Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

donarad

powiedzialam koniec..

Polecane posty

nasz roczny związek byl specyficzny, z jednej strony widzialam, ze mu zalezy, czulam jego wsparcie w wielu trudnych dla mnie momentach a z drugiej strony mialam wrazenie, ze traktuje mnie tak " a jest bo jest ". nigdy nie powiedzial mi, ze mnie kocha.Ja mowilam. bedziemy studiowac w innych miastach, wiedzial, ze mam mozliwosc, srodki i checi aby sie przeniesc, nie zaproponowal. Chyba jednak cierpialam na duzy niedostyt uczucia i zaangazowania z jego strony w zwiazek mimo to on dosc dlugo i w miare stabilnie trwal. Pare dni temu bylismy umowieni na wieczor gdy zadzwonilam parokrotnie nie odebral telefonu. To chyba kropla, ktora przelala czare poczulam sie ignorowana, lekcewazona a ciagla niepewnosc w zwiazku i brak deklaracji oraz perspektywa zwiazku na odleglosc wzmogla te odczucia. napisalam, ze to koniec. krotko sie tlumaczyl , dziwil, kpil, ale ostatecznie zaakceptowal moja decyzje mowiac, ze skoro tak sie rozsypalo to nie zamierza zbierac tego w calosc teraz milczymy oboje od 4 dni , wczesniej kontaktowalismy sie wielokrotnie w ciagu dnia, bez nawet jednego dnia przerwy. chyba postawilam sprawe na ostrzu noza aby nim wstrzasnac,. w sensie ;. jesli nie byl pewny uczuc do mnie moje odejscie powinno mu uzmyslowic czy rzeczywiscie bylam dla niego wazna czy nie . nie wiem czy dobrze zrobilam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość MruwkaZed
Moim zdaniem dobrze zrobilas....chociaz wiem jak Cie to musi bolec.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość MruwkaZed
moim zdaniem dobrze, skoro od poczatku tak bylo ze czulas sie ignorowana i nie kochana....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Przeanalizowałas sprawe bardzo dokładnie. Decyzja nie wydaje sie byc pochopną. Tylko jezeli załozyłas temat-to chyba jednak nie jestes jej do końca pewna. W tej sytuacji-my nie pomożemy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość czarnucha 77
stabilnie trwał a to ciekawe, moze jeszcze sie cieszysz ze zyjesz w ogole -wybacz mysle ze jestes niedowartosciowana i nie wiezysz w siebie zabardzo

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
chyba postawilam sprawe na ostrzu noza aby nim wstrzasnac,. w sensie ;. jesli nie byl pewny uczuc do mnie moje odejscie powinno mu uzmyslowic czy rzeczywiscie bylam dla niego wazna czy nie . podjełaś ryzyko...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dfghjhgfd
Autorko uważam , ze dobrze postąpiłaś... Jeżeli Twój "ex " Cię kocha będzie strał się to naprawić i wtedy zaznasz szczęscia . Jeżeli on niestety odpuści tak łatwo to znaczy że wasz związek nie miałby dalej sensu .I lepiej że dowiedziałaś się o tym w ten sposób niż gdyby miało dojść do ostrych awantur zdrad czy kłotni, Myślę , że podjełaś dobrą decyzję. Teraz trzeba tylko czekać na jego ruch ... Jeżeli nie zrobi nic w tym kierunku żeby wasz związek odżył to jak najszybciej o Nim zapomnij. Poznasz kogoś kto będzie umiał Cię docenić i zadbać o Ciebie. Jeżeli chciałabyś porozmawiać lub po prostu rozerwać się to zapraszam na www.forumdlainteligentnych.pun.pl Mam nadzieję , że wpadniesz i że chociaż przez chwilkę nie będziesz o tym myśleć a na Twojej Twarzy zagości uśmiech. Pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ja uwazam, ze zle zrobilas. gdzie rozmowa? bylas z nim ponad rok i nie rozmawialiscie na takie tematy? na temat tego jak sie czujesz? ze cos jest nie tak? i zerwalas przez smsa... bez sensu

