Motylek0112 0 Napisano Lipiec 30, 2010 Witajcie Jestem w zwiazku ponad 2 lata. Ale od pewnego czasu czuje sie jakbym nie byla czescia jego zycia, malo gadam z jego rodzicami, gdyz jak twierdzi chce mnie miec tylko dla siebie. Wiem ze mial bardzo rozbzikane zycie ale twierdzi ze przy mnie sie zmienil, uspokoil. Długo nie mógl podjac pracy, ale teraz gdy ja ma malo ma dla mnie zczasu, nie dziewie sie moze byc zmeczony, chciaz czasami mam mysli ze moze robi cos izlego :( ale zawsze jak rozmawiamy mowi mi ze mnie kocha, ze teskni. Mielismy trudny start bo rozlaczylo nas wojsko, ale przeszlismy to. Moj chlopak po malych trudach rzucil dla mnie palenie, byl przy mnie w trudnej chwili, gdy mialam krwotoki, nie brzydzil sie calowac w usta gdzi byla krew... Gdy sobie to przypominam czuje ze mnie kocha. Ale byly tez zle chwile, gdy przyjechal jego kuzyn woglole nie mial dla mnie czasu. Potem obiecany wyjazd za granice ktory nam mial zalatwic, wkoncu czulam ze nie wyjedziemy, i mowilam sobie ze gdy sie tak stanie to cos kreci, wkoncu doszlo do tego ze nie pojechalismy bo jego kuzyn po nas niby nie przyjechal, ale nie mam na to dowodu kto klamie, chcialam zeby mi dal do niego nr do kuzyna zeby zadzwonic, ale woglole mi go nie dal, powiedzial ze beda sie wtedy z niego smiac, ze ja mu nie ufam i takie tam.. a ja chcialam tylko zadzwonic...sie dowiedziec...Bardzo mnie tez zabolaly jego slowa w kłotniach, ze mialam za dobrze ale to sie skonczy, albo ze ja go traktuje jak psa, ze mu nie ufam albo ze mam sie odpierdolic, moze naprawde mu nie ufam po tych obiecankach cacankach :( ..., a teraz dobilo mnie to ze ma jakas dotkliwa sprawe z przeszlosci o ktorej nie chce mi powiedziec....wiem ze moze nie powinien jak nie chce jej wspominac, aleboli mnie ze ja zawsze mu o wszystkim mowilam, bo nalegal ale teraz on powiedzial do mnie ze gowno mnie to obchodzi, poczulam sie tak jakbym nic dla niego nie znaczyla. Niewiem co mam robic, jutro sie widzimy po 2 tygodniach rozlaki....niewiem jak mam sie zachowywac po tych wszystkich slowach w klotniach jak sobie przypomne obrazliwych nawet nie daje rady mu powiedziec KOCHAm cie ,..... chociaz bym chciala Najgorssze ze awsze jak sie klocimy to obraca kota ogonem, i ja wychodze na ta najgorsza. Mam taka nature ze jak jest cos nie tak yo od razu widac, bo sie inaczej zachowuje, nie wytrzymuje wybucham placzem, potem pisze sms do niego i sie godzimy wkoncu....Albo jestem oschla,,,,ale potem i tak wymiekam.... Moze byl mna tylko zauroczony, wiele razy mowil ze wie ze chce byc ze mna do konca zycia, kazdy szczegol slubu omowilismy, ale chyba sie pospieszylismy:( Moze to naprawde moja wina i to wszystko psuje swoim zachowaniem Kocham go niewiem czy on mnie kocha czy cos kreci...juz raz mnie oklamal w drobnej sprawie, ale tak bylo. Pomozcie co wy robilisciejak nie byliscie pewni bo ja nie ejstem w tym dobra, to moj pierwszy powazny zwiazek nie chcialabym go stracic:( Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach