Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość Samkowidz

Jak to zakończyć by nikt nie ucierpiał

Polecane posty

Gość Samkowidz

Witam Na wstępie napiszę, o sobie żeby potem była jasność. Mam 33 lata od 7 lat żonaty, dwoje dzieci. Od około 2 lat nie układa nam się z żoną, trwa cały czas walka o dominację w związku - dwie bardzo silne osobowości. Na tym tle dochodzi do częstych kłótni. Teraz do rzeczy: przez rok mam weekendowe szkolenie informatyczne w innym dużym mieście oddalonym o 300 km. co 2- 3 tygodnie tam jadę na weekend Tam wybrałem się do klubu żeby potańczyć i na drinka. Poznałem tam kobietę z którą świetnie się bawiłem i super nam się gadało. Na koniec wymieniliśmy się telefonami. Jeszcze w drodze taksówką podziękowałem smsem za miły wieczór i dostałem odpowiedź że jej też było miło. Tydzień ciszy aż nagle dostaje smsa : co słychać ? i tak zaczęliśmy smsować. Potem miałem kolejny zjazd - tym razem spotkaliśmy się w teatrze, było kulturalnie i miło gdyż udaliśmy się potem na lampkę wina i potańczyć przy wolnych kawałkach. Nic się nie wydarzyło oprócz buziaka w policzek na pożegnanie. W tygodniu byłem w delegacji około 200 km od jej miasta, wiedziała o tym i padła propozycja czy spotkamy się w połowie drogi - zgodziłem się i poszliśmy do kina, po kinie spacer po rynku i wtedy się pocałowaliśmy i tak kilkakrotnie. Po powrocie stwierdziłem, że nie mogę tak postępować i napisałem jej smsy, że związek na odległość nie ma sensu itp. pomijając fakt główny że jestem żonaty ( głupio mi było po tych spotkaniach) ale okazała się honorową kobietą i napisała że skoro taka jest moja decyzja to OK. Zaproponowałem, że możemy się spotkać raz na jakiś czas ale na zasadach "koleżanka - kolega" - odpowiedzią było, że nie wierzy w przyjaźń między kobietą a mężczyzną Poczułem ulgę, że to już po sprawie. Jednak dużo o niej myślałem często sprawdzając telefon w oczekiwaniu na smsa. Minął prawie miesiąc, któregoś wieczoru dostałem pustego smsa z jej numeru. Odpisałem że to chyba pomyłka bo pusty sms może oznaczać wszystko. Od smsa do smsa umówiliśmy się na kawę i tylko na kawę. W trakcie kawy padła z jej strony propozycja czy nie pójdziemy potańczyć jak za pierwszym razem. Zgodziłem się w końcu tylko potańczyć a wtedy tańczyło nam się świetnie. W trakcie imprezy wypiliśmy po parę drinków i znów się zaczęliśmy całować. Wyszliśmy w połowie imprezy i wylądowaliśmy u niej lecz tylko się całowaliśmy i przytulali do niczego więcej nie doszło. Gdy usnęła zamówiłem taksówkę i pojechałem do hotelu. Teraz piszemy do siebie smsy lecz ja chciałbym to zakończyć, ale w sposób żeby jej nie zranić gdyż zadurzyłem się w tej dziewczynie. Najgorsze jest to, że jestem strasznym tchórzem i nie powiedziałem jej od razu, że jestem żonaty, nie chcę żeby dowiedziała się, że ją okłamywałem bo to by ją dotknęło. Co o tym sądzicie, jak to zakończyć ? Co powiedzieć bo na pewno zauważyła, że między nami iskrzy i tak naprawdę nie ma powodów żeby się nie spotykać ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość No i masz!
I znów to samo! To Ty kolego nie zuważyłeś jeszcze przed ślubem, że ta Twoja żonka chce dominować??? I to jest najczęstszy błąd! Przymykałeś oko na jej wybryki i dałeś się jej zaobrączkować, a teraz masz problem z kobiętą, z którą masz wieczne kłótnie. Należało za wczasu spojrzeć na nią jako na przyszlą żonę i dać sobie spokój. Potem znalazłbyś tę drugą i byłoby git! Czasami warto dłużej poczekać. A tak to nie wiem jak Ci pomóc.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
no wlasnie po co zes sie zenil w wieku 26 lat z taka baba ktora chce dominowac.to od razu widac.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Samkowidz
Kiedyś była inna, ale nie w tym problem. Gdyby wyszło na jaw, że spotkałem się z inną - rozwód pewny a szkoda mi dzieci - bo je bardzo kocham. Straciłem zaufanie do żony gdyż odczytałem jej archiwum gg w którym pisała z jakimś gościem o seksie itp. oraz z koleżankami o flirtach na dyskotekach na które pozwoliłem jej parę razy pojechać z koleżankami. Podświadomie myślę że to odwet z mojej strony ale myślę że już wystarczy...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gfgfgfgfgfgf
współczuje tej nowopoznanej kobiecie że pierzesz jej mózg :O weź miej jaja i podejmij konkretną decyzję a nie jak ciota miotasz się między młotem a kowadłem

