Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość xania

Zostawić go?

Polecane posty

Gość xania

Jestem mężatką od 5 lat, a w związku od 7 lat. Mamy córeczkę 3-letnią. Problem jest w tym, że przez ostatni rok, może troche więcej, zupełnie się nie dogadujemy. Wcześniej dopóki czułam, że chchem z nim być, pomimo tego, że widziałam jego wady, to tak strasznie nie było źle. Ale po ostatnich miesiącach, gdy zupełnie mi nie pomagał, gdy miałam bardzo trudną sytuację rodzinną (moja mam pół roku leżała w szpitalu, po tym jak miałą trepanację czaszki, była o krok od śmierci) on robił mi największe problemy i zarzucał mi, że jestem mu potrzebna tylko do tego, by siedział z córką. Nie kocham go. Nie zależy mi już nawet. Wyprowadziłąm się od niego. Ale płakał, prosił, błagał i w końcu uległam. Żałuję. Nie lubię, gdy mnie dotyka, nie sprawia mi to przyjemności. Nnie chce się z nim koochać. Wydaje mi się, że widzi we mnie tylko kobietę z któą chce UPRAWIAĆ SEX. Chociaż minie nie potrafi zaspokoić. I nic z tym nie robi. Ja pracuję, zarabiam tyle co on, czasem nawet więcej, bo mam od wypracowanego panu płatne. Pieniędzy na brakuje, a on nie zamierzał do tej pory nic z tym zrobic. Teraz bedzie robił uprawnienia na c+e bo go do tego przekonałam, a w zasadzie namówiłam. Ja też chce zaminić pracę, ale on wcale nie jest zachwycony tym pomysłem. Nigdy mnie nie wspiera, zawsze jest na nie i ma bardzo negatywne podejscie do życia. Ja mam dopiero 25 lat, a on 32 może to wynika z tej różnicy wieku... Nie wiem, ale mam już dość. Zostawiłybyście go na moim miejscu? Nie jestem szczęśliwa z nim, tylko cóki mi szkoda....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość no to ciesz sie niezmiernie
osiołkowi w zlobie dano " "posród jadła zwierzyna z głodu padła"

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Jesteś młoda, po co masz się męczyć przez resztę życia. Gdybyś miała chociaż chęć uratowania waszego związku... Ale ty piszesz że masz dość, sama sobie odpowiadasz na pytanie. Musisz być silna ❤️

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość xania
Najgorsze jest to, że się boję. Argumentów na rozstanie mi nie brakuje. Najbardziej mi brakuje takiego pożądnia intelektualnego w naszym wziązku. Mu nic nie potrzeba aj a wciąz chce się rozwijać. Czytać, pisać, nawiązywać nowe kontakty, zarabiać tyle bym mogła w końcu mieć ten własny kąt. A on twierdzi, że nam się w życiu nie udało i nie mamy mieszkania i to nie jego wina...;/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nic na lepsze już raczej się nie zmieni, rozpad się zaczął a i niema czego ratować. Możesz to przeczekać aż zobojętniejesz a wtedy już wszystko będzie wszystko jedno.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość no to ciesz sie niezmiernie
"zostawic go?" tak

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość xania
Halllo???// Jest tutaj jeszcze ktoś? Ratuuuuunku! Poradźcie mi coś, utwierdzcie w przekonaniu ze dobrze myślę

