Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość warszawiankaa84

jestem super szczęśliwa

Polecane posty

Gość warszawiankaa84

jeszcze 2,5 roku temu byłam chodzącym wrakiem człowieka (zdrada, rozstanie po 7 latach związku, brak perspektyw i pomysły na życie po skończonych studiach) I widzę tu bardzo wiele tego typu topików- o wielkiej, bolesnej samotności, o braku nadziei na poprawę swojego życia, o problemach finansowych albo nieszczęśliwych związkach. Chciałam więc tym wszystkim ludziom napisać coś pozytywnego. Czas potrafi zmienić wiele- to prawda, ale nie ma co liczyć na czas, czy łaskawy los, tylko wziąć życie w swoje ręce, uwierzyć i wmówić sobie choćby na przekór wszystkiemu, że uda nam się i bardzo, bardzo mocno się tego trzymać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość warszawiankaa84
Od 2 lat jestem w fantastycznym związku z cudownym, pełnym pasji facetem. Zwiedziliśmy razem już 4 kontynenty, oboje kochamy podróże. Mam obecnie wymarzoną pracę związaną z podróżami, a na dodatek dostałam dofinansowanie z Unii na moją własną firmę związaną z moim ukochanym hobby :) Mamy piękny domek z ogródkiem, cudnego kota, wspaniałych przyjaciół, z którymi wiecznie coś organizujemy lub gdzies wyjeżdżamy, nasi rodzice są zdrowi i szczęśliwi. I my tak samo :) Po prostu aż nie mogę uwierzyć, że miałam siły, by stanąć na nogi po tym, co przeżyłam, łącznie z nie najciekawszym dzieciństwem (tato alkoholik), ale udało się. Teraz życzę sobie i swoim najbliższym już tylko zdrowia, bo naprawdę całą resztę już mamy :) I najlepiej, żeby nic się nie zmieniało :) A Wam życzę, żebyście uwierzyli, że można i trzymam kciuki. Świat jest przepiękny, ludzie są wspaniali i dobrzy a życie bywa zaskakująco przewrotne i niesamowite. :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość warszawiankaa84
oczywiscie wiedzialam, ze taki temat nikogo nie zainteresuje :) ludzi kręci nieszczęście innych dużo bardziej, niektórzy wchodzą na kafeterię tylko po to, by poczytać, jak to innym jest źle i nakarmić się czyimiś niepowodzeniami- wtedy im samym robi się lepiej, wiedząc, że inni mają gorzej lub że nie są samotni w swojej nieudolności. Tak to już jest, ale może kiedyś się zmieni... Dużo szczęścia :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ja jestem po 40-ce
mylisz się,temat jest interesujący

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość hipaaaa
Warszawianka cieszę się bardzo Twoim szczęściem.. to znak że można wyjść ze wszystkiego, trzeba mieć silna psychikę i marzenia do których chce się dążyć. Mnie ogranicza rodzina i ciężko będzie się spod jej nacisku wyzwolić, ale to moje życie, sama wiem jak żyć i niech nikt nie mówi mi co mam robić. Tobie jak najwięcej szczęścia życzę i żeby trwało tak długo jak się tylko da ;* trzeba mieć ten optymizm bez niego jest bardzo ciężko

