Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

*Aguś*

Koniec po 10 latach

Polecane posty

rozstanie było z Mężczyzną, o którym byłam święcie przekonana, że to Mój Jedyny, Przeznaczony. On i tylko On. Wiem, że to głupio brzmi, ale miałam nienaruszalną pewność w sercu. Po pierwszym rozstaniu (to był/jest typ Piotrusia Pana, młodzi byliśmy, przeraziła go powaga) wyjechałam na drugi koniec Polski na 3 lata, zmieniłam szkołę i wszystko w życiu. Pomogło, aczkolwiek głupia byłam i odnowiłam kontakt i po 3 latach przeprowadziłam się z powrotem i wróciłam do niego. Wytrzymał jakiś czas i znowu Piotrus Pan się w nim odezwał, że on nie chce poważnie, tak z rodziną itd. Wtedy już wyjechałam za granicę by leczyć rany;) W sumie związkowo byliśmy razem ok 5 lat. Ogólnie poświęciłam mu prawie 9 lat życia głęboko wierząc, że On i tylko On jest Ideałem. I co? Pstro ;) Jestem teraz mega-szczęśliwa z kimś innym i w życiu bym go na mojego dawnego Piotrusia nie zamieniła. Wdzięczna jestem za doświadczenie ale nie wyobrażam sobie siebie u innego boku niż Mojego M. Bierzemy ślub za kilka miesięcy ;) Wiem, że i Tobie się uda poukładać życie. Mi najwięcej czasu zajęło "pogrzebanie" byłego w głowie. Pożegnanie się raz na zawsze. I któregoś dnia obudziłam się po wieeeelu latach zakochania i poczułam, że to KONIEC. Takim mój mentalny koniec. I to było strasznie dobre uczucie, w końcu byłam Spokojna :) Idź do przodu, masz dopiero 28 lat a zobaczysz, że się wszystko ułoży :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Aguś, to, że Ty miałaś kryzys nie tlumaczy jego. Tym bardziej w tak długim związku druga osoba powinna to rozumieć i udzielać wsparcia. Ewentualnie tylko rozumieć i cierpliwie to przejść razem z Tobą. Nie wiem jakie są Twoje zamiary? Ty chciałabyś o niego walczyć w ogóle po czymś takim? Czy napisałaś tu by sobie poukładać wszystko na spokojnie. Jak jego reakcja to zdecydowany koniec to tutaj raczej faceci są konsekwentni i nie ma co analizować teraz wstecz i się zastanawiać, który kryzys przeważył... To nic nie da.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Aguś, to, że Ty miałaś kryzys nie tlumaczy jego. Tym bardziej w tak długim związku druga osoba powinna to rozumieć i udzielać wsparcia. Ewentualnie tylko rozumieć i cierpliwie to przejść razem z Tobą. Nie wiem jakie są Twoje zamiary? Ty chciałabyś o niego walczyć w ogóle po czymś takim? Czy napisałaś tu by sobie poukładać wszystko na spokojnie. Jak jego reakcja to zdecydowany koniec to tutaj raczej faceci są konsekwentni i nie ma co analizować teraz wstecz i się zastanawiać, który kryzys przeważył... To nic nie da.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Aguś, to, że Ty miałaś kryzys nie tlumaczy jego. Tym bardziej w tak długim związku druga osoba powinna to rozumieć i udzielać wsparcia. Ewentualnie tylko rozumieć i cierpliwie to przejść razem z Tobą. Nie wiem jakie są Twoje zamiary? Ty chciałabyś o niego walczyć w ogóle po czymś takim? Czy napisałaś tu by sobie poukładać wszystko na spokojnie. Jak jego reakcja to zdecydowany koniec to tutaj raczej faceci są konsekwentni i nie ma co analizować teraz wstecz i się zastanawiać, który kryzys przeważył... To nic nie da.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
widać nie do końca zatraciłam skoro chciałam ślubu i walczyłam o to. Nie chciałam z nim być ot tak, na każde jego zawołanie i swędzenie jajek. Chciałam stworzyć mu dom

