Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość bojeeeeee sieeeeeeeeeeee

zyje w ciaglym strachu,ze kogos strace

Polecane posty

Gość bojeeeeee sieeeeeeeeeeee

Jak wyzej. Zyje w strachu,boje sie,ze ktos moze niespodziewanie odejsc.Martwie sie strasznie,ze narzeczonemu moze sie cos stac jak jezdzi do pracy(60km w jedna strone),ze moze sie cos dziecku przydarzyc,ze moge stracic mame,przyjaciolke...Nie wiem dlaczego tak mam,ale mam i strasznie mnie to meczy :/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość bojeeeeee sieeeeeeeeeee
Jest ktos kto tez tak ma?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nie wrócilabym
tez tak mam:( okropne to,najgorsze że wiem że ten dzień nadejdzie, codziennie martwię sie o rodziców..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nie wrócilabym
mój mąz też dużo jeździ w pracy:(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość bojeeeeee sieeeeeeeeeee
O widzisz,wspolczuje Ci,bo wiem jakie to uczucie :( Trasa,ktora moj facet jezdzi dwa razy dziennie,jest bardzo niebezpieczna i non stop jakies wypadki :o Ostatnio mu nawet jakis dziad stary wjechal w tyl auta(nie zauwazyl,ze moj ma kierunek w prawo wlaczony)z takim impetem,ze az pod maska sie kable od akumulatora wyrwaly :/ Na szczescie nic sie nie stalo! Non stop wkrecam sobie jakies lewe filmy...Wkrecam sobie scenariusze roznych sytuacji :/ Widze to oczami wyobrazni...masakra!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Tez tak mam, strasznie to meczace... Najgorzej jak ktos gdzies jedzie autem. Wczesniej tak nie mialam, zaczelo sie kilka lat temu jak moja dobra kolezanka miala wypadek samochodowy wracajac z zakupow. Jej rodzice i babcia zgineli na miejscu, ona ledwo przezyla, rok rehabilitacji, sruby w kosciach, masakra.. Z jej mama tez mialam dobry kontakt, wyluzowana babka, pracowalysmy we trzy... Do tej pory jak przejezdzam kolo wiekszego samochodu(dostawczego lub tira) to mam obawy, ze zaraz cos sie stanie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nie wrócilabym
mój jeździ głównie autostradami (nie mieszkamy w Pl) wczoraj np zrobił ponad 300km.a wiadomo z jaka prędkością tam ludzie jeżdżą, nie raz dzwonił wkurzony że ktoś mu drogę nagle zajechał bez kierunku.ale jest dobrym kierowcą i staram się o tym nie myśleć.najgorzej sie martwię o rodziców, 70l i mieszkają sami, daleko ode mnie..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość 985424
no i co. oczywiscie ze stracicie. nie znamy dnia ani godziny. ja juz przeszlam przez to wszystko, mame stracilam, ojca stracilam , tesciowa stracilam... nic przyjemnego ale da sie przezyc. takze nie ma sie co bac, trzeba sie cieszyc zyciem i tymi osobami, poki mamy na to czas.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
My mieszkamy w polsce, ale moj maz pracuje w niemczech, do pracy maja jakies 700 km, zawsze jak wyjezdza to modle sie, zeby dojechal i wrocil, zwlaszcza, ze raz mial juz wypadek, co prawda nic powaznego, troche rozbita glowa i stluczona noga, ale co ja wtedy przezylam to moje. Nawet nie mialam jak z nim porozmawiac, bo to bylo w niemczech a telefonu nie mogl odebrac, nawet nie wiedzialam co sie stalo

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość bojeeeeee sieeeeeeeeeee
Ja stracilam tate jak mialam 9 lat...spadl z rusztowania,zginal na miejscu.Strasznie to przezylam i nigdy sie z tym nie pogodze. Martwie sie o mame,ma problemy z sercem:/ Jak tylko nie odbiera tel ode mnie to juz dostaje ataku paniki i wkrecam sobie filmy co moglo sie stac.To samo mam z narzeczonym.O synka martwie sie tak samo,teraz leze w lozku i wkrecam sobie jakies glupoty wiec chodze co chwile i do niego zagladam.W nocy sie budze po kilka razy,nasluchuje czy facet oddycha,zagladam do synka czy wszystko ok.Jak jestem z malym na dworze to oczami wyobrazni widze jak wylatuje mi na jezdnie,jak stoi na taborecie to wkrecam sobue co by bylo jakby nie daj boze spadl i uderzyl glowka :/ Staram sie odganiac te wszystkie mysli,ale nie daje rady:/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość niecierpliwaaaaaaajjjjj
ja też tak mam , Ja tak strasznie boję sie o smierc kogos bliskiego . Ja tego nie przezyje umrę razem z nimi ,już myslałam nawet o wizycie u psychologa ,wypadki chodza po ludziach , chce sie do tego "przygotować " zle słowo ale przynajmniej w małym stopnou

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość bojeeeeee sieeeeeeeeeee
No widzicie tak to jest,ze sie czlowiek naslucha i naoglada o tych wypadkach i jak tu pozniej nie myslec,ze sie stanie cos zlego.Tyle wariatow na drodze,facet moze jechac prawidlowo,moze miec 30 letni staz za kolkiem,a wyjedzie ci jakis kretyn na czolowke i po temacie... :-(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość bojeeeeee sieeeeeeeeeee
Dzisiaj masakra,tam mnie trzesie,ze chyba nie ogarne :/ Moze zaczne od tego,ze moja mama miala "proroczy" sen jak moj tata zginal(mialam wtedy 9lat)...Prosila Go zeby nie jechal do pracy i wogole,ale nie posluchal,pojechal.Zginal. Ja mialam dzisiaj bardzo podobny sen(tylko uczesniczylismy w nim ja,moj facet i nasz synek),strasznie sie wystraszylam,prosilam caly ranek,zeby nie jechal,rozryczalam sie jak glupia,zeby zostal,ale on mial to gdzies,stwierdzil,ze MUSI jechac i koniec :-( Boje sie masakrycznie :-S

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość bojeeeeee sieeeeeeeeeee
*tak mnie trzesie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość pomaranczowo teraz
Mysle ze jestes troche przewrazliwiona. Nie mozna calymi dniami myslec ze ktos zginie. Czasami sie tak zdarza ale bez przesady - nie codziennie ani nawet nie co roku w 99%!! Ja tez sie boje co bedzie jak moich rodzicow zabraknie. Nie wiem co ze mna wtedy bedzie, pewnie pojde do przytulku bo nawet mieszkania nie utrzymam z marnej renty ale mysle ze jeszcze sporo lat przed nimi bo maja dopiero 64 i 63 lata to nie tak zle.Niestety za pozno mnie mama urodzila majac 33 lata i teraz nie wiem ile sie naciesze rodzicami ale nie mysle o tym zbyt czesto i nie mam atakow lekow na szczescie.Moze wybierz sie do psychologa ,moze on cos poradzi a raczej na pewno. Zycze Ci aby Cie uwolnila terapia od tych lekow a moze bedzie trzeba leki jakies wlaczyc do terapii - pomysl o tym to duzo daje.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Więc przestań tak myśleć, popracuj nad sobą. Najgorsze sa te nieszczęścia, które się nigdy nie ziszczają. A myśląc w ten sposób przywołujesz tylko do siebie złą energię. Staraj się życ dniem dzisiejszym, nad problemami jutra zastanowisz się gdy nadejdą.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×