Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość martysialalalala

Żyję z chorym na Hiv

Polecane posty

Gość martysialalalala

Żyjemy razem 5 lat, jestem zdrowa i mamy zdrowego synka. Ale ostatnio jest nie do wytrzymania :[ Na niczym mu nie zależy kompletnie, zero uśmiechu, nudy jak flaki w oleju ! A wiem, że dobrze się trzyma, chodzę z nim do lekarza, bierze leki jest dużo przed nim a on jest wiecznie z wszystkiego niezadowolony! Czy ktoś tam podobnie ?? Proszę o poważne odpowiedzi...chyba mogę tutaj na to liczyć ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ja bym się bała zarazić. Dziwisz mu się, że doła ma? Nie doczeka dorosłości syna prawdopodobnie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nooo nie wiem
dlaczego chodzisz z nim do lekarza ?... czy to jest dziecko czy dorosły facet?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Co nie przesadzaj, poczytaj o tej chorobie. Nie ma nic gorszego, no może rak.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość martysialalalala
wiem, że tak może myśleć o dorosłości syna ale powienien sie cieszyć z każdej chwili spedzonej z nim a on to olewa;/ woli siedzieć z koleżkami ;/ Zero zainteresowania czymkolwiek;/ Nie boję sie zarażenia, jestesmy ze sobą 5 lat przestrzegamy zasad, dla mnie to żadnen problem... dla niego chyba zaczyna być ehh

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość martysialalalala
Chodze z nim do lekarza, ponieważ medycyna idzie do przodu, są leki... Jego wirus jest zminimalizowany tak, że ma odporności prawie tyle co ja, pilnuje tych spraw ale co do terapeutów to ... ;/ jak by dziś zaczoł terapie to chyba za 10lat by ją skończył takie podejście mają

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość martysialalalala
pracuje, kiedyś był bardzo pracowity , po swojej skończonej pracy jeździł dorabiać przy wykończeniach teraz nawet mu sie tyłka niechce ruszyć, by synkowi rowerek naprawić kocham go ale męczę się starsznie :( niewiem co mam robic ? widzę, że nie jest nikt w takiej sytuacji :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość niewymagająca
Mój kolega 2 lata temu w październiku popełnił samobojstwo powieszając się na kablu. Powodem który go do tego zmotywował była nieszczęśliwa, niespełniona miłość do pewnej dziewczyny.... Taki podał oficjalny powód swojego wyboru. Osobiście w to nie wierze. Choć nie wątpie w to że mógł być zakochany, to jednak uważam że nie był to prawdziwy motyw odebrania sobie życia. Sądzę że był nosicielem Wirusa HIV. Ale nigdy się tego nie dowiemy. Tajemnice wzioł z sobą do grobu

