Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość Semper91

Czy to toksyczny związek? Jak dać sobie z nim radę?

Polecane posty

Gość Semper91

Witam wszystkich. Witam tym bardziej gorąco, że pierwszy raz jestem na tym forum.Piszę, gdyż potrzebuję oceny mojej sytuacji przez kogoś całkowicie obiektywnego. Chodzi o mój związek... Otóż, zaczął się on półtora roku temu. Mniej więcej. Na początku jak to na początku wszystko pięknie i idealnie... On się starał, ja się starałam, kiedy coś było nie tak oboje staraliśmy się z całych sił to naprawić, widziałam, że zależy mu tak samo jak mi, żeby nam się udało. Ale po ok. 3 miesiącach wszystko się zmieniło... Szukałam przyczyny w sobie, ale starałam się nadal tak jak kiedyś o ile nawet nie bardziej. Natomiast on jakby całkowicie odpuścił. Pomijam to, że sam tego nie robił to nie potrafił też docenić tego co robię ja. Kiedyś zabrałam go na romantyczną kolację do restauracji, sama ozdobiłam stolik , dałam mu prezent, tak bez okazji...W jego urodziny też zrobiłam coś wyjątkowego. Pisałam wiersze, piosenki, robiłam strony internetowe z wyznaniami miłosnymi.... Dałam mu kiedyś pudełko zrobione przeze mnie, w środku na małych zwijanych karteczkach 100 powodów dla których go kocham... Musiałam się prosić z tydzień, żeby w ogóle raczył to przeczytać, jak już to zrobił usłyszałam wyrzut, że bolą go od tego palce... Mimo to nadal się starałam. A było coraz gorzej, kłóciliśmy się, rozstawaliśmy, potem się godziliśmy. Moim zdaniem nie jest to normalne, że zawsze w takich sytuacjach to ja dążyłam do zgody, bez względu na to kto popełnił błąd, a dla niego jedynym wyjściem było tylko rozstanie. Zawsze to ja musiałam przepraszać i prosić, żeby wrócił. Przez cały nasz związek wpoił mi do głowy skutecznie, że jestem brzydka i gruba. Na pewnym etapie zaczęłam sądzić, że powinnam być mu wdzięczna, że w ogóle chce być z kimś takim jak ja... I tak jest do dziś. Dziś znów było to samo. Próbowałam być dla niego miła, przytulić, pocałować. On mnie odpychał.Czy Wam nie byłoby przykro? Mi było. A usłyszałam, że to znów moja wina, bo zrobiłam aferę o nic i powinnam przeprosić. Jak poszłam do domu napisał, że nie ma ochoty ze mną gadać, jak będzie miał to się odezwie. Czemu ja tak bardzo to przeżywam? Wiem, że ta droga prowadzi mnie w złą stronę, chciałabym, żeby moje życie się zmieniło. Ale kocham go, nie potrafię się zwziąć i nie wracać, kiedy pomyślę, że będzie kiedyś z kimś innym pęka mi serce, wiązałam z nim całe swoje życie :( Mam nadzieję,że Was nie zanudziłam. Bardzo proszę Was o pomoc :( Nie radzę sobie z tym co czuję :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ItakGoKocham18
Rozumiem Cię,choć mam tylko 18 lat. Doskonale wiesz,że on ma Cię gdzieś,ale gdzieś tam w srodku masz nadzieje,że się zmieni. Chłopak,którego kocham,również mnie nie docenia,a ja nie potrafię tego zakonczyc i tez zawsze przepraszam,żeby tylko się dalej nie kłocić;/ Nie umiem Ci pomóc. Musisz sama zdecydować. Wiem,że to trudne,bo go kochasz. Zapewne nie możesz wyobrazić sobie,ze mogła być dotykać i całować innego mężczyznę;/ iestety znam ten ból...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dokładnie. Kocham go,ale chyba nie mam już siły walczyć. Jego mama kiedyś powiedziała mi, że zawsze przepraszając poniżam siebie i żebym tego nie robiła, bo on i tak nigdy tego nie doceni i będzie miał poczucie, że może wszystko a ja i tak przyjdę na kolanach. Ale żeby to było takie proste... Mieszkamy bardzo blisko siebie, nie wyobrażam sobie, żebym mogła go kiedyś zobaczyć z inną... Pomóżcie :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość sylvia 007
Dziewczyno ty chyba zwariowalas ,jestes bluszczykiem,nikt tego nie lubi,opamietaj sie nie tedy droga do serca faceta,100 liscikow milosnych,kto to wytrzyma! Nie dziwie sie ze cie tak traktuje.Przygniotlas go tak ze chce uciekac.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
To nie było sto liścików, tylko jedno małe pudełeczko, a w nim sto powodów, dla których go kocham. Sam zawsze mi powtarzał, że uwielbia takie rzeczy, że nikt nigdy czegoś takiego dla niego nie robił. On ma dopiero 20 lat. Wczoraj uświadomił mnie, że dla niego teraz liczą się imprezy i koledzy. Szkoda,że nie powiedział mi tego półtora roku temu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×