Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

anna673

i co ja mam zrobić???

Polecane posty

Gość do witaj
widac, ze Ty masz wiekszy problem ze swoim mezem i szczerze facectowi wspolczuje takiej zony :O dziwne, ze Cie jeszcze w dupsko kopa nie dal :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
pisze tak bo mam dziś doła wczoraj znowu mnie uderzył... choc przyrzekał że nigdy więcej tego nie zrobi....ciężko mi z tym wszystkim... i czuję się totalnie zagubiona w tym świecie... ale pocieszam się tą myślą że mam super przyjaciela... który mnie szanuje lubi i chce mi pomóc... ale widocznie mój mąż zrobił mi niezłe pranie mózgu skoro tak bardzo się wszystkiego boję...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość to witajjj
"widac, ze Ty masz wiekszy problem ze swoim mezem i szczerze facectowi wspolczuje takiej zony dziwne, ze Cie jeszcze w dupsko kopa nie dal " och dziekuje ...długo pracowałam na to :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość etere
anna673 nie wazne, co tu napiszemy, ty i tak dostaniesz z tym dupkiem..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość prostolinijnie
jesteś dziwką i tyle

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do witaj
chcesz zgrywac porzucona zone ???nie latwiej zlozyc pozew tylko czekac az On nie wytrzyma:O Co do Ciebie Ania na Twoim miejscu bym sie nie zastanawiala ani sekundy skoro to nie byl pierwszy raz jak Cie uderzyl to zrobi to kolejny i kolejny... Jezeli nie chcesz takiego zycia odejdz.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
właśnie że ja teraz wiem że nie chcę z nim być... wcześniej tak mówiłam lecz w głębi serca kochałam go... miałam nadzieje że się zmieni...był nawet taki czas że siebie za wszystko obwiniałam... ale teraz jest inaczej... juz sam fakt że tutaj jestem wiele dla mnie znaczy... juz lepiej się czuję...bo się wygadałam ... dlatego jeśli ktos z was miał podobny problem... to ciekawa jestem jak sobie z tym wszystkim poradził...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
prostolinijnie ja jestem dziwką...? dlaczego mnie tak obrażasz... nigdy nie zdradziłam mojego męża... a może jestem dziwką bo pokochałam kogoś kto mi nie robi krzywdy... i dla jasności ten ktoś jest wolnym mężczyzną...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
wiecie co? życie jest naprawdę niesprawiedliwe... człowiek marzy że będzie żył długo i szczęśliwie... bierze ślub z nadzieją na leprze jutro.. wierzy że zawsze będzie kochany... a tutaj nagle łup siup! wali się cały świat...... zawsze marzyłam o szczęśliwie kochającej się rodzinie... i dlatego tak ciężko jest mi odejść...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do witaj
No to ja nie wiem nad czym sie zastanawiasz. W skrocie Ci cos opowiem Bylam z podobnym dupkiem jak Ty, jedna roznica jeszcze sie nie pobralismy (cale szczescie). Uderzyl mnie wybaczylam przysiegal na wszystko, ze sie wiecej nie powtorzy... ogolnie robil awantury o wszystko chociaz tez potrafil byc kochany:O zazdrosny o wszystko obsesyjnie chociaz nigdy nie mial powodow sam sobie je wyszkuwila i wmawial mi romans z tym i tamtym. Zaszlam w ciaze, w czasie ciazy rozstalismy sie, bo juz nie moglam psychicznie z nim wytrzymac. Obiecywal poprawe itd staral sie ja znow uwierzylam... ale powiedzialam, jesli urodzi sie maly jedna awantura i z nami koniec. Nie wierzyl... Maly mial 10dni spakowalam sie i tyle mnie widzial. Mimo, ze kochalam go bardzo ale nie chcialam miec dluzej takiego zycia a zwlaszcza dla malucha. Nie nie bylo latwo ale w koncu mam spokoj, nikt mnie nerwowo nie wykancza, nie wydziera sie o nie taki obiad itd. Ale decyzja nalezy do Ciebie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×