Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość itsyouitsallforyou

Czemu tak :(

Polecane posty

Gość itsyouitsallforyou

Jakoś tak smutno dziś:( Wszystko beznadziejne :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość sie zastanawiam
Czy Twoj nick to tekst piosenki???

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość itsyouitsallforyou
tak

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość sie zastanawiam
Mi dzis smutno bo caly dzien sama:( Jutro ide do pracy wiec przynajmniej z ludzi troche czasu spedze i dzien zleci...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość sie zastanawiam
A znasz tytul? Bo ja gdzies to slyszalam i bardzo mi sie podoba:) A Ty czemu sie smucisz?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
video games lana del rey, świetna ta pisoenka można jej słuchać i sluchac i smutac do woli Ja tak samo jutro do pracy, ale ten fakt mnie nie cieszy :( wszystko jest beznadziejne, ja jestem dziwna nie mam się komu wyżalic bo przed znajomymi nie bede zgrywała ofiary losu

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość sie zastanawiam
Dzieki:) Mam tak samo, mnie fakt pracy tez nie cieszy ale przynajmniej kontakt z ludzmi, to nic ze beda mnie wkorwiali;) To czemu sie smutasz? Mozesz mi sie wyzalic.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zazdroszcze ludzią będacym w związkach sama mam taka okazje ale nie umiem sie z nikim zwiazac, odpycham, unikam kontaktu, a potem oni mnie znienawidzaja i po kilku miesiacach patrze jak sa juz w zwiazku z kims innym i im zazdroszcze mimo ze to ja bym mogla byc ta osoba. ciagle tak jest, mzoe kilka lat temu jak bylam nastolatka to bylo okej ale teraz jak idzie mi juz 21 lat to nie ejst takie zabawne. Wszyscy moi znajomi sa juz w zwiazkach i slucham tylko tego, zazdroszcze tez tak chce ale nie umiem :( echm :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość sie zastanawiam
W koncu poznasz kogos przed kim sie otworzysz:) wiem co mowie:) Masz dopiero 21 lat, wszystko przed Toba:) Ja mam 25 lat, za soba dlugi zwiazek, smuce sie czasmi ale ogolnie pozytywnie jestem nastawiona:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość sie zastanawiam
Nie mam nikogo, tzn kocham kogos ale on jest daleko i nie wiadomo czy cos z tego bedzie, nie wiem czy on czuje to samo. Dluga historia. Zbieram sie na odwage zeby ruszyc za nim i sie przekonac czy naprawde jest taki wspanialy jak mi sie wydaje. Przyjdzie taki dzien ze spakuje manatki i pojade go zdobywac:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość sie zastanawiam
A co do Twojego charakteru- znajdzie sie taki co go ujarzmi;) podobno kazdy ma swoja druga polowe, tego trzeba sie trzymac.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Hmm, a czemu jest daleko wyjechał? Czy mieszka tam na stałe? Może musisz spróbować, odważyć sie czym predzej, zycie jest takie krotkie ... A Twoji znajomi? Sa w zwiazkach? Nie doluje Cie fakt ze normalnie dzien w dzien slyszysz o zareczynach weselach, a ty kurcze caly czas sama ? Tylko gdzie ta druga polowa ;]

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nie smutaj, ja mam tak samo, kilka dni temu skończyłam 21 lat, chociaż dalej myśle że mam 20:) nie mam nawet chłopaka a dziewczyny ze studiow czy z liceum już planują swoje śluby, mnie tam nie śpieszno ale fajnie by było kogoś miec...co do piosenki Lany, też jej dzisiaj słuchałam, wielbie ją.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość sie zastanawiam
Mieszka na stale daleko, w moim miescie byl w pracy, spotykalismy sie 2 miesiace a potem wyjechal, objecal ze mnie odwiedzi ale poki co nie ma czasu, taka praca. Pojechalabym nawet jutro ale nie mam kasy, chce troche zaoszczedzic i przeprowadzic sie do jego miasta. Tylko czekam na ten jego pryjazd zeby pokazal ze mu zalezy... Mi kazesz ryzykowac a sama uciekasz przed okazjami na cos fajnego? Moje kolezanki to same mezatki albo w zwiazkach ale mnie akurat to nie rusza, kazdy ma to na co zasluzyl. Ja bylam juz zareczona, moglam juz byc mezatka ale nie chcialam, chcialam sprobowac innego zycia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość sie zastanawiam
A zancie piosenke o tytule "soulmate"? Nie pamietam kto spiewa ale tez taka smutna i piekna jednoczesnie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość sie zastanawiam
Smutne ale prawdziwe, nie kazdy prowadzi bajkowe zycie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość sie zastanawiam
Niektore roztania wychodza na dobre chociaz teraz wydaje sie to byc glupie i napewno cierpisz ale przyjdzie dzien kiedy zaczniesz sie cieszyc z tego ze nie jestescie razem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Bo aj umiem tylko gadac, działac nie, sama nie potrafie sprobowac. Czemu zrezygnowałaś z zareczyn? Kobiety na ogol wydaja sie takie ze je ciagnie do oltarza

