Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość przerażona :

ZAWSZE gdy sie nie odzywa umieram ze strachu

Polecane posty

Gość przerażona :

mam jakas manie... zawsze jak dluzej sie nie odzywa boje sie że cos mu sie stalo... nawet sprawdzam newsy czy nie bylo jakiegos wypadku.... tak sie boje o niego... on o tym wie i dalej zdarza mu sie nie odzywac caly dzien....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość przerażona :
na dodatek odczuwam silne parcie na kał t okropne uczucie, bo towarzyszą mu cuchnące gazy

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość przerażona :
co za j**** podszyw!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość vxcrv-xd
Długo jesteście razem?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość przerażona :
2 lata..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ledkaaaaaa
ja mam dokładnie to samo. Jak mój mąż nie odbiera to mam już zawał serca prawie...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość czarnaalutka
To dziwne, zeby nie odzywac sie do siebie przez caly dzien po 2 latach zwiazku. to tak jakby wasz ojciec gdzies wyjechal rano, nie wiadomo gdzie, caly dzien milczal, i wrocil nastepnego dnia jak gdyby nigdy nic.. to nie fair zwlaszcza ze on wie, ze tobie sie to nie podoba; nie szanuje twoich uczuc:(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Też tak mam.... On już sie czasem denerwuje, bo dzwonię do niego co kilka godzin....Jak słyszę dźwięk karetki to mi słabo :o Tak samo mam z rodziną- dzwonię codziennie, ale to akurat inny rodzaj strachu A jak już ktoś nie odbiera- w myślach już widzę najgorsze

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
autorko,też tak miałam.Skończyło się tym że mnie rzucił,niewykluczone,że własnie przez moją nadopiekuńczość.Nie życzę Ci tego ale musisz sie powstrzymać,bo skończysz jak ja.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wątpliwośći mam ja
my się nie odzywamy do siebie czasami przez tydzien po 4 latach zwiazku :o

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wątpliwośći mam ja
i to bez zadnych klotni, po prostu tak wychodzi

