Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość smutna_bea

samotna ale nie sama

Polecane posty

Gość smutna_bea

hej. nie wiem czy to dobry pomysł,żeby tak na forum ujawniać swoje uczucia ale jakoś nie mam gdzie i komu:( Otóż mam 29 lat,męża,córkę-którą kocham nad światy,mam pracę,własne mieszkanie...niby wszystko super i tak jak ma być.A jednak nie:( Jestem strasznie samotna. Zaczęłam to zauważać całkiem niedawno. Co z tego,że mam znajomych,do których mogę wyjść TYLKO z córką (bo mi mąż nie pozwala wyjść samej). Mam siostrę,która ma synka...(dzieciaki się uwielbiają) Mama ma drugiego męża ale widzę,że nie najlepiej między nimi i słyszałam,że ma kogoś (jest mi wstyd i nie mam ochoty się z nią widywać:( tym bardziej,że okłamuje mnie,siostrę,męża i innych) Mój mąż się dowiedział o zdradach mojej mamy i ma do mnie pretensje i mi to wytyka!Jakby to była moja wina:( ech...chcę się wyrwać gdzieś ze znajomymi ale wiem,że jak wyjdę to w domu będę miała "ciche i złośliwe dni" mąż nie będzie mi pomagał w domu i będzie robił awantury na każdym kroku:( nawet nie mam ochoty z nim na jakiekolwiek przytulanki a on i o to się obraża! Dobija mnie na każdym kroku:( w pracy staram się wyluzować i jakoś odżyć...jestem kimś kim chciałabym być. czasem przesadzam i zachowuję się jak kompletna idiotka:(. jest mi smutno jak słyszę w pracy,że koledzy z żonami i dziećmi wyjeżdżają na weekendy do ..... koleżanki również. a ja? weekendy siedzę w domu i patrzę w okno:( chcę wyjść ale nie mogę...mój mąż siedzi całymi dniami w domu. Po pracy przed TV lub konsolą:( nie liczy się dla niego czas z rodziną ale żeby ON mógł odpocząć:( Ja pracuję na dwie zmiany, teraz córa poszła do przedszkola a i tak nie mam czasu dla siebie... samotna lecz nie sama... monotonia mnie dobija. chciałabym zrobić coś szalonego...iść na dyskotekę,potańczyć...rozerwać się i nie myśleć o jutrze. ale nawet nie mam z kim... jestem na skraju deprechy a muszę się uśmiechać,że wszystko jest ok.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
nawet wsrod przyjaciol mozna czuc sie samotnym-to siedzi w naszej glowie a nie masz jakiejs kolezanki,z ktora moglabys gdzies wyjsc-do kina,na spacer?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość takie tam duperele
Przykro to czytać. Chyba samotność w małżeństwie jest gorsza niż samotność singla. Współczuję ale nie wiem jak Ci pomóc :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość smutna_bea
moja przyjaciółka ma swoje problemy:( każdy ma. Mieszka 30 km. ode mnie.często do siebie dzwonimy ale to nie rozwiązuje problemów. czasem jadę do niej ale muszę "wyprosić" to,żeby mój szanowny małżonek mi pozwolił no i muszę zabrać małą. Dobrze,że auto mam swoje to o nie nie muszę się prosić... do kina jakbym chciała wyjść to do "większego miasta" no i z córką (lub jak ją wykąpię i położę spać bo inaczej nic z tego. a że małą nie tak łatwo zasypia - jak dziecko, więc i z wyjścia Nici:( ) tak więc ciężko mi. a mój mąż mi wcale nie pomaga. nie mogę mu powiedzieć co mnie boli bo "jego to nie interesuje i to nie jego problem":( wiele razy to słyszałam....he...miałam nawet często okazje do tego aby wyjść ze znajomymi na piwo ale niestety nigdy tam nie doszłam... za to mój mąż mi wpiera,że na pewno na zdrady chodzę:(! (Z DZIECKIEM??) kiedyś chyba się wkurzę i na prawdę pójdę...ale znów to nie moja natura:( tak źle i tak nie dobrze:(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dojrzałahehe
smutna,a skąd jestes

