Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość kliooos

prosze pomózcie mi!

Polecane posty

Gość kliooos

Od dłuższego czasu borykam sie z problemem który nie daje mi funkcjonowac normalnie i cieszyć się życiem, może zaczne swoją historie od początku ale postaram się ściślić. Jestem z moim chłopakiem ponad 5 lat, on jest cudowny i zawsze sie nam układało raz lepiej raz gorzej ale większych problemów nie było. w 2010 zaszłam w nieplanowaną ciąże która dała nam ogromne ilości radości ale w 10tyg poroniłam i od tej pory wiedliśmy normalne życie, zaręczyliśmy sie i żyło sie nam w miare spokojnie...w sierpniu 2011 zaczeły sie u mnie dziwne przypadłosci związane z jak przypuszczam nerwicą i to dość silną, w czerwcu mialam stwierdzone początki nerwicy...potem stop i od sierpnia zaczął sie moj koszmar, ciagle zawroty glowy...dusznosci...chodzilam po lakarzach i okaz zdrowia ... potem zaczelo sie coraz gorzej wpadalam co jakis czas w panike ze mam jakas chorobe oni nie umieja tego zdjagnozować i nie wiem cyz nie dorobiłam sie depresji tym... no bo czlowiek ciagle czuje sie zle a lekarze nic nie stwierdzają. Potem z atakami jak pozniej doszlam do wniosku "paniki/nerwów" ktore objawowaly zawrotami glowy dusnzosciami itd nauczylam sie z tym radzic, i jak czuje ze mi sie robi slabo staram sie o tym nie myslec i zaraz jest mi juz dobrze. Takze jako moje ataki hipochondryczne i nerwicowe jakos wytrzymuje to to co mam od pewnego czasu mnie dobija...otoz tak samo jak kiedys wbijalam sobie do lgowy ze jestem na cos chora i mialam tego faktycznie objawy...to teraz wmawiam sobie ze nie kocham mojego chlopaka mam ataki paniki ze ja juz go nie kocham, choc z mojej trzezwej strony umyslu czuje ze to nie jest prawda i ze to tylko natretne mysli i ze przez to czasami czuje taka obojetnosc..takie nic...az zaczynam sie bac ze moze tak wyglada jak sie kogos przestaje kochac, ale tak z dnia na dzien? do tego mozna kogos chciec kochac a nie kochac?? to niedorzeczne .czesto placze i zyc mi sie nie chce bo ja bardzo chce czuc ta milosc do niego i to szczescie w sercu i nie umiem przestac o tym myslec....ok moze na razie tyle...czekam jak ktos odpowie mi i doradzi co robic, rozwazam wizyte u jakiegos specialisty bo mam siebie po dziurki w nosie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gwoli wyjasnienia...
szkoda mi ciebie, powaznie. wyobrazam sobie jak ty sie z tym wszystkim czujesz. to co opisujesz to jakies natretctwa...a to mozna leczyc. musisz wybrac sie do dobrego psychiatry. sama sobie nie poradzisz, nawet jesli ci napiszemxy tu to i owo. nie zwlekaj, idz do lekarza! inaczej bedzie coraz gorzej, zobaczysz.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×