Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

1ola1234

Zostawił mnie chłopak

Polecane posty

Byliśmy ze sobą 4,5 roku. Zaczeliśmy się spotykać po I Liceum i byliśmy ze sobą do 3 roku studiów. Ja niestety musiałam poprawiać maturę, więc zostałam w rodzinnym mieście on wyjechał do innego. Później poszłam na studia do innego miasta i tak trwał nasz związek na odległość. Było ciężko, ale ja sobie z tym radziłam jednak on ciągle miał do mnie żal , że wybrałam to co chciałam studiować , a nie jego. Nie mogłam sobie z tym poradzić, bo oczekiwałam wsparcia.. Był przystojny i bardzo mądry, lubiany, kochany, jednak ciągle chciał się spotykać z innymi dziewczynami, ciągle jak wracał to mówił , że tej się podoba ta do niego napisała, a kolejna go podrywała. W pewnym momencie przestałam mu prawic jakiekolwiek komplementy tylko zaczęłam udowadniać, że wcale nie jest taki super. Nie mogłam poradzić sobie z tym, że często na gadu czy w ssmach miał wiadomości typu "dziękuję Ci za wspaniale spędzony dzień" od koleżanek.. Często czułam, że coś przede mną ukrywa. Jak byliśmy razem było cudownie, ale przez 2,5 roku studiów nie poznałam ani jednej osoby z jego grupy.. Zapomniał np. o naszej 4 rocznicy, po czym na następny dzień kupił mi kolczyki , a jak przyjełam to z wielkim smutkiem to o co Ci chodzi przecież kupiłem Ci prezent ładny... Jego rodzice zawsze wymagali od niego dużo na weekendy jak wracał i mieliśmy mało czasu na spotkania. Wyjaśniałam mu, że mamy weekendy tylko dla siebie, męczy go odległość to powinniśmy więcej się widywać.. On strasznie się męczył, że jestem daleko mówił, że mu mega ciężko, dużo dzwonił, aż zamieszkał z innymi kolegami,którzy zaczęli mu "doradzac".. Czy to źle , że męczyło mnie to , że zawsze musiałam się podporządkowywać, że zabraniałam mu spotykać się z dziewczynami.. ? Nie czułam , że mogę mu ufać.. I tak w święta mieliśmy poważna rozmowę pytam go co mu nei pasuje we mnie, że nie możemy się porozumieć ostatnio (każdy uważał nas za super parę, zgraną, mówili, że on jest strasznie za mną i każdy się zdziwił, że my się rozeszliśmy) ja już byłam strasznie zmęczona też tym, że on nie mówił mi co ja mam zmienić, nie mówił, że rozumie o co mi chodzi, że mogę być zła o to , że mi tak mówił o dziewczynach. On mówil, że tylko są nerwy i nie ma radości związku, ale ja się czułam zawsze z boku , więc nie potrafiłam już normalnie się tym cieszyć. Prosił w święta , żebyśmy się starali , ja powiedziałąm, że już nie mam siły, że sam musi zawalczyć teraz, że ja mam dość.. (wcześniej zapomniał, że mialam do niego wpaść i wybieral się na wigilię grupową nie proponując nawet czy się z nim zabiorę, potem mówił no to chodz jak chcesz.. to mi się odechciało zupełnie tam iść) i byłam strasznie nerwowa. Mówił, że tylko ja , że nie wyobraża sobie innej, ale to były słowa.. Zapominał wszystko o co go prosiłam, a ja tłumaczyłam sobie, że taki jest, jednak od jakiegoś czasu nie umiałąm już tego znosić w spokoju i kłóciłam się. Po tych świętach popił z kolegami radzili mu , że ma na odległość, że się kłocimy (nie znali mnei nawet, a ponoć jestem fajną dziewczyną, mam dużo znajomych, często się śmieję) i on przestał się odzywać.. ja pojechałam do niego usłyszeć co miał mi do powiedzenia, bo czułam, że to będzie koniec.. Po paru dniach zobaczyłam , że ma inną.. On potem tłumaczył, że była ucieczką, ale są dalej razem. powiedział, że jejku mogłam się za 2 miesiące dowiedzieć i czy