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Bo mamy inne cele i inne potrzeby, standardowo w sumie... Ja chcę stabilizacji i bezpieczeństwa, uważam że po prawie 3 latach wspólnego mieszkania powinniśmy się zdecydować czy robimy coś dalej czy nie, a on... nic. Zawsze chciałam mieć rodzinę swoją, i dziwnie się czuję na wszystkich rodzinnych zjazdach, bo jestem z rodzicami i bratem, a nie ze 'swoją rodziną'... Wiem, niektórzy mogą powiedzieć że mi się w d... przewraca i że mam parcie na ślub :( Nie chcę się obudzić z ręką w nocniku za 10 lat... :( Kocham go, ale bycie wieczną 'dziewczyną' mi nie odpowiada...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
W takim przypadku nie dziwie się ze chcesz stabizacji, badz co badz w tym wieku pragnie sie juz slubu, rodziny, kazdy uklada juz sobie zycie, ale moze mu sie jeszcze odmieni, pozaluje tego co zrobil, zechce zalozyc z Toba rodzine, ale wtedy mzoe byc za pozno. smutno A co teraz? Szukasz kogos?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wiem że to głupie, ale jeszcze czekam czy się ogarnie i zdecyduje na coś, rozmawiałam z nim miesiąc temu (nie jestem z tych które trują dupę, wymuszają, grożą, dają ultimatum) i powiedziałam że trzeba się będzie zdecydować niedługo co robimy, czy idziemy dalej razem czy każde własną drogą, bo konkubinat mi nie leży i nie pasuje, i żeby sobie dobrze przemyślał czego chce... Nie wiem ile czekać i czy w ogóle się opłaca czekać skoro on 'nie czuje' gotowości...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
No i teraz nie ruszam tematu, nie chcę go do niczego zmuszać... Na początku związku rozmawialiśmy o podejściu do małżeństwa, powiedział że dla niego poważny związek prowadzi do ślubu, potem nie rozmawialiśmy wcale, no a teraz to miesiąc temu ta rozmowa... A nie chcę osaczać, wymuszać, nie chcę żebrać o to co powinien sam zaproponować...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ale tak ogolem macie kontakt? Rozmawiacie? Czy byla rozmowa szczera miesiac temu a teraz nic. Mysle ze ten czas ktory spedziliscie razem tez dla niego cos znaczy, poczekaj, nie przekreslaj tego tak szybko ale w miedzy czasie, baw sie :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość sie zastanawiam
Mnie nie ciagnie do oltarza, zrezygnowalam z wielu powodow, po 6 latach zylismy bardziej obok siebie niz razem, mielismy problemy z zajsciem w ciaze, ja przez to popadalam w depresje plakalam po katach a on nie widzial tego, za bardzo pochloniety byl komputerem:o zylismy jak dobrzy koledzy, z seksem tez nam jakos przestalo wychodzic, przestal byc dla mnie atrakcyjny. Zycie kury domowej to jednak nie dla mnie, skakalam przy nim jak glupia, zapominajac o wlasnych potrzebach. On jeszcze studiowal, kazdy grosz na szkole szedl a ja chodzilam jak nedzarz ubrana. Jak przyszlo co do czego to przy rozstaniu stwierdzil ze nic mi sie nie nalezy bo mniej zarabialam, samochod jego tylko byl niby, chociaz razem za wszystko placilismy. Zostalam z 5tys kredytu do splacenia:(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
My mieszkamy razem 3 lata już, więc widzimy się codziennie i jest niby normalnie, tylko ja taka smutna jestem, on to widzi na pewno i myślę że wie dlaczego, ale nie jestem ani kąśliwa ani nic, tylko smutniejsza :( Wiem że dla niego znaczy coś to co jest między nami, ale najwidoczniej nie na tyle żeby to poważniej traktować... Tyle że od czasu rozmowy on się zaczął starać bardziej, pokazywać że mu zależy, czulszy się zrobił, więc to na plus... Ale nie wiem co zrobię jak się okaże za jakiś czas że on nie chce iść do przodu :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość sie zastanawiam
Czikiczikitkat to troche dziwne ze Ci sie jeszcze nie oswiadczyl, ze slubem to mozna poczekac ale jakas deklaracje powinien zlozyc. Moj byly po roku mi sie oswiadczyl, z nienacka, nawet nie wiedzialam ze planuje taki krok.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×