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Casiopeja123
Ona jeszcze nie przebolała swojego kroku, a prawie wszystke piszecie "EX" "dobrze zrobiłaś", Nic dobrze nie zrobiła. Wykonała krok pod wpływem impulsu i wątpliwości. Tylko czy porozmawiała z nim o tym ? NIE, NIE ROZMAWIAŁA. A co on przeżywa teraz nikt nie wie. A w szcególności te przemądrzałe, co pozjadały wszystkie rozumy i przez całe życie są na nie. W każdym związku są dobre i złe dni. W kadzm związku bywaj dwa gołąbki lub dwa warczące wilki. Czasem jednym to odpowiada innym nie. Ale to wcale nie oznacza, że człowiek jest zły. Czasem ten mru, nieokazujący uczuć dostarcza więcej ciepła i stabilizacji, niż ten plujący w ucho: słoneczko, myszko, kocham cię skarbie. A za jakiś czas wbije nóż w serce. Żle zrobiłaś autorko. Bez przemyśleń, Bez rozmowy.Zadałaś komuś ból.Skoro on nie uzewnętrznia swoich uczuć odpowiedział to co napisałaś, ale co naprawdę się z nim dzieje ????? BRAWO !!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość czarnucha 77
zwsze sa 2 strony medalu ale obojetnosc - nie ma nic gorszego

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gabusssssss
widze ze mu nie zalezalo... przerobilam cos takiego a teraz mam nowego faceta i swietnie sie nam uklada. za to jak tamten zobaczyl nas oboje szczesliwych to nie mogl uwierzyc ze sie podniosłam po jego odrzuceniu... trafilas na frajera ale nie martw sie... wroci bedzie sklamlal tyle ze bedzie za pozno:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
sorki ale to za facet nie kocha to nie znaczy ze jest zły itd.... czy frajer serce nie sługa czasem ludzie po długich tragicznych zwiazkach maja problem zeby ułozyc sobie zycie na nowo..próbuja czasem przekonac sie do drugiej osoby myslac ze z czasem uczucie przyjdzie nie zdacajc sobie sprawy ze kogos krzywdzac ja byłam w takim zwiakzu i koles był w porzadku wobec mni, nie zdrazdzał, zabierał wszedzie, spedzalismy ze soba wiele czasu jednak mnie nie kochał.... chociaz zwiazek był stabilny i miałam do niego 100% zaufanie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ja tę samą sytuację mam co Ty autorko,też tupnęłam.Ale mój były już jest honorowy i wiem,że mu żal,jednak te jego ambicje...:o

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
bardzo dziekuje za wsparcie i rady. chcialam dodac, i naturalnie, ze rozmawialam z nim o nas, o mojej niepewnosci. nawet nie potrafie przytoczyc co odpowiedzial, takie to wymijające bylo... a czy jest typem zamknietym w sobie i nie uzewnetrzniajacym uczuc? tez tak myslalam, dopoki nie wpadla mi w rece kartka, ktora kiedys pisal do swojej poprzedniej dziewczyny.Myslalam, ze mi oczy wyjda na wierzch... ze zna slowo "kocham " to malo..poprostu drugi Mickiewicz czy Slowacki.. odchorowalam to znalezisko bardzo..bardzo.Ale bylam cierpliwa, wyrozumiala. Wiem, ze latwo tak mowic, ale ja naprawde duzo dla niego zrobilam, pomagalam, nawet finansowo.. Patrzac zdroworozsadkowo nie kochal mnie zapewne. aczkolwiek z drugiej strony ten codzienny kontakt, i jego gotowosc do pomocy.,. sluchania o moich problemach. On naprawde mnie nigdy nie zawiodl, chyba, ze robil to z jakiegos zle pojetego "honoru"

