Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość Wiem, że już było.

Jak się zachować- odejść?

Polecane posty

Gość Wiem, że już było.

Wiem, że takich tematów było już dużo, jednak ja jestem kompletnie pod ścianą... Jest tak: mąż w sumie nigdy się nie starał o mnie, przed ślubem miał incydent z uzależnieniem pod porno, golizny itp w necie, więc ja mam zryty beret na tym punkcie. Aktualnie mamy 4mc córkę. Ja zostałam z nią w domu. W miarę możliwości dbam o siebie, wyglądam jak przed ciążą już. Ale wiadomo, nie będę naparzać po domu w gorsecie i szpilkach, choć dresu też nie wciągam na siebie. Dom jest zawsze czysty, obiad zawsze ugotowany, dziecko zadbane, mąż też. Mąż pracuje w lipnej pracy, za lipną kasę a robi z tego wielkie halo, w domu nic nie ruszy, no bo skoro ja siedzę to to mój obowiązek, a on po pacy wielce zmęczony musi odpocząć. Wyzwiska typu "pojebana, jebnięta, idiotka" są na porządku dziennym i nie mam prawa się obrazić, bo "czasem się tak zachowujesz, sama zasłużyłaś". Ale jak ja go męczyłam, żeby szukał nowej roboty to foch, bo go poniżam :/ Jestem przemęczona, nie czuję się bezpiecznie, nie czuję wsparcia, a chciałabym, żeby mąż się choć tochę staral o mnie, żebym wiedziała, ze mu zależy... A on co? Przez przypadek zoabczyłam, ze na komorce przegląda strony roksa.pl itp. Spytałam o co chodzi, a on zaczął się pokrętnie tlumaczyć, że to w celach światopoglądowych, że tylko raz wszedł, za chwilę, wyszło, że od kilku tygodni 7-8x dziennie wchodzi... :/ Mam tego dość. Czuję się przy nim jak wstrętny, obleśny robot do zadań specjalnych, a nie jak kochana kobieta... Coraz częściej myślę, żeby odejść...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Wiem, że już było.
?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
wiesz wygląda na to, że jeśli już teraz nie zadzaiałasz życie z nim stanie się męką, on zachowuje się jakby się dusił w tym związku niemniej jednak możesz mi wytłumaczyć to zdanie "mąż w sumie nigdy się nie starał o mnie" pozwalałas sobie na takie cos od początku? ja widzę, że problem jest trochę nawarstwiony, głównie polega na braku szacunku, a ty na pierwszą stronę wyłaniasz jego wejścia na porno, to drugie nie byłoby ani takim problemem, ani takim nadszarpniętym kredytem zaufania, gdyby nie kulało to pierwsze- brak szacunku do ciebie ze strony męża! z drugiej strony ukazałaś też człowieka niespełnionego zawodowo, który wyżywa się na tobie za swoje niepowodzenia

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mama-dama
Moim zdaniem powinnaś odejść. Wiem, ze łatwo powiedzieć, bo żeby odejść to trzeba mieć dokąd. A ty masz dokąd?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość brrrrrrrrrrrrrrrrr
zostaw dziada , ale natychmiast !!! Nigdy nie będziesz z takim szczęśliwa

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kjknc
Ja bym odeszła. Z Twojego opisu w ogóle nie widzę między wami miłości. Po co być z kimś bez miłości? Odejdź od niego, znajdź pracę, wyjdź do ludzi :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zrozpaczonaistotkanaswiecie
widzialy galy co braly 🖐️

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Wiem, że już było.
Ja Kocham męża. Mimo wad, ale on chyba mnie nie.. Nie czuję, nie widzę tego. Prawda jest taka, że on mnie nie szanuje. Ja jestem twardo stąpająca po ziemi- nigdy nie marzyłam o romantycznych uniesieniach, noszeniu na rękach, prezentach i wielbieniu. Czy zawodowo jest niespełniony? Na studiach siedział przed kompem, zamiast coś robić, a teraz chciałby zarabiać krocie. On ma podejście, że mógłby kible czyścić, byle za to mu płacili po 5 tys. Tak, problem jest nawarstwiony, stopniowo to rosło odkąd w sumie jesteśmy razem czyli 6 lat... Po narodzinach dziecka mnie się zmieniły priorytety- liczą się teraz stabilizacja finansowa, dom, rodzina. Dla niego dalej najważniejszy jest czubek jego nosa, zabawa, i broń Boże jakiejkolwiek odpowiedzialności... :/ Najgorsze, że z nim się nie da rozmawiać. Nigdy nie ma czasu, ochoty, możliwości, a przy awanturze wyrzuca mi, że to ja nie chcę rozmawiać jak człowiek :/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
po co wychodzilas za niego jak sie nie staral nigdy o ciebie przed slubem, myslalas,ze po slubie zacznie ? a dziecko to wpadka czy wy tego chcieliscie? kto naciskal na slub ? pracowalas przed urodzeniem dziecka czy zyjecie tylko z jego pensji ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Wiem, że już było.
Napisałam- nigdy specjalnie na jakimś nie wiadomo jakim staraniu mi nie zależalo... Ale po ślubie i dziecku czuję się jak powietrze. Przed dzieckiem pracowałam, miałam stypendium na uczelni. Nie byłam zależna od nikogo poza sobą. Dziecko planowane nie było, ale też nie zabezpieczaliśmy się na siłę. Acha, nie braliśmy ślubu przez dziecko. Dziecko pojawiło się już po ślubie, później.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×