Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

BRRRRRRRRRRREEE

Koniec naszego romansu.

Polecane posty

Wiadomo było od początku, że 21-latek z 35-latką nie stworzą nic szczególnego. Pewnie nikt mnie tu już nie pamięta, ale na początku miałem ogromne wątpliwości co do spotkania. Zdarzyło się nawet, że umówiłem się z nią żeby w ostatniej chwili odmówić. Koniec końców, spotkaliśmy się w końcu 2 razy. Nawet jakoś specjalnie nie czułem do niej pożądania czy innej namiętności, ale przyjemnie było się tak z nią spotkać, mimo, że czułem się wtedy zażenowany. Po wszystkim już miałem jej nawet dosyć. Ale te dwa wyjazdy z nią za miasto miały swój specyficzny urok. Mieliśmy spotkać się dzisiaj. Sam zaproponowałem, mimo, że miałem średnio ochotę. Głupio zrobiłem, że od razu nie napisałem jej, że dzisiaj się nie da. Zebrała się i napisała potem do mnie, a ja już odmówiłem proponując jutro albo pojutrze. Zdenerwowała się, bo stwierdziła, że już drugi raz ją tak wystawiam. Napisała, że już się nie spotkamy i że trzeba to zakończyć. Z jednej strony może i dobrze się stało, bo to nie było to. Nie było między nami za bardzo iskry, może jakaś mała. I sam również już straciłem na ochotę, ale mimo wszystko polubiłem ją. Myślałem, że nasza znajomość umrze śmiercią naturalną jak wyjadę na studia i muszę powiedzieć, że mimo wszystko boli. Na gg coraz trudniej było nawiązać jakiś sensowny temat. Od początku nie było idealnie, ale teraz zaczynam ją idealizować :/ W końcu to ona mnie rozprawiczyła, przeżyłem z nią coś nowego. Te wspomnienia teraz bardzo idealizuję, chociaż pamiętam, że wtedy nie było aż tak idealnie... I nie mogę się pogodzić, że to już koniec. Dobrze było wiedzieć, że ma się kogoś, że można napisać do tej osoby, być może spotkać, a teraz na powrót będzie pustka. I pomyśleć, że to nawet zauroczenie nie było. Przywiązałem się do niej, trochę przyzwyczaiłem, polubiłem. I samo to już boli. A co pomyśleć o rozstaniu z dziewczyną, do której się coś czuje. Nie chcę tego wszystkiego czuć :/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość matyldaxx
Nie tak wrednie powinni pisać. Ja 40+ rozmiem Cie. poboli i ( może) przestanie. poszukaj duużo młodszej i już

