Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość pani filozofka

dokąd zmierza ten świat?

Polecane posty

Gość pani filozofka

3 wojna światowa trwa w najlepsze, w sklepach drożyzna, media robią ludziom pranie mózgu, skąd dowiedzieć się prawdy? Politycy światowi nie wiadomo o co im chodzi, ale na pewno nie o dobro ludzi:( dokad zmierza ten świat? Ja sądzę, że żyjemy w czasach ostatecznych, zbyt dużo juz zła na tym świecie, niedługo koniec

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kotki 2
bez przesady. Tka już jest, że na świecie są mniejsze lub większe kataklizmy, wystarczy tylko przypomnieć sobie choćby średniowieczne epidemie. Tamci ludzie byli przekonani, że to apokalipsa. To tylko jeden przykład.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wrednamalpa26
zgadzam się z wypowiedzią wyżej

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość z tym czasem ostatecznym
to sie zgadzam koronka miłosierdzia została nam dana na czasy ostateczne Jezus mówił do faustyny nim przyjdę jako sędzia sprawiedli przychodzę jako miłosierny bóg

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
a u mnie piekna sloneczna pogoda i pachnie juz latem ...i swiat jest piekny, czasami tylko ludzie sa podli, ale co mi tam- ja jestem szczesliwa na maxa...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dauedos1485
Stare ksiegi sie wypelniaja min Zachariasza i Daniela, to czasy ostateczne, tak mi sie zdaje. Tylko nie wierze zeby jakas faustyna miala z tym wspolnego

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość z tym czasem ostatecznym
a czytałeś jej dzienniczek Napisz to: Nim przyjdę jako Sędzia sprawiedliwy, przychodzę wpierw jako Król miłosierdzia. Nim nadejdzie dzień sprawiedliwy, będzie dany ludziom znak na niebie taki. Zgaśnie wszelkie światło na niebie i będzie wielka ciemność po całej ziemi. Wtenczas ukaże się znak krzyża na niebie, a z otworów, gdzie były ręce i nogi przebite Zbawiciela, wychodziły wielkie światła, które przez jakiś czas będą oświecać ziemię. Będzie to na krótki czas przed dniem ostatecznym. w biblia pisze ze będzie dany znak

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dauedos1485
Jest napisane ze Bog zlituje sie nad Jerozolima, i wtedy wiele narodow stanie do walki z nia, a nie jakas Faustyna bedzie miala zwidy. Ponadto Jezus zapowiedzial ze w czasach ostatecznych wielu oszustow bedzie sie powolywac na Niego. To wyjasnia nam sprawe faustyny

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dauedos1485
,,Swiadcze kazdemu, ktory slucha slow proroctwa tej tej ksiegi: Jezeli ktos dolozy cos do nich, dolozy mu Bog plag opisanych w tej Ksiedze'' Obj 22:18

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ale depresja tutaj powialo i to od samego ranka...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dauedos1485
To prowadzi nas do prostej konkluzji, ze ,,wspolczesni'' z wizjami, w tym rozne Faustyny sa zwyklymi zwodzicielami

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dauedos1485
Jaka depresja? Te tematy naprawde poprawiaja mi nastroj.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
świat? zmierza tam gdzie zawsze zmierzał to ludzie sami siebie niszczą.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość przecież to ściema jakaś
co wy z tą drożyzną? Spytajcie rodziców czy dziadków jak było w PRL? Przy tamtejszych zarobkach wszystko było droższe i jakoś przezyliśmy. Tyle, że nie byliśmy tak konsumpcyjnie nastawieni na życie jak wy teraz

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość z tym czasem ostatecznym
co odróżnia fałszywego nauczyciela od prawdziwego gadacie i gadacie a same głupoty gadacie co Jezus powiedział po owocach poznacie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dauedos1485
ztym czasem ostatecznym ty natomiast odczasu do czasu wtracisz cos, ale nic sensownego

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dauedos1485
Kogo zdrowego obchodzi faustyna?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dauedos1485
Ja nie widze ani jednego dobrego owocy, jaki mialaby rzekomo wydac

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wszyscy sa szczesliwi
bo cie szatan oblepiać