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość margeritaaaaa
a Ty masz solidny sznur w domu czy kabel?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość niewymagająca
Mam kabel, ale nie mam powodu by się na nim powiesić.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kawa na stole
Na twoim miejscu nie liczylabym na "forumowe" porady. Po pierwsze wiadomo, ze wiekszosc osob na kafeteri to modziez, ktora raczej jest zbyt malo dojrzala by udzielac komus zyciowych rad tego typu, a po drugie zbyt malo podalas informacji zeby mozna bylo wypowiadac sie na ten temat. Depresja jest zjawiskiem bardzo zlozonym i rowniez w ten sposob nalezy do niej podejsc. Poza tym nalezy umiec rozrozniac miedzy depresja, zwyklym spadkiem nastroju a innymi chorobami psychicznymi. Z doswiadczenia jednak wiem, ze walka z depresja nie jest latwa i jej przebieg zalezy w glownej mierze od samego pacjenta. Oczywiscie wazne jest wsparcie rodzinny ale to tylko dodatek. w przypadku twojego meza zwrocilabym uwage na nastepujace sprawy: 1) czasami HIV moze wywolywac zmiany w mozgu, ktore prowadza w niektorych przypadkach do depresji. Czesto tez moze byc ona skutkiem ubocznym stosowania lekow. W jednym i drugim przypadku nalezy zglosic sie o pomoc do lekarza prowadzacego 2) Jezeli twoj maz nigdy wczesniej nie mial sklonnosci do depresji to moze powinnas wykazac sie wieksza wyrozumialoscia i tolerancja. Nie nalezy nikogo uszczesliwiac na sile. Moze twoj maz potrzebuje odrobiny samotnosci i czasu dla siebie. Czy ciebie wszystko zawsze interesuje i na wszystko zawsze masz ochote? Podejrzewam, ze nie... 3)Nie staraj sie na sile wczuwac w jego sytuacje mowiac mu stale "wiem, co czujesz". Niestety, tylko on wie co on czuje i nikt inny. Moze twoj maz potrzebuje wiecej kontaktu z innymi zakazonymi? Wydaje mi sie, ze to by mu dobrze zrobilo, jezeli jego spadek nastroju zwiazany jest z choroba. Takie spotkanie z innymi osobami w jego sytuacji pomogloby mu spojrzec na chorobe z innej perspektywy. Hiv w dzisiejszych czasach nie jest wyrokiem smierci, wrecz przeciwnie przy dzisiejszych lekach mozna zyc z HIV calkiem normalnie do poznej starosci. 4) Jest wiele przyczyn depresji, dlatgo jdnoznaczna odpowiedz na forum jest niemozliwa. Mimo wszystko zycze powodzenia;-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
mam kumpla ktory zyje juz z hiv ho ho ho... i poki co ma sie swietnie, wiec to zalezy... a dla pokrzepienia, wypowiedz tego czlowiek :) "Z HIV zyje juz od 22 lat. Udalo mi sie przetrwac najciezszy okres kiedy nie bylo zandnych lekow, bo po prostu nie wiedzialem o tym ze jestem zarazony HIV. A moj organizm dawal sobie z nim rade doskonale przez prawie dziesiec lat od momentu zarazenia sie. Kiedy wykryto u mnie HIV mialem juz AIDS w pelnym tego slowa znaczeniu. Przezylem najciezsze chwile bez ukladu odpornosciowego ( zero komrek T) i z wiremia 200.000. Dzis, dzieki lekom, nie mam juz AIDS. Jestem nosicielem HIV, ale moj wirus nie jest wykrywalny w krwiobiegu co oznacza ponizej 50 replik HIV w ml. krwi. Zyje i nie placze nad swoim losem. Nie chce by ktos plakal nad nim i patronizowal mnie swoja litoscia. Przezylem swoja smierc dwukrotnie i worcilem do zycia. Nikt oprocz lekarzy i pielegniarek mi nie pomogl. Stracilem wielu przyjaciol. Jednak olalem smierc! Dzialam, powracam do zawodu i wiem, ze mam cos jeszcze do zrobienia. Badzcie ostrozni, ale nie traktujcie nas nosicieli tak jak to czyni wiekszosc gejow w Polsce. Z odraza i pogarda. W sumie jestem przerazony niewiedza srodowiska gejow w Polsce na temat HIV i drog zarazenia. Jestem przerazony stygma jaka naznacza sie nas, ludzi z HIV. Wstyd mi czesto za polskie srodowisko homoseksualne. Mam nadzieje, ze sie to z czasem bedzie poprawiac."

