Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość lolakolola

ciężko mi

Polecane posty

Gość lolakolola

Ciężko mi. Niby powinnam byczadowolona, ale mi ciężko, coraz bardziej. Od roku jestem mężatka i mieszkam z teściami. Teściowie są wspaniali i b. wyrozumiali, generalnie mam tam super wygodnie, mamy osobną kuchnię, łazienkę -swobodę. Problem polega na tym, że ja bardziej chciałabym się odciąć od rodziny męża i żyć z nim, aż resztą tak na dystans trochę; problem w tym, że to jest niemożliwe, bo dla rodziny męża w głowie się nie mieści, żeby mieszkać w jednym domu, ale osobno np. teściowa gotuje i nie wyobraża sobie żebyśmy np. w niedzielę jeść oddzielnie. Oni nie robią tego złośliwie, po prostu mają takie starodawne podejście do życia, gdzie w jednym domu mieszkały rodziny wielopokoleniowe, gdzie kobiety trzymały sie razem, meżczyźni razem. Mnie taka wizja nie pasuje, nie mogę się do tego przekonać, nie mogę tak z marszu zaufać jakby nie było obcym ludziom. W dodatku mąż ma liczna rodzinę, która mieszka w sąsiedztwie więc codziennie dookoła sa bracia męża, ich żony, dzieci, ciotki, wujki, kuzynki. Mnie troche przeraża taka ilość ludzi. Jestem raczej nieśmiała, małomówna, skryta. Staram się wpasować w to środowisko, al ecora więcej robię na siłę, coraz bardziej mi się wydaje, że więcej udaję niż jestem sobą. Wiele rzeczy robię 'bo wypada' - wypada poinformować tesciów, że wrócę później, żeby sie nie martwili, wypada zejsć do nich choć na 10 minut itd. Jak sobie pozwolę na chwilę zamysłenia i zadumy to zaczynają gadać, że jestem dziwna. W ogóle ostatnio mam takie schizy, że mnie obgadują, bo zauważyli, że nie jestem do końca taka jak oni. Chyba wszyscy w rodzinie czują się w tym domu bardziej u siebie niż ja. Codziennie o tym myślę, codziennie mam coraz mniejszą ochotę żeby wracać do domu po pracy. Rozmawiam z meżem, ale on twierdzi, że jestem dzika i że powinnam się wpasowaćw ich styl życia. Powinnam się zakolegować z teściową, pomagać jej w obiedzie i w ogóle (jak jej ulubiona synowa), a ja nie z teściową się pobierałam tylko z nim. jest mi coraz ciężej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość teodorcia mów mi
Rozumiem cię dobrze. Też to przechodziłam. Ale powiedziałam mężowi że albo będę miała swoją kuchnię albo sobie wynajmę mieszkanie by żyć samodzielnie. A jak mu zależy to pójdzie za mną. CHyba zależy, bo kuchnia zrobiona, łazienka też i osobne wejście :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość anooo
Rozumiem Cię, choć nie mieszkam z teściową, ale jak jesteśmy czasem dłużej, to też miewam różne odczucia, choć też jest super...Po prostu mam taki charakter, wolę na codzień mieszkać, być oddzielnie...Pewnie masz podobnie...Dla mnie ważne jest to, że nie muszę się nikomu tłumaczyć, tylko powiem mężowi gdzie idę, że gotuję, robię co chcę, a nie jak czasem jestem u teściowej i trzeba jej pomóc, a nie ma się zupełnie ochoty, no ale nie wypada nie pomóc...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość anooo
To nie jest kwestia, że ja kogoś nie lubię, że jestem dzika, i czy to moja, czy męża rodzina, bo prostu źle się czuję w takim stłoczeniu na codzień...Jak trzeba czasem udawać, że ma się ochotę z kimś pić kawę, choć tę ciotkę widziało się 3 dni temu, że czasem trzeba rezygnować z własnych zajęć, pasji, bo ktoś przyjechał, czy trzeba coś pomóc rodzinie...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość anooo
Może masz długo czas adaptacji, więc z czasem powinno być lepiej...No ale może nie przyzwyczaisz się, więc będziecie musieli zamieszkać oddzielnie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×