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Aguś, to, że Ty miałaś kryzys nie tlumaczy jego. Tym bardziej w tak długim związku druga osoba powinna to rozumieć i udzielać wsparcia. Ewentualnie tylko rozumieć i cierpliwie to przejść razem z Tobą. Nie wiem jakie są Twoje zamiary? Ty chciałabyś o niego walczyć w ogóle po czymś takim? Czy napisałaś tu by sobie poukładać wszystko na spokojnie. Jak jego reakcja to zdecydowany koniec to tutaj raczej faceci są konsekwentni i nie ma co analizować teraz wstecz i się zastanawiać, który kryzys przeważył... To nic nie da.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
skoro chciałam w tym związku czegoś czego on nie chciał i nie siedziałam cicho czekając aż on poczuje swędzenie jajek, to chyba nie była to do końca toksyczna miłość

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
skoro chciałam w tym związku czegoś czego on nie chciał i nie siedziałam cicho czekając aż on poczuje swędzenie jajek, to chyba nie była to do końca toksyczna miłość

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
skoro chciałam w tym związku czegoś czego on nie chciał i nie siedziałam cicho czekając aż on poczuje swędzenie jajek, to chyba nie była to do końca toksyczna miłość

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Aguś, to, że Ty miałaś kryzys nie tlumaczy jego. Tym bardziej w tak długim związku druga osoba powinna to rozumieć i udzielać wsparcia. Ewentualnie tylko rozumieć i cierpliwie to przejść razem z Tobą. Nie wiem jakie są Twoje zamiary? Ty chciałabyś o niego walczyć w ogóle po czymś takim? Czy napisałaś tu by sobie poukładać wszystko na spokojnie. Jak jego reakcja to zdecydowany koniec to tutaj raczej faceci są konsekwentni i nie ma co analizować teraz wstecz i się zastanawiać, który kryzys przeważył... To nic nie da.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
kafe się zablokowała, stąd ten bajzel jeszcze mi wysłał dwa długie smsy, chyba próbuje obarczyć mnie winą za rozpad związku. Twierdzi ze nie czuł się doceniany jako facet, a gówno prawda, chyba sam fakt że mu się sama praktycznie oświadczyłam był dowodem ze był dla mnie tak męski jak chciałam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
i mało tego mój kryzys nie dotyczył bycia z nim, byłam mimo tego że powiedział ze nie jest gotowy na nic...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość sccazczcs