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kaamilllaaaa
Jesli mogę pomoc, w podjęciu decyzji, to powiem Ci że bylam w podobnej sytulacji. Tez mamy coreczkę. Rok temu sie rozwiodlam i w koncu jestem szczesliwa. Moj mąż nie mial zadnych ambicji, tylko praca byle jaka, byle tylko byla, ciągle zycie na kredyt, zero perspektyw na przyszlosc. Zeby cos zaoszczedzic musilalam w ukryciu przed nim odkladac, bo on wszystko przepuscil by na pierdoly. Do tego zaniedbal sie, musialam wiecznie upominac żeby się ogolil, umyl zęby, ubral czytą koszulkę itd. :( Porazka totalna :( Na szczescie juz mam to za sobą, rozwod dostalismy na pierwszej rozprawie :D Teraz jestem mega szczesliwa i jak wspomnę sobie jak sie z nim męczylam, to nie mogę uwierzyc ze to juz przeszlosc:) Nie marnuj sobie życia, jestes jeszcze mloda. Ja mam 26 lat, czyli w tym samym wieku bylam jak sie rozstalismy - mialam 25, a moj byly tak samo 32;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość xania
Kamilaaa dzięki za Twoj wpis :) Podniosłas mnie na duchu. Faceci, bynajmniej twój eks i mój jeszcze obecny nie mają żadnych ambicji i większych potrzeb. A kobiety muszą nosić spodnie w związku... Jestes teraz sama czy poznałaś kogoś? Zastanawiam czy ktoś jeszcze na mojej drodze, kto będzie mnie kochał, tak jak ja bym tego chciała... ;|

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do xania
Gdzie mieszkacie? u jego Twoich rodziców? 32 lata jest trochę starszy z wiekiem bedzie gorzej ludzie się zmienianą ,ale nigdy nie na lepsze . Ja jestem zawsze ,żeby o związek walczyć ,terapia i dopiero jak nic nie pomaga wtedy pomyslec o rozstaniu

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kaamilllaaaa
Jestem teraz w związku, bardzo udanym jak do tej pory:) Coreczka zaakceptowala nowego partnera i bardzo go lubi, z wzajemnością:) Cieszę się że w koncu życie zaczelo mi sie ukladac:) I Ty tez głowa do gory, musisz podjąc jakies dzialania, nie marnuj sobie życia z kims kto nie jest tego wart;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do xania
a powiedz wczesniej nie widzialas tego ,że pracuje za marne pieniądze ? nie rozwija sie nie stara o to ,żebyście mieli własne M? Obiecywał Ci coś ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kaamilllaaaa
Dodam, że wielokrotnie dawalam nam szansę, probowalam ratowac malzenstwo, ale z miernym skutkiem. Popieram powyżyszą wypowiedz, że ludzie się nie zmieniają, zwlaszcza w tym wieku. Moj mąż stwierdzil, że chcialby byc nadal ze mną, ale nie potrafi sie zmienic, nie chce mu sie, jest na to za stary, i woli zgodzic sie na rozwod niz postarac sie o zmianę w swoim zachowaniu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kaamilllaaaa
Teraz jest sam i jeszcze bardziej skapcaniał :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do xania
no tak to juz jest (sama widzę po sobie ) ,że zmieniamy się ,ale tylko na gorsze;) Pewnie mozna nad czymś pracować ,ale z wiekiem się zwyczajnie nie chce ........