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość martysialalalala
kawa na stole - Bardzo Ci dziękuje za odpowidz, może masz racje iż potrzebuje środowiska chorych ale tych co znamy to banda ćpunów i odciągam go od nich jak tylko mogę, wiem, że w takim stanie mogłby sie dac namówić :( Coralic - również dziekuje :) ja jak wyżej napisałam, nie mam nic do ludzi chorych, nie unikam ich wręcz przeciwnie żyje z nim :) uważam ale nie przesadzam, poprostu żyjemy normlanie ... raczej żyliśmy bo teraz to jest dla mnie horror.. wykańcza mnie psychicznie na każdym kroku niewiem czy to taki etap w ich życiu, nie mam pojecia i sił :( Może rzeczywiście Hiv uszkodził mu mózg że on myśli że jest dobrze, że tak to ma wyglądać Kocham Go, Synek też za nim szaleje, wiem że on Nas też kocha ale w ogole tego nie czuje, traktuje nas czasem jak wrogów chodź twierdzi inaczej to chore jest ;/;/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość z wyrokiem...
dowiedzielismy sie 2 dni temu ze maz jest nosicielem HIV ja mialamm testy robione wczoraj- wstepne pokazaly ze negatywne- czekam jeszcze na badania krwi- ale lekarka jest dobrej mysli nie wiek kiedy i gdzie sie zarazil- mial robione testy 7 lat temu- byly negatywne malzenstwem jestesmy 4 lata- mamy 3 letniego synka 2 mies temu mial zabieg w szpitalu- podejrzewa ze wtedy to sie stalo- ale na dzien dzisiejszy czekamy na szczegolowe badania zeby sprawdzic jak dlugo jest chory i w jakim stadium to jest maz jest zalamany- placze- ze nie doczeka doroslosci synka- ze ma wszystkiego dosc- ze dlaczego on (ze zawsze sie zabezpieczal i nie miewal przypadkowych kontaktow) ze co z praca i dalszym zyciem ze nie tak mialo byc a ja nie wiem jak mu pomoc :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Czuły Roman
jasne 😴

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ogladalam ciekawy francuski program o tym wirusie, i jesli jest sie leczonym to z czasem wirus moze w ogole zniknac a juz na pewno nie zagraza zyciu nosiciela, wazne zeby go szybko odkryc, przez nagonke i pietnowanie ze to choroba glownie gejow, jest zle odbierany przez spoleczenstwo co ejst krzywdzace, a przeciez wzw typu C rownie ciezkie a czasami nawet gorsze, nie mowiac o innych chorobach nie tylko wirusowych, polecam pozbyc sie uprzedzen bo niepotrzebnie ograniczaja i robia nam wode z mozgu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość porzeczka07
ja myślę że wirus nie ma tu nic do żeczy prawdopodobnie w wasze życie wkroczyła rutyna

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość porzeczka07
boże w którym my wieku żyjemy hiv to choroba taka sama jak każda inna większość ludzi podchodzi do tego jak do trędowatych powinniście więcej czytać i słuchać na ten temat a nie głupio się wypowiadać zachowujecie się tak jakby świat należal tylko do ludzi zdrowych a każdy nas ma uczucia

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość porzeczka07
jak jestęście nie doinformowani to z hiv się żyje długo długo a umiera się na aids

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gfghfgd
bardzo łatwo się tym zarazić, a ludzie chorzy zazwyczaj to ukrywają :O powinni być znakowani wielkim H na czole :classic_cool: gardze hivowcami :classic_cool:

