Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
Zaloguj się, aby obserwować  
Gość zamyslonanachwile

do mężatek

Polecane posty

Gość zamyslonanachwile

Mam pytanie. Jestem ze swoim partnerem rok. Myślimy o zaręczynach i ślubie. Nie mieszkamy razem. Jego rodzice wyjechali na wczasy i ja na ten czas (tydzien) wprowadziłam się do niego. Tak było nam wygodniej, ja miałam bliżej do pracy, on nie musiał codziennie do mnie przyjezdzac... i tu jest problem. Jego nawyki codzienne w domu znacznie roznia sie od moich. W swoim pokoju ma burdel, ale np. w kuchni jest niemalże pedantyczny. Cały czas coś po mnie poprawia, coś robi a mnie to doprowadza do szału. Np. jem grzanki, zdążyłam wsadzic do ust ostatni kęs a on podchodzi do stołu i zabiera moj talerz do zlewu... albo wyciagam masło do maselniczki, cała kostke a on mi mowi, ze u niego w domu wyciaga sie pół kostki a pół chowa do lodówki... poza tym stał się taki obojetny, czasem chamski, w kółko mi zwraca o coś uwgę. Wczoraj mu wsyztsko wypomniałam i trochę przystpował, ale cały czas wydaje mi się, ze nie podoba mu sie to jak ja cos robie, bo robie to inaczej. Kiedys wspomnial, ze po slubie zanim dorobimy sie "swojego" mozemy mieszkac u niego. Wczesniej bylam troche bardziej do tego sklonna, ale teraz nie wyobrazam sobie tego! Obawaiam sie, ze jak zamieszkamy razem na stale to takie glupty stana sie powodem do awantur i nasz jak dotad nie naganny zwiazek zacznie sie sypac. Dodam, ze w domu jak jestem z nim przez te kilka dni to inaczej mnie traktuj niz jak przyjezdzal do mnie na kilka godzin po pracy. Teraz pytanie do Pań. Jak bylo w waszych zwiazkach w tym przelomowym momencie? Gdzy zaczynałyscie mieszkac ze swoim partnerem? Czy mam czego sie obawiac (rozstania)? Czy jednak takie niby drobiazgi sa na dluzsza mete nie grozne?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
To niby błache sprawy ale dobra rada... Uciekaj:) Zależy czy któreś zechce w końcu ustąpic i przystopować. On cię próbuje "wychować" po swojemu... Wiem z doświadczenia że przy zamieszkaniu z drugą osobą trzeba sporo się dostosować, ale z pedancikiem chyba bym nie wytrzymała. Jak on ani ty nie ustąpicie, i nie podoprzadkujecie się, będą o takie bzdury wojny, to się nazywa-niedopasowanie. Jak chcesz-próbuj, ale dla mnie to by była lampka ostrzegawcza. Najlepiej siądz na spokojnie z nim i pogadaj co cię drażni, niech on cię poinformuje co jego drażni, wyjasnij że masz inne zwyczaje, ze potrzebujesz trochę czasu zeby sie "wczuc" w jego sposoby na zycie, i ze on czasami też powinien odpuscic i iśc na kompromis.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
przed slubem rok mieszkalismy ze soba i dom to moje "krolestwo" zawsze bylo, nigdy maz mi sie nie wpieprzal do tego co i jak robie :) bylo czysto to ok, bylo brudno tez ok :) i tak jest do dzis