to coś złego, że zaczął się spotykać, powiedziałam, że nie chcę go znać.. On uważał , że jest pewny decyzji.. Jednak po paru dniach zaczął ciągle do mnie dzwonić. Pisać wiadomości, wspomnienia.. i czy wszystko przekreślone, czy jest szansa, był z nią więc odpowiadałąm, że nie nie ma i jak może pytać mnie będąc z nią.. Prosił o powrót potem cofał się z tego... Jej mówił, że na pewno nie chce do mnie wrocic, a dzwonił po 5 razy dziennie. Ja nie dawałąm rady psychicznie z tą gierką, odmawiałąm mu jakichkolwiek spotkan "żebyśmy poznali się na nowo""że z żadną nie będzie tak jak ze mną""że mu zależy na mnie dalej""że nie chce mnie stracić" , nie wytrzymałam spotkałam się z nim, żeby oddać mu jego rzeczy i powiedziałąm, że jak dzwoni do mnie to czasami gdzieś jestem, żeby już tego nie robił i że jak mógł tak łatwo odpuscić i iść do innej. Powiedział, że mnie kocha i , że chce wrócić, że ma tą drugą gdzieś.. Po 2 dniach powiedział, że jednak ona mu nie jest obojętna, ale nie wie co robić , bo myśli o mnie i co jeśli za jakiś czas przyjdzie czy wszystko przekreślił prosząc mnie o powrót będąc z nią... Bo powiedziałam, że to jest chamskie strasznie i jak tak można.. Powiedziałam, że mogę jej skopiować co mi pisze to się wystraszył. Przestaliśmy utrzymywać kontakt, za dużo do niego czuję.. I on jest z nią potrafi dawać do niej codziennie opisy, zabiera jąwszędzie ze znajomymi, wstawia zdjęcia jej samej na swój profil.. a mi pisze co jakiś czas czy nei chcę się z nim spotkać :( strasznie mi przykro, że teraz umie się starać, robi wszytsko to o co go prosiłam (sam mi powiedział, że załatwił pracę, że na studiach to i to , że ma stypendium, że odnowił stare znajomośći) Ja się strasznie porównuję do tej dziewczyny, że to ona tak na niego wpływa i strasznie boli, że on potrafi robić wszystko o co ja go prosiłam.. 1,5 miesiąca dzwonił, że jest nieszczęśliwy, a raptem po paru dniach jak powiedziałam, że nie chcę go w moim życiu po tym wszystkim wielce zakochany... Dlaczego ja dalej coś do niego czuję po tym wszystkim.. Mija 4 miesiąc, a ja go nie poznaję i w nic mu nie jestem w stanie wierzyć.. On pisał mi smsa o swojej nowej do kolegi i wysłął mi nie wiem czy to przez przypadek.. Ja się obwiniam, że ciągle wymagałam tylko, ale jak byście się czuli nie znając nikogo z jego otoczenia.. Nie mogąc jezdzić do niego , bo zawsze miał wymówkę. I czemu raptem potrafi się starać, a tyle po rozstaniu do mnie dzwonił i pisał, że ja łątwo go wykreślam z życia , że mu zależy na mnie...Może nie powinnam pokazać mu również, że sobie radzę super i wszędzie wychodzę, bo tak nie jest.. Boję się , że zawalę rok, a nie mogę pojąc, że dla niej potrafi tyle rzeczy robić... Czuję się gorsza.. po tylu latach, mówił, że nikt inny, a w pare dni miał kogoś. Czuję się oszukana.. Powiedzcie czy dobrze robię nie rozmawiając z nim.. On mówi, że tą jego nową facet zostawił pare razy , a ona z nim się spotyka teraz normalnie i po co ja mam się obrażać......i czy nie może wpaść do mnie poleżeć pogadać.. :|...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wiem, że się rozpisałam, ale proszę, żeby ktoś dodał mi otuchy ... Mam tyle dobrych wspomnień. Obwiniam się strasznie..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Los Wariatos
