Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Nikt220

Coś jest nie tak

Polecane posty

Witam was, wiem, że większość mnie wyśmieje i chętnie sobie popisze jakieś głupie komentarze, ale mam nadzieję, że znajdą się jacyś szczerzy dobrzy ludzie. Piszę bo chyba coś z moim życiem jest nie tak, mam prawie 20 lat, jestem studentem i mam dziewczynę, a mimo to nie jestem szczęśliwy. Można powiedzieć, że wszystko zaczęło się w gimnazjum kiedy pojawiła się pewna chęć poznania świata na ten młodzieżowy sposób, zrobić coś głupiego, zaszaleć, przeżyć swoją pierwszą miłość. I wtedy coś pękło, chciałem wielu rzeczy spróbować, ale rodzice mi to wszystko wybijali skutecznie(często siłą) z głowy, imprezy, przelotne miłości przez całe 3 lata, aż w ostatniej klasie gim. poznałem moją aktualną dziewczynę, bardzo ją kocham tak samo ona mnie(jest ode mnie starsza o 3 lata, ale dla nas to nie problem), myślę, że jesteśmy odpowiedzialnymi ludźmi, nasze priorytety to skończyć studia i dopiero wtedy myśleć o własnej rodzinie. Jedyna przeszkoda to moi surowi rodzice, od kiedy skończyłem 14 lat zabraniają mi każdej nowej przyjemności, może to dziwne, ale dzięki nim nigdy nie byłem na imprezie, walczą ze mną już 3 lata żebym tylko zostawił moją dziewczynę, spotkania z przyjaciółmi też nie wchodzą w grę, jedyne słowo jakie ciągle słyszę to nauka. I pomimo tego, że zdałem maturę i dostałem się na studia nie powiedzieli mi nawet, że są z tego powodu szczęśliwi. Słyszałem już tyle rad, buntuj się, rozmawiaj, nic to nie daje, a często i sytuacje pogarsza. Pewnie bym tak nadal żył, ale dzisiaj zapytałem mamę czy mogę z dziewczyną spędzić sylwestra i zapytała ironicznie czy jestem na pewno normalny i czy chcę skończyć studia... po czym bez słowa poszła do pracy. Zdałem sobie sprawę, że za 2 miesiące kończę 20 lat i nic w życiu jeszcze nie przeżyłem, robię wymarzone studia które mnie nie przynoszą mi radości, zdałem maturę którą najchętniej bym wyrzucił... moje życie to jedna wielka rutyna którą spędzam przed telewizorem bo nie mam na nic już ochoty, przyjaciele już dawno zapomnieli, jedynie co to w moje istnienie wierzy jeszcze moja kobieta... Coraz częściej nachodzą mnie myśli czy nie rzucić tego wszystkiego i zacząć zupełnie nowe życie....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
miałem podobną sytuację.... zbuntowałam sie w moje 20 urodziny.... jak matka nie chciała mnie puścić na impreze którą zorganizowali dla mnie przyjaciele..... coś we mnie pękło... wyszłam z domu i wróciłam o 3 w nocy.... bawiłam sie świetnie....:) w domu oczywiście wielka awantura... ale mnie to juz nie interesowało... wiecej juz nie pozwoliłam sobą rządzić ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Dynamit z pomarańczą
Zbuntuj się. Nie pytaj się matki o zdanie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość lollercoaster
Co stoi na przeszkodzie, byś poszedł do pracy, przeniósł się na zaoczne, podał rodziców o alimenty, wynajął pokój w mieszkaniu studenckim i zaczął żyć jak człowiek? Prócz strachu i marazmu oczywiście.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×