Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość SoundGreatest

Możliwość zabierania dziecka do siebie

Polecane posty

Gość SoundGreatest

Witam Mam taki problem, co do możliwości zabierania dziecka do siebie. Mam 3 letniego syna, Z matką syna, nie jestem od 4 miesięcy, a nie mieszkamy razem od 2 lat. Przez okres ciąży i rok po narodzinach, mieszkaliśmy u moich rodziców ( ze względu na pracę żony - dostała prace w miescie z którego pochodzę, tzn., pracę załatwiłem jej by pobierała świadczenia- macierzynskie, wychowawcze itp.) Moja praca jest dość elastyczna i mogę zmieniać miejsce zamieszkania,jak i samemu normowac sobie jej godziny. Nie mieliśmy nigdy ślubu, ani cywilnego, ani kościelnego. byliśmy ze sobą 6 lat, do momentu kiedy jej rodzina zaczęła się we wszystko mieszać. Napomnę, że przez czas trwania ciąży i póżniej po narodzinach, nikt z jej rodziny nawet jej nie odwiedził. Moja ex partnerka spędziła połowę ciąży w szpitalu ( ciąża zagrożona). Jej całą rodzina mieszka w miejscowości oddalonej o 70 km, więc nie jest to taka ogromna odległośc, by nie móc odwiedzić siostry, córki w ciąży w szpitalu. Kiedy przyjechała na wakacje do matki ( dziecko miało pół roku) zauważyelm wielkie zmiany, zachowywała się inaczej, była jakby pod ich wpływem. A i zauwazyłem, że jej rodzina robi wszystko by mnie do siebie zniechęcić, a w szczególności ją do mnie. Wyprowadziła się z synem, pod pretekstem, że dostała mieszkanie od matki. W tym czasie zmieniłem pracę,na tzw. sztywną w godzinach i dniach. Mimo wszystko każdy weekend byłem z nimi. Niestety po 3 mieś miał miejsce wypadek w moim życiu, spowodował on pewne załamanie się mojej psychiki (depresja i silna nerwica lękowa), jednak umie sobie z nią radzić,gdyż miałem doczynienia z takimi zaburzeniami 12 lat temu( aktualnie mam 33). Tak że nie stanowiły, jakiegokolwiek problemu dla osób trzecich. Osoba postronna nigdy by nie powiedziałą, że potrafię cierpiec na takie zaburzenia. Niestety utraciłem pracę, przeszedłem na chorobowe, a aktualnie na 12 m-czne świadczenie rehabilitacyjne. Ten pewien nadmiar wolnego czasu spowodował, że połowe miesiaca spędzałem z nimi. Praktycznie bywały miesiace ze mieszkałem z nimi, tak że syn miałd zien w dzien kontakt ze mna. Moja ex, była juz jednak inna kobieta i nasze relacje co jakis czas konczyly sie klotnia. Stała sie tyranem, krzykaczem, awanturnikiem. Jako, że nie należe do ludzi tzw. pantoflarzy, nie pozwalam sobie by ktoś na mnie wrzeszczał, czy podnosil głos przy dziecku, a tak się zawsze konczyło. Zmieniło się kiedy dziecko w koncu wymowiło słowo - KUR..., wtedy zdałą sobie sprawe , że koneic z takimi rozmowami. Niejednokrotnie zwracałem uwage jej by nie rozmawiały w taki sposob z siostra przy małym. To zasze dostawałem w odpowiedzi, to wyjdz z nim na spacer. Kiedy dwie siostry sie spotykały, oczywiscie musiał obgadac cała okoliczna wies, pobliskie maisteczko itp, itd. do tego z namietnoscia uzywajac wulgaryzmów, w szczegolnosci do kobiet które nie daj boze maja coś ładniejszego. W okresie letnim jezdzilismy, albo zabierałem ich do dziadków moich na wies, na tydzien, dwa. Mały uwielbia takie wyjazdy, mozliwosc jazdy autem, zabawy z kotem, psem, no i wolnosc na wsi. Jest zachwycony kiedy mu mówie, że jedziemy do dziadzia. Mojaex oczywiscie ostatnia zaczeła strasznie krytykowac ,ze to zle, to