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość smutna_bea
a czy to ważne skąd jestem:) heh... nawet jakbym była z księżyca to nadal będę samotna...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dojrzałahehe
no gadaj,to Cie zabiore na piwko heheh,to musisz rozkręcić swego faceta

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość smutna_bea
mój mąż twierdzi,że się już wyszalał...(33l) ja mam 29 ale tu nie chodzi o "wyszalenie". mojemu mężowi się nie chce a ja mam siedzieć w domu bo jestem - żoną, matką....służącą;/ trafia mnie jak wynajdę jakieś fajne miejsce (niedaleko) ,żeby się wyrwać z miasta i lecę pokazać mężowi stronę i przedstawić pomysł a on mnie gasi:" za co pojedziesz?? masz za co zalać do baku?? na pewno nie będzie pogody..." i inne wymówki... żeby do zwykłego lasu nawet nie pojechać bo "tam są kleszcze, ostatnio wujkowi opony przebili, bo to bo tamto...." nad wodę to zapomnij bo on nie ma kąpielówek!- więc kupiłam ale on i tak miał inną wymówkę:( siedzę w czterech ścianach, wszystko mnie drażni i zauważam,że moje dziecko zaczyna być bardziej nerwowe i staje się nie do zniesienia(ale ona tylko stara się zwrócić na siebie uwagę). Przy kompie usiadłam pierwszy raz od....dłuższego czasu. Jak tylko chcę to mój mąż się drze,że nic innego nie robię tylko na kompie siedzę:( a ja nawet nie pamiętam kiedy ostatnio usiadłam:( ! za to on cały czas okupuje TV, KOMP. i KONSOLĘ. Nie,nie zazdroszczę mu bo dla mnie to nie jest najważniejsze, ale mam dość tego jak on siedzi i nic nie robi a ja muszę wszystko sama!!! Jak pewnego dnia się zbuntowałam i nie pomyłam,nie posprzątałam to na złość zaprosił swojego kolegę (którego nie znoszę ) i pokazał w jakich on warunkach musi mieszkać...!!! i przy nim udawał,że sprząta ubrania z wersalki (swoje)...wrrrrrrrrr...nie mam siły walczyć a depresja zaczyna brać górę...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
"jestem na skraju deprechy a muszę się uśmiechać,że wszystko jest ok." to chyba najgorsza rzecz jaka robisz :( powinnas powiedziec mezowi, ze inaczej widzisz swoje/Wasze zycie, ze nie mozesz i nie chcesz byc podporzadkowana jego woli, bo czujesz, ze sie dusisz ......Ty najzwyczajniej w swiecie tesknisz za normalnoscia :( pogadaj z nim o tym, bo inaczej to sie nigdy nie skonczy ...szkoda zycia, bo przecieka Ci przez palce...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość smutna_bea
tęsknię za normalnością- masz rację. ale nie wiem jak sobie poradzić z tym wszystkim. mój mąż nie chce rozmawiać na takie tematy bo go nudzą;( nie jego sprawa i już!-tak odpowiada. dla mnie normalne jest wyjście z rodziną na spacer! czyli tata mama dziecko... a dla niego? siedzenie przed TV, komp czy konsola....bądź: JEGO MAMA,JEGO TATA,BRAT....no i może ja i córka:(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
w takim razie, skoro on nie chce nigdzie z Toba wychodzic i nie rozumie Twoich potrzeb, to tym bardziej nie ma moralnego prawa zabraniac Tobie wyjsc na spacer, do kolezanki etc.... Zatracasz siebie w ten sposob, gubisz po drodze chec do zycia a nie ma nic gorszego jak przytakiwanie i odsuwanie wlasnego szczescia na bok .... Nastepnym razem, gdy znow bedzie wynajdywal powody by siedziec w domu, po prostu postaw na swoim, wyjdz z dzieckiem na spacer a on moze raz czy drugi przemysli sprawe, bo w tej chwili sprawia wrazenie, ze nie w ogole sie dla niego nie liczysz sorry :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość smutna_bea
racja...niestety masz rację. jak wyjdę to on się będzie cieszył,że ma chwilę spokoju. wychodzę z małą na spacery. Nie siedzę w domu. ale mi chodzi o to,żeby się wyrwać z tej monotonii. mała szaleje w domu (teraz jest przeziębiona) to on zamiast ją przytulić czy z nią pogadać to goni ją z każdej strony! właśnie jej zrobił awanturę,że wzięła jego podkładkę z księciem persji czy jakoś tak!:( ja z nią się bawię cały czas. jestem zmęczona a ona ma mnóstwo energii mimo przeziębienia! a on? ogląda film... i ma w nosie. krzyczy na nią... przepraszam. za długo siedzę na necie i juz jest krzyk:( Bo mała się bawi w "jego pokoju" w sensie i potocznie w dużym pokoju! dzięki za wyczytanie...i za to,że mogłam tu co nieco wylać;(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość smutna_bea
