Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość vmkxclbjld

pytania do faceta.

Polecane posty

Gość Doprecyzuj proszę
hmmm01 "2. Przepraszam ją za wszystko i pozwalam jej odejść". Dlaczego pozwalasz jej odejść, skoro Ci na niej zależy, to Ty zawiniłeś, a błąd łatwo naprawić przy odrobinie dobrej woli (zakładam, że nie chodzi tu o nałogi, bicie czy zdrady, tylko o coś bardziej błahego). "3. Jeżeli dobrze rozumiem to jest to kontynuacja pytania drugiego. Po jej stronie leży czy wybaczy i postanowi jeszcze raz spróbować, lub po prostu się spotkać". Jeśli uznałeś, że to pytanie jest kontynuacją pytania drugiego, to podałeś sprzeczne odpowiedzi. Poprzednio napisałeś, że byś nie wrócił do kobiety ("pozwalam jej odejść"), a tutaj, że to zależy jedynie od woli tej dziewczyny, z którą Ty się bezdyskusyjnie zgadzasz ("po jej stronie leży, czy postanowi jeszcze raz spróbować"). To jak to w końcu jest z tym powrotem, gdy sprawa nadaje się do naprawienia, a Tobie zależy?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
To jest tylko moja zagrywka taka. Pozwalam jej odejść, żeby zobaczyć czy jeszcze jej zależy. Tym samym nie naciskam na odnowienie kontaktu kiedy zawiniłem. Daję jej wolną rękę, jednocześnie mówiąc, że zawsze będzie częścią mnie. Tylko w ten sposób mogę wiedzieć, czy jeszcze jej zależy. Dlatego staram się o niej już nie myśleć. Jeżeli zadzwoni tzn. że jej zależy. Jeżeli nie tzn., że znajmość nie była warta świeczki, gdzie po jednej kłótni się rozstajemy. W moim przypadku kłótnia była pewnie pretekstem tylko do zerwania. Więc nie mogę tego porównywać. Poza tym ta kobieta była specyficzna. Mogła mieć każdego, więc musiałem ją olać, a nie jak wszyscy za nią biegać bo stałbym się niewolnikiem własnych uczuć.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Jeszcze jedno, na początku chciałem naprawić swój błąd. Z resztą ona nie miała do mnie szacunku, nie była wyrozumiała. Widziała tylko mój błąd. Więc przy pierwszej rozmowie zawalczyłem jeszcze o nią. Bez skutku, więc pozwoliłem jej odejść. To tak na przykładzie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Doprecyzuj trochę
To teraz rozumiem. Ale Twoje założenie jest błędne. Jesli Ty zawiniłeś, Ty kogoś zraniłes, to nie oczekuj, że ta osoba się do Ciebie odezwie i będzie chciała z Tobą być, jeśli Ty sam najpierw: - nie przeprosisz - ale szczerze, a nie tak na odczepne, by tylko postawić na swoim (wbrew pozorom, kobiety wyczuwają tę subtelna różnicę) - pokażesz, że Ci na niej zależy - nie tylko obiecasz, że to naprawisz, ale rzeczywiście będziesz starał się naprawić swój błąd (bo bardzo często kończy się tylko na pustych słowach, po tym jak kobieta już pozwoli wrócić). Ja nigdy się nie odezwałam do mężczyzny, który mnie zranił i przez to z nim zerwałam. Albo zrobił to on i wtedy podejmowalam decyzję, czy kontunuujemy to, czy nie ma to sensu, albo nie było mowy o żadnym moim odezwaniu się - ruch powinien wykonać ten/ta, kto zawinił i kto powinien przeprosić oraz to naprawić. Dlaczego mam dzwonić i wyciągać rekę na zgodę, skoro ja niczego nie zrobiłam? Jeśli ja bym coś zrobiła, a mężczyzna by mnie rzucił, to odezwałabym się, gdyby mi zależało, ale nigdy odwrotnie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nie rozumiesz. Nie miała w ogóle do mnie szacunku. Spotykała się z takim facetem na boku. Powiedziałem jej, że jak by się czuła gdybym ja się z inną spotykał? Dobrze zdawała sobię sprawę z tego, że mnie to rani. Mimo to po rozmowie, dzwonie do niej a ona z tym kolesiem jedzie sobie od tak na siłownię. Nazwałem ją manipulantką i egocentryczką. Dlatego zerwała. Ale poniekąd ja już miałem dość tej znajomości więc nie zależało mi na niej. Ta sytuacja nie była normalna. Kochająca dziewczyna szanowałaby faceta, na którym jej zależy. No i więc... Emocje trochę przycichły. Ja ją za wszystko przeprosiłem. Ona mi wybaczyła. Chociaż nazwanie kogoś manipulantką co w tym przypadku było prawdą i porównać to do spotykania się z innymi to jest troche różnica. Jeszcze z siebie ofiarę robiła, jaka to ona nie jest dotknięta. Prawda jest taka, ze powinienem kopnąć ją w zadek dawno temau. Ale ładna buźka robi masakrę z mózgu. Więc sytuacja była taka, że jak emocje opadły to zadzwoniła. Jakby się tłumaczyła ze wszystkiego. Nie wiem o co jej chodziło. Jej kolejny test. Następnego dnia ochoczo do niej napisałem, bo myślałem, ze chce się spotkać i pogadać o tym. Co ty... Uraziłem jej wyolbrzymioną dumę. Powiedziała, że to nie ma sensu. Na pewno dużo sensu miał ten telefon do mnie, w którym mi się ze wszystkiego tłumaczyła jakby chciała mnie do siebie na nowo przekonać. Byłem bardzo zdenerwowany, ale napisałem do niej tylko ładnie, że nadal mi zależy bla bla , że mam do ciebie sentyment dlatego nie będę się wtrącał w Twoje życie. bla bla.. Żeby pozwoliła ułozyc mi swoje po mojemu bla bla i żeby więcej do mnie nie dzwoniła. To koniec i tyle. Na początku widzisz chcialem ratować ten związek, ale nie było czego. Ona nie potrafiła po prostu traktować faceta poważnie, jednocześnie mówiąć, że to ja niby jestem niedojrzały, także dałem sobie spokój. W takim przypadku nie było sensu robić z siebie frajera, którego przed nią zrobiłem, starając się to naprawić i mówiąc jak mi zależy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość cyfdykvcjui
strasznie pokrętnie myślicie, testujecie, sprawdzacie, ciężko domyślić się o co wam chodzi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×