tu brudno, tu zimno. Choc niczego jej tam nie brakauje, a tym bardziej dziecku. Pieniadze dostają co miesiąc ode mnie. Wczesniej to było 600 zł.aod kiedy mojej ex skonczyło sie bezrobocie - daje dobrowolnie 900. Pracy nie podejmie bo dziecko jest małe, mimoże załatwiłem przedszkole i jej włąsnie pracedostosowana do tego by była funkcjonalna i dla dziecka i zawodowo. Prace o która sama kiedys zabiegala. Niestety to tez argumentuje ze za mało. Ale kiedy jej mowie ze na papierosy wydaje ponad 300, zaczyna sie awantura,. Dziecko jest traktowane jak eksponat pod kloszem. Nie ma prawa sie ubrudzic na zewnatrz, nie moze wyjsc jak wiatr, jak słonce,jak deszcz. Ogolnie zanim wyjde z nim na spacer schodzi 2-3 h zeby były odpowiednie warunki. Koszmar ! Wystarczy ze kichnie juz antybiotyk, juz nowy lek, nowe krople do nosa,. I oczywiscie tydzien siedzenia w domu.. Jak dziecko ma sie uodpornic na cokolwiek. Po trawie za bardzo niemoze chodzic , bo złapie kleszcza. Od kota złapie pchly,od psa bóg wie co. Tak ze te wyjazdy na wies bywaja wiekszym ksozmarem dla mnie, niz przyjemnoscia. Nadmienie ze mieszkam teraz tez na wsi, sam w małym, ale zadbanym domku. Ostatnio nasze stosunki sie pogorszyły, akurat kiedy niedoszła tesciowa znówodwiedziła moja ex (zamieszkuje we Francji na codzień, od roku ). Jako ze jestem juz zmeczony takim byciem na odleglosc, nie zabiegam juz o to by kiedys znów byc razem,mam dość. Chodzi mi tylko bym mógł zabierac syna przynajmniej raz w miesiacu na weekend do siebie i w czasie lata na tydzien - dwa. Nic wiecej. Nie chce jej ukrasc, odebrac praw itp. Jest matka mojego syna i niszczac ja ,sprawie ból synowi,ale niemoge wiecznie słuchac jej rozkazów co do dziecka. Chce zadecydowac w co sie ubierze, kiedy pojdziemy na spacer itp. Niemoge mu kupic jakiejs zabawki, bo zaraz awantura, ze marnuje pieniadze i lepiej zebym jej dal. Fakt moja sytuacja finansowa się pogorszyła ostatnio, ale jakos wiaze koneic z koncem, a i na co wydaje pieniadze to moja sprawa. Mimo ze jestem na św. rehabilitacyjnym, dorabiam sobie dajac korepetycje z angielskiego. Pomagam tez w tresurze psów,wiec ........ nie jest az tak źle. Wczoraj otrzymałem wezwanie do sądu o alimenty, wypisała takie rzeczy, że mało mi oczy z orbit nie wyszły. Ze nie płące, że spóżniam się itp. , itd. Mam wielu świadków , że nie dośc że dostają pieniądze, to wielokrotnie dostaje tzw. kieszonkowe na własne wydatki. Po drugie prócz tego, w 7- % wyzywnie kupuje ja mimo,że nie mieszkam z nimi. Przyjezdzajac robie im zapasy jedzenia. wyvsuwam ze chce mi odebrać syna całkowicie, a mnie potraktowac jako tzw. swira, alkoholika. Fakt lecze sie na nerwice, alkoholu nie pije wogole od 10 lat, ale kazdy psychiatra, czy psycholog potwierdzi, że jestem człowiekiem w 100 % normalnym, po prostu troszke bardziej wrazliwym i łatwiejszym na takie bodzce jak stres. Mimo wszystko nie bywam agresywny ( napewno nie w stosunku do kobiet), acha, zarzuca mi jeszcze, że 14 lat cwiczyłem sporty walki - kick boxing i mam zły wpływ na dziecko, przez to. Nigdy nie zdarzyło mi sie uzyc siły bezpodstawnie . raz, czy dwa jedynie w swojej obronie i wspolnej w obcym miescie i to pare dobrych lat temu, nie było zadnych konsekwencji prawnych. Powiedzcie czy moge sie starac o mozliwosc zabierania syna do siebie i czy ona moze mi odebrac taka mozliwosc ???