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Samkowidz
Właśnie tak się czuję... Niestety nie mam odwagi na, żywo jej powiedzieć chociaż chciałem... Sms lub email to też niezbyt dobra forma. Muszę coś wymyślić, żeby się nie dowiedziała ale jednocześnie uznała, że powód jest wystarczająco dobry aby się więcej nie spotykać. Myślę że prawda by ją bardziej dotknęła a chcę tego uniknąć ...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość klejnot not
a co czujesz do tej nowej? wiesz, będzie gorzej, gdy ją zostawisz, a potem nie wytrzymasz i wrócisz

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość temelka
powinienes z nia porozmawiac...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Samkowidz
Widzieliśmy się raptem 4 razy, oprócz kilku pocałunków nic więcej się nie stało... więc związkiem tego nazwać nie można żeby zostawiać ... co czuję - można to nazwać wielkim zauroczeniem ... myślę że z jej strony jest podobnie - nie chcę żeby przerodziło się to w zakochanie bo wtedy będzie jeszcze gorzej Już właśnie raz mi się udało to przerwać i potem była ta pieprz...a kawa i dyskoteka ... Poradźcie co wymyślić żeby wyjść chociaż z odrobiną twarzy ... Mam 2 tyg do kolejnego wyjazdu, mogę powiedzieć że odwołano szkolenie tylko co jak ona będzie chciała przyjechać do mnie ? Mam obrzydzenie do siebie z powodu tej sytuacji, lecz gdy się z nią widzę nie myślę tak racjonalnie ...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość khymkhymkhym
Cos kolego sciemniasz o tej dominacji swojej zony - piszesz, ze POZWOLILES jej na dyskoteki. No zesz.... DOMINACJA :D :D :D Chyba, ze majatkowa? To zmienia postac rzeczy i twoj wizerunek :P Jestes niezdecydowany jak malolat - albo zona albo rozwod, chyba ze masz gdzies czyjas krzywde i czyjes uczucia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Samkowidz
Wiem że muszę z nią porozmawiać - tylko co powiedzieć - prawdę ? Chyba bym się pod ziemię zapadł ... Dużo myślałem na temat przebiegu takiej rozmowy i wolałbym uniknąć powiedzenia jej prosto w oczy że ją okłamywałem ... lub delikatnie mówiąc nie powiedziałem prawdy ...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość aRuch
Jeżeli kryzys z żoną trwa już drugi rok i raczej niewiele z tym zrobiliście to jest to raczej schyłkowa faza związku. Twoje wyskoki, jej rozmowy o flirtach i seksie na gadu nie świadczą o Was najlepiej... Pytanie brzmi czy warto być z osobą, z którą Ci nie po drodze? Ze względu na dobro dzieci? Myślę, że dzieciakom będzie lepiej nawet jeśli się rozwiedziecie, będą wtedy miały jasną sytuację w domu a nie takie coś. Jesteście jeszcze młodzi i z całą pewnością oboje ułożycie sobie lepiej życie, skorzystacie z obecnych doświadczeń. A co powinieneś robić teraz? Powiedzieć tej nowej to co powiedziałeś nam. Że jesteś tchórzem itd. Zobaczymy co wtedy zrobi, wcale nie jest powiedziane, że z miejsca urwie kontakt. O wiele ważniejsze jest chyba jednak to, żebyś albo poszedł na jakąś terapię z żoną (jeśli w ogóle czujesz, że jest o co walczyć), albo zdobył się na rozwód bez orzekania winy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Samkowidz
Napisałem pozwoliłem w sensie że się nie sprzeciwiałem. Rozwód brałem pod uwagę od dłuższego czasu zanim poznałem tą kobietę ale mamy wspólne dzieci - rozwód to krzywda dla dzieci. W tej chwili żyjemy obok siebie - taka samotność we dwoje. Zero uprzejmości, zainteresowania z drugiej strony, każde wykonuje co do niego należy i tak od 7 miesięcy ... Nie napisałem o dominacji żony tylko że ona cały czas do niej dąży a ja nie jestem typem mężczyzny który jest jak marionetka ze sznureczkami ... Ale tu nie chodzi o problem w małżeństwie tylko jak zakończyć coś co nie powinno mieć miejsca bez zbytniej szkody dla tej osoby...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
masz jej powiedzieć prawdę .... straciłeś łeb dla kilku chwil zapomnienia , to teraz podnieś głowę , załóż ją na szyję i zakończ tą farsę...i marsz do żony....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Samkowidz
Dwa lata temu zaczęło się coś psuć, w tej chwili nie zależy mi na żonie tylko na dzieciach ... Do momentu odczytania archiwum ufałem swojej żonie ale potem stało się to nazwijmy w cudzym słowie " obsesją". A ona pomimo tego, że wie o tym , że odczytałem te wiadomości nadal nie widzi powodów do utraty zaufania. Wiem, że przesadziłem za bardzo sobie pofolgowałem i teraz chcę wybrnąć z tego impasu - nawet gdyby doszło do rozwodu nie chcę żeby wyglądało że powodem jest inna kobieta ...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Samkowidz
"to teraz podnieś głowę , załóż ją na szyję i zakończ tą farsę..." to właśnie chcę zrobić tylko jak to zrobić delikatnie wobec tej kobiety ...? Czy terapia szokowa jest właściwa ? Nie chcę żeby zraziła się do facetów...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość temelka
"Wiem że muszę z nią porozmawiać - tylko co powiedzieć - prawdę ? Chyba bym się pod ziemię zapadł ... Dużo myślałem na temat przebiegu takiej rozmowy i wolałbym uniknąć powiedzenia jej prosto w oczy że ją okłamywałem ... lub delikatnie mówiąc nie powiedziałem prawdy ..." było nie kłamac..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Samkowidz
Racja było nie kłamać ... Na dyskotece tej pierwszej też byłem po kilku drinkach - wtedy nie myśli się racjonalnie - zresztą myślałem że się więcej nie spotkamy a chciałem z nią przetańczyć do końca imprezy bo naprawdę nam się dobrze tańczyło. Powiedzenie wtedy prawdy było właściwe ale stało się ... Nie chodzi mi o to co powinienem zrobić kiedyś tylko jak zakończyć bez zranienia tej kobiety ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość tez oszukanaaa
sprawa jest taka - nie będąc z nia i tak ją skrzywdzisz, proponuję powiedzieć prawde, tylko ją podrasować, poczuje się atrakcyjna, jesli powiesz, ze masz zone, ale zafascynowała cie erotycznie, bo zona jest zaniedbana - wyjdziesz na dupka, ale to chyba najmniejsze dla niej zło, bo chyba tylko o to pytasz widac, ze dziwceczyna sie zaagnazowała, bo szuka kontaktu z tobą. tylko info o malzenstwie moze ja powstrzyumac