Twierdzi ze nie czuł się doceniany jako facet, a ty nie wierzysz ze mogl sie tak czuc, BO SAMA MU SIE SOWIADCZYLAS? a co to ma do rzeczy??? skoro facet ci tak powiedzial to dlaczego nie zechcesz rozwinac tego tematu, wysluchac go, moze jest faktycznie cos co go bolalo. skad indziej stworzyl sie miedzy wami dystans ? jak ty mu sie jemu dziwisz ze nie byl pewny co do slubu/wspolnej przyszlosci skoro nie czul sie doceniany?? no i ten cyctat popnizej z ktorym jak rozumiem sie utozsamsiza mowi sam za siebie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Oficjalnie tego nie zrobiłam, nie o to chodziło, po prostu pod wpływem problemów i innych czynników powiedziałam że go przy mnie nie było i to go tak ubodło. A ja chciałam zrobić krok naprzód, wynająć mieszkanie, zamieszkać, dotrzeć się. A co do cytatu - był wcześniej. A ja znam swoją wartość. Nigdy go nie okłamałam, nie zdradzałam, zawsze byłam na każde zawołanie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Kolejny dzień, kolejne smutki... Coraz bardziej chce mi się płakać, zaszyłam się w domu i siedzę przygnębiona. Jeszcze te święta... A w szafce am prezent dla niego :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość incandessence
prezent wyrzuc, niech sie nie przyda, nie zasluguje na ciebie i wiem ze nie myslsiz tak teraz, ale pomyslisz uwierz mi... tez bylam w takim zwiazku gdzie bylam dla kogos on dla mnie nie, moje zycie bylo jego zyciem uszczesliwianiem go i tez starcilam siebie, nasza znajomosc byla jak telenowela kochalam go on mnie tez ale mijalismy sie w czasie i tylko los z nas drwil spotykajac nas na swojeje drodze, platał nam zycia i bylismy razem i nie bylismy trwalo to prawie 9 lat wiec uwierz mi wiem co mowie... dzis jestem szczesliwa sama z soba, musialam nauczyc sie tego co ja lubie co mnie interesuje zaczac odkrywac rzeczy o ktorych wczesniej nie myslalam, zaczelam od siebie i pewnej dawki egoizmu, egocentryzmu, i tak powoli z dnia na dzien bylo coraz lepiej... i wiem ze jets ciezko czasami i wiem ze czasem przychodzi tesknota ale mija gdy pomysle o tym jak sie czulam przy nim jak bylam traktowana jaka slepa... czlowiek ma dziwna tendencje ze pamieta ma wspomnienia i sa te dobre sa te zle i potrafimy wymazac sto zlych za jedno dobre jakbo ono je przekreslalo ale tak nie jest... i te wspomnienia i dobre i zle sa super, zle bolą ale wtedy uswiadamiaja nam ze bylismy nieszczesliwi, przypominaja ze sa tez dobre ktore ciagle mozemy tworzyc... wstan i stan prosto spojrz sobie w twarz w lustro, otworz oczy ... od tego zacznij, wiem ze najprostsze rzeczy przyjda najtrudniej, ale pozwol sobie na nie... bedziesz cierpiec bedzie bolec i pozwol sobie na to , to minie... ja pozwalalm sobie byc nieszczesliwa i teraz pozwolilam sobie byc szcseliwa i jets super, kazdego dnia jets lepiej jestem krok dalej i patrze i w koncu widze....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
tylko jak odkryć siebie? Zawsze mieliśmy wspólne sprawy i podzielałam jego pasje, nie chcę tego teraz robić bo mi się będzie wszystko kojarzyć. Co teraz? Ucieczka w pracę to za mało,chociaż zwykle pracuję do 20.00

