Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość elizabeth_451

problemy ze wspólokatorami

Polecane posty

Gość elizabeth_451

Mam problem ze współlokatorami (dziewczyna i chłopak). Chodzi o to, że nie sprzątają w mieszkaniu. Nie robią absolutnie nic - bo wyniesienie śmieci nie jest dla mnie sprzątaniem. Ja jestem odpowiedzialna za to mieszkanie przed właścicielką, ja też robiłam "casting" na współlokatorów, więc sama sobie ich wybrałam. W ogłoszeniu i w rozmowie wyraźnie zaznaczałam, że szukam osoby potrafiącej utrzymać porządek. Potem była rozmowa o tym jak w poprzednim mieszkaniu robiłam za sprzątaczkę i teraz chce to zmienić. W sumie samo sprzątanie raz na tydzień mi nie przeszkadza pod warunkiem, że ktoś szanuje moją pracę. Przez pierwszy miesiąc miałam luzy na studiach, także sprzątałam dla rozrywki. Zajmowałam się tym TYLKO ja. Miesiąc temu dostałam pracę, która jest bardzo wymagająca. pracuje po 10 - 12h na dobę + w sumie jadę i wracam tam ok 2,5h. Po przyjściu z pracy nie mam ochoty na sprzątanie a jednak to robiłam, bo było brudno.. Ostatnio mieli przyjść właściciele. Dwa dni wcześniej skończyłam pracę po 8h, więc postanowiłam zrobić generalne porządki. Powiedziałam, że chce aby przez te dwa dni każdy sprzątał tak po sobie, żeby stan mieszkania się nie zmienił. W dniu wizyty właścicieli musiałam wcześniej wstać i umyć podłogi, kuchenkę itp bo było brudno. Dodam, że nasza właścicielka jest bardzo wrażliwa na takie rzeczy i wielokrotnie to powtarzałam. Przy ostatniej wizycie weszła do łazienki i skomentowała, że kabina prysznicowa jest zaniedbana... Czyli mój strach przed tym, żeby mieszkanie było w idealnym stanie nie jest nieuzasadniony. Niestety, reszta ma to w dupie. Zrobiłam im o to awanturę, bo szlag mnie trafił. Dowiedziałam się od współlokatorki, że ona kilka dni temu odkurzała i wynosi śmieci, wiec nie wie o co mi chodzi... No ale został wprowadzony system tygodniowego sprzątania. W danym tygodniu dana osoba odpowiada za czystość. Wątpię, czy to będzie funkcjonowało, bo jak przez 2,5 miesiąca ktoś nie był w stanie zetrzeć po sobie z blatu albo umyć kuchenki po gotowaniu no to oczekiwanie generalnego sprzątania jest śmieszne.. Ale cóż.. Czekam. I jeszcze jedno. RAZ moja współlokatorka zrobiła "generalny" porządek, był tak generalny że musiałam po niej poprawiać, bo jak odkurzała to nie przesuwała rzeczy stojących na podłodze a jak myła kuchenkę cifem to potem nie zmyła tego wodą i były plamy... Oczywiście podczas rozmowy powiedziała, że ona przecież RAZ sprzątała wiec ja sobie wymyślam. Dziewczyny pomóżcie mi... Wiem, że są 3 wyjścia z sytuacji. Albo to się zmieni (wątpię...), albo ich wyrzucę (nie lubię robić takich rzeczy) albo sama się wyniosę. Żal mi tylko mieszkania, bo jest tanie i fajne. Nigdzie nie znajdę lepszego. Dodatkowo, przeprowadzałam się 2.5 miesiąca temu, więc kolejna przeprowadzka jakoś mi nie odpowiada... Co mam zrobić? Nie jestem pedantką, ale uważam że sprzątanie po sobie nie jest wielkim wysiłkiem. Nikt mnie też nie zatrudniał jako sprzątaczki, więc dlaczego mam nią być? Pomocy :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ciekawa ciekawa
powiedz im że jak nie zaczną przykładac się do sprzątania to niestety ale pożegnacie się ze soba. Tyle że zaznacz że sprzatnie nie może być "na odwal się"

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość elizabeth_451
Widzisz, ale oni mają inne pojęcie na "odwal się" niż ja. Dla mnie nie starcie wylanego cifu z kuchenki to jakiś żart a dla nich coś normalnego. A ja nie chce ich wyrzucać, bo to spowoduje napięte relacje przez miesiąc (czyli okres wypowiedzenia). Może jestem idiotką, ale wolałabym sama odejść niż kogoś wyrzucać... A odejść nie chce :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×