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Samkowidz
Witam Wybrałem formę emaila. Opisałem wszystko, o kryzysie w małżeństwie, o osobowości mojej żony o dzieciach. Napisałem, że jest wspaniałą kobietą i gdyby nie sytuacja w jakiej się znajduję to ... Napisałem co do niej czuję, i jak miło spędzaliśmy czas i że bardzo ją przepraszam i żałuję kłamstw... Podziękowałem za wspólne chwile ... Jest kobietą honorową i wiem że to był dla niej szok więc to już naprawdę koniec ... To było wczoraj w nocy ... Dziś rano miałem ochotę udusić żonę ...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zapach pomarańczy...
Gdy pojawiają się w związku dzieci, wysiłek i czas im poświęcony, często rzutuje na negatywne relacje pomiędzy małżonkami. Pojawia się 1 kryzys. Żona czas wolny przeznaczała na internet i pisała o tym czego jej brakowało innemu facetowi. Ty to przeczytałeś i wojna małżeńska gotowa. Chyba zabrakło wam czasu na rozmowy, na wspólne zainteresowania i rozrywkę. Napisz mi dlaczego żona o seksie pisała z innym facetem , a nie rozmawiała o tym z tobą? Coś wam z życia uciekło, a została duma i upór. Ty w poznałeś inną kobietę, w twoim mniemaniu wspanialszą od żony, uśmiechniętą, zrelaksowaną i wyrozumiałą. I z każdą kobietą na początku znajomości tak będziesz miał, dopóki się z nią nie zwiążesz i nie poznasz jej wad. I prawie każda wolna kobieta będzie chciała mieć dzieci, więc będziesz miał powtórkę z rozrywki. Codzienne życie w związku jest monotonne i jeżeli małżonkowie nie chcą nic z tym zrobić, to powsaje taka sytuacja, jaką masz w tej chwili. Ucieczka do innej kobiety( mężczyzny), bo każde z was tęskni do tych wspaniałych, wolnych chwil sprzed lat, bez żadnych zobowiązań. Kiedyś się kochaliście, a teraz chętnie byś żonę udusił. A jakbyś bezpowrotnie utracił żonę jestes pewien, że inna kobieta pokochałaby prawdziwie twoje dzieci? Ktoś tu kiedyś napisał mądre zdanie na temat drugiej wybranki. Różnica w drugim związku jest taka, że do wad pierwszej żony trzeba dodać wady tej drugiej. Za nim podejmiesz pochopnie decyzję, proponuję wam terapię małżeńską. Zawsze warto ratować związek, kiedy było w nim dobrze wam obojgu. A kryzysy trzeba rozwiązywać razem , a nie w ramionach innych partnerów.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
pomyślałam jak kobieta i doradzałabym Ci powiedzieć prawdę tzn że zauroczony jesteś nią, że postapiłeś głupio nie mówiąć o żonie i dzieciach, ale z uwagi na to, że ją szanujesz to teraz jej to mówisz za nim do czegoś doszło itp, że jest super babką i gdybyś był wolny..takie słowa ją zranią ale na pewno o wiele mniej niż fakt, że jej się nie przyznasz do tego, że jesteś żonaty i albo znikniesz albo wymyślisz inna bzdurę, dla niej łatwiej będzię pogodzić się z faktem, ze poprostu nie spotkaliście się w odpowiednim czasie, w odpowiednim mcu (no bo juz masz rodzinę-za późno) niz to, że ona nie jest dostatecznie dobra dla Ciebie! uwierz jestem 100% kobietą..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Samkowidz