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wszyscy sa szczesliwi
Jezus dał przykaz odmawiania koronki do Jego miłosierdzia, która oddali wszelkie zagniewanie Boga. Koronkę tą odmawia się na różańcu przez dziewięć dni. Rozpoczyna się ją od zmówienia raz: Ojcze nasz, Zdrowaś Mario i Wierzę w Boga Ojca. Na dużych paciorkach różańca należy odmawiać modlitwę do Przedwiecznego Ojca oraz prosić go aby przebaczył winy i grzechy całemu światu. Z kolei na małych paciorkach różańca należ modlić się o miłosierdzie Boże za wstawiennictwem bolesnej męki Jezusa Chrystusa. Koronkę kończy zwrot do Świętego, Mocnego i Nieśmiertelnego Boga. Jezus zapewnia, że nawet najbardziej zagorzały grzesznik, który przynajmniej raz odmówi koronkę i poprosi Go o miłosierdzie to dostąpi on wielu łask. Niejednokrotnie będzie tak, że kapłani będą polecać ją jako ostatni ratunek w godzinę śmierci przed piekłem. Jezus przekazuje s. Faustynie aby odmawiała koronkę ciągle, bo przez nią Bóg zmienia serce każdego człowieka i szczytem jej odmawiania staje się świętość. Nauka tej modlitwy jest niesłychanie ważna. Jest to bardzo skuteczna modlitwa owocująca wieloma łaskami. Pełnią miłosierdzia jest: czyn, słowo i modlitwa, dlatego Jezus ciągle przypomina s. Faustynie aby żarliwie modliła się o wszystkie dusze, które potrzebują Jego nieskończonego miłosierdzia. Jeżeli ktoś p[okłada nadzieję miłosierdziu ten na pewno nie zostanie stracony, bo sam Jezus przygarnia go z jego problemami i bierze je jako swoje. Siostra Faustyna została wybrana do Jego głoszenia także Jezus prosi ja aby nie wycofała się z tak ważnego zadania. Jej niestrudzona modlitwa na koronce do miłosierdzia Bożego za cała ludzkość zwłaszcza za kapłanów, którzy są odpowiedzialni za dusze ludzkie była pełna gorliwej wiary. Bóg w swoim nieskończonym miłosierdziu pochłania każdą duszę nawet najbardziej grzeszną, która zawierzy i odda mu się do końca. Ona zatopi się w otchłani Jego miłosiernej miłości. Sam Jezus spala się w swoim miłosierdziu, dlatego niezmiernie pragnie oddać to wszystko człowiekowi. Każda dusz napełniona Jego miłosierdziem nie może zatrzymać go wyłącznie dla siebie, dlatego zaraża ona swoją światłością inne dusze. To co boli Boga najbardziej to brak zaufania. Z kolei raduje się, gdy dusz człowieka zawierza się miłosierdziu. Taka dusza otrzymuje o wiele więcej łask niż jest w stanie prosić. Jezus usprawiedliwia nawet najbardziej zatwardziałego grzesznika, jeżeli zwróci się do jego miłosierdzia. To sprawia mu największą radość z kolei największy smutek i ból sprawiają mu te osoby, które nie chcą doznać Jego łask płynących wprost z ran przebitych na krzyżu. Drzwi miłosierdzia każdemu otworzone, jeżeli człowiek nie zechce przez nie przejść to będzie musiał się liczyć, że przejdzie przez Bożą sprawiedliwość. Bóg we swojej wspaniałomyślności wydłuża czas swojego miłosierdzia i przypomina, że ludzie muszą rozpoznać czas Jego odwiedzin. Siostra Faustyna dostała nakaz aby opowiadała całej ludzkości o miłosierdziu Bożym i aby to miłosierdzie rozważała. Nakazuje jej aby był dzieckiem Bożym bo inaczej ludzkość nie dostąpi łask, które przez nią Bóg pragnie zesłać. Błogosławieństwo spływa na duszę wtedy, gdy zaufa miłosierdziu, bo sam Bóg troszczy się o nią. Jezus mówi jej, że wtedy, gdy nie więżą w to co mówi to prosi aby milczała , bo to jest bardziej wymownie niż wszelkie wypowiedziane przez nią słowa. Trzecia godzina jest szczególna, gdyż jest godzina konania Jezusa na krzyżu. Wtedy to grzesznicy za wstawiennictwem s. Faustyny otrzymują ogrom łask. Najważniejszym momentem jest kontemplacja opuszczenia głowy przez Jezusa. W tej godzinie dusza grzesznika otrzyma wszystko o co tylko poprosi jeżeli będzie to zgodne z wolą Boga, bo jest to godzina wielkiego miłosierdzia dla całego świata. Zapewnił też s. Faustynie, że w niej zamieszkuje i że błogosławi jej życiu. Człowiek, który ze skromnością prosi o trzymuje więcej niż to o co prosił. .