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość xania
Słuchajcie sprawa wygkląda tak. Ja zawsze pracowałam. Na początku byliśmy za grnicą. Przyjechaliśmydo polski jak zaszłam w ciąże. Mieszkaliśmy u mojego ojca. Na życie nam strczało, on pracowałam ja miałamw szystkie świadczenia (macieżyński, wychowawczy,) później poszłam znowu do pracy. Rok temu musieliśmy z podou sytuacji życiopwej, losowej czy jak ją tam nazwać wyprowadzić się z mojego rodzinnego domu (podkreslam ze mieszkaliśmy w nim sami ,bez moich rodziców). Poszliśmy na stancjkę, bo nie mieliśmy zdolności kredytowej. Dziś lewdo wiążemy koniec z końcem. Moje zarbki rosną w zasadzie jego stoją w miejscu, Namawiałam go do zmiany pracy an lepiej płatną,a le on jest wygodny,. No i teraz zdecydował robić się te prawko,a le to ejszcze długa droga zanim je zrobi w oógle. Jest takim typem, któryv czeka aż mu z nieba spadnie. Kiedyś brał za nas odpowiedzialność, dziś to ja musze o tym myśleć. nie wymagałam mieszkania, gdy miałąm gdzie meiszkać. Ale dzis nie mam gdzie a stancja jest tak malutka i tak droga, że aż włos się jeży an głowie. Córka rośnie, potrzeby razem z nią. I tu się zaczynają schody.... ;/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kaamilllaaaa
Wiesz...ja wczesniej nie myslalam tymi kategoriami jak to bedzie dalej, czy on bedzie chcial sie rozwijac, czy postara sie o nasze wlasne M, dla naszej rodziny. Mialam 18 lat jak go poznalam, to bylo wielkie zakochanie, zaraz zaszlam w ciążę po kilku miesiacach, byl szybki slub i miala byc milosc po grób. Dopiero potem wyszło szydło z worka ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość xania
No właśnie, jemu też się nie chche. Osttnio usłyszałam tyeksy od niego, że najlepiej bedzie jeśli zarobię 5 tys miesiecznie a on domem się zajmie.... I dziecko do przedszkola zaprowadzi... Rozp*****lil mnie tym tekstem ;/ Wiem ze na lepsze nikt się nie zmienia. A mojemu mężowi też się nei chc. Cóż z tego, że paliw piecu i zmywa po obiedzie, który ugotowałam? Ja chce czegoś więcej!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość xania
Ja miałam 20 lat jak brałam ślub, byłam zakochana po uszy. Ola urodziła się dopiero po ponad dwóch latach. Wiem, że nie byłam na to gotwa, nie dojrzałam i nie wiedziałam czego chce. Zrobiłam też na złośc ojcu, który nie chciał mi pozwolić na wyjazd za granice do niego przed ślubem. No i mam teraz. Na złośc sobie zrobiłam ;/ Cieszę się Kamilaaa ze tobie sie udało :) Oby do przodu :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do xania
xania -a gdzie byś odeszła? masz ,gdzie iść z córką? Szczerze Wam współczuje dziewczyny ,wydawałoby się partner starszy ,bardziej odpowiedzialny .A ,trafiłyście na zwykłych lebrów ,ludzi bez ambicji zawodowych ,społecznych . Xania -wyobraz sobie zycie z nim w tej kawalerce przez nstp. 10 lat???-20 lat - 5 lat tu masz odpowiedz Jeżeli tak to czujesz nie ma miłosci ,udanego pożycia .Nie wbijaj sie w lata .Wiesz kobieta ma swój określony czas ...........

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kaamilllaaaa
Hehe..no moj też myslal, że jak czasem poodkurza to juz jest supermąż :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość xania
Żlosne, prawda? Pisałam w puierwszym poście, że się wyprowadziłam od niego, ale on przylazł za mną.... ;/ Teraz mieszkanie ejst moje, te które wynajmuje. Dla mnie i córki strczy. Poradzimy sobie a jemu powiem żeby się wyprowadził. Tak miało być. Taki miał być układ jak powoli znosił swoje rzeczy. Mieszknaie na umowie figuruje na mnie na szczęście. Mame mam chorą, ojca palanta i tyle. Na szczęście mam siostry :) Zawsze poratują ;) Wiuęc dam radę o to się nie martwię ;) I córeczce na pewno niczego nie zabrkanie. Opórcz taty. Ale jak się wyprowadziłąm od niego na początku października to mAŁA NAWET RAZU NIE ZAPYTAŁA GDZIE TATA, TYLKJO ZA BABCIĄ TĘSKNIŁA więc ;/ same wyciągnijcie wnioski

