Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

aniołek89

oddalamy się od siebie

Polecane posty

Od pewnego czasu ja i mój facet oddalamy się od siebie. Od dwóch lat jesteśmy razem, od roku mieszkamy ze sobą. Ostatnimi czasy coraz mniej rzeczy nas łączy, coraz więcej - dzieli. On pracuje, ja studiuję. On teraz większą część dnia jest w pracy, ja na uczelni obecnie mam wakacje. Jak przyjdzie z pracy, zawsze coś mu nie pasuje. Cokolwiek powiem, zrobię, czy nie zrobię - zawsze, wszystko prowadzi do kłótni. Jest bardzo nerwowy, ciągle się złości, nie potrafi się opanować. O rozmowie nie ma mowy, teraz już nawet podczas obiadu - zamiast zamienić kilka słów, woli włączyć telewizor. Później większą część dnia poświęca na granie na komputerze. Wieczorem idzie do łóżka i od razu zasypia, nie mam złudzeń, że mnie choćby przytuli przed snem. Jak jest w pracy, dzwoni do mnie, mówi do mnie z czułością, a wszystko znika gdy tylko wróci do domu. Ma bardzo dziwne nastroje, czasami gorzej niż kobieta w ciąży. W jednej chwili jest zadowolony i uśmiechnięty, a po 5 minutach potrafi krzykiem roznieść pół mieszkania. Nie chcę mieć takiej przyszłości, a podejmując z nim jakiekolwiek rozmowy, mówi, że zachowuje się tak, ponieważ ja mam o wszystko do niego pretensje. A od około 2 miesięcy naprawdę szczerze mogę powiedzieć, że nie przypominam sobie, żeby z mojej strony cokolwiek takiego było. Czy to tak wiele, że chcę żeby mnie czasem przytulił, pocałował, powiedział, że mnie kocha? Kiedy pytam czy mnie kocha, mówi, że tak, tylko, że ostatnio ma zły okres, pod względem pracy, zarobków itp. Jednak wydaje mi się, że nie powinnien się tak zachowywać w stosunku do mnie, powinnien szukać we mnie oparcia, a jak ma je znaleźć ciągle mając do mnie pretensje, ciągle krzycząc i kłócąc się ze mną? Zaczynam się zastanawiać czy chcę aby tak wyglądało moje życie. Wiem, że każdy myśli, że to tylko chwilowy kryzys.. jednak ja na prawdę nie wiem co jest grane i nie potrafię tego wszystkiego zrozumieć. Nie chcę wyczekiwać ciągle jego powrotów, a gdy już przyjdzie czekać, kiedy kolejny raz wybuchnie i co tym razem mi zarzuci, że źle zrobiłam. Chciałabym dać sobie trochę czasu, ale nie potrafię teraz tego wszystkiego ogarnąć... jutro nasza 2 rocznica. nie wiem jak to będzie wyglądało. :( w niedzielę jedziemy na wakacje. On bardzo się na nie cieszy. Ja też jeszcze jakiś czas temu się cieszyłam. Jednak teraz w takich okolicznościach - nie wiem jak to będzie wyglądało.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość to i ja tu pobredze
no cóż - jedźcie na te wspólne wakacje i zobaczysz jak tam będzie, jak tak samo kijowo no to faktycznie chyba nie ma sensu tego ciągnąć, bo takie życie w wiecznych kłótniach raczej szczęścia Wam nie przyniesie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dcsfac
cos mi to przypomina 😭

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość no i ja tu...
"On bardzo się na nie cieszy" i to bardzo dobrze, że sie cieszy. Pomyśl , że bedzieice mieli czas dla odpocząc, odświeżyć to co was łączy :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
niby tak, ale z drugiej strony, czy to ma sens - na wakacjach będzie fajnie, oderwanie od codziennych zajęć, a później powrót do szarej rzeczywistości? Nie wiem, jestem już tak zmęczona jego zachowaniem, że nie potrafię patrzeć w przyszłość optymistycznym okiem. Nie liczę, że wakacje będą cudem i zmieni się jego sposób podejścia do życia, do mnie...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×