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Lakkkkkk
Witam. Możesz. Ponadto zapraszam do odwiedzenia forum lagata.pl. Zachęcam do rejestracji i pisania postów - na forum istnieje duża swoboda wypowiedzi i można wypowiedzieć się na wiele tematów. Adres naszego forum: http://www.lagata.pl/ Zmiana wyglądu forum - lewy dolny róg strony i pasek z alternatywnymi skinami. Pozdrawiam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Kuba8585955
Chłopie, skąd my rozwodnicy to znamy? Niestety takich historii jak Twoja jest pełno. Tak więc musisz wziąć się do roboty, bo stracisz syna, którego psychiczna matka wychowa na niedojdę życiową. Musisz koniecznie złożyc w sądzie rodzinnym w miejscu zamieszkania bylej pozew o umozliwienie kontaktów z dzieckiem. Masz prawo zabierac go do siebie co najmniej 2 razy w miesiącu na weekend oraz 2 tygodnie w wakacje i była zona nie ma nic do gadania. To prawda że sądy działają opieszale ale niestety nie ma innej legalnej drogi. No chyba ze wynajmiesz mafię :P No i musisz gromadzić dowody tego, że była żona i jej rodzina utrudniają CI kontakty z dzieckiem. Nagrywaj rozmowy na dyktafon lub filmuj ukrytą kamerą (telefonem). Zabieraj kolegów lub kogoś z rodziny na świadków, gdy jedziesz do syna. I bądź twardy i konsekwentny. Twoja była chce Cię zniszczyć , a przynajmniej uniemośliwić Ci normalne kontakty z synem. Nie wolno CI odpuścić. Jesteś ojcem i mężczyzną! Aha, wiem ze to może być trudne (bo z hołotą trudno rozmawiac kuluralnie), ale postaraj się na wulgaryzmy i krzyki byłej czy jej rodziny reagowac spokojnie. bo jeżeli jej przylejesz przy świadkach, albo tak że będzie miała ślady to będzie argument na Twoją niekorzyść. Trzymaj się i powodzenia

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Sendockerer
Nigdy nie uderzyłem kobiety, więc ta kwestia,nie wchodzi w grę. Jedynymminusem,jest to że raz nie wytrzymałem, przy jej siostrze i walnąłem małą wiązankę( aczkolwiek bez wulgaryzmów). Zaistniała głupia sytuacja, bo mały się rozpłakał i zaczął mówić żeby mamusia, nie krzyczała na tatę. Oczywiście wyszło, że nastawiam syna przeciw niej. Nadmienie jeszcze, że ani ja, ani moja nie jesteśmy w żadnym związku z osobami trzecimi. Mam kur... uraz do bab, kur. jego mać. Moja choroba nerwowa nie sprawia, że jestem jakiś nadpobudliw, czy nieobliczalny.. I każdy psycholog to poświadczy, jestem po prostu bardziej wrażliwy od co. Co nie oznacza, że jestem jakiś słaby psychicznie, wręcz przeciwnie. Nie potrafię być pantoflarzem i pucybutem kobiety i w tymtkwi, chyba cały problem,naszego rozpadu związku. Nie umiem o godzinie 21wszej, na komende zasypiać. Posiadanie dziecka, uważam za przyjemność i szczęscie, a nie za krwawy obowiązek. Wykonywanie obowiązku ojca, nie koliduje w byciu także człowiekiem i zajmowanie się swoją pasją.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×