każda rada jest dobra;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wiesz co?
jak Twój facet Ci nie pomaga, to normalnie wyrzuć mu worek śmieci na głowę, wsadź pieluchę z kupą córki do szafy, rozbij na łbie parę brudnych talerzy! co będziesz cholera potulnie siedzieć, facet uwiązał Cię w domu a Ty masz skakać wokół niego?! normalnie aż mi ciśnienie skoczyło jak to czytam...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
No nie każda. Skoro mąż nie reaguje na próby nawiązania jakiejkolwiek rozmowy, po prostu zacznij go ignorować. Najgorszym co zrobiłaś, było rozleniwienie męża. Dlaczego jak mówi Ci, że wyjdziesz tylko wtedy jak zabierzesz córkę, Ty nie odpowiesz "przykro mi, ty również jesteś ojcem, więc teraz ty się nią zajmiesz, ja wychodzę." Po czym zostawiasz dziecko i wychodzisz bez słowa. Nie martw się, on się nią zajmie, później porobi Ci na złość i trudno. Udawaj, że masz gdzieś jego fochy. Jak powie, że Ci nie pomoże posprzątać, to Ty powiedz, że co najwyżej to ty byś mu mogła pomóc, a skoro nie chce się za to zabrać to będzie mieszkał w brudzie. Przejmij jego rolę, zacznij zachowywać się tak samo. Siądź przed TV i drzyj się na niego, że dziecko ci lata pod nogami i żeby się nią zajął. Jeżeli nie będzie chciał, wychodzisz SAMA, i siłą rzeczy będzie musiał zająć się dzieckiem. Skończ być na jego rozkazy bo rzeczywiście wychował sobie usłużną żonę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość smutna_bea
on nie rozumie,że jestem zmęczona:( nie powiem..zrobi czasem obiad ale juz nie posprząta. teraz włączyłam córce NEMO więc mam sekundkę dłużej,żeby posiedzieć. obiad zrobiony,więc spokój na chwilkę. Mamusia go tak nauczyła,że ma wszystko pod nosem:( u mnie tak nie ma i się buntuje. ale to traw aż 4 lata! już powoli zaczynam odpuszczać ale i tak się nie daję. czasem brakuje sił. wieczorem jak chcę pościelić łóżko to krzyk bo "pan" musi wstać i się przenieść na kanapę. kładę się i nie mam sił nawet,żeby się odwrócić na bok. ale nie rozumie,że ja wstaję o 4 rano do pracy i muszę być wyspana. wieczorem jestem padnięta i tak w kółko;(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość smutna_bea
bo to raz tak chciałam robić? zrobił wszystko,żebym nie wyszła! nawet nastawił córkę,żeby płakała i siedziała przy mnie jak się tylko będę chciała ruszyć;( robi awantury, dzwoni do mojego ojca i się żali...skomplikowane... jak wyjdę z córką do koleżanki (też ma córkę) to dzwoni co chwilkę z pretensjami,że za długo mnie w domu nie ma i ze się szlajam nie wiadomo gdzie ...dlatego też coraz rzadziej gdziekolwiek wychodzę. Tylko z małą na spacer i to sama,żeby nie gadał,że nie wiadomo z kim i gdzie... nie podoba mi się ta sytuacja i nie jestem szczęśliwa:( chcę coś zmienić ale z każdej strony mi to blokuje!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wybacz, ale dajesz sobą pomiatać to tobą pomiatają. W moim przypadku taka sytuacja byłaby nie do pomyślenia, a tylko by mi spróbował facet coś pyskować. Trzeba umieć stawiać na swoim, być twardym i asertywnym. Póki nie zrobisz z siebie silnej baby, będziesz traktowana jak zwykłe popychadło. Z takim, za przeproszeniem, chujem, trzeba konsekwentnie. I co, jak powie córce żeby płakała, to ty od razu musisz zostać? Ja bym i tak wyszła i to nie oznacza, że byłabyś złą matką. A przynajmniej nauczysz dziecko, że płaczem niczego nie osiągnie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
dlaczego za kazdym razem musisz ze soba zabierac corka?? Nie rozumiem tego, a co on robi w tym czasie, ze dziecko nie moze z nim zostac?? Pracujesz na dwie zmiany, zajmujesz sie dzieckiem i domem :O jestes dla niego za dobra

