Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość zlamany kwiatek

cholera chyba mam kryzys...

Polecane posty

Gość zlamany kwiatek

cierpie na straszliwa nude i brak checi do czegokolwiek :/ na okolo mnie milosc kwitnie ludzie sie zareczaja itd a ja sama nie wiem czego chce, mam faceta mieszkamy razem, ale nie czuje sie szczesliwa, co gorsza wiem ze mam zbyt wysokie wymagania, najgorsze ze zdaje sobie z tego wszystkiego sprawe i nie umiem nic z tym zrobic, chcialam isc do pracy na weekendy ale z 2 str mi sie nie chce zaczac szukac, nie chce mi sie chodzic na zajecia nie chce mi sie imprezowac a z kolei w domu mi sie nudzi bledne kolo :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zlamany kwiatek
:(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zlamany kwiatek
moze ktos pogadac ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ars vivendi
chyba musisz obniżyć wymagania skoro sama nie jesteś idealna. Nie trafiłaś poza tym na faceta, który Ci rozpędzi te myśli i pobudzi do życia czy zainspiruje. To cała tajemnica

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zlamany kwiatek
no tak tylko ze ja z moim facetem jestem dosyc dlugo i wczesniej nie mialam takich jazd, z 2 strony wiem ze nie mamy razem wspolnych pasji i to jest pewnie blad, wlasciwie nie spedzamy czasu jakos aktywnie chociaz nie dziwie sie bo on pozno wraca z pracy i rozumiem go ze nie ma czesto ochoty na wiele rzeczy i czasu przede wszystkim :/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość MistrzDrugiegoPlanu
Ile masz lat.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zlamany kwiatek
22

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ars vivendi
cóż...sama widzisz...zmieniło się więc trzeba podjąć decyzję co dalej. Skoro tu piszesz znaczy, że nie chcesz tego co jest

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość MistrzDrugiegoPlanu
Młoda jesteś, takich jazd mieć nie powinnaś. Idź na tańce

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość lukii22
Wiesz mam to samo z tym ze ja dopiero zaczelam neidwno zwiazek, ale cos jest nie tak wiec i moje samopoczucie zamiera...nauka, znajomi wszytsko mam gdzies ble ble...ale chyba najlepiej jakos sie z tego wyrwac?ale jak?wyjsc do ludzi przelamac sie ubrac sie w swietny ciuch

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ars vivendi
wspólne pasje, czas, rozmowy,bliskość, czułośc i seks to podstawa związku. Jak tego nie ma, to wszystko sie wali. Nawet kasa i zdrowie nie pomoże

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zlamany kwiatek
myslalam o tancach ale z 2 strony na to trzeba miec kase :P wiem ze jest zle i ze powinnam cos z tym zrobic, jeden powie ze mecze sie w zwiazku i powinnam go zakonczyc, ale ja ciagle mam poczucie ze bede zalowac, ze nie walczylam a powinnam, a moj facet naprawde odpowiada mi jesli chodzi o charakter, ma wady pewnie, jak kazdy, ale nie jest to powod do zerwania :O boje sie ze jesli go zostawie to znajde kogos kto bedzie mnie oklamywal, nie szanowal, nie dawal mi poczucia bezpieczenstwa :/ a z 2 strony caly czas mam gdzies w glowie ze byc moze to troche moja wina, ze oczekuje niewiadomo czego, naogladalam sie komedii romantycznych i wymyslam :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zlamany kwiatek
sa rozmowy, jest bliskosc, jest seks, tylko wspolnych pasji brakuje i troche wiecej czasu razem z racji ze on pracuje dlugo, niby jest wszystko pewnie inna na moim miejscu dziwlaby sie ze narzekam ale cos mi nie gra :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość a po co ci posrednik
tez tak mialam- depresja przedzimowa.................minie ci na wiosne!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ars vivendi
też tak może być...Media wielu nieodpornym osobom robią wodę z mózgu. Życie nie jest lepsze ani gorsze niż myślimy. Jest po prostu zupełnie inne-jak ktoś powiedział