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Mnie zainteresowało, widzę ślad swoich własnych doświadczeń. Pisz dalej :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość d b
Tak, wiem, ze ludzie, ktorzy nie przezywaja gleboko i maja plytkie emocje potrafia sie szybko otrzasnac. Mialas ulatwione zadanie albo dawno juz nie kochalas swego partnera, skoro zaledwie po pol roku potrafilas wejsc w zwiazek z kims innym, lub tego nowego potraktowalas instrumentalnie. Mialas tez duuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuzo szczescia. Co nie zmienia faktu, ze rzeczywiscie ostatni akapit ktory napisalas jest prawdziwy :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość warszawiankaa84
d b : to prawda, że miałam dużo szczęścia, serio, wiem to. Ale akurat mylisz się co do tego, że płytko przeżyłam rozstanie, czy że nie kochałam mojego byłego. Kiedy odkryłam zdradę myślałam, że umrę z rozpaczy, naprawdę. Nigdy czegoś takiego nie przeżyłam, dostałam depresji, byłam na skraju samobójstwa, przestałam wierzyć, że kiedykolwiek kogoś pokocham. I 10 miesięcy żyłam samotnie z tymi myślami- myślałam, że się wykończę. Po prostu jakimś cudem, nie wiem, jak trafiłam na człowieka, w którym się niesamowicie zakochałam i wszystko minęło. Ale zanim to się stało wzięłam się w garść (i tak płacząc po nocach z bólu po ej zdradzie..) i poleciałam do innego kraju, zostawiłam wszystko i pojechalam. Do znajomych, do nowej pracy. Zarobilam troche pieniedzy, ktore pozwolily mi odbic sie od dna i zaczac spelniac (albo raczej kontynuowac) najwieksze marzenia o podrozach w dzikie zakątki świata- wyjechałam wtedy na pol roku do Ameryki Poludniowej i włóczylam sie po wszystkich krajach juz z... moim nowym ukochanym :) A po powrocie już wszystko samo się ułożyło. Ale fakt- to głównie jego zasługa. Ale uwierzcie- da się wyjść z największego bagna psychicznego, z niemocy i z beznadziei. Tylko nie siedźcie w domu i nie czekajcie, zróbcie chociaż krok.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość HerMOherHerMoher
:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gratuluję Co bardzo serdecznie i mam nadzieję, że i moje życie wreszcie się uporządkuje. Masz rację, trzeba brać wszystko we własne ręce:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość fajny temat, az sie
usmiechnelam pod nosem, ALE! znalazlas faceta, jak mowisz fantastycznego, to juz pewnie duzo Ci dalo:) wyjechalas za granice sama, czy juz z nim, gdy bylas wtej depresji? skad mieliscie( bo teraz juz chyba problmemem z kasa nie macie) wczesniej kase na podroze? ja tez kocham jezdzicm koncze w tym roku studia, i marzy mi sie trohe pozwiedzac, nawet pozyc w innym kraju, no ale jak?sama?wyjechac? a jak akurat jezyka nie znma?, bo moglabym tam popracowac i zarabiac, no ale kiedys tez chyba trzeba isc do normalnej pracy, a ja chcialabym tak troche pozyc i pozwiedzac, ach. zazdroszcze(tak pozytywnie) Wam. tez chcilaabym faceta, ktory kocha jezdzic i podrozuje ze mna. gdzie sie poznaliscie? jak zmienilas to swoje zycie? zaczelas sobie wmawiac, ze bedzie dobrze? czy po prostu jeste sfarciara i los pomogl? dodaje do ulubionych i czekam na info;) gratuluje;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość fajny temat, az sie
;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
mnie też temat zainteresował, bo lubię równac do góry, a nie w dół :) bardzo sie cieszę, że Ci się ułożyło, że sama też masz siłe i sporo zrobiłaś naprawdę, jest mi bardzo przyjemnie, jak czytam takie teksty życzę utrzymania tego stanu, żeby nigdy nie działo się źle :) buziaki