Wiem że ciezko i latwo mowic nie przejmuj sie ale miej go w d.... to chlopczuk a nie facet albo sie kogos kocha albo nie co on bab jest ze nie moze sie zdecydować? W pewnym sensie przypomina mi swoim zachowaniem taka jedna z ktora kiedys bylem razem wszystko pieknie ale osobno to bylem tylko jako dodatek. Chcesz byc dodatkiem w czyims zyciu? Ze masz powiedzmy 6-7 miejsce po pracy znajomych rodzicach itd.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zostawiłeś ją czy ona Ciebie? Ja się obwiniam, że ciągle o coś się kłóciłam. On dzwonił po 5 razy dziennie po rozstaniu, ale twardo mówiłam, że go nie chcę, a teraz chyba tego żałuję. To strasznie głupie wiem..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wiesz co, też miałam chłopaka, niby wielka miłość, niby na zawsze, niby tylko ja. Kiedy go wykreśliłam z życia równie szybko, jak ten Twój, o mnie zapomniał. Pamiętam, cały rok byłam mu wierna po tym jak już zerwaliśmy rzecz jasna. Patrzałam na to jak zabawiał się z innymi a mimo to, kochałam go. Aż w końcu po tym roku, powiedziałam sobie dość. Otworzyłam się na ludzi, poznałam kilku ciekawych mężczyzn. Oczywiście nie chciałam nikogo poza nim, ale nie mogłam pozwolić na to, aby on wiedział, że ja nadal tęsknie. Trochę na przymus wbiłam się w związek, facet był super, tyle że ja go nie kochałam. Wiem, bardzo głupie posunięcie. Potem się rozeszliśmy oczywiście, bo już nie mogłam tak dalej. Doszłam do wniosku, że nie będę z kimś na siłę. I bum. Po kilku miesiącach "nie szukania miłości" znalazł się sam. Ja się wybawiłam, wyszalałam, choć tak naprawdę nie chciałam, ale chciałam zapomnieć. I kiedy poznałam owego faceta to zakochałam się. Teraz z nim jestem jakiś czas i jest naprawdę cudownie. A były ("wielka miłość")? Nagle wielce zainteresowany mną! Codziennie pisze, dzwoni itp. A ja czuję ogromną satysfakcję że mogę mu powiedzieć, że go już nie chcę, choć w głębi serca czuję, że nikogo tak nie pokocham jak wtedy jego. Więc jest dla Ciebie nadzieja, tylko zapomnij o nim, zajmnij się sobą a na dobre Ci to wyjdzie, jeszcze mu w piety pójdzie że zostawił taką kobietę! :) Powodzenia 🌻

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dziękuję Kamilko za słowa otuchy. Narazie jest strasznie, jak widzę ich zdjęcia i on się obnosi nowym związkiem. W głowwie mi się to nie mieści, że tak łatwo mu to przyszło. Boję się tylko, że będzie to trwało tak długo jak u Ciebie. :( nie pokazuję mu jak mi ciężko, na smsy nie odpisuję, albo bardzo krótko dając do zrozumienia, że nie będziemy mieli kontaktu... nie wiem czasami zastanawiam się, że to ja zawaliłam nie walcząc o niego tylko od razu jak się dowiedziałam o innej przestałam z nim rozmawiać..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość on Cię nie kocha
weź daj spokój z oglądaniem ich zdjęć z dołowaniem się bo zwariujesz to co było nie wróci teraz jest ciężko ale będzie lepiej zajmij się czym innym byle nie sledzeniem byłego i patrzeniem jak on jest szczęśliwy bo oszalejesz z rozpaczy mowiłaż że rok uwalisz to weź zajmij się totalnie nauką z własnego doświadczenia wiem że to bardzo pomaga a miłość przyjdzie sama w odpowiednim momencie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość juwanna