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość przerażona :
tydzien?? ale po klotni czy tak po prostu? jak sie poklocimy to az tak tego nie przezywam, bo wiem ze ma focha. ale jak wszystko bylo ok to ja po prostu tego nie pojmuje. wydaje mi sie wtedy ze musialo cos sie stac, bo przeciez znalezc chwile na telefon czy sms to nie problem.. masz racje... moze mnie rzucic... zawsze jak tylko sie odezwie po takiej ciszy robie mu awanture i zadaje milion pytan....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość czarnaalutka
Ale jak to - tak wychodzi? Dla mnie to dziwne. Jestem juz dlugo z kims i nigdy nie bylo milczenia, no chyba ze bylismy pokloceni;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość przerażona :
mimo wszystko dobrze wiedziec ze nie tylko ja tak mam.....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ja też tak mialam ale uwierz,facet nie odbiera tego jako troskę,dla niego jesteś kobietą-bluszczem,jakkolwiek źle to brzmi.Musisz się nauczyć nie dzwonić i nie pisać kiedy się nie odzywa,zresztą skoro jesteście razem 2 lata to pewnei macie wspolnych znajomych,jego rodzina Cię zna więc gdyby coś mu się stało poinformowaliby Cię.U mnie było inaczej ...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość przerażona :
niestety mylisz sie.. to zwiazek na odleglosc. on mieszka sam wiec jak do niego jezdzilam nie mialam okazji poznac jego znajomych... wtedy kiedy sie nie odzywa raczej nie dzwonie i nie pisze... ale jak juz sie odezwie to nie ma zbyt fajnie...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
czyli sytuacja identyczna jak moja,tym bardziej Cię rozumiem jak często sie widujecie wobec tego?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość przerażona :
bardzo rzadko... raz na 2 miesiace...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
oj kochana,wybacz ale wg mnie to nie ma sensu ja z moim widywalam się raz w miesiącu,czasem częściej lub przyjeżdżalam na długie weekendy...byliśmy razem półtorej roku i dopóki byliśmy razem uważalam że związek na odległość ma sens,bo wystarczy się kochać.A teraz wiem,że to za mało.Bo związek dojrzewa poprzez częste przebywanie razem,także poprzez kłótnie a myśmy nie mieli się nawet kiedy i o co pokłócić no bo jak?Nawet nie mieliśmy okazji się na siebie wkurzać bo nie było kiedy!I to jest błąd.Już drugi raz bym się w coś takiego nie wpakowala i Tobie też radzę się poważnie zastanowić bo prawda jest taka,że nie wiesz co on robi kiedy nie jesteście razem...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wątpliwośći mam ja
normalnie tak wychodzi, czesto zdarza nam sie nie odzywac przez pare dni, oboje pracujeym, nie mieszkamy razem, jestesmy zmeczeni po pracy, nie mamy ochoty gadac... tydzien rzadko sie zdarza, ale wlasnie juz jeden zlecial, jutro zacznie sie drugi. nie poklocilismy sie, on sie nie odzywal, wiec ja sie tez nie odzywalam, pare dni to norma, ale przed wczoraj juz troche mnie to zdenerwowalo, ale nie bede pierwsza jak zawsze sie do niego odzywac, juz mnie to zmeczylo, poczekam teraz jak dlugo on potrafi wytrzymac bez rozmowy ze mna. a czy nie martwie sie ze mu sie cos stalo - juz w przeszlosci pare razy wariowalam jak nie odzywal sie przez 2 dni i nie moglam sie dodzwonic, potem jakby nigdy nic w swiecie nie wiedzial o co mi chodzi, a telefon sie rozladowal czy tam zostawil go w domu. faceci w ogole nie przejmuja sie takimi rzeczami. szlag mnie trafil jak myslalam ze cos mu sie stalo, a on zwyczajnie zapomnial wlaczyc telefon. od tamtej pory absolutnie nie martwie sie czy cos mu sie stalo, za duzo nerwow, a on na 99,999% siedzi przed kompem i o mnie w ogole nie mysli, bo znalazl nowy filmik na youtube albo robi jakich program o h wie czym. :o

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
dokladnie,faceci nie myślą o takich rzeczach dlatego my musimy myśleć za dwoje i potem są...kwasy:O

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wątpliwośći mam ja
*jakiś program

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość przerażona :
😭 coraz bardziej sie martwie... zaczynam świrować.... umarłabym jakby mu sie cos stalo...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość przerażona :
ostatni kontakt z nim mialam wczoraj przed 14....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość lunkqq
też tak mam:( jak się nie odzywa dłuższy czas to boję się włączyć komputer! bo boję się, że zobaczę jakiś wypadek:( powinnam się leczyć chyba;/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
kurwa mam tak samo :( Jak wiem, ze jedzie gdzies dalej to zaraz mam jakies głupie mysli, ze moze coś sie stac :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość przerażona :
:( nie wiem co mam robic..... wczoraj wieczorej wyslalam mu dwa smsy.. nie odpisal do tej pory... nie bylo go na gg ani skypie ani przez chwile dzis... co nie jest normalne bo albo jest rano albo pozno w nocy jesli nie ma w ciagu dnia czasu wejsc. czesto tez uzywa gg w telefonie, dlatego mam z nim ciagly kontakt... no az do chwili kiedy nagle przestaje sie odzywac... pewnie wczoraj spal, bo byl zmeczony a dzis od rana pewnie ma duzo klientow, moze jest u mamy, albo musial jechac do miasto 50 km od niego. tylko kurwa czemu nie da znaku zycia?? ile razy ja juz mu mowilam... ze od zmyslow odchodze... ile razy mu 3 smsy pod rzad wysylalam z pytaniem czy zyje? raz z nim gadalam przez skype'a a on pil piwo. pozniej kolega do niego zadzwonil i musial jechac. i nie odzywal sie przez caly kolejny dzien. wiadomo co sobie pomyslalam... sto razy mu mowilam ze sie martwie..... najgorsze scenariusze mam w glowie..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×