Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość GłupiJędrek

Rozmowa ...

Polecane posty

Gość GłupiJędrek

O czym rozmawialiście przy wielkanocnym stole? U mnie śniadanie wielkanocne odbyło się przy niemal zupełnym milczeniu. Jestem jedynakiem. Przy stole siedzieli moi rodzice i ja. Dało się słyszeć jakieś bełkoty, ale tak poza tym to nie została uruchomiona konstruktywna wymiana chociaż dwóch zdań. Mama zawołała mnie do stołu. Usiadłem do uroczyście nakrytego stołu. I tak w ciszy zjedliśmy barszczyk i babkę. Trwało to wszystko jakieś 15 min. i przy tym nawet słowa nie pisnąłem. Czy to normalne, żeby nie rozmawiać przy wielkanocnym stole?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dobra dobra ok
barszczyk na śniadanie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość 5%oliwy
u mnie ktoś coś mówił ale to taki bełkot był, taka pseudo rodzinna wymiana nic nie znaczących zdań

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kisiel102
kurwa masz coś z głową pewnie kosmici wycieli ci ośrodek mowy w mózgu o ja pierdole pewnie cię też zgwałcił jeden szarak

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość GłupiJędrek
:-(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
U mnie tez jest jakos tak drętwo. Stary siada do stolu zeby tylko sie nażreć i matka nie ma sily gadac bo cale swieta wszystko robi sama

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość GłupiJędrek
Moi rodzice w ogóle ze sobą nie rozmawiają. Ojciec jest na emeryturze, a matka pracuje w banku. Rozkład dnia mojego ojca jest następujący: 8:00 pobudka, toaleta, zakupy, śniadanie, 9:00 - 22:00 tv z przerwą na obiad i kolację 22:00 koniec dnia i tak w kółko :-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Pozostalosci po tamtym systemie, niestety. U moich, telewizor to tez jest przedmiot czci najwyzszej, wymagajacy poswiecenia calej ilosci wolnego czasu...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość GłupiJędrek
Rozmowa w ciągu dnia ojca ze mną jest następująca: Ojciec: O której godzinie wychodzisz? Ja: Nie wiem/[podaję godzinę] lub Ojciec; Gdzie idziesz? Ja: do sklepu/na miasto/do pracy itp. to wszystko

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość 5%oliwy
z drugiej strony przynajmniej masz spokój bo moi chrzanią jak potłuczeni, mają zdanie na każdy temat ale nic z niego nie wynika bo są prości i g... wiedzą, g... widzieli itd

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość GłupiJędrek
Rodzice nie nauczyli mnie rozmawiać, dlatego też należę do tych którzy tylko słuchają lub udają, że słuchają. Gdy przebywam w towarzystwie kolegi/koleżanki, udział czasowy tego co ja mówię wynosi max. 1%, natomiast 99% czasu rozmowy poświęcam na słuchaniu lub też - jeżeli mnie to nie interesuje - udaję, że słucham.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Twoj problem wynika wlasnie z tego o czym mowisz, ale dobrze ze masz swiadomosc tego. Powiem Ci szczerze ze u mnie bylo to samo. W domu zawsze milczenie, albo wiecznie niezadowolony z zycia ojciec ktory narzeka tylko na wszystko, na swieta zero kolend bo pan chumorzasty zaraz sie wysmiewal (sam mial kompleksy spiewac). Dobrze jest sie od tego odciac, przebywac z ''towarzyskimi'' ludzmi no i troche poczytac o psychologii. Mi zdecydowanie pomoglo ale wiadomo starych to nie naprawi :/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość malinowa księzniczka
tez tak miałam... nauczył mnie rozmowy ktoś, kto naprawdę chciał mnie słuchać tak po prostu - osoba która była ciekawa mnie i która chętnie wyrażała swoje zdanie bez jakiejkolwiek oceny - ani pozytywnej ani negatywnej

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×