Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość volka

Co robić?

Polecane posty

Gość volka

Witam wszystkich, mój problem z narzeczonym nie zaczął się wczoraj. Doskonale wiedziałam co robię wracając do niego, jednak zdecydowałam się na ten krok, bo moja chora miłość do niego była silniejsza od wszystkiego. Aktualnie jestem w 6 miesiącu ciąży. Łudziłam się, że mój stan coś w nim zmieni...i faktycznie, wydawało się, że zrozumiał, że w końcu trzeba przestać balować i zacząć myśleć o przyszłości...ale nie na długo. W tygodniu po pracy zdarza mu się codziennie iść z kumplami na piwko a jak ma wolny weekend (co 2 tydzień) to czasami nawet wychodzi na noc i bierze. Jest to jego problem od 10 lat. Leczył się już w wielu zakładach i ciągle do tego wraca. Teraz jeszcze doszedł do tego alkohol (codzienne piwko). Jestem bezradna. Nie mam gdzie iść, nie mam rodziny. Mieszkamy aktualnie u jego mamy, ale planujemy za miesiąc iść na swoje, na jego mieszkanie. Gdy jest trzeźwy zachowuje się zupełnie normalnie; wiem, że mnie kocha- planujemy razem co zrobimy, jak urządzimy pokój dla dzieci (będę miała bliźnięta). Wczoraj pomimo tego, że ma zabrane prawo jazdy za jazdę pod wpływem na 2 lata wziął mój samochód i kluczyki i pojechał do miasta (po kilku piwach :/). To cud, że policja go nie zatrzymała. A on nadal nie zrozumiał jaki ogromny błąd popełnił. Dziś nadal go nie ma w domu; ja za to całą noc miałam z głowy. Za każdym razem martwię się o niego tak samo. Momentami na prawdę brak mi sił. Wierzę jedynie w to, że miłość do moich dzieci będzie silniejsza od wszystkiego i jak już je zobacze, poradzę sobie w każdej sytuacji. Poradźcie mi jednak co robić...szukać czegoś na własną rękę czy zostać z nim i jakoś to przecierpieć?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ludzieeeeeeeeeee
widzialy galy co braly mozesz winic tylko siebie!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ludzieeeeeeeeeee
a i alkoholi raczje zostanie alkoholikiem i ćpunem sorry:O

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ms joanna n
współczuję ci ale nie łudź się, że dzieci coś zmienią, może na gorsze bliźnieta potrzebować będą sporego zaangażowania a wydaje mi się że on tym bardziej będzie uciekał z domu, nie wiem co ci poradzić, popełniłaś błąd

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość misja słoń
a chodzi na terapię? powinien byc w grupie wsparcia, przeciez można z tego wyjsc, ale zwykle dla siebie..., nie dla żony, dzieci itd. trudno mi zrozumiec, co ty sobie myślałaś wiażąc się z nim, jest chory i nieodpowiedzialny, jak może cię zostawiać i chodzić na piwko z kumplami? przestań go tłumaczyć bo to żenujące, niestety niewiele możesz zrobić, az mnie wkurza jak można sobie i dzieciom spieprzyć życie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×