Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość Alisee

trudna rozmowa... a moze lepiej jej uniknąć?

Polecane posty

Gość Alisee

witam serdecznie, zaczne wiec od poczatku, jestem młoda mam 24 lata, mój facet 28, jesteśmy narzeczeństwem, kocham go całym sercem, zrobiłabym dla niego wszystko, jednak on teraz coraz mniej czasu i uwagi poświęca mnie, wyjdzie na to ze ja jestem zachłanna i że pragne jego całego, bo jest tak, ale chciałabym mu wytłumaczyć że jeśli bedzie tak dużo pracował a spotkam kogoś w swoim życiu kto bedzie zawsze przy mnie to nie wiem co zrobie, zarzekałam się że nigdy nie zdradze i mam nadzieje że tego nie zrobie, ale tak sie zastanawiam czy za 10 lat bede też tak mówić kiedy bede go potrzebować a jego nie bedzie. Ma wielkie serce nie odmawia pomocy, ciesze sie tym, ale czuje sie zaniedbana, ma coraz mniej czasu dla mnie, wiem że praca pracą, ale po pracy powinno być miejsce też dla mnie. Każda jedna próba rozmowy kończy sie kłótnią że przesadzam, że powinnam zrozumieć... czesto płacze, czasem nawet przy nim wycieram łzy żeby nie widział, bo zrobi afere że płacze że musze mieć powód a mu o nim nie poweim. Bo jeżeli ja wiem jeśli powiem o co mi chodzi to usłysze może powinnaś być z kimś innym... Serce wtedy pęka, ja sie zamykam w sobie, buduje mur coraz czesciej sie zastanawiam czy chce takiej przyszłości. Przecież na dobre i złe rozumiem na zawsze, a ja już mam wątpliwości i wiem że jeśli tak bedzie i za kilka lat spotkam kogoś kto bedzie poświecał mi wiecej uwagi to może odważe sie spróbować. Nie umiem a właściwie nie chce powiedzieć mu co mnie boli bo skończy sie to wielką awanturą, chce tego uniknąć, tylko że później bedzie dużo trudniej :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Alisee
wiem jestem żałosna...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dfgdfg
nie rozumiem w czym widzisz problem.... mozna troche konkretniej?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość basia be
Wcale nie jesteś załosna, jesteś tylko zakochana. Pytanie czy on także?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość najprościej to tylko
"""zarzekałam się że nigdy nie zdradze i mam nadzieje że tego nie zrobie, ale tak sie zastanawiam czy za 10 lat bede też tak mówić kiedy bede go potrzebować a jego nie bedzie. Ma wielkie serce nie odmawia pomocy, ciesze sie tym, ale czuje sie zaniedbana,""" No i sobie odpowiedziałaś. Najlepiej przeprowadź taką rozmowę ze swoim nażeczonym. Właśnie powiedz mu to co tu napisałaś. I raczej przebija tu cały twój egoizm a nie miłość do niego. Ty chcesz zainteresowania swoją osobą, miziania i takich tam pierdół. Ale one nie wyżywią rodziny i nie utrzymają domu. Nie dadzą stabilizacji związkowi. Co po przytulaniu gdy zabraknie kasy na opłacenie rachunków i na jedzenie. Pieniądze szczęścia nie dają, ale trudno bez nich żyć. A z tą miłością to chyba można wykroić wieczorem te swoje 5 minut i cieszy c się szczęściem takim jakie jest.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość trybun na kafe
jeśli unikasz rozwiązania problemu , rozmowy itp , to na pewno sie rozpadnie. Unik to tchórzostwo. Chyba, że chodzi o niewdawanie się w jakiś konflikt innego rodzaju. Praca to nie wszystko a ty tez nie jestes pępkiem świata. Dlatego warto szukac ludzi podobnych mentalnie albo miec podobny system pracy chociażby.Masz więcej pracy niż on, wtedy nie masz takiej myślówki. Poświęcanie się też ma swoje granice

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Alisee
ale ja o tym doskonale wiem, nie licze na mizianie przytulanie cały czas, 5 minut dziennie to już coś... tylko ja sie obawiam że tego zabraknie. Może i jestem egoistka, ale tylko dlatego że nie chce go krzywdzić i mówić mu o swoich potrzebach? mam sie zaknąć w sobie i już całkiem wpaść w depresję? nie musicie mnie od razu oceniać, bo ja milcze udaje że wszystko ok, tylko dlatego zeby on był zadowolony i to nazywacie egoizmem? że staje sie zupełnie kimś innym niz jestem tylko dlatego żeby nie robić mu przykrości, żeby chociaż on był szczęśliwy? Jeśli to jest egoizm to jestem egoiską

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Alisee
Ale ja przeciez też pracuje, tylko licze na to że jak już i ja jestem po pracy i on to chciałabym z nim poprostu pobyć, czy to takie dziwne? Przeciez nie po to mam zostac jego żoną, tylko po to żeby dzielić z nim życie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość najprościej to tylko
Może jednak zacznij od rozmowy z nim a nie z nami.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×