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość warszawiankaa84
Dziękuję za wszystkie dobre słowa :) jestem w szoku, bo tu na kafe liczyłam raczej na coś zupełnie innego, ale założyłam topik, bo pomyślałam, że może choć jedna osoba trochę bardziej w siebie i w to, że życie może się zmienić na lepsze uwierzy :) Do "fajny temat aż się": wyjechałam za granice w TOTALNEJ depresji, sama. Pojechałam tam, żeby właśnie zarobić i odłożyć kasę na kilkumiesięczną podróż, o której marzyłam od roku- uznałam, że to może być dobre pocieszenie dla mnie i może trochę pomoże mojej psychice. Stad właśnie mialam kasę na podróż. On miał ze swoich oszczędnosci. Natomiast, kiedy jeszcze wyjezdzalam do pracy za granice myslalam, ze w moja wymarzona podroz polecę sama, ale jednak polecialam z NIM- to dosc skomplikowana historia :) Wczesniej tez duzo podrozowalam sama i w trakcie podrozy poznawalam znajomych, wiec nigdy nie bylam samotna- takze nie bylo nic dziwnego w moich planach i stwierdzilam, ze najwyzej poznam kogos na trasie- jakichś obcokrajowców backpackersów czy coś :) Znam bardzo dobrze jezyk angielski, wiec przydal on sie i w pracy i w podrozy :) A poznaliśmy się przez znajomych i wcale od razu nie zaiskrzyło ;) A jak zmieniłam życie? Z pewnością miałam dużo szczęścia, ale było ono konsekwencją tego, że najpierw się podniosłam i wzięłam w garść- po prostu sięgnęłam dna i stwierdziłam, że muszę. Także najpierw zaczęłam sobie wmawiać, że będzie dobrze, a potem dobrze się stało :) Naprawdę większość problemów i nieszczęść siedzi jednak w naszej głowie i sami sobie tworzymy bariery. Warto pamiętać, że NIE MA GRANIC, SĄ TYLKO OPORY. :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość fajny temat, az sie
ja co prawda nie zostalam rzycona, wglebokiej depresj nie jestem, ale uciekam przed facetami i mialam czas, kiedy totalnie probowalam sobie wmoic,z enie potrzebuje tgeo, ze mnie to nie spotka, bo taka prawda, ale nie bede robila z tego problemu, bede zyla sama, bede jezdzic po swiecie i tez bedzie fajnie. nie potrafie sie jednak tak oszukiwac, bo milosci potrzebuje i dlatego pytalalam Cie o Twoje podejscie, czy bylas zrezygnowana, czy moze pelna wiary, bo ja po tej rezygnacji jakos i tak nie jestem sobew stanie wmowic, ze bede sama, wiem, ze spotkam GO. moze to brzmi infantylnie, ale mam taka nadzieje, wierze w to, pragne tego i szczerze mowiac tylko taka widze siebie w przyszlosci-przy fajnym facecie, spelniona kobiete, po wspolnych podrozowach zakladajaca szczelsiwa rodzine i tak tez musi sie stac, nie mam zmaiaru sie bac juz.:P zazdroszcze Ci tej odwai, w zyciu bym sie nie wybralala nigdzie sama! ja lubie jezdzic i tak z biurem i na wlasna reke, ale zawsze z kims. podziwiam:) aaa, ja tez chce takiego fajnego facetaaaaa:P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość fajny temat, az sie
a i ludzie w podrozy s amega wazni, pamietam, ze kiedys pojechalalam sama z kolezanka na Ukraine i choc bylo fajnie, trasa zaplanowna tylko przez nas, na spontanie, praktycznie wszystko ustalaysmy na miejscu, to jednak w drodze nikogo nie poznalysmy i wtedy stwierdzilam, z etakie podrozowanie to nie to czego szukam. samo zwiedzanie odpada, samo poznawanie ludzi bez zwiedzania tez, fajnie jest to polaczyc ze soba, poznac kulture, ludzi, architekture, zabytki:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość warszawiankaa84
ja zawsze właśnie spotykam milion ludzi w podróży i nigdy nie wiem do kogo dołączyć albo kogo zabrać ze sobą, zbyt wielu ich zawsze :) Także sama się nigdy nie bałam (poza pierwszym razem do USA, jak miałam 20 lat), bo wiedziałam, że zaraz kogoś poznam :) Ale mam jeszcze jeden świetny pomysł dla ludzi cierpiących na bolesną samotność - couchsurfing!!! :) Mimo, że mieszkamy z moim facetem razem to mamy duży dom i jeszcze nie mamy dzieci, więc średnio raz w tygodniu śpi u nas ktoś nieznajomy z innego kraju, to jest cudowne! Często idziemy razem na imprezy albo pokazujemy mu miasto albo siedzimy w domu przy winie i gadamy do rana- spróbujcie- super doświadczenie a na dodatek pomagacie innym, a potem możecie też spać u innych na całym świecie i podróżować nawet samemu i nigdy nie być samotnym :) Jest tyle dróg, żeby uczynić siebie szczęśliwymi :) I nie myślcie, że to wszystko pisze osoba, która żyje w jakimś emocjonalnym błogostanie, dom urządza według zasad feng shui i pieprzy tu jakieś duchowe farmazony :D Jestem normalną młodą dziewczyną, która raz w tygodniu lubi się narąbać i tańczy ze szczęścia, która lubi sobie siarczyście przeklnąć na codzień i która ma bałagan w szafie. Jestem zwyczajna, ale nawet moi bliscy znajomi uznają mnie za kogoś, kto ma niezwykłe szczęście i najlepsze życie pod słońcem, a prawda jest taka, że musiałam o to sama powalczyć i sama poradzić sobie ze słabościami, żeby było właśnie TAK, jak jest. I ciągle kombinuję, jak tu siebie uszczęśliwiać, bo szkoda mi życia na nudną pracę i młodości na siedzenie w domu i biadolenie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Belisii
Jestem normalną młodą dziewczyną, która raz w tygodniu lubi się narąbać i tańczy ze szczęścia ......To raczej nie jest normalne....a jesli Ty tak uważasz to gratuluję!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość fajny temat, az sie
Belisii-a co w tym zlego wyluzowac sie po tygodniu pracy?ja tez lubie sie bawic, tanczyc, chodzic do klubow i bynajmniej nie jestem jakas latwa laseczka:D takze luzuj:) autorko-super, super super. napawasz mnie optymi9zmem na lepsze jutro. zapisalam sie do couchsurfingu na stronie, planuje kiedys skorzystac, chcoiaz szczerze mowiac boje sie:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość warszawiankaa84
@ fajny temat aż się: haha super! :) cieszę się, zobaczysz, jakich świetnych ludzi można poznać i ile możliwości spędzania wolnego czasu nagle się pojawi- jeśli się nie ma warunków w domu (np. mieszka sie z rodzicami) i nie mozna przyjąć nikogo na noc, to zawsze można się umówić na kawę, piwko, imprezę, pokazania ciekawych miejsc, o których nie piszą w przewodnikach, zabrania do restauracji na tradycyjny polski obiad i pogadanie o jedzeniu :) Belisii: patrząc na to, że w piątek czy w sobotę nie ma gdzie palca wcisnąć w warszawskich czy wrocławskich pubach, to chyba nie jestem jedyna ;) Ale każdemu to, co lubi :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość fajny temat, az sie
warszawiankaa84-jestes jeszcze?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×