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kaamilllaaaa
xania - więc widzisz, odpowiedz nasuwa się sama. Nic nie stoi na przeszkodzi, żebys ułożyla sobie jeszcze życie, jak sama piszesz prędzej Ty bez niego sobie poradzisz, niz on bez Ciebie;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość xania
Dzięki :) Kamilaa Tobie zwłaszcza :) Jestem dobrej myśli... Poczekam jeszcze max do wiosny i bede pewna sowjej decyzji. Na wiosnę to chce się coś w życiu zmienić, uporządkować, wiec ja bede to robić... Ale upenie sięi dojrzeję do tej decyzji. Dziękuję dziewczyny :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mireczkaa
powiem Ci szczerze, dziwna z Ciebie dziewczyna... Że Twoja córka ani razu nie zapytała o tate jest nienormalne! Trzylatek i nie tęskni za tata?? Chore! Szkoda mi Twojego dziecka. Poza tym zaszłaś w ciązę z gościem, a tak naprawdę nawet nie wiedziałaś, czy chcesz z nim być, czy ci odpowiada- porażka. Oczywiście, ze masz prawo ułożyć sobie życie, jesteś jeszcze młoda. Ale musisz sobie uświadomić, że ponosisz częściową odpowiedzialność za rozpad tego związku. Dziecka mi szkoda...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość xania
Właśnie dlatego wciąż z nim jestem.. Przez córkę. Ona o niego nie pytała. A wiesz dlaczego? Bo to ja z nią się bawię, wychodzę, spędzam wolny czas, maluję, czeszę, robie jedzenie, kąpię i całą resztę rzeczy. A on nie. O w tym nie uczestniczył. Jest nerwowy i nie ma cierpliwości. A dziecko jak to dziecko, potrafi wytrącić z równowagi. Zaszłam w ciąże świadomie. Oboje tego chcieliśmy. Wróciliśmy do Polski, i się zaczęło. Z miesiąca na miesiąc coraz gorzej... Więc nei wiem czy taka dziwna jestem.... Ale każdy am prawo do swojego zdania

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kaamilllaaaa
To że dziecko nie pyta o ojca to chyba tylko o nim świadczy a nie o matce. Po co dziecko mialby tęsknić za ojcem, ktory nie poswiecal mu czasu, i np. jedyne na co potrafil sie zdobyc w kwestii wychowania, to krzyk, jesli dziecko nie jest posluszne. Dla mnie nie ma w tym nic dziwnego, że coreczka xani nie pytala o ojca, skoro i tak wcześniej miala z nim taki słaby kontakt.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Hej. No właśnie ja tez nie wiem,co się dzieje z tymi facetami.Ja związałam się ze starszym facetem od siebie o 9 lat(nie jesteśmy małżeństwem).Ja lat 28-on 37.Na początku było wspaniale,on był starszy,dawał mi poczucie bezpieczeństwa,czułość,był inteligentny.Ale później wszystko zaczęło się sypać a z niego wychodził ostatni burak i psychol.Potrafił robić jazdy o byle co,o głupi przecinek w smsie,o jakąś moją spontaniczną wypowiedź czy telefon do niego,który był nielogiczny,o to i o tamto.Ciągle mnie oskarżał o rzeczy,których nie zrobiłam.Z pogodnej dziewczyny zrobiłam się wiecznie wkurzoną marudą :(.Nie miałam w nim wsparcia,gdy miałam jakiś problem czy zdrowie mi szwankowało-mówił,że to mój problem albo,że mam się nad sobą nie użalać bo nie jestem królewną.Ostatnio ciągle mnie atakuje,ciągle mu coś nie pasuje i traktuje mnie jak śmiecia,mówi że we mnie nie ma nic dobrego :(.Niestety ciagle mnie atakuje a pracujemy w jednej firmie i dodatkowo prowadzimy wspólnie z przyjaciółmi szkołę tańca dla dzieciaków.Xaniu-rób tak abys była szczęsliwa i nie słuchaj innych.To Twoje życie,masz je tylko jedno-nie pozwól go sobie marnować przez kogoś takiego,jak Twój mąż.Pozdrawiam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mireczkaa
xania- właśnie o tym piszę!! jak to sie stało, ze córka 3letnia nie ma kontaktu z ojcem?! Dlaczego, skoro wcześniej sie wam układało tak jest?? Nie kumam tego. Ja mam prawie trzylatke, mąż wyjeżdza w delegacje, czasem nie ma go dwa tygdonie- i jakos corka o nim nie zapomina, dlatego sie tak dziwie. Ja bym z nim porozmawiała, rozstać zawsze się możecie. Byłoby to fair- i wobec córki i wobec niego. Nie atakuję Cię, po prostu dziwi mnie, ze piszesz o wilekiej miłości, świadomej ciąży - czyli świadomie człowieka wybrałaś, wtedy Ci odpowiadał. Wiadomo, ze jak brakuje kasy to robi się ciężej, to taki test na miłość :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×