Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

21Marylin21

Co jest ze mną nie tak?

Polecane posty

Mam 21 lat (cóż to za magiczny wiek, kiedyś jak byłem mały myślałem sobie 21 lat, Boże jaki ja będę wtedy mądry, szczęśliwy, jaki będę super cool i the best). Jestem "niebieskookim, całkiem przystojnym brunetem, o ciepłym i przyjemnym głosie i czymś w sobie, co sprawia że ludzie czują do mnie sympatię, chcą ze mną rozmawiać i mnie pamiętają" - trochę narcystyczne c'nie? I mam specyficzny problem: Nie mam przyjaciół. Nie potrafię utrzymywać kontaktów interpersonalnych (trudne słowo ;P), wypad na dyskotekę, potańcówkę, imprezę traktuje jak karę (ostatnim razem byłem chyba w listopadzie?), nie spotykam się ze znajomymi ze szkoły, nie znam nikogo z osiedla, nie wychodzę na mecze/basen/siłownie etc. Gdy jestem w dużym towarzystwie czuję strach, dyskomfort. Wciąż mam uczucie że ktoś się na mnie gapi, przez co nie mogę się rozluźnić. Nie potrafię tak naprawdę rozmawiać ze znajomymi o czymś innym jak szkoła czy jakieś pierdoły znalezione w internecie. Całkiem sporo czytam, ale jak zauważyłem zdolność ta zamarła w obecnych czasach i nikt nic nie czyta, a jeśli już to z przymusu (ksiązki do fizy, analizy etc. -> szkoła) Boję się ludzi, a przez ciągły brak towarzystwa czuję się coraz gorzej. Sporadycznie miewam napady płaczu i "życiowych" przemyśleń, czy to ma tak naprawdę sens. Poza tym wszystkim: W życiu miałem jedną jedyną dziewczynę (mając magiczne 18 lat). Zakochałem się w niej, przynajmniej tak myślałem, bo teraz już sam nie wiem czy to czasem nie był obłęd. Po półtorej roku bycia razem nasze drogi się rozeszły z wielu powodów (a głównym była jej chęć "spróbowania czegoś innego" jak to powiedziała). Do dzisiaj czuję wielki żal, smutek i łzy w oczach mi się kręcą na same wspomnienie i nie wiem jak sobie z tym poradzić (już przecież ponad rok minął, ona znalazła sobie kogoś nowego, a ja wciąż nie mogę zapomnieć jak i uporządkować swoich uczuć). Poza tym czuję do niej dodatkowo nienawiść. Boję się że jeślibym ją spotkał mógłbym nad sobą nie zapanować i zrobić coś niezbyt dobrego. Chciałem jeszcze dodać że przez ten cały okres bycia razem nie uprawiałem z nią seksu (tak, tak wiem... 21 letni prawiczek. Haha, naśmiali się już ci których ironiczne uwagi na ten temat mnie zupełnie nie interesują? Może to i śmieszne, ale chciałbym kochać się tylko z jedną Kobietą w życiu, tą jedyną, o ile taka istnieje.), a po większej kłótni dowiedziałem się że na imprezie u swojego kolegi wypiła za dużo i zaliczyła ciekawą przygodę z kuzynem ów kolegi. Oczywiście nasz kontakt aktualnie jest zerwany. Z miesiąca na miesiąc standardy i moje wymagania coraz bardziej się podnoszą, co jest dość śmieszne, bo jak tak dalej pójdzie będę szukał bogini i zostanę kolejnym biednym głupcem goniącym za ideałami które nie istnieją. Boję się poderwać jakąś dziewczynę, zresztą nigdy nie wiem co miałbym powiedzieć, bo jestem dość nieśmiały (mimo wyglądu i pozornego zachowania), mówię sobie "następnym razem", do czego oczywiście nie dochodzi. Kilka razy umówiłem się przez internet, bardzo miło spędziłem czas, ale jakoś nie było iskierki której szukam. Marzy mi się miłość jak z filmu. Sary do Kylea, Murron do Williama, Rose do Jacka... Wiem że fikcyjne miłości nijak mają się do rzeczywistości, ale ja jak głupiec czekam na cud którego nie będzie. Moje rodzeństow (dwie siostry i brat) mają swoje połówki, są z nimi szczęśliwi (zwłaszcza starsza siostra). Mają przyjaciół, cieszą się z życia... Zazdroszę im. Ilekroć spoglądam w lusto musząc się golić, widzę chłopaka, który pod maską z uśmiechem kryje pustkę w sercu. Nienawidzę swojego ciała i coraz bardziej mam dośc wsztkiego dookoła. Kłamę przed rodziną że mam masę przyjaciół, znajomych, szczęśliwe życie i dużo się w nim dzieje, ale tak naprawdę panuje u mnie monotonia. Kilka dni temu miałem