Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość Roxy019

Którego wybrać?

Polecane posty

Gość Roxy019

Od ponad 3 lat jestem w związku z chłopakiem. Jest on starszy ode mnie o 2 lata. Wszystko układało się dobrze, spędzaliśmy ze sobą dużo czasu, wspólnie przeżyliśmy swój pierwszy raz... Wydawaliśmy się być dla siebie stworzeni... Tzn. jemu wciąż tak się wydaje ale mi już nie... W zeszłym roku nie zdał matury (był w klasie o rok niżej, bo raz go nie przepuścili). Sądziłam, że albo znajdzie pracę, albo całkowicie poświęci się studiowaniu przedmiotu, przez którego zawalił. Tak się niestety nie stało. Zamiast tego, ten obibok spędzał całe dnie przy grach komputerowych, zaniedbując również i mnie. Robiłam mu wyrzuty, kłóciłam się, nic do niego nie docierało... Miałam dość... Zaczęłam rozmawiać przez internet z obcokrajowcami. Nie sprawiało mi to problemu, gdyż dobrze znam angielski. Poznałam mnóstwo mężczyzn, przy których mój facet wypadał, mówiąc łagodnie, blado... Ale generalnie nie traktowałam tych znajomości poważnie, były to niewinne flirty. Lecz niedawno poznałam pewnego fajnego pana zza granicy. Jest on sporo ode mnie starszy, ale od razu stał się dla mnie "bratnią duszą". Interesują nas te same rzeczy, mamy podobne poglądy, marzenia... Niezły też z niego romantyk, pisze mi fantastyczne wiersze po angielsku, obsypuje komplementami... Wiem, że on, w przeciwieństwie do mojego obecnego partnera, jest zaradny i zapewni mi byt w przyszłości. Ale czy różnica ponad 20 lat to nie za wiele? Wiem, że to nie jest pedofil, rozmawiałam z nim już i widziałam go przez kamerkę, zresztą, mam przeczucie, że on ma dobre zamiary :) I od zawsze marzyłam, aby związać się z człowiekiem jego narodowości :) Ale czuję, że wciąż trochę kocham swojego obecnego faceta... I chociaż wszyscy wokół mnie na niego narzekają, to chyba woleliby, abym była z nim, niż z tamtym... Co powinnam zrobić? Nie chcę urazić uczuć żadnego z nich, choć obawiam się, że będzie to nieuniknione... Pozostać w sprawdzonym związku i ze względu na otoczenie czy pójść za prawdziwym uczuciem, nie bacząc na innych? Pomóżcie!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość oj oj oj o j j
zrób to co podpowiada ci duszek który w tobie siedzi... :) najgorzej jak sie oni spotkają ze soba.... mam podobny problem tylko ciut gorszy bowiem u mnie zachodzi wojna miedzy dwoma rodzonymi bracmi :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Roxy019
a opowiedz ten problem, na czym polega ta wojna? Nie spotkają się, bo ten drugi żyje 9000 km stąd (Japończyk), ale w maju ma tutaj przyjechać do mnie w odwiedziny. Wtedy jest duże ryzyko... Ale mój facet już coś zaczyna podejrzewać, bo za dużo czasu spędzam na chatach... jak nigdy wcześniej... Jakby ze mną zerwał, to chyba nie byłoby mi go żal... Ale boję się, że jak się z nim rozstanę, to on popełni samobójstwo (kiedyś mi tym groził). Będę się wtedy czuła jak morderca! Co zrobić? :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość MoniQue69..
po pierwsze mysl o przyszlosci. tez mam starszego dosc duzo faceta, ja jestem mloda, on chce dzieci a ja mam jeszcze czas. ja nie chce mieszkac w angli, chce wrocic do polski on z kolei chce do siebie, jeste z portugalii, rodzicie, rodzina, przyjaciele nie akceptuja zwiazku, ale kocham choc zaczynam watpic ze wzgledu na przyszlosc, tesknie za domem i on tez. obcokrajowcy sa czarujacy. wiem cos o tym. jakiej narodowosci on jest? znam duzo ludzi moze moge cos podpowiedziec...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość oj oj oj o j j