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wszyscy sa szczesliwi
. Po pierwszym semestrze studiów, 5 lutego 2003 roku, wraz z kolegą i koleżankami jechaliśmy samochodem, i gdy zjeżdżaliśmy na parking doszło do bardzo poważnego wypadku, gdyż najechał na nas, a właściwie na mnie, duży samochód. Doznałam bardzo ciężkich obrażeń głowy. Helikopterem przewieziono mnie na intensywną terapię i stwierdzono, że mój stan jest bardzo ciężki, nie rozpoczęto nawet operacji, tylko poinformowano o tym moją mamę. Dopiero po przylocie mojej mamy do USA przeprowadzono pierwszą bardzo długą operację, podczas której usunięto mi część mózgu odpowiadającą za mowę oraz połowę czaszki. Znajdowałam się wówczas w całkowitej śpiączce, a życie moje podtrzymywał respirator. Moja mama przed przylotem do USA bardzo długo modliła się przed cudownym obrazem Pana Jezusa Miłosiernego w Łagiewnikach i przy relikwiach św. Siostry Faustyny. Moja babcia, która ma już 90 lat, cały czas modliła się na różańcu i odmawiała Koronkę do Miłosierdzia Bożego, którą Pan Jezus podyktował Siostrze Faustynie. Modlili się też za mnie moi przyjaciele w Krakowie i Częstochowie, a także koleżanki i koledzy w Stanach Zjednoczonych. W śpiączce byłam 4 tygodnie. Lekarze nie dawali żadnej nadziei na wybudzenie z niej. Mimo takiej diagnozy moja mama i przyjaciele nie ustawali w modlitwie. Mama nad moją głową umieściła obraz Jezusa Miłosiernego i św. Siostry Faustyny, którą błagała o wstawiennictwo, by Bóg ocalił moje życie. Po miesiącu śpiączki, któregoś dnia wieczorem, gdy jak zwykle na modlitwie czuwała przy mnie mama i oddała mnie w dłonie Jezusa wszechmogącego, nagle się obudziłam. Pielęgniarka amerykańska, która się mną opiekowała była zaszokowana, ale jednocześnie szczęśliwa. Natychmiast przybiegli lekarze, którzy nie mogli wprost uwierzyć w to, co się stało. Dla wszystkich, którzy wiedzieli o moim tragicznym wypadku i towarzyszyli mi poprzez modlitwę, był to znak cudownego przebudzenia. Otrzymałam od Pana Boga nie tylko dar samoistnego wybudzenia ze śpiączki, ale także dar mowy i to w dwóch językach, mimo braku tej części mózgu, który odpowiada za mowę. Mogłam powiedzieć: Jezu, dziękuję Ci z całego serca! Mogłam też już w szpitalu być tłumaczem dla mojej mamy. Potem przeszłam jeszcze 7 kolejnych operacji, w czasie których zrekonstruowano moją czaszkę i wszczepiono mi plastikowy implant w miejsce brakujących kości czaszki. Po każdej operacji mogłam swobodnie mówić, czytać i pisać. Doświadczyłam wielkiej miłości Boga, czuję się bardzo przez Niego kochana. Zresztą nie tylko ja jestem kochana. Bóg czuwa i przebywa w każdym z nas. Jeśli przeprosimy Go za nasze grzechy, On da nam dużo łaski i swojej mocy. Daje nam nieporównanie więcej niż nam się wydaje. Być bez Jezusa, to nie być napisałam w swoim wierszu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dauedos1485
Bzdura. Jezus powiedzial, ze: ,,Gdy sie molicie, nie badzcie wielomowni jak poganie. Albowiem oni mniemaja ze dla swej wielomownosci zostana wysluchani