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zamyslonanachwile
Nie chce uciekać bo bardzo mocno się kochamy i jakby nie bylo od roku nasz zwiazek byl bardzo udany i bardzo nad nim pracowalismy. Wlasnie tez mi sie wydaje, ze skoro jestem baba to takie tereny jak kuchnia powinny być "moje". Dogadac sie... zawsze to robilismy, ale obawiam się, że w tej kwestii moze byc najgorzej, bo to jest juz wychowanie, wpojone w nas. A i tak odruchowo on pewnie nie raz zabierze mi ten talerzyka a ja wrzuce cala kostke masla...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Moze bez przesady z tym rozstawaniem sie z powodu masla, ale na dluzsza mete takie wlasnie drobiazgi uzbierane do kupy powoduja wybuchy i konflikty, ja radze pomieszkac razem dluzszy czas i sprobowac sie dogadywac, przeciez kazdy ma jakies swoje przyzwyczajenia i nawyki, a z ludzmi zyc trzeba..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zamyslonanachwile
Tak, też myśle, że dobrze by było byśmy razem zamieszkali na dłużej by się przekonać, ale tu staje przeszkoda taka, że nie mamy gdzie :( wiadomo, że jak u niego to on jest górą, bo zna teren, nawyki nie tylko jego, ale i całej rodziny. Przydałoby się byśmy zamieszkali na "neutralnym terenie" byśmy mogli stworzyć własne wspólne nawyki, bo u niego w domu to ja niestety, ale nie mam szans, jestem przegrana na starcie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość my mieszkaliśmy
ze soba 3 lata przed ślubem. Mój mąż nie wtrąca się w nic; mam tu na myśli sprzątanie, gotowanie. Jedyne, co potrafi, to nastawić pralkę. Dlatego wszystko robię sama. Nie wymagam od niego pełnej aktywności w sprawach domowych, ale chociaż minimum zainteresowania. I powiem Wam, że dopóki nie odwiedziła nas moja mama (a mieszka za granicą, więc przyjeżdza raz w roku) i nie powiedziała mi, że on się zachowuje jak książe ja tego nie widziałam. Z przykrością muszę stwierdzić, że mama ma rację. Zastanówmy się więc, co jest gorsze? Brak zainteresowania czy nadmierne zainteresowanie domem... Będę wdzięczna za obiektywne oceny.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Sprawdzgoprzedslubem
Jestem mezatką , sprawdziliśmy sie wspólnie mieszkając jeszcze przed ślubem , w sumie 1,5 roku . Od początku mieszkało nam sie ze sobą wyjątkowo dobrze i tak jest do Dziś . .......................... Przed mężem spotykalam sie z innym mężczyzna , z którym wiazalam poważne plany . Ja jednak wyznaje zasadę , ze skoro mam z kimś spędzić resztę życia , to należy go sprawdzić rownież w życiu codziennym. Zamieszkalismy razem , ale było fatalnie. Uwagi w moim kierunku, nie szanował mojej prośby o sciszenie tv kiedy bolała mnie głowa , lub chciałam poczytać , nie sprzątał po sobie , traktował mnie tak jakby miał opłacona za duże pieniądze kucharke . Początkowo to było nawet śmieszne , pozniej już mniej śmieszne , a po 3 miesiącach nie do zniesienia . Rozmowy nie pomagały , bo jego nawyki brały gore . Po 4 miesiącach z ulga wyprowadzilam sie i go zostawilam . Swoim dzieciom tez będę polecala zamieszkanie przed ślubem .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zamyslonanachwile
eh... nie no wiem, że lepiej by był czysciochem niż leniem :) on z resztą wie o tym ,ze nie bedzie tak, ze to ja bede latac non stop z odkurzaczem i sciara (u niego w domu to w pelni mama sprzata, tata sie nie dotyka. stary podział, że tak powiem). Moj facet zan moj charakterem i ja nie dam sobie tak w kasze dmuchac, z reszta powiedzial kiedys, ze wie, ze to tez wysilek i bedzie mi pomagal - to bylo zanim zamieszkalismy na chwile razem. Dobra niech sobie sprzata - tylko niech mnie nie poucza bo go utłuke!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zamyslonanachwile
Sprawdzgoprzedslubem on mi zaproponowal wspolne mieszkanie po 2-3 miesiacach zwiazku! ale sie nie zgodzilam. Uznal, ze tak najszybciej zobaczymy czy nadajemy sie na pare. mial juz kiedys narzeczona i mieszkali razem, mowil, ze ona nic w domu nierobila tylko on po pracy latal, sprzatal i gotowal a ona siedziala i nic nie robila mimo, ze nie pracowala... teraz tak mysle czy ona rzeczywiscie taka jedza byla czy moze po prostu doszla do wniosku, ze w nosie ma porzadki skoro i tak nie bedzie tak jak byc powinno,... chociaz... nawet jakby mial mi mowic ze zle sprzatam to i tak bym w syfie nie siedziala... glupi ten roblem, ale tak czesty w mlodych zwiazkach.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość złośliwakocica
Ojojoj! Niezbyt to dobrze wróży Waszemu związkowi. Nie to,że się różnicie, ale to, że on Cię koniecznie chce wychować. Nie spiesz się ze ślubem, zamieszkaj z nim osobno (nie u rodziców!) i zobaczysz, czy potrafi pójść na kompromis. Bez tego Wasz związek nie ma szans!! :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Sprawdzgoprzedslubem
To u mnie mąż robi w domu sporo. Ja mu np nie piore i nie prasuje . Sam musi sobie tego pilnować . Obiad kolacje robi mąż bo wraca wcześniej z pracy niż ja . Sprzatamy wspólnie ,ja np. Biorę kuchnie i sypialnie , a on np. Łazienkę i salon . Generalnie polecam podział obowiązków , przynajmniej nie ma sie poczucia , ze jesteś od sprzątania i gotowania, a dom dla faceta jest hotelem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość bo jestescie glupie
złośliwakocica łatwo jest pisać by zamieszkać samemu bez rodziców jednak wynajem mieszkania dużo kosztuję i na razie nas na to nie stać, bo mamy inne wydatki np. opłata szkoły, bo oboje studiujemy

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zamyslonanachwile
złośliwakocica łatwo jest pisać by zamieszkać samemu bez rodziców jednak wynajem mieszkania dużo kosztuję i na razie nas na to nie stać, bo mamy inne wydatki np. opłata szkoły, bo oboje studiujemy

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość złośliwakocica
W takim razie masz dwa wyjścia. Pierwsze to odłożyć ślub, aż stać Was będzie na oddzielne mieszkanie i prawdziwe poznanie oblicza lubego...Drugie wyjście: Bierz z nim ślub, wprowadzaj się do jego rodzinnego domu i ...słuchaj męża we wszystkim. Wyciągaj te pół kostki masła, bądź pedantyczna w kuchni i rób wszystko tak, jak on tego wymaga...Dostosuj się kobieto i chodź jak w zegarku! Jeśli tego nie zrobisz-będziesz już zawsze żyć w piekle! Pół biedy, jeśli tylko Ty (skoro tak wybrałaś...) Gorzej-jeśli w tym piekle będą musiały żyć wasze dzieci...:( Dobrze Ci radzę, przyjrzyj się dobrze, bo Twój luby ma zadatki na tyrana i despotę...:(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość
Komentujesz jako gość. Jeśli posiadasz konto, zaloguj się.
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.

Zaloguj się, aby obserwować  

×