Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość milkag

Wypalający związek

Polecane posty

Gość milkag

Napiszę krótko i zwięźle-poproszę o opinie. Znamy się 1,5 roku-ja samotna z dzieckiem, on samotny bezdzietny.Od roku mieszkamy razem.Dziecko-nastoloatek za nim przepada.Ma z nim świetny kontaktLepszy o 200 % niż dziecko ma z własnym ojcem.Jest miły,uczynny,czuły,swietnie gotuje,pomaga każdemu komu może, odciąza mnie w pracach domowych, kupuje kwiaty itp itd.I tutaj zaczyna sie ale.. 1.kłamie-w ważnych sprawach(praca, prawo jazdy-nie ma a mówił że ma,rachunki miały być zapłacone a nie są ,miał być w PUP-twierdził że był a nie był-wyszło po 2 tygodniach-gdy kłamie zapiera się jak dziecko choc wszystkie fakty świadczą przeciwko niemu-np.wchodził na neta na strony dla dorosłych i w zywe oczy się wypierał że to nie on -masakra ,no i tak dalej,itp) 2.Rok temu nosił jeszcze zdjęcie swojej ex w portfelu, nr jej konta(długi??),szukał jej na necie żeby "zobaczyć z ciekawości jak wygląda" 3.Mieszka u mnie, odciął się zupełnie od rodziny i starego środowiska 4.Pracuje na czarno-fakt to co zarobi to twierdzi że przynosi do domu ale jak jest na prawd\e? , 5.gdy tylko zarobi jakiś pieniądz nie wydaje na siebie tyulko na mnie i dziecko. CO MYŚLEĆ O TAKIM CZŁOWIEKU I ZWIĄZKU Z NIM ???

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mirabeelka
Dziwny człowiek, niepewny, ja bym takiemu nie zaufała.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mirabeelka
a znasz jego rodziców, kolegów z pracy? Co oni o nim mówią?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość fgdsfgdgfdgfdgfdg
jak bym czytala o swoim bylym mezu, porpostu tak zostal wychowany, moj byly byl identyczny,pogonilam gada po 5 miesiacach malzenstwa, widze ze inna wylapal i nawet bachora jej zrobil,glupia dziewczyna nie wie w co sie wpakowala,myslalam ze sie wykoncze psychicznie, dla dzieci byl dobry ale jego zachowanie skreslalo wszystko no i odeszlam od niego, nie potrafilam zyc z klamca ,

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość milkag
Rodziców znam-mili, spokojni ludzie.Koledzy?Lubiący balować.Niektórzy ale z nimi żadnego kontaktu nie ma.Rodzina-siostra raz twierdzi ,że jest wspaniały tylko życie mu się posypało a innym razem , żeby dać sobie z nim spokój bo lawirant i oszust.I co z tego wynika??

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość milkag
No i nie ukrywam że jak zobaczyłam ,że swojej ex w necie szukał to szlag mnie trafił.Czasami się zastanawiam czy ona go nie pogoniła bo sytuacja była podobna i teraz zakotwiczył się u mnie-haha(śmiech przez łzy)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mirabeelka
Bardzo Ci współczuje, wiesz, to fajnie, że on jest miły i kwiaty przynosi, ale... Może dobrze byłoby go dokładnie sprawdzić. Wiem, że to nieetyczne, ale jeśli masz dziecko, to musicie dbać przede wsystkim o siebie. Sprawdzić maile, tel, pracę - czy na pewno na czarno. No bo skoro on tak kłamie...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość milkag
Maila nie ma-zlikwidował pocztę-ponoć.To do czego kiedyś dotarłam to były same reklamy i listy od byłej sprzed 3 lat.telefon przeglądałam ,pospisywałam numery-sami faceci , byli koledzy.Na czarno na pewno pracuje bo jest to praca u szefa znajomej.To co mnie zastanawia to jego opór przed odbieraniem telefonów z numerów których nie zna.Mam wrażenie ,że czegoś się obawia,albo kogoś ale nie potrafię tego z niego wyciągnąc i szczerze mówiąc mam powoli dosyć zastanawiania się kiedy mówi prawdę a kiedy kłamie.Tylko co z synem?On ostatnio stwierdził , że takiego ojca chciałby mieć...Jego rodzony się nim nie interesuje, chłopak ma 11 lat..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mirabeelka
Cięzka sprawa. Szczególnie, że dziecko się zaangażowało. A próbowałaś z nim na ten temat porozmawiać?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość milkag
Jasne.Twierdzi , że jest uczciwy i że nas kocha ( ? ).Szczerz mówiąc to gdyby nie dzieciak dawno już zakończyłabym ten zwiazek.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mirabeelka
Ja chybabym zerwała, właśnie dla dziecka i jego bezpieczeństwa.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość 1223
A może jak będzie dzwonił telefon którego nie będzie chciał odebrać to spisz numer i się dowiesz o co chodzi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość SmutnaOlcia
Zastanawia mnie pewna myśl która mnie bardzo smuci... dlaczego w dłuższych związkach nie może być tak jak na początku?. Jestem w związku od ponad roku. Wiem, nie jest to dużo. Przed tym związkiem byłam w innym związku prawie 2 lata mój pierwszy poważniejszy związek. Na początku rewelacja, z czasem piekło. Kłótnie średnio co 2 dni i nie takie zwykłe kłótnie... byłam dla niego szmatą, dziw*ą, kur*ą... potrafił na mnie podnieść rękę kilkakrotnie. Mimo to ja ciągle myślałam że mnie kocha i się dla mnie zmieni. Nie było tak, w końcu się rozstaliśmy. Poznałam obecnego partnera. Mniej ufna do mężczyzn, ale pokochałam go z całego serca, za to jaki dla mnie był, za to że mnie szanował, że kochał i pokazywał to na każdym kroku. Mijały miesiące i zaczęło być coś nie tak, pierwsze kłótnie, pierwszy płacz.Kryzys trwa od ładnych kilku miesięcy... Wiem, jestem nerwowa, zdarza się że tracę kontrolę nad tym co mówię czego później bardzo żałuję ... Kocham go z całego serca, na prawdę... Ale to jak jest między nami mnie przytłacza. wkradła się monotonia w nasze życie ... Nerwy, płacz... Staje się w stosunku do mnie obojętny, mam wrażenie że przestaje mnie kochać mimo tego ze mówi że kocha... Zaczyna wybierać inne przyjemności, wymaga więcej... a ja bym po prostu chciała żeby było tak jak kiedyś, żebyśmy byli tylko my i ta miłość, to uczucie które nas połączyło... Wiem że teraz nie jest dobrze... nie wiem co mam robić, ciągłe załamki i ból, moje częste słowa że odejdę mimo tego że bez niego moje życie nie miało by sensu... Nie potrafię się z tego pozbierać, często udaję ze jest ok ale tak nie jest...Potrzebuje ciepła, bliskości, miłości i poczucia bezpieczeństwa... Niczego w życiu bardziej nie pragnę od szczęścia... Poradźcie mi co mam robić... Nie czuję się szczęśliwa... coś we mnie umarło ... Ola

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×