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wszyscy sa szczesliwi
a tu ine świadectwo 20 lat czekaliśmy na potomstwo. Ślub wzięliśmy w Polsce w 1985 roku. Ale niestety, przez długie lata byliśmy tylko we dwoje. Wyjechaliśmy do Stanów Zjednoczonych, gdzie zamieszkaliśmy na stałe. W roku 2003 odwiedziliśmy Polskę i Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach. Tam złożyliśmy intencję na Mszę świętą z prośbą o dar macierzyństwa i ojcostwa. Ksiądz, który przyjmował ofiarę, ucieszył się i powiedział, że to wspaniała intencja. Od tego dnia codziennie odmawiałam w tej intencji modlitwę o uproszenie tej łaski przez przyczynę św. Siostry Faustyny i Koronkę do Miłosierdzia Bożego. 1 października 2004 roku jeszcze raz przyjechaliśmy do Polski, by w łagiewnickim sanktuarium dziękować Panu Bogu za opiekę i dalej prosić przez przyczynę św. Siostry Faustyny o tę upragnioną łaskę potomstwa. Kilka dni później dowiedzieliśmy się, że nasza prośba została wysłuchana i że spodziewamy się dzieciątka. Otrzymaliśmy upragnioną łaskę, na którą czekaliśmy aż 20 lat. 4 czerwca 2005 roku urodził się nam zdrowy syn, któremu nadaliśmy imię John. Teraz pragniemy, aby w Sanktuarium w Łagiewnikach została odprawiona Msza święta dziękczynna.za ten dar Bożego Miłosierdzia i przemożne wstawiennictwo św. Siostry Faustyny. a tu ine świadectwa miłosierdzia bożego http://www.jezuufamtobie.pl/swiadectwa.php