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość incandessence
widzisz mysle tez ze jesli jest sie z soba dluzej niz tam rok czy dwa to juz sie mysli o kims powaznie to w sumie juz sie prawie wie czy ta osoba to ta z ktora chce sie byc do konca zycia jesli nie to odchodzi sie... moze to brzmi strasznie ale jak sie jets ze soba tyle lat i sie nie wie to jaki jets tego sens po co zabierac komus lata zycia? jakim musi byc ta osoba egoista zeby "trzymac' przy sobie kogos taki dlugi czas i zwodzic...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
i on w sumie, z tego co oczywiście mówił, już się ku temu skłaniał. Tylko co z tego, jak potem kilka słów to zniweczyło. A ja musiałam znieść kilka jego czynów... o czym to świadczy? O mnie źle czy o nim?... Wiem, że dobrze się stało, mimo że się tak bardzo kochamy. Ale ta tęsknota mnie zabija, chwytam telefon co kwadrans chcąc zadzwonić... :) Tak mi ciężko

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość incandessence
no wlasnie wspolne pasje... my tez je mielismy do czasu az uswiadomilam sobie ze to byly jego pasje a ja glupio chcialam z nim robic wszytsko wiec lubilam to dla niego:) lubil muzyke i ja tez nadal ja lubie wlasciwie jets dla mnie lekarstwem na wszytsko:) ale ja mam taki specyficzny charakter...:) co do pracy... hmmm to dobra ucieczka na jakis czas... jesli tylko sprawi ze na chwile choc oderwiesz sie od mysli o nim a pracujac nie zawsze da sie myslec o "swoich sprawach" to juz bedziesz wygrana, im dluzej tyme lepiej... zobaczysz ze bedzie prosceij gdy zajmiesz sie czyms, po pracy takze... na pewno masz jakichs znajomych chociaz jedna osobe z ktora na poczatek moglabys sie spotkac spedzic czas isc do kina na basen nie wiem spacer... obgadaj sytuacje wyrzuc to z siebie popłacz sobie posmiej sie wygarnij wszytsko, wyrzuc z siebie wszytskie uczucia nazwij je i pozwol sobie na to ze w jednej chwili bedziesz za nim plakac a za chwile go nienawidzic- to normalne... a dzien hmm jesli pracujesz do 20 to masz super :) po pracy idz spac i jak "obudzisz" sie do zycia sama zauwazysz ze przestaniesz chciec siedziec w domu zaczniesz znjadowac zcas na inne rzeczy...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość incandessence
niestety nie zawsze milosc wystarcza... kiedys tak myslalam ze jak sie kocha to nie ma rzeczy ktora cos moze zniszczyc, ze jesli dwoje ludzi sie naprawde kocha to nie mozna miedzy nich wlozyc nawet szpilki, ale zycie jets brutalne, podklada nam pod nogi rozne rzeczy testuje sprawdza i wtedy milosc albo wzmacnia albo dobija... niestety...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość incandessence
twoj rozum napewno wie ze to dla ciebie dobre, moj tez wiedzial to na dluugo przed tym zanim to sie wydarzylo, zanim sie rozstalismy, i wtedy gdy juz bylam zmeczona slaba i czulam sie jak nikt pozwolilam sercu zeby juz przestalo walczyc i dalam pole do popisu rozumowi:) wiem brzmi smiesznie ale pomoglo, tearz patrze zdroworozsadkowo:) tearz nie boli bo serece sobie leczy rany a ja sie "awie" czuje w koncu dobzre czuje w koncu kontrole nas swoim zyciem pozwalam na cos lub nie i to ja tu rzadze a nie uczucia ktore mnie wieziły we wlasnym zyciu...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
czarna_gorzka - minęło ponad 3 mce i jest bez zmian. Może dlatego że wcześniej potrafił mi np napisać że zawsze będzie mnie kochał. Mimo faktu że na początku stycznia powiedział że się z kimś spotyka... Teraz od jakichś dwóch tyg nie odzywa się bo każdy jego sms czy telefon to były moje łzy. Poszłam do psychologa, babka widziała nawet odbudowę związku, ale n nie chciał iść, niby dlatego że nie miał pieniędzy, bo rzucił pracę, ale przecież bym zapłaciła... W ogóle jest do dupy. Odnalazłam dziś ten wątek bo jest dziś ze mną naprawdę źle... Dobrą stroną jest to że mam teraz ogrom zajęć w pracy i pracuję po 12 godzin dziennie. W tygodniu zatem zagłuszam trochę ból, ale weekendy to koszmar tęsknoty. Co on ze mną zrobił?! Jak mógł mnie tak zaczarować. Sam stwierdził w jednym z smsów że zachowywał się nieraz jak fiut.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
U mnie nadal dupa, z tą różnicą że mój były właśnie się zaręczył!!! Okazało się że mnie już przed rozstaniem zdradzał z obecną narzeczoną.. Moje poczucie własnej wartości spadło do zera.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mam problemmmmmmmmmmmmm
ja ci napisze tak: bedzie mial to na co zasluguje, predzej czy pozniej, jak mowi przyslowie: pan Bog nie jest gorliwy, ale sprawiedliwy! i nie pisze tego na podstawie jednego przypadku tylko kilku, zlo zawsze wraca!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mam problemmmmmmmmmmmmm
a ty bylas za dobra, dlatego dostalas po d** na przyszlosc nauczysz sie tez wymagac , nie tylko ode siebie wymagac!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nauczka...
masz nauczke na przyszlosc, nie dawac facetowi dupska bez slubu i to jeszcze przez 10 lat!!!!!!!!! bo sie potem z tona na bank nie ozeni skoro ma na tacy wszystko

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×