Witam was wszystkich, Z chłopakiem rozstaliśmy się dokładnie w sylwestra. Byliśmy na tej samej imprezie, ale już nie jako para. On zostawił mnie po tym, jak po raz trzeci przeczytałam jego prywatne wiadomości (smsy,facebook). Za pierwszym razem wybaczył, obiecałam, że więcej tego nie zrobię. Za drugim razem była ta sama sytuacja. Ale za trzecim zrozumiał, że coś w nim pękło i trzy dni dochodził do tego, że to już nie ma sensu, a ja tym co zrobiłam, skutecznie zabiłam jego uczucie do mnie. Dodam, że przy ostatnim 'przeszukaniu' dowiedziałam się, że flirtował ze swoją byłą dziewczyną... Suma summarum powód odejścia wygląda następująco: ja zawiniłam pokazując mu, że przez 7 miesięcy trwania naszego związku, wcale mu nie zaufałam = nie szanowałam go. On zawinił tym, że pozwolił sobie na tamto pisanie ze swoją byłą dziewczyną. Powiedział, że skutecznie zaciskałam pętlę na jego szyi, aż w końcu prawie udusiłam. Więc uciekł. Mówi, że nie widzi szansy na zejście się, że jego decyzja jest niezmienna i ostateczna, bo nie chce więcej żyć pod lupą. Ale wciąż ze mną ma kontakt. Bardzo regularny. Praktycznie codziennie do siebie piszemy, on się chce normalnie ze mną widywać, robić to co robiliśmy kiedy byliśmy parą, tylko teraz ma się to odbywać na innych zasadach. Proponuje mi nawet uprawianie seksu, bo on jest człowiekiem, który uwielbia to robić, no i lubi to robić ze mną. (Tutaj wyjaśnienie: to jest chłopak który w życiu zaliczył kilkadziesiąt panienek, dosłownie. Zdradzał, miał kilka naraz, szalał ile wlezie. Ja byłam tą pierwszą dziewczyną, z którą był na poważnie. Zapewniał o miłości, ułożył plany na przyszłość, dookoła najbliższym mówił, że ja jestem tą jedyną. Byłam pierwszą dziewczyną, której nie zdradził) Ale jak po 7 miesiącach bycia razem, miałam być w stanie zapomnieć o jego przeszłości i ufać mu bezgranicznie i nie martwić się tym co robi, jak się widuje z jakąś kobietą albo wychodzi wieczorem do miasta się bawić? On od 14 roku życia jest aktywny seksualnie, praktycznie nigdy nie był sam, a z opowieści o jego podbojach można napisać sporawą książkę. Dodatkowo w moim poprzednim związku, mimo 'szczerego' zakochania mojego partnera i 2 letnim stażu, okazało się, że byłam zdradzana. A to odbija piętno na człowieku i jego zdolności obdarzania zaufaniem drugą osobę. To boli, a człowiek boi się być po raz kolejny zraniony. Więc zaczyna zachowywać dystans... Zastanawiam się, czy ten powód był naprawdę taki silny i poważny? Co ja mam zrobić - utrzymywać z nim wciąż kontakt na stopie koleżeńskiej, tak jak on sobie tego życzy? Zniknąć z jego życia, tak żeby poczuł brak mojej osoby i zatęsknił? Dodam jeszcze, że jesteśmy osobami, które często kłócą się ze sobą, mój eks ma bardzo twardy charakter, przez który często mi było bardzo przykro. Tak, byliśmy wybuchową parą. Ale nie zmienia to faktu, że pokochałam go szczerze, a to uczucie wciąż we mnie trwa. On o tym wie, ale pomimo wielu prób (płaczu, zapewnień i miłości, obietnic poprawy itp itd) jego zdania nie byłam w stanie zmienić. Ja mam 20 lat, on 21. Proszę, abyście wyrazili swoje zdanie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
To ja napisałam ten temat. Minął prawie rok od rozstania. Jak ten czas szybko zleciał :) Wydarzyło się strasznie dużo. WIem jedno. Warto się odciąć i nie narzucać, jeśli sami nie będziemy się szanować nikt nas nie będzie szanował. Jeśli ktoś podejmuje decyzje o rozstaniu i mimo wyjaśnień i naszych prób jest nieugięty NIE można się narzucać. Teraz wiem,że kurczowo nie ma co pielęgnować bólu i pozostałego uczucia i naprawde z czasem to mija. On nadal jest z nową dziewczyną. Są zapewne szczęśliwi. Czasami boli, że jednak nie była pocieszeniem, ale juz coraz rzadziej :). Żyję zupełnie swoim życiem i od jakiegoś czasu cieszę się nim i jestem szczęśliwa.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×