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość smutna_bea
on odpoczywa bo "ciężko pracuje". pracuje u ojca jako mechanik samochodowy ale w sumie to raczej zajmuje się diagnostyką. Muszę zabierać małą ze sobą bo twierdzi,że jakbym poszła sama to bym" nie wiadomo co robiła " a jak wychodzę z młodą to i tak jest gadanie:( ale wolę wziąć ją ze sobą bo jak on ma się na niej wyżywać i zamiast się z nią bawić to włączy jej bajki i sam pójdzie do drugiego pokoju. a jak mała coś wywinie to i tak jest moja wina bo mnie nie było w domu...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Mała Mi 21
szczerze to uwazam, ze sama jestes sobie winna ;| nie wiem jak moglas wytrzymac te 4 lata... ten facet jest jakis chory ..... zazdrosny jak cholera PIES OGRODNIKA .... ja bym juz dawno kopnela go w dupe .... skoro nie chce rozmawiac to napisz mu list, zabierz corke i sie wynies na kilka dni.. moze da mu to do myslenia......... a jesli nie to zostaw go i nie trac zycia bo bedac z nim tylko marnujesz swoja mlodosc i dziecinstwo swojego dziecka ...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość smutna_bea
żeby było to takie proste jak piszesz... nie mam gdzie wyjechać a tym bardziej gdzie pójść. co z tego,że mam rodzinę w tym samym mieście jak każdy ma swoje życie i swoje problemy. na teściów niestety też nie mam co liczyć bo oni nic złego nie widzą w zachowaniu synka:( oczywiście przytakują mi jak mówię na czym stoi sprawa ale to jak grochem o ścianę:( oni się w sumie cieszą,że się go pozbyli z domu bo do nich również nie ma szacunku. odnosi się do nich chamsko i ordynarnie:( aż mi wstyd,że oni go tak wychowali!!! przed ślubem był kochającym,fantastycznym facetem...uwielbiałam z nim spędzać czas a sex był najfantastyczniejszy na świecie! Po ślubie jeszcze jako tako ale jak mała przyszła na świat ( pół roku po ślubie zaszłam w ciążę) to kolorowa bańka pękła... i szarość zawitała do drzwi...niestety nie chce mnie opuścić:(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość miza231
Tak jakbym czytała o sobie...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dziewczę z kafe
Skoro rodzice go tak wychowali to nie wierzę, że przed ślubem był taki idealny. Na pewno byłaś u niego w domu, nie widziałaś jak się odnosi do rodziców i zachowuje w domu? Nie wyjeżdżaliście nigdy razem? Nie spotykaliście się i np nie gotowaliście razem? Przecież po takich spotkaniach widać, czy facet wszystko olewa i czeka na gotowe, czy też wspólnie z kobietą gotuje, sprząta potem itp..nie wierzę, że był taki idealny a po ślubie mu odbiło.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość smutna_bea
niestety tak było:( nie wiem jak to Tobie wytłumaczyć ale był inny.Gotował, robił mi niespodzianki-kolacje przy świecach i winie... wprost ideał. co do wizyt u rodziców...zdarzały się. ale nie było aż tak tragicznie....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×