W głębi duszy wiem, że postąpiłem niewłaściwie zarówno wobec żony i dzieci jak i wobec niej ... Nie spodziewałem się, że sprawa tak się potoczy, że przy niej będzie tak dobrze jak dawno nie poczułem ... Wpadłem po uszy i przy niej nie myślałem o konsekwencjach ... Jednak doszedłem do wniosku, że wszystkich krzywdzę swoim postępowaniem - lepiej późno niż wcale ... Zawsze uważałem, że sex z żoną mamy udany ale oto jeden tekstów z gg jaki napisąła moja żona do mężczyzny z którym pisała prawie miesiąc ... " mąż w tej chwili ogląda film na laptopie, a ja udaje, że piszę pracę z angielskiego" - " kochając się z mężem potrafię wyobrazić sobie że to Ty i wtedy odlatuję" I jeszcze jeden do koleżanki " poznałam jednego 195 cm, szerokie ramiona, taki pakistan z czarnymi oczami - uwierz mi można się zakochać " I jak ja mam się potem kochać z żoną nie wiedząc kogo sobie wyobraża .... Wydaje mi się, że już nigdy nie odbudujemy tego co było kiedyś... To było rok temu, przez ten czas nie mieszkałem w domu od czerwca do grudnia... Wróciłem do domu pod wpływem rodziców, którzy nie mieli pojęcia o powodach ... Przedtem przeprowadziłem rozmowę z żoną i doszliśmy do wniosku,że coś się skończyło i że dla dzieci postaramy się stworzyć coś na pozór małżeństwa ... Tak sytuacja trwa do dziś... Nie wierzę w terapie ale może to jedyne wyjście ...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Samkowidz
Fuck, minęło kilka dni od emaila który wysłałem z całą prawdą. Miałem nadzieję, że odpisze chociaż tyle, że kawał skur****na ze mnie a tu cisza... Niestety cały czas mam ją przed oczami. Może jednak źle zrobiłem wyznając prawdę ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wsa
Samkowidz========= nie zaluj prawdy, ktora wyjawiles. nawet najgorsza prawda jest lepsza od klamstwa, wiec dobrze zrobiles. domyslam sie, ze czekasz na jakis odzew z jej strony, ale czy warto w to brnac skoro nie planujesz rozwodu i nie chcesz tez krzywdzic nowej znajomej? zalozmy, ze z czasem doszloby miedzy Wami do czegos wiecej, myslisz, ze bylaby szczesliwa bedac ta druga?? ech, cierpienie , tesknota, zazdrosc- tylko to moze Was spotkac :(. widze tylko 2 wyjscia. zapomniec o niej unikajac kontaktu lub poprzez zburzenie malzenstwa stworzenie nowego zwiazku. zadaj sobie pytanie czego chcesz od zycia?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Samkowidz
Nawet nie wiem, czy przeczytała ale chyba tak ... Nie chodzi o to czy planuje rozwód ... ale wszystko do tego zmierza ... Decyzja o rozwodzie musi być przemyślana i cały czas jeszcze myślę, nie chcę podejmować pochopnych decyzji tylko i wyłącznie ze względu na dzieci ... Gdybyśmy ich nie mieli od roku byłbym rozwodnikiem ... Szkoda, że nie odpisała nawet, wyładowując swoją złość ale trudno ... Life is brutal ... Czas się pozbierać ... Dzięki wszystkim za wypowiedzi . Pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×