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dziękuję za normalny wpis. Wiem, że to było tak naprawdę bez sensu i każde powinno mieć kogoś w swoim wieku. Ale i tak przykro mi. Do tego wyszło na koniec, że ją wystawiłem ze spotkaniem. Ale to nie tak. Przecież ja też tak jak ona się do niego przygotowałem. Nie miałem zbyt dużej ochoty, do tego zaczęło padać i myślałem, że to nic takiego jeśli spotkamy się jutro albo pojutrze. Wyszło na to, że jestem kapryśny i nieodpowiedzialny :( Od paru dni jestem w stresie, bo zaraz będę miał poprawki na uczelni i też brak mi nastroju do tego wszystkiego.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Teraz mam wyrzuty, że jednak się z nią nie spotkałem. Słońce ładne wyszło, trochę byśmy sobie pojeździli za miastem, lubiłem to. Ale z kolei wiem, że na spotkaniu nie ma między nami tej iskry. Rozmawiamy, bo rozmawiamy, ja nawet często milczę. Brakowało i tak tej namiętności, a ja teraz idealizuję.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość matyldaxx
Napisz może smska? do Niej Ja też miałam młodszego przez 2 lata i skończyliśmy ale było pięknie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wystawiłeś babkę - kiepsko... napaliła się na dymanko jak chińczyk na miskę ryżu a Ty dałeś jej kopa... jesteś pewnie dumny z siebie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Czy ja wiem czy ona była taka napalona... Już robiliśmy to dwa razy. Było ok, ale bez żadnych fajerwerków. A jasne jest, że ona potrzebuje kogoś w swoim wieku i ja też. Wydaje mi się, że już chyba nam się przejadło, chociaż ona zaprzecza. Między nami nie było nic wielkiego. To było bardziej na zasadzie, że ona jako doświadczona chce mi "pomóc". Nie było w tym wzajemnego zafascynowania. Nie chciałem jej wystawić, bo tego nie planowałem, sam się przecież zebrałem. Nie sądziłem, że to tak odbierze, bo myślałem, że jak nie dzisiaj to zobaczymy się jutro albo pojutrze. Trzeba pamiętać, że jestem jeszcze małolatem i w wakacje mieszkam z rodzicami, więc nie chciałem też pytań dlaczego wychodzę z domu jak za oknem deszcz. Nie jestem dumny z siebie, ale jednocześnie wiem, że i tak nie było przyszłości.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Henryk z Zawiercia
Ten temat przypomina mi jedno wyjątkowe zdarzenie z mego życia. Jechałem właśnie kolejką linową na szczyt alpejskiej góry, aby szusować narciarsko z ogromną prędkością po ośnieżonym stoku, kiedy usłyszałem charakterystyczny, miękki głos który mógł należeć tylko do loszki. - Obudź się - szepnęła. - Obudź się, kochany... - MMmmmmm - powiedziałem rozmarzony. - MMMmmmmmmmm.... - Czy tak dobrze, mój słodki - mruczała, gładząc mnie w podbródek. - Czy tak dobrze?... - MMMMmmmmmmmmmmmmmm - szepnałem. - MMMmmm............ - Flp... flp flp - powiedziała. - FLUP! Otworzyłem oczy i ujrzałem wielkiego kutasa, śpiesznie wycofującego się pod polowe łóżko.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
matylda - a ile lat miał Twój kochanek? Ja jestem młodszy od niej o 14 lat. Dogadywaliśmy się, ale nie nastawialiśmy się na nic więcej, tylko na przygodę. Jednak sporo nas dzieli i czasami nie było o czym gadać. Na żywo gadaliśmy tak ogólnie, o sprawach codziennych. Trochę mnie to nudziło. Jeśli byłaby ta iskra to gadalibyśmy bez ograniczeń, a tutaj było jednak zbyt sztywno. Uprawialiśmy seks, a po wszystkim już nie chciało mi się z nią być. Nawijała mi o czymś, a ja czekałem tylko na koniec. Mimo wszystko mam coś takiego, że może być nawet nudno, a ja po wszystkim będąc sam ze sobą zaczynam to wspominać i idealizować. Napisałem do niej smsa i potem pogadamy. Już się nie spotkamy, ale mam nadzieję, że nie skończymy znajomości.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość matyldaxx
był młodszy o 12 lat ja po 40tce on po 30tce ale było miło i choć to zakończylismy bo (rodziny mamy) to ja poprostu tęsnie za Nim jak smarkula:(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość matyldaxx
Gówniarz ?? chyba jednak nie. Mądrze myslisz.Ja też mam takich mądrych synów 21 i 24 lata choć nie mieli takich doswiadczeń jak Ty. Ale może sie jakos spotkacie z Ta kobietą i pogadacie napisz do Niej

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wiesz, mogę mieć coś w głowie, ale nie zastąpi to jednak doświadczenia życiowego. Nie jestem jeszcze dorosły, niezależny, samowystarczalny, odpowiedzialny. Kiedy taki będę to będzie można powiedzieć, że wiem coś o życiu. A tak to ona kobieta pod 40-stkę, po przejściach, związkach, z dziećmi, a ja dopiero dojrzewający i mało wiedzący o życiu. Nie mógłbym jej zadowolić sobą. A co do Twoich synów to nigdy nie wiesz co mogą ukrywać :P Moja mama o niczym nie wie, przecież bym jej nie powiedział... Pogadamy później, ale pewnie już się nie spotkamy. Może to i lepiej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×