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gabussssssss
tamten tez niby kochał poprzednia dlatego mnie zostawil bo myslal ze go wylecze z jego milosci a tak sie nie stalo... a teraz zaluje i wiem to na pewno:) głowa do góry:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Casiopeja123
""On naprwdę mnie nigdy nie zawiódł,...."" Ale Ty zawiodłaś jego ODCHODZĄC i utwierdziłaś go w przekananiu, że to dziewczyny są ZŁE. I nie pis o patrzeniu ""zdroworozsądkowym"" bo zdrowego rozsądku w Twoim tłumaczeniu nie widać. Przykro mi.Nie jestem nastolatką. Mam 25 letni staż małżeński. Nie jedno z mężem przejście miałąm. W małżeństwie nikt nie zagwarantuje Ci nigdy samych różowych kolorów. Trzeba się liczyć z sytuacjami trudnymi. Cóż warta jest miłość gdy się o nią nie walczy. A na pewno nic nie warta jest ta podana na tacy, tylko do skonsumowania. Tyle jest warta ta miłość ile trudu poniesiesz by zdobyć te uczucie. By dojżeć tę miłość w jego oczach gdy patrzy na Ciebie. Więc krzywdź dalej. Z następnym partnerem może być tak samo.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Każda kobieta potrzebuje tego magicznego slowa.Ja tez się nie doczekałam:( NIgdy nie padło.Ponoć żywi i żywił uczucie do mnie.I co z tego.Nikt tu nie wymaga klepania w kółko,ale raz na jakiś czas... Też miałam dość i kończę to.Nie ma co się łudzić,nie widziałam planów,nie czułam się najważniejszą...:(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
tak,. ale walczyc musza obie strony a nie tylko ja, czy sie myle ? czy taka jednostronna " walka o milosc " nie jest przypadkiem nachalna i meczaca dla drugiej osoby ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Casiopeja123
Sama napisałaś, że potrafi pisać jak poeta. Ten ból po tamtej siedzi w nim, boi się wyjść na zewnątrz.Dołuj go dalej to już nigdy nikomu nie pokaże swojego uśmiechu. A na pewno nie będzie cierpliwie słuchał, pomagał, wspierał. Przecież to Twój chłopak, wybrałaś go. Ale masz rację wymień go na nowszy model. Po co pitolić o walce. Przecież to jego przywiązanie to gucio warte nic.Twoja sprawa moja droga. Nie umiesz teraz walczyć będziesz przegrywać całe życie. Swoje zycie nie panienek z forum.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Słoneczna32
Greace* - też powiedziałam dość... ale u mnie odwrotnie ... plany to on miał... Miał w planach dziecko itd. Wiem, że jakoś mu zależy, ale nigdy by się do tego nie przyznał. Więc zerwałam... kolejny raz ... Wiem, że będzie mu mnie brakowało, sam to powiedział .. ale to dla mnie za mało..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Widzisz Sloneczna32,dla mnie też za mało.Też mu mnie brakuje,wiem że cierpimy oboje.I dwoje dorosłych ludzi nie może się dogadać chociaż się kochają:( Jak ciężko...:(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Słoneczna32
Nie wiem, czy on coś czuł więcej ... mam wątpliwości ... niby tak, ale w życiu by się nie przyznał ... wiem, że liczy że znowu pęknę ... :O Tak, to nie byłby pierwszy raz .. :O ale nie pęknę ... :O

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość si lolita
Powiedzialam dość swojemu facetowi.Chociaż kocham go jak nikt i wiem,że nikt nie okaże mu tyle ciepła i miłości oddałam całą siebie... mimo tego kłótnie zniszczyły wszytsko-oczywiście o pierdy,ale jego wybuchy przesądziły moją decyzję, jak można mówić do swojej księżniczki: że jest psychiczna,nienormalna,żałosna,jest gównem... Dziewczyny mam swoją godność tak być nie może...chce znowu być szczęśliwa i się uśmiechać tak jak dawniej,na razie boli i to jak ... on nawet nie walczył:(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Słoneczna32
Usilnie ustawiał się w roli zdobywanego ... co mnie doprowadzało do furii ... np. tydzień milczenia, po czym ja nie wytrzymałam i napisałam coś na luzie .. a on mi odpisał: po tygodniu milczenia tylko tyle? :O Czyli wiedział ile trwa cisza między nami, odliczał ale czekał aż ja napisze ... :O

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Słoneczna32
Liczył, że to ja go poderwę ... przechodził się i peszył ... potem sugerował, że powinnam go pocałować ... przeliczył się ... Ale i tak ustawiał się w roli poderwanego .. :O

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość si lolita
Słoneczna 32 oni tak działają bo wiedzą,że my kochałysmy i bardzo to wykorzystali:(.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×