Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość karolinaaa-emm

granica opiekuńczości... proszę o wpisy

Polecane posty

Gość karolinaaa-emm

gdzie leży granica opiekuńczości męża/żony? czasami czuję się przytłoczona opiekuńczością i troskliwością męża tzn. nie zrozumcie mnie źle.. ja go bardzo kocham i cieszę się, że jest tak troskliwy, ale.. no właśnie, czy on nie przesadza? idziemy miastem, przed przejściem przed ulicę chwyta mnie za rękę, boi się, żeby mnie nie przejechało ostatnio było małe zwarcie w gniazdku elektrycznym i wywaliło korki, więc uznał, że nie powinnam odkurzać jak go nie ma w domu, nie ważne w które gniazdo podłączę odkurzacz idę na zakupy, on w pracy - jeśli się nie odezwę np. w ciągu 3 godzin, zaraz pisze sms lub dzwoni czy wszystko ok, czy cało dotarłam do domu wyciągam danie z piekarnika - podbiega i mówi, że on to zrobi, żebym się nie poparzyła jak gdzieś idę wieczorem, np z koleżanką czy sama do sklepu - to pięć razy powtarza, żebym uważała na siebie, muszę dać znać, że dotarłam na miejsce, później dawać znać, że wszystko oki zabrania mi myć okien jak go nie ma w domu, bo mieszkamy na 5 piętrze i on się boi przykładów mogłabym podać setki ja wiem, że on mnie bardzo kocha wiem, że mam tendencję do upadków, uderzeń, jestem lekko rozkojarzona wiem też, że nie uważa mnie za głupią gęś, po prostu się o mnie troszczy, nigdy mi nie powiedział niczego niemiłego, że np. jestem ofiarą losu itd ale czasem czuję się jak ta ofiara losu, czuję się traktowana jak niedorajda czy przesadzam?czy on przesadza? czy może olać to i cieszyć się z jego troskliwości? dodam, że mąz mnie nie ogranicza w sensie -zabrania mi wychodzenia samej, zabrania mi moich pasji itd.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
no ale ja nie mogę upiec ciasta bez telefonu czy czasem piekarnik nie wybuchł.. czasami mnie to przytłacza

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość fujfujfujfuj
Oooo znowu się potwierdza, że brak problemu to też problem a czy obce jest tobie powiedzenie zaglaskac kotka na smierc?:o

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ta granica lezy dokladnie w tym samym miejscu gdzie lezy granica zdrady, czyli nie tam, gdzie mysli zdradzajacy (nadopiekunczy) tylko tam gdzie uwaza zdradzany (ofiara nadopiekunczosci) wszystko jasne?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość direction to perfection
karolinaaa-emm czy on mial jakies bliskie spotkanie ze smiercia (albo ktos z jego bliskich)? bo to normalne nie jest, no chyba, ze masz wrodzona lamliwosc kosci ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
"a czy obce jest tobie powiedzenie zaglaskac kotka na smierc? " Tak jest mi obce, ponieważ zawsze, gdy zdarza się sytuacja przekraczającą granicę mojej wytrzymałości, głośno wyrażam tej osobie swój sprzeciw i oburzenie. Tym samym nie muszę szukać rozwiązania problemu na forum. Odnoszę wrażenie, że znaczna część Waszych problemów, odbywa się na zasadzie "pochwalę się jak mi źle".

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Odnoszę wrażenie, że znaczna część Waszych problemów, odbywa się na zasadzie "pochwalę się jak mi źle". to nie jest wrazenie bryluja w tym pchelki :-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość karolinaaa-emm
nie wiem, może to kwestia tego, że ja mam tendencję do upadków, uderzeń ostatnio spadłam ze schodów byłam też poważnie chora przez jakiś czas, miałam guza macicy wycinanego, może się wystraszył, że mnie może stracić ehh nie chcę mu wypominać tego, że chce dla mnie dobrze ale czasem chciałabym aby nie traktował mnie jak dziecko, które się poparzy wyciagając z piekarnika ciasto

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gdyby ludzie potrafili ze sobą rozmawiać nie byłoby połowy mega problemów na kafeterii :/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość direction to perfection
zlota klatka, tyle Ci powiem. zacznij go traktowac tak samo, zobaczymy jak szybko wymieknie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mhjmhgjuhy
podnosze bo ciekawe

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kama 22
Nie martw się minie mu to z czasem, ale uważaj aby nie przerodziła się ta opiekuńczość w zakazy, nakazy i ograniczenia. Złote klatki nie są tym co ptaszki lubią najbardziej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ilona bez ogona
on cię zdradza i to tylko taki kamuflaż:O

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Sama podałaś powód - byłaś chora, a jego strach obleciał. Szczerze mówiąc to daj spokój, nie zmieniaj tego. Ten sms Cię nie zbawi, a z myciem okien na 5 piętrze to ma akurat facet racje, powinien ktoś Cię asekurować. Ja tam już macham ręką, chociaż kiedyś mnie drażniło "nie podchodź tak blisko tej barierki" albo "nie idź od strony ulicy".

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×