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zlamany kwiatek
mi sie zaczelo juz latem i z przerwami trwa nadal :( chcialabym wiedziec gdzie jest ta granica kiedy jeszcze powinno sie walczyc o zwiazek a kiedy juz nie ma sensu, najgorsze ze jak powiedzialam facetowi o moich obawach to stwierdzil ze jemu wszystko pasuje, on mnie kocha i jest szczesliwy, tylko ja narzekam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zlamany kwiatek
a co gorsza nie ufam mu do konca, nie dlatego ze mam powody ja po prostu nie ufam w ogole ludziom :O i nie umiem tego zwlaczyc tak juz mam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ars vivendi
leć do psychologa, bo nie widzę tego dalej

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zlamany kwiatek
czy ja wiem, ja zdaje sobie sprawe z podloza takiego zachowania, bardziej niz psycholog przydalaby mi sie osoba doswiadczona, ktora jest w stanie ocenic co z tego dalej bedzie, ja po prostu nie mam doswiadczenia w zwiazkach, nie wiem czy umiem rozroznic milosc od przyzwyczajenia, czy w ogole kiedys kochalam mojego faceta czy bardziej to sobie wmawialam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Anulkaaaaaa
ale maruda z Ciebie!!! zmuś się do tego i sama się przekonasz że warto było

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zlamany kwiatek
ale do czego :> ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Tak sobie myślę...
W wieku 22 lat to całe życie przed Tobą:) Pomyśl, co Ci sprawia przyjemność. Mnie też się czasem nie chce nic, na nic nie mam ochoty, ale .. kiedy przestaję myśleć o tym, że nie mam ochoty na to, czy na tamto, a skoncentruję się na tym, co lubię - to odzyskuję radość życia:) Czasem warto zrobić coś małego, co Cię cieszy - i Twoje samopoczucie zmienia się diametralnie:) Tak więc, że się powtórzę, zamiast się skupiać na tym, czego Ci się nie chce, pomyśl o czymś, co szczególnie lubisz robić - i jeśli tylko możesz, to zajmij się tym w momencie, kiedy masz napad 'ależ-mi-się-nie-chce' :) Powodzenia:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zastanów się czy możesz
żyć bez tego faceta... wyobrax sobie, ze go nie ma przy Tobie w ogóle. Wyobrax sobie różne sytuacje BEZ NIEGO. Jesli możesz i dopuszczasz do siebie taką mozliwośc, to znaczy - nie kochasz go. Pamietaj - potrzebuję Cię ponieważ Cię kocham... Powodzenia

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zlamany kwiatek
no wlasnie nie umiem wyobrazic sobie ze go nie ma, jak wspominam dawne czasy, jak chodzilismy za reke na spacery, wracalismy po nocach, jak moglismy godzinami rozmawiac przez telefon, teraz juz tak nie ma, wiadomo zdaje sobie sprawe ze po jakims czasie nie mozna sie zachowywac jak na samym poczatku, ale nie umiem sie z tym pogodzic ja chcialabym cale zycie, trzymac sie za rece i patrzec sobie w maslane oczy, nie jestem gotowa do tej stabilizacji, ja nie chce dzieci, slubu, ehhh chyba nie doroslam :O

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zlamany kwiatek
i to wszystko mnie frustruje, tym bardziej ze moj nie ma takich odczuc, on uwaza ze to jest normalne po 5 latach i ze nikt nie zachowuje sie jak w pierwszych miesiacach, na dodatek my oboje chyba nie mamy dostatecznej sily zeby cos zmienic np mielismy cwiczyc razem i co jeden na drugiego patrzy kto ma zaczac, a mi sie nie chce ciagle brac inicjatywy :( jestem tym zmeczona

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×