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wszyscy sa szczesliwi
a chociaż rozumiesz co czytasz ty jesteś swidkiem jehowy albo protestantem lub zielonoświątkowcem

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wszyscy sa szczesliwi
Otóż na pewno Pan Jezus nie zamierza zniechęcać nas do długiej i wytrwałej modlitwy. Przecież to On sam całe noce spędzał na modlitwie (Łk 6,12; por. 5,16; 9,18;11,1; Mt 14,23; Mk 1,35). Nas zaś wielokrotnie pouczał, że powinniśmy być w modlitwie wytrwali. Jedną z przypowieści, w której znajduje się to pouczenie, Ewangelista rozpoczyna następująco: "Powiedział też im przypowieść o tym, że zawsze powinni się modlić i nie ustawać" (Łk 18,1). W samej zaś przypowieści, podobnie jak w innej przypowieści na ten temat (Łk 11,5-8), Chrystus każe nam wprost naprzykrzać się Panu Bogu naszymi prośbami. W ślad za Nim Apostoł Paweł powiada: "Módlcie się bez ustanku" (1 Tes 5,17). Czym zatem jest to wielomówstwo na modlitwie, które zasłużyło sobie na potępienie Pana Jezusa? Dwa najważniejsze elementy odpowiedzi na to pytanie znajdują się w samym tekście Ewangelii. Pan Jezus powiada: "Oni myślą, że przez wzgląd na swe wielomówstwo będą wysłuchani". Krótko mówiąc, ich modlitwa nie płynie z miłości, nie jest przepojona ufnością do Boga. Cechuje ich mentalność magiczna, jakieś niemądre przeświadczenie, że słowa modlitwy stanowią coś w rodzaju środka płatniczego, za pomocą którego można uzyskać od Pana Boga rzeczy, na których nam zależy. Co więcej, za taką modlitwą stoją fałszywe pojęcia o Bogu, jakieś naiwne wyobrażenia, że trzeba Go poinformować o naszych potrzebach. Tymczasem -- powiada sam Chrystus Pan -- "wie przecież Ojciec wasz, czego wam potrzeba, wpierw nim Go poprosicie". Z tych fałszywych wyobrażeń o Bogu szydził sobie prorok Eliasz, kiedy kapłani Baala usiłowali przymusić swojego bożka do tego, żeby ich wysłuchał: "Wołajcie głośniej, bo to bóg! Więc może zamyślony albo bardzo zajęty, albo udaje się w drogę. Może śpi, więc spróbujcie go obudzić!" (1 Krl 18,27) I rzeczywiście, kapłani Baala "wołali coraz głośniej i kaleczyli się według swojego zwyczaju mieczami oraz oszczepami, aż się pokrwawili. Ale nie było ani głosu, ani odpowiedzi, ani żadnego dowodu uwagi" (1 Krl 18,28n). Bóg prawdziwy jest zupełnie inny. Owszem, nie każda modlitwa dochodzi do Boga. Ale jeśli jakaś modlitwa do Boga nie dochodzi, to nie dlatego, żeby Bóg jej nie słyszał i żeby trzeba było do Boga wołać głośniej albo dłużej. Do Boga nie dochodzi modlitwa, która płynie z brudnego serca, zwłaszcza jeśli człowiek nawet nie tęskni za przemianą. Bóg oczywiście słyszy taką modlitwę, ale się od niej odwraca: "Gdy wyciągnięcie ręce, odwrócę od was me oczy. Choćbyście nawet mnożyli modlitwy, Ja nie wysłucham. Bo ręce wasze pełne są krwi. Obmyjcie się! Czyści bądźcie!" (Iz l,15n)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wszyscy sa szczesliwi
Toteż chrześcijanin często modli się do Boga: "A wołanie moje niech do Ciebie przyjdzie!" (Ps 102,2) Modlitwa ta znaczy: "Panie, racz oczyszczać moje serce, racz mnie napełniać miłością do Ciebie, bo dopiero wówczas moja modlitwa może być przez Ciebie przyjęta". Z tego też względu tak cenna w oczach Boga jest modlitwa wytrwała. Przecież Pan Bóg nie jest tyranem, którego bawi to, że ktoś jest od niego zależny, i który ociąga się z wysłuchaniem prośby, bo lubi być proszony długo. Modlitwa wytrwała potrzebna jest nam, a nie Panu Bogu. Podczas modlitwy człowiek otwiera się coraz więcej na miłość Bożą i otrzymuje zrozumienie Jego woli. W ogóle modlitwa przybliża do Boga -- nie automatycznie, rzecz jasna, ale zgodnie z prawami miłości. Jeśli więc się modlę, ale w gruncie rzeczy jestem na Boga i na Jego świętą wolę zamknięty, trzeba czasu, ażeby modlitwa przebiła się przez moje serce i zaczęła być naprawdę modlitwą. Dlatego powinienem modlić się z wytrwałością, powinienem niejako naprzykrzać się Panu Bogu moją modlitwą. Duszą modlitwy jest miłość. To zdanie chyba najlepiej streszcza naukę Pana Jezusa na temat modlitwy. Ale wobec tego w modlitwie jest kilka rzeczy ważniejszych aniżeli zanoszone w niej słowa. Słowa mojej modlitwy są, ma się rozumieć, czymś bardzo ważnym -- w tym sensie, że nie jest to obojętne, jakie słowa zanoszę do Boga -- ale są w modlitwie co najmniej trzy rzeczy jeszcze ważniejsze. Spróbuję je pokazać, wychodząc od najbardziej popularnego określenia modlitwy, że mianowicie jest to rozmowa człowieka z Bogiem. Otóż warunkiem, bez którego rozmowa nie może nawet zaistnieć, jest nawiązanie łączności z tą drugą osobą, uzyskanie jakiejś jej obecności. I to jest pierwsza rzecz, która w modlitwie jest niewątpliwie ważniejsza niż słowa: być w obecności Boga, być jako ktoś kochający. Niekiedy bliskość kochającego Boga tak człowieka zafrapuje, że nie potrzeba mu żadnych słów: po prostu jestem w Jego obecności i chciałbym tylko, żeby On raczył przeniknąć do końca każdą komórkę mojego ciała i mnie całego. Mimo że nie mówię wówczas do Boga ani jednego słowa, niewątpliwie jest to prawdziwa modlitwa. Jeśli przebywam z Tym, kogo kocham, to chciałoby się jednak z Nim porozmawiać. Otóż nawet w zwyczajnej rozmowie czymś ważniejszym jest słuchać niż mówić, a cóż dopiero w rozmowie z Bogiem! Nawet i nie wypada stanąć w obecności Boga i od razu trajkotać to, co ja mam Mu do powiedzenia. Może jednak i Pan Bóg chciałby mi coś powiedzieć? Dlatego modlitwa potrzebuje wyciszenia się i otwarcia duchowych uszu. Wsłuchiwanie się w głos Boży jest zatem również prawdziwą modlitwą, nawet jeśli ja ze swej strony nic jeszcze do Boga nie mówię. Jest jeszcze trzecia rzecz, która jest w modlitwie ważniejsza niż słowa, jakie zanoszę do Boga. Modlitwa jest to przecież rozmowa z Bogiem w miłości. Otóż rozmowa w miłości nigdy nie polega na przekazywaniu sobie wzajemnie samych tylko słów. Wprawdzie potrzebuje ona słów, ale rozmawiając z osobą, którą kocham, chciałbym przekazywać jej coś znacznie więcej niż słowa, w gruncie rzeczy chciałbym przekazywać samego siebie. Odnosi się to również do modlitwy. Słowa są niezmiernie cennym narzędziem modlitwy, ale powinienem się starać mówić do Boga również swoimi czynami, postawą życiową, a ostatecznie -- samym sobą. Sądzę zatem, że krytykowana przez Pana Jezusa pogańska gadatliwość w modlitwie polega również na niedostrzeganiu tego wszystkiego, co w modlitwie jest głębsze i ważniejsze niż słowa.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wszyscy sa szczesliwi
słowa maja wypływać z serca nie jest ważne czy ułożone czy jak przekupka co ślina przyniesie maja wypływać z serca gdy Kain i Abel składali dary bóg przyją dary tylko jednego z nich bo wypływały z serca i były szczere