urodziny. Jak je spędziłem? Siedząc przed laptopem, kilkając w gierki na internecie, pijąc cole i jedząc lody. Śmieszne prawda? Przez jakiś miesiąc ostro planowałem: "Koniec tego, nie będę czekał na księżniczke, nie chcę być wiecznym prawiczkiem, chce zobaczyć jak to jest w tym seksie. Pójdę sobie na dziwki." Ostro przegladałem oferty na necie, zapisywałem sobie strony dziewczyn które mi się podobały etc. Ale w końcu nie poszedłem. Czemu? Sam nie wiem. Z pieniędzmi to nie problem, w zeszłe wakacje całkiem sporo odłożyłem. Może przez to że bałbym się sobie spojrzeć w oczy? Może dlatego że bałem się tego że mnie wyśmieje? Może dlatego że Kyle miał 28 lat, jak poznał Sarę? Nie wiem. Ale w końcu nie poszedłem. Sam nie wiem po co tu piszę. Pewnie dlatego że nie mam komu się wyżalić, a internet zapewnia anonimowość. Nie wiem... Co miałem napisać napisałem. Coraz poważniej zastanawiam się nad wizytą u psychiatry, bo chyba coś z głową mam nie tak. Zupełnie nie pasuję do społeczeństwa w którym się urodziłem i nie wiem co z tym zrobić...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Według mnie jesteś całkiem normalnym facetem :) choć taki troche odludek z Ciebie...Być może boisz się otworzyć na ludzi i im zaufać ponieważ Twoja była dziewczyna zachowała się dawniej wobec Ciebie nie fair i poprostu teraz się boisz bo nie chcesz kolejnego rozczarowania. Powinieneś iść na wizyte do psychologa on pomoże Ci pokonać ten twój lęk.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Byc moze jest to fobia spoleczna, a może zwykła nieśmiałość? Nieśmiałość do ludzi? A moze po prostu potrzebujesz drugiej osoby, ktora myśli podobnie jak Ty. ;) ktora jest tak samo wrażliwa. Bo raczej panna, ktorej w głowie tylko 'wiadomo co', nie jest Ci pisana. Albo po prostu spróbuj sie przełamać (zdaje sobie sprawe, ze to nie bedzie proste) i wyjsc do ludzi :P oddaj sie jakiejs pasji. Książki książkami ale czasem musisz wyjsc do ludzi, bo w samotności człowiek wariuje.. Wiem to po sobie ;) wtedy mogą nachodzic rozne myśli - ze jest sie wariatem etc. ;) dlatego nie załamuj sie. Jak na moje oko jestes normalnym facetem (żaden psychiatra Ci nie potrzebny!). Tylko spróbuj sie przełamać i wyjsc do tych ludzi ;) nie mowie zeby od razu na jakies dyskoteki maszerować, ale gdzieś, gdzie jest węższe grono ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
I widze, ze pisałes to w nocy, wiec pewnie nie jest tak zle. ;) w nocy człowiekowi różne myśli chodza po glowie, trzeźwo sie nie myśli :P wiec moze za dnia odejdzie od Ciebie troche tej depresji ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kaszmirrr
Duzo magii jest w Twoim zyciu: magiczna 18-tka, magiczne 21 lat, czekasz na miłość jak z filmu - to też w pewnym sensie magia. Sam piszesz, ze z miesiąca na miesiąc Twoje standardy i oczekiwania rosną - ciagle podwyższasz innym poprzeczkę. Dobrze, że zdajesz sobie z tego sprawę, bo to juz połowa sukcesu. Twojego sukcesu. Czytając to, co napisałeś widzę siebie sprzed lat. I wiem jedno: psychiatra - to jeszcze nie teraz - być moze nigdy, bo takich zaburzeń nie leczy psychiatra, ale psycholog - owszem. Jesteś super młodym człowiekiem, masz w głowie poukładane (prawie, bo za dużo w tym mysleniu jest magii:)), mysle, że wiesz czego chcesz od życia, tylko chwilowo sie zapętliłeś w swoich oczekiwaniach. Ale - jak sięgniesz po fachową pomoc - wyjdziesz z tego i zobaczysz jaki ten świat jest pełen ludzi Ci przyjaznych i jaki jest super. Powodzenia

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
@kaszmirrr, cała ta "magia" to tylko ironizowanie do tych symbolicznych 18 lat gdy człowiek staje się "dorosły", jak i 21lat gdy dorosłość ta przeradza się w całkowitą odpowiedzialność prawną i zdolność do pełnienia funkcji publicznych ;p Zna ktoś jakiegoś normalnego psychologa z Wrocławia?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×