Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość dziwnasprawa

Ci faceci...

Polecane posty

Gość dziwnasprawa

Witam Was, ponieważ nie mam odwagi tak naprawdę wygadać się przyjaciołom postanowiłam to zrobić na forum, w końcu nikt z was mnie nie zna, a może coś doradzi, a moze miał podobne odczucia do moich. Moja sytuacja jest podobna do wielu innych, byłam w związku przez 4 lata, tak naprawdę to był mój pierwszy tak poważny związek. Na początku byłam w niebo wzięta cały czas powtarzałam jak bardzo kocham mojego mężczyznę. Mimo tego, że przy każdej kłotni zastanawiałam się czy to jest to byłam szczęśliwa. Kilka razy zdarzyło się, że rozstaliśmy się na 2 dni najdłużej tydzień ale za każdym razem się godziliśmy. NIestety później coś się zmieniło, codziennie wstawałam i myśałam,czy z tym mężczyzną chcę spędzić resztę życia. Zresztą on miał już 28 lat i nie robił nic żebyśmy razem zamieszkali, zawsze powtarzał ze to z braku funduszy. Przez ostatni rok widzieliśmy sie coraz mniej, rozmawialiśmy coraz mniej i ta nieustanna myśl czy to jest to, nie dawała mi spokoju. W końcu przed naszą 4 rocznicą pokłociliśmy się o pierdołe, naprawdę o jakąś błahostę, ale kłotnia sprawiła ze on nie odzywał się 2 tygodnie a ja chcąc pokazać mu, że tym razem nie odezwe sie pierwsza również się nie odzywałam. Po jakimś czasie napisałam co dalej, on ze czeka na przeprosiny, a ja go nie miałam zamiaru przepraszać i wiecie co? Posypało się, teraz nawet jak to pisze to śmieszne to dla mnie. Rozstaliśmy się pół roku temu a ja codziennie rano wstaje i zastanawiam się czy dobrze zrobiłam, że się z nim rozstałam, bo co jest najlepsze, on sobie mieszkanie wynajął...Ech a ja cały czas myślę co by było gdybym wtedy się odezwała.Piszemy czasem do siebie, ale nie wiem czy to jest dobry pomysł bo mi serce się kraja za każdym razem jak zobaczę smsa od niego. Wiem głupia jestem ale sama nie wiem co o tym myślec, a co najgorsze ja sama nie wiem czy ja chce miec kogoś innego, bo wydaje mi sie ze już nie znajdę takiego. Bo on owszem miał swoje minusy, ale był taki mój, miał podobne poglądy, poczucie humoru itp. Czy to normalne że jak tak rozmyślam codziennie. W końcu nastolatką nie jestem, nawet powiedziałabym że całkiem dojrzałą kobietą...Ale obecnie czuje się jak fatalnie, mówią że czas leczy rany...nie leczy moja psychika siada i boje sie ze zostanę sama z własnej winy. No nic wygadałam się, miło będzie jak ktoś to przeczyta.. Pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dziwnasprawa
Kurczę ale ja sobie myślę, że gdyby mu zależało na mnie to sam by się odezwał, moze po prostu tak jest mu wygodniej. W końcu miał czas żeby się zastanowić.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
no z 1 strony fakt - ale z tego co czytam to on jest raczej dumny, dziwne to u facetow ale co 2 taki jest , heh, wiec moze on liczy ze ty przyjdziesz 1 a ty na odwrot.., ja tylko moge powiedziec co ja bym zrobila a uwierz bylam w takiej sytuacji .. , umow sie moze na drinka albo co on tam ty czy on lubicie robic-(nie wiem) ladnie sie ubierz i idz pogadaj jak z kolega - i zobaczysz co sie zdarzy , jak nic to trudno ale bynajmniej zobaczysz go pogadasz i sama wnioski wyciagniesz-bo takie zerwanie tez duzo zmienia czlowieka, mowie co ci szkodzi i co ci zalezy - lepiej sprobowac niz nic nie zrobic ,

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość azumziza
A może na początek byłoby dobrze odpowiedzieć sobie na pytanie: "czego tak naprawdę chcę?". A może boli Cię po prostu że się nie odezwał!? Może tak naprawdę, skoro sie nie odezwalaś od razu, teraz jest Ci źle, bo jesteś sama, i nie chodzi tu wcale o niego. Gdyby pojawił się jakiś inny facet, zapomnialabyś o swojej "miłości"? Nie bierz tego jak ataku na siebie. Raczej chcę Ci ustrzec przed błędem, ktory nazywa się "strach przed byciem samą". I jeszcze jedno - nie odezwal się - to powinno być jednoznaczne. Co ma tu duma, przecież go nie zdradzilaś, oszukalaś... Nie ma powodu by iść w zaparte!!! Z wlasnego doświadczenia i moich najbliższych kolezanek: UDANY ZWIĄZEK TO TAKI, GDZIE FACET KOCHA BARDZIEJ......

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dziwnasprawa
Myślę, że obie macie rację, jak widać sama nie wiem czego chce, ale chyba bardziej przemówiła do mnie azumziza. Może dlatego, że ja też mam swoją dumę i nie chcę pierwsza zainicjować spotkania, możliwe że bede tego załować, ale cholera czemu ja muszę być pierwsza. Wiem, że to dziecinne, ale ja po prostu chciałam wiedzieć czy mu zależy. I azumziza ma racje boli mnie to, że sie nie odezwał bo byłam przekonana, że on za mną w ogień skoczy a on się nie odezwał, właściwie ja tez mogłam się odezwać...ale...Głupie to i tyle. Boje sie byc sama...no coż kompleksy komplesky i obawy ze nikogo nie poznam, że mu sie nie spodobam ze nie bedziemy sie dogadywać. Ale to osatnie zdanie mi się bardzo podoba :D UDANY ZWIĄZEK TO TAKI, GDZIE FACET KOCHA BARDZIEJ...... Dzięki dziewczyny za obiektywna ocenę, pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×