik otrzymal alimenty na dzieci, ale tak pil ze dzieciaki znalazy spokoj w domu dziecka

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość beznadziejne__zycie
ehh tak jakbym czytała o sobie, rozumiem cię doskonale, ja przez popiep.rzonego ojca nabawiłam się nerwicy i to poważnej, serce mi już wysiada pomimo młodego wieku :O i jeszcze do tego lekka fobia społeczna - wiec u mnie psycholog, teraupeta itd. odpada, nie dałabym rady... jedyne co robię to przeglądam fora gdzie ludzie opisują podobne dolegliwości i to, jakimi lekami się leczą, czasem rodzinnego lekarza proszę o wypisanie tych lekkich psychotropów - trochę ich brałam, ale dużo mi to niestety nie pomaga, choć zawsze jest lepiej niż jakbym nie brała nic...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Karinka 7658
ja też mam problemy z sercem lekarze nie znają przyczyny a ja wiem, że to z nerwów i trzymania wszystkeigo w sobie.Ja też mam fobię społeczną ale zaczynam się przełamywać.Najgorzej jak wiem, że zależy mi na czyjejś opinii wtedy włącza mi się blokada....przerąbane to jest

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość pan nadzieja
Bardzo dzielne jesteście. I takie bądźcie dalej. Wiem sam, że można przejść od traumy, dna, poczucia beznadziei, samotności i rozpaczy do szczęśliwego życia. Wymaga to czasu, ale jeśli jest się uczciwym wobec siebie, to jest to możliwe. Więcej nawet, bycie na emocjonalnym, uczuciowym dnie, może być podstawą do odbicia się do baaaaardzo wysokiego lotu. Ludzie, którzy mając zniszczone poczucie własnej wartości, doświadczając straszliwej samotności, itd., są w stanie odbudować siebie, mają ogromną siłę. I dlatego mogą pójść dalej niż wiele innych osób. Mogą sięgnąć całkowitych wyżyn samopoznania. Mogą dotknąć Nieba. Zaczynałem w innej, ale emocjonalnie podobnej sytuacji jak Wy. Byłem bardzo, bardzo nieszczęśliwy. Niektórzy mówią, ze trauma odciska się na całe życie.Nie wierzcie w to, bo jeśli uwierzycie, to tak się zaprogramujecie i tak się stanie. Dzisiaj nie ma we mnie śladu dawnego mnie. Ludzi, o których kiedyś uważałem, że byli moimi oprawcami, dzisiaj kocham całkowicie. To jest końcowy etap tej drogi, choć czasami trudny do osiągnięcia. Jestem wolny. I jest to paradoksem, ale tak jest, siłę do całkowitej zmiany siebie, do osiągnięcia całkowitej wolności, dała mi przeszłość. Dzisiaj moje życie wygląda tak, że kiedyś nie byłbym sobie w stanie nawet wyobrazić, tak cudownego życia. I gdyby nie trauma, nie osiągnąłbym go. Zatrzymałabym się na przeciętności, na banale. Trzymajcie się. Jesteście bardzo dzielne, podziwiam Was i całym sercem jestem z Wami. Bądź Karinko tak uczciwa wobec siebie jak jesteś, a poznasz Niebo, tutaj, na tym świecie, poczujesz jego promienie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Karinka 7658
pan nadziej aż mi łzy stanęły w oczach jak przeczytałam Twojego posta, dziękuję :) Najgorzej jak człowiekiem zawładną emocje negatywne, gniew, chęć zemsty, rozpacz, poczucie dna.Leżałam długo na dnie, parę razy udało mi się podskoczyć ale zaraz spadałam znowu.Teraz zebrałam wszystkie siły i powoli pnę się do góry.Słucham samej siebie, oswajam złe emocje, pozbywam się ich a karmię te dobre, pozwalam im rosnąći wypełniać mnie całą.Pozwalam sobie być dobrym człowiekiem bo wiem, że potrafię taka być, oswajam się z dobrymi uczuciami, które zawsze były mi obce...To jak przebudzenie z koszmaru, jak odrodzenie:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość pan nadzieja
Bo to jest odrodzenie. To jest zmartwychwstanie. I nie zatrzymuj się na tej drodze.Nigdy. Dojdziesz w takie "miejsca", tak piękne i cudowne, tak przepełnione miłością i łagodnością, że dzisiaj jeszcze trudno jest Ci to sobie wyobrazić. Ale BĘDZIESZ tam. Słyszę to w Tobie, czuję bardzo mocno. TY JESTEŚ BOHATERKĄ, TY. Nie "bohaterowie" mass mediów. I na tej drodze TY będziesz tą, która będzie zmieniać świat. Bo tacy ludzie jak Ty mogą to zrobić naprawdę. Bo mają ogromną siłę. I rozumieją czym jest cierpienie, czym jest ból, czym jest samotność. Pomożesz sobie, a przez to ogromnej liczbie ludzi. Tak będzie, zobaczysz :))) Wierzę w Ciebie całkowicie :)))

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Karinka 7658
Dziękuję Ci z całego serca panie nadziejo:) aż brak mi słów by wyrazić jak jestem Ci wdzięczna za te słowa.Teraz wiem, że naprawdę żyją tylko Ci, którzy poznali cierpienie, tylko oni mogą poznać jasną stronę życia.Nie ujrzymy nieba jeśli nie przeżyjemy piekła.Zaczynam to rozumieć i to jest cudowne uczucie bo wiem, że wyszłam z piekła i jestem gotowa by ujrzeć niebo :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Karinka 7658
Napiszę kiedyś książkę o tym, o mojej walce o wychodzeniu z ciemnej strony życia.Umiem pisać wiele osób tak twierdzi i ja też tak myślę.Uważam, że mam talent do pisania i chce to wykorzystać by pomóc innym odnaleźć światło w życiu..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość pan nadzieja
To nie jest do końca tak. Warunkiem poznania Nieba, absolutnie nie jest doświadczenie piekła. Na przykład kiedyś może będziesz mieć dzieci i nauczysz je (lub inne dzieci), że niebo jest miłością i dobrocią, i one to zrozumieją i będą doświadczać nieba, choć doświadczą piekła. Na najgłębszym poziomie jest jeszcze inaczej, ale tutaj nie ma sensu o tym teraz pisać. Jednak gdy rozumie się piekło, to można szybko wejść na drogę do nieba, jeśli jest się całkowicie uczciwym wobec siebie i całkowicie zdeterminowanym. Mogą bowiem zdarzać się chwile zwątpienia, potknięcia i upadki. Nie zliczyłbym ile ich miałem. Ale zawsze mówiłem, trudno, to beznadziejne , że powtarzam te same błędy, ale idę dalej, nie poddaję się. I nigdy nie poddałem się. I teraz też tak jest, lecę wyżej i wyżej :)) I to na tyle, dbaj o siebie, do zobaczenia w Niebie:))

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość pan nadzieja
Oczywiście miało być: "choć nie doświadczą piekła". Teraz to już pa pa.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×