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wszyscy sa szczesliwi
Dzisiejsze czasy są okresem grzechów i nieporządku. Jak widziałaś, świat jest tak pelen nieporządku, że spowodowało to wielkie zagrożenie dla całej ludzkości. Nawet gdybyś mogła je odwróci4 to na cóż by się to przydało, skoro świat się nie nawraca? Jeszcze nigdy tak wiele dzieci na świecie nie było tak daleko od drogi nawrócenia jak dziś. Przyłączyły się do szatana i pod jego przewodnictwem przyczyniają się do zagłady świata W 1917 roku pod koniec pierwszej wojny Matka Boża powiedziała w Fatimie, że wojna za niedługo się skończy, ale w krótkim czasie - za pontyfikatu Piusa XI - wybuchnie nowa wojną jeśli ludzie się pie nawrócą. Ludzie się nie nawrócili i dlatego prze Żywaliśniy drugą wojnę, która pochłonęła jeszcze więcej ofiar niż pierwsza. Nasza Niebieska Matka przypomniała o tym dzieciom, że pokój jest darem Bożym i że wojny są karą za grzechy ludzkie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wszyscy sa szczesliwi
Od końca drugiej wojny ludzkość wciąż jeszcze nie nawróciła się do Boga. Niestety, praktycznie nie ma już dawnego chrześcijaństwa, które przyczyniło się do rozpowszechnienia Ewangelii na calym świecie. Swiat zachodni wyzwolił się od Boga, uważając Go za niewygodnego, a zwrócił się do mamony, której łatwiej można służyć. Przemienił się w społeczność bezgranicznej konsumpcji, oddał się rozwiązłości seksualnej w imię przezwyciężania starego tabu, należącego do dawnych czasów. Niemoralne zapobieganie poczęciu i aborcje uważane są za normalne środki regulacji poczęć, a przynajmniej za takie, których stosowania nie należy zabraniać... I tak można by dalej wyliczać! W naszej zmaterializowanej społeczności nie ma miejsca dla Boga, a ludzie zdecydowali się kroczyć drogą zatracenia. Na krzyżu Pan nasz powierzył w osobie św. Jana całą ludzkość Swej Matce, aby stała się także naszą Matką. Maryja przyjęła rolę Matki bardzo poważnie. Dlatego właśnie pragnie ratować wszystkie swe dzieci; dlatego objawia się na tylu miejscach i usiłuje nas sprowadzić na właściwą drogę. Czas najwyższy, by przyjąć Jej głos, gdyż wkrótce może być już za póź no.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×