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Ant......
Też odnoszę wrażenie że choroba nie ma z tym nic wspólnego. Wydaje mi się że domowe życie zaczęło go nudzic a koledzy wydają się atrakcyjną odskocznią od codziennej rutyny. Mój facet też tak miał.Stopniowo zaczął wycofywac się z życia rodzinnego. Towarzystwo było ważniejsze.On imprezował a ja siedziałam w domu z dzieckiem. W końcu szlag mnie trafił.Stwierdziłam że powinniśmy się rozstac skoro ja i tak wiecznie jestem ze wszystkim sama bo jemu nic się nie chce. To go otrzeźwiło.Ogarnął się. Minęlo już sporo czasu i teraz mówi że po prostu sie rozleniwił bo mu na to pozwoliłam. Widział że daję sobie ze wszystkim radę sama.Pomarudziłam ale wszystkie obowiązki brałam na siebie. Zastanów się czy nie powinnaś tupnąc nogą i wziąśc go za jaja. Niech nie wykorzystuje choroby jako usprawiedliwienia na to że was olewa a ty go z kolei nie usprawiedliwiaj.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość żyjąca z chorym
Witam, ja tez żyję z mężem który od ponad roku jest zarażony, ale dowiedział się o tym 4 miesiące temu i od tego momentu sie zmienił. Praktycznie nie ma go w domu, a jak jest to siedzi przed telewizorem albo śpi. Byłam z nim u psychologa a nawet u psychiatry który dał mu tabletki na poprawienie nastroju ale to nic nie pomogło. I też nie wiem co mam z tym robić? Mamy razem 3 chłopców ( 5lat, 3 latka i 17miesiecy). Usprawiedliwiam to tym, że jeździł na misje i ma już troche zjechana psychikę, ale nie wiem co dalej. Próbuje z nim rozmawiać, ale to nic nie daje. Czasami mam już dość i bym się wyprowadziła, tylko przed Bogiem obiecywałam mu co innego. Chciała bym poznać jakąś rodzinę w podobnej sytłacji, może jak by porozmawiał z kimś kto ma to samo to coś by się zmieniło?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość trochę to przykre
a jak Twój mąż sie zakaził (hiv nie można się zarazić, tylko zakazić a to różnica!)? Ty jestes zdrowa?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Mysza_87
Zycie z chorym na pewno nie jest łatwe. Ja znam wiele osób chorych, które nie radzą sobie z nową sytuacją. Zycie po chorobie zmienia się. ALe fakt fajnie jest jak otaczają nas ludzie z podobnymi problemami. w moim przypadku połączyła nas Fundacja Spełnionych Marzeń. Wszyscy pacjenci- podopieczni fundacji cały czas maja ze sobą kontakt, chociażby w necie (założyli grupę/czat, gdzie rozmawiają, wymieniają się problemami). Z pewnością dzięki temu jest im lepiej-lżej!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość żyjąca z chorym
Nie wiem gdzie został zarażony, on tez mówi że nie wie. Ja i dzieci jesteśmy zdrowi dzięki Bogu. Ja jakoś bym to przeżyła, ale dzieci były by wytykane i pewnie nie miały by życia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
mineło 10 lat od stosunku z osobą której w sumie dobrze nie znałam byłam wtedy młoda i głupia człowiek wtedy nie myślał o konsekwencjach w sumie dopiero teraz po tylu latach myśle o tej sytuacji i się boje nie mam jakiś problemów ze zdrowiem ostatnio robiłam morfologie i też było ok a po takim czasie b chyba coś dało znać boje sie ponieważ jestem mężatka nie chciałabym stracić męża zwłaszcza że planujemy dziecko co robić

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dolnoślązakk
O tym że prawdopodobnie jestem nosicielem hiv dowiedziałem się około tygodnia temu... boję się nie wiem co robić, ciągle o tym myśle że czemu akurat ja a mam nieukończone jeszcze 21 lat :( w poniedziałek jadę do Wrocławia bo dzwoniła dyrektorka centrum krwiodawstwa że chce ze mną się spotkać bo są wyniki, czuję że wynik zapewne jest taki o jakim niestety myślę :( nie chcę nic mówić rodzinie, wolę zatrzymać to dla siebie tylko mam pytanie: czy z czasem mogą w jakiś sposób zauważyć że coś jest nie tak? (nie chodzi mi o zachowanie bo próbuje być uśmiechnięty i pozytywnie nastawiony do wszystkich, ale o wygląd mi chodzi czy coś się zmienić może?). prosze gimbaze i idiotów o darowanie sobie bo chyba nie wiecie jakie to jest uczucie ze świadomością że ma się tego wirusa, z całego serca Wam tego nie życze...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×