aj to samobojstwo to takie tylko strasznie :) moj problem ? jest dwoch braci... z bratem ze tak to ujme nr 1 bylam w zwiazku a z bratem nr 2 słabe kontakty... brat numer 1 stawia swojemu bratu ze ma wybierac miedzy nim a mna... brat nr 2 wybiera mnie chociaz ukrywa sie przed swoim bratem... a ja stoje jak miedzy mlotem i kowadłem... i wojna... tylko zaden nie rozumie ze i tak nie moglabym byc juz z nimi nigdy ale to nigdy...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość MoniQue69..
Japonczyk. Hm z tego co wiem o przeszlosci tego narodu to nie dosc przyjemne jest. Znam kilka dziewczyn i z tego co mi opowiadaly zadne niegodziwe historie sie nie zdarzaly. Co do faceta japonczyka to akurat zawodze w tym temacie....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Roxy019
oj oj oj ojj miejmy nadzieję, że tylko straszy... aczkolwiek wygląda na zdolnego do takiego czynu... A sytuacja z Twoimi braćmi jest bardzo dziwna... MoniQue69, patrząc na przyszłość, to obawiam się, że mój obecny pozostanie lekkoduchem jakim jest obecnie, nawet rodzice ani bracia nie mogą go przywołać do porządku, a co dopiero ja? Teraz znalazł dopiero jakąś pracę, ale trochę za późno jak dla mnie. To dobry chłopak, nie krzywdzi mnie, jest miły, ale wyjątkowo niezaradny życiowo... Taka ciapa trochę... Zostaję z nim, bo mi go trochę żal, ale moja mama mówi, że to najgorsze, co może być. Tamten facet ma pracę, stałe dochody, myśli poważnie o wszystkim, jest bardzo zaradny i przedsiębiorczy. Z tym, że spokojnie mógłby być moim ojcem... Z Polakiem w jego wieku nigdy bym się nie związała. Ale Japończycy zawsze mnie pociągali no i nie wygląda na te 42 lata, ale na jakieś 28, max.30 :) Ale jest tylko trzy lata młodszy od moich rodziców... Chyba nie byliby zachwyceni... Aczkolwiek, może gdyby zobaczyli, że jemu naprawdę zależy i dba o mnie... Jeśli na majowym spotkaniu on nie przypadnie mi do gustu, po prostu zostanę przy swoim chłopaku. Ale co, jeżeli zakocham się w swoim Azjacie jeszcze mocniej?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Roxy019
@nie wróg, co masz na myśli? Czemu miałabym się sprzedawać? To nie jest żaden sutener, ani stręczyciel!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Przecież piszesz, że kochasz obecnego swojego faceta, bądź w porządku. Co z tego, że jak piszesz wszyscy wokół Ciebie na niego narzekają. To może niech ci wszyscy niech nie wściubiają nosa w nie swoje spraw, co? :-)!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Roxy019
@nie wróg, kiedyś było dobrze, bo broniłam swojego faceta, stałam za nim murem, wykłócałam się z rodzicami, zaprzeczałam wszystkim zarzutom. Problem w tym, że teraz coraz częściej przyznaję im rację i krytykuję swojego faceta. Wiesz co, może to już nawet nie jest miłość, ale raczej takie przywiązanie, przyzwyczajenie, trochę też mi go żal, bo boję się, że sobie coś zrobi jak z nim zerwę. Tyle, że coraz częściej czuję, że duszę się w tym związku, facet mnie ogranicza, nawet podświadomie, jak kiedyś dzwonił albo miał przyjechać to się cieszyłam, a teraz czuję, że mnie zaraz szlag trafi... Tak chyba nie powinno być w związku, w którym się kogoś kocha, prawda? :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
cyt."Jeśli na majowym spotkaniu on nie przypadnie mi do gustu, po prostu zostanę przy swoim chłopaku. Ale co, jeżeli zakocham się w swoim Azjacie jeszcze mocniej?" Jeśli nie kochasz obecnego i uważasz, że z nim nie ma przyszłości to znaczy, że ten związek jest bezsensowny. Nie podpowiem Ci jak zakończyć to w sposób delikatny, ale wiem jedno - im szybciej to zrobisz tym lepiej dla was obojga. Poza tym - odnosząc się do cytowanych wyżej słów - jak można uzależniać bycie z kimś od tego czy spodoba Ci się ktoś inny??? Znaczy, że jeśli Japończyk nie przypadnie Ci do gustu to zostaniesz przy obecnym??? Z braku laku i kit dobry! W życiu nie chciałbym być z kimś takim jak Ty. Żal mi i Ciebie i twojego "chłopaka". Piszę w cudzysłowiu, bo jak można mówić "mój" o kimś z kim będziesz tylko pod warunkiem, że nie poznasz fajniejszego? Pamiętaj o tym, że jeśli zostaniesz z obecnym to w przyszłości zrobisz mu jeszcze większą krzywdę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Roxy019
@smart80 Próbowałam już parę razy, ale do niego to nie dociera! On zawsze wybucha płaczem i mówi, że nie umie pokochać nikogo innego, że nie umie żyć z kim innym. Ja wiem, że Ty, jako mężczyzna, masz inną psychikę i nie umiałbyś być z kimś, kogo nie kochasz, ale w nas kobietach, często budzi się żal i instynkt macierzyński, potrzeba pozostania z takim partnerem, żeby go nie urazić... Wiem, że przez to krzywdzimy tak naprawdę zarówno partnera, jak i same siebie, to jest najgorsze. Jest Ci nas żal, tak? Prosiłam o poradę, a nie komentarze. Nie każdy na świecie musi być ze mną w związku, więc Ty też nie. Dziękuję.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Prosiłaś o poradę, więc dostałaś - skończyć jak najszybciej. A komentarz idzie tu w parze z poradą z tego tytułu, żebyś pomyślała nad błędem, do którego zresztą się przyznałaś. Nie chcę tutaj nikogo obrażać stosując konstruktywną (mam nadzieję) krytykę. Ja parę lat do tyłu też byłem taki jak twój obecny, ale teraz wiem, że każdy człowiek ma prawo do innego myślenia. Zrozumiałem, że nie zawsze można być z kim się chce. Proponuję, żebyś porozmawiała z nim poważnie (nie chodzi o kłótnię tylko o rozmowę, gdzie obie strony słuchają argumentów). Jeśli nie zrozumie to tylko dlatego, że na razie nie dopuszcza do siebie takiej myśli. Jeśli nie jest chory psychicznie to gwarantuję, że mu przejdzie. Nie mów mu tylko: "kocham Cię, ale..." bo wtedy na pewno nie zrozumie. A pisząc, że w życiu nie chciałbym być z kimś takim jak Ty (nie napisałem z Tobą) miałem na myśli podejście ogólnie ludzi (nie myśl, że to domena kobiet - faceci też nieraz są nadal w związku tylko po to, żeby "nie zrobić krzywdy"). A jeśli zdajesz już sobie sprawę z błędu, który popełniasz to spróbuj go wyeliminować, bo jeśli spotkasz się z tym Japończykiem będąc nadal w związku obecnym to gość będzie miał podstawę powiedzieć Ci, że to zdrada (nie musi być nawet fizycznego zbliżenia - wystarczy to, że myślisz o wspólnej przyszłości). Jeśli powiesz stanowczo, że to skończone to jesteś wolną kobietą i możesz spotykać się z kim chcesz. Chodzi o szczerość. Ja miałem żal do byłej, że nie chce ze mną być, ale nie miałem pretensji, bo zanim zaczęła z innym to już nie byliśmy razem (przynajmniej na ile mi wiadomo). Jeśli chciałabyś porozmawiać to ja